Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
Ja nadal sobie myślę... że skoro i tak maluchy jeszcze muszą być przy mamie i dopiero za jakiś miesiąc będą mogły ruszyć do DT to może którymś się poszczęści i trafią od razu do DS, może warto poogłaszać? Zawsze można początkowo z chętnymi spisać umowę DT, a potem przepisać na DS, jeśliby tam zostały i okazało się, że dom dobry:) Jest taka strona: szczeniaki do adopcji - Wrocław i okolice oraz szczeniaki do adopcji - Poznań i okolice. Jest też dużo grup szczeniaczkowych - może wystarczy wrzucić post, że poszukiwany jest DT (najlepiej z opcją DS) dla maluchów i sprawdzić tak, jak sprawdza się DS. O szczeniakach nie trzeba wiedzieć w sumie wiele: każdy w sumie psoci i łobuzuje, wymaga wychowania, socjalizacji i nauczenia zasad panujących w domu, więc może to jakieś wyjście, może będzie łatwiej wtedy znaleźć coś maluszkom.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Tyśka) replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Ale większe usprawiedliwienie leżingu :-) -
Havanko, tak sobie myślę dzisiaj... Czy mogłabyś przenieść ogłoszenie na Kraków? Jest bliżej do Rafała niż z Katowic , a i w Krakowie są sprawdzeni psi trenerzy. W Katowicach w razie problemów po adopcji nie znam nikogo, kto mógłby pomóc właścicielom. Spróbujmy może na razie trochę bliżej poszukać domu. Przepraszam, że tak przerzucam i się rządzę. ;)
-
Przeczytałam pierwsze zdanie i stanęło mi na chwilę serce, czas się zatrzymał... Gabrysiu, postąpiłaś tak, jak najlepszy opiekun powinien postąpić. Towarzyszyłaś mu w tej ostatniej drodze i pozwoliłaś godnie odejść... Zobaczysz, on Ci podziękuje... jak się spotkacie... Zapłacz Kiedy odejdzie, Jeśli cię serce zaboli, Że to o wiele za wcześnie Choć może i z Bożej woli. Zapłacz Bo dla płaczących Niebo bywa łaskawsze Lecz niech uwierzą wierzący, Że on nie odszedł na zawsze. Zapłacz Kiedy odejdzie, Uroń łzę jedną i drugą, I – przestań Nim słońce wzejdzie, Bo on nie odszedł na długo. Potem Rozglądnij się wkoło Ale nie w górę Patrz nisko I – może wystarczy zawołać, On może być już tu blisko… A jeśli ktoś mi zarzuci, Że świat widzę w krzywym lusterku, To ja powtórzę: On wróci Choć może i w innym futerku… Franciszek Klimek
-
Ufff, Lolusiu, jesteś debeściak - nie dajesz się żadnemu choróbsku! Kamień z serca! Suwałki.... ciężki temat. Może ktoś z Fundacji Zwierzęta Niczyje będzie mógł pomóc? https://www.facebook.com/FundacjaZwierzetaNiczyje/ 603 297 303, [email protected]
-
Kasia jest mistrzynią zdjęć... ale może niech spróbuje zrobić zdjęcia przy miękkim świetle (zachmurzone niebo)? Wtedy Hubcia nie powinna być "przepalona" na zdjęciach, powinna wyjść korzystniej. Jest cudna, naprawdę - ale czarne psy muszą mieć wyjątkowo wyróżniające się zdjęcia, aby ktoś zwrócił na nie uwagę.
-
elficzkowa-express :) Dziękuję! Tak się upieram na te wyróżnienia, może niesłusznie... ale uważam, że to zwiększa szansę na adopcje... A zdaniem opiekunki Orionka (wolontariuszki, z którą teraz rozmawiam na bieżąco) Orionek spokojnie może iść na swoje. Ona codziennie go widuje (co prawda od niedawna, ale jednak!), sama jest też kwalifikowanym trenerem psów, więc podnosi mnie na duchu swoimi wieściami i skoro można intensywnie ogłaszać... to ogłaszajmy.
-
Być może problem leży głębiej... Ja bym skonsultowała z psim zoopsychologiem, trenerem psów, bo Ty się męczysz i ona się męczy... TUTAJ można posłuchać webinarium o lęku separacyjnym. PS: Uczyłaś ją odpoczywania i wyciszenia?
-
kiyoshi, mnie pomagało czasem w rozmowach z takimi ludźmi, że psy są fundacyjne, więc mają opiekuna prawnego, a nie status "niczyje" i ja reprezentuję tę fundację. Wtedy wystarczy tylko dopowiedzieć, że nic bez wiedzy fundacji być nie może robione, a psy muszą zobaczyć weta (szczepienia i odrobaczenia), bo takie są procedury, i wtedy szczeniaki zabrać na przegląd i nie oddać. Mnie się w ten sposób udało zabrać parę psów (a i ruszyć sumienie gmin czy gminnego weta...) - tacy prości ludzie, mam wrażenie, mają wyobrażenie fundacji jak o policji dla zwierząt współpracującej z Państwem... nie chcą mieć kłopotów. Musisz wyczuć tych ludzi, co zadziała, ale wierzę że jakoś uda się temu zaradzić. Teraz najważne, że też brzdące są zaopiekowane.
-
Ale się porobiło:( Grześ zabezpieczony finansowo to problemy finansowe ma Joguś.
-
I ja czekam na wieści. Dobrze, że jest maleńka poprawa, wierzę że maluszek wyjdzie z tego!! Nie przestaję przesyłać dobrych myśli. Moja wetka przy moim pierwszym tymczasie przeszkoliła mnie (mnie - 13latkę) do dawania kroplówek podskórnie (między innymi). Ta umiejętność pomocy doraźnej uratowała mojego niejednego tymczasa, właśnie kiedy się odwonił, a pić za bardzo nie chciał... i akurat np. był środek nocy/święto. Piszę to, bo jak czytam o weterynarzach to włos mi się na głowie jeży: ja dostawałam ogromną pomoc i lekcje doraźnej pomocy tymczasom, a inni weci... eh...
-
Wpadłam na dogo napisać tylko tyle, że Lola pakuje manatki. W piątek rusza do Warszawy, Państwo sami po nią przyjadą :) Stwierdzili, że chcą ją mieć już u siebie, wysterylizują ją w swojej lecznicy. Jak Lola wyjedzie do siebie to na jej miejsce w hotelu wskoczy Nela, która po sterylizacji u gminnego weta siedzi w kojcu. Potrzebne oczywiście kciuki za całokształt akcji. Dzisiaj zadzwoniła też Pani z Lublina zainteresowana Azorkiem, powiedziała w pierwszych słowach, że nie tylko psy rasowe zasługują na dom, ona chce takiego zwyczajnego kundelka i Azorek wpadł jej w oko. Ma rozmawiać z mężem i jak będzie wszystko uzgodnione (pan też będzie chciał Azorka) to przyjadą po niego. Potrzebne KCIUKI!!!
-
Widzę, że się udało :) Cieszę się. Nie jesteś ograniczona umysłowo, po prostu nie we wszystkim musimy być świetni. Ja jestem bardzo leniwa, więc od razu staram się szukać rozwiązań "na skróty" :) Tu się udało, więc się dzielę. Gapcia ma w sobie to coś... I te przerażone szczeniaki... dramat. Jedni pomagają, drudzy wyrzucają... :(