Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
Gucio pędziwiatr :)
-
Wspaniale!!! :) Trzymam kciuki, żeby faktycznie byli dobrym domkiem.
-
Jak się cieszę, że sunia już zabezpieczona! Wspaniale!!!
-
Mogę :) Na jakie miasto? (na razie przeniosłam na Szczecin, bo szkoda wyróżnienia, ale jak będzie inny pomysł na miasto to przeniosę) W okolicach Szczecina swego czasu, dwa totalnie nieadopcyjne psie dziadeczki: ślepe, kulawe i chore (bezpośrednio z przytuliska, w którym był Promyś) znalazły domki - domki wypasy, z najwyższej półki :)
-
Tak, ilekroć jestem u rodziców to chadzam tamtędy, niby przypadkiem. Wydłużyły się nieco łańcuchy, rozbite szkło spod psich łap zostało posprzątane, psy mają więcej słomy w budzie (przynajmniej te psy, które widać, suka mieszka pod schodami zasłoniętymi deskami). Psy obejrzał wet, owczarek z niedowładem został uśpiony zamiast skazywany na powolną śmierć... elik, dawno nie widziałam psów w takim stanie. Chyba nigdy nie widziałam, a czasem jeżdżę na inerwencje, to jeden z tych obrazów, których NIE DA się zapomnieć... więc nie chcę opisywać ze szczegółami. Psy wyglądały jak duchy, zasikane, zasmrodzone, na krótkich łańcuchach wżynającymi się w ich ciała. Wychudzone tak, że pod ich grubym futrem (a psy to owczarki niemieckie i husky z konkretną okrywą włosową) było widać wszystkie kosteczki i można było się na nich uczyć się anatomii... I ciągle w głowie mam dudniące słowa włąściciela, że "to taka rasa, że widać żebra" i zaraz padające "ja psy kocham, ja o psy dbam"... w kontraście odoru zgnilizny z sikami, który wywoływał wymioty... Koszmar, tak wygląda piekło... Teraz nadal psy nie mają raju, ale mają poprawione warunki. I już nie ma tego opanowującego nozdrza zapachu, którego nie da się zmyć tak szybko, bo zostaje w pamięci... Ojej, życzę duuuużo zdrowia. :( Cieszę się, że Likunia tak wspaniale trafiła - do domu, który ją szanuje taką, jaką jest... nie chce na siłę zmieniać... To przywraca nadzieję na dom dla psiaków tak samo "przebojowych" jak nasz lisek ukochany.
-
Tak, wszystko było na wariackich papierach, ale Szagi rusza jutro o 18. Do Krakowa jedzie się około 4,5-5h, mam nadzieję, że mimo końca długiego weekendu podróż znacznie się nie przedłuży. Tę noc spędzi u koleżanki z fundacji Sznaucery w Potrzebie (już na niego czeka), a rano ruszą już do miejsca docelowego. Tam będzie czekać go dokładna diagnostyka i wdrożenie leczenia - pani Marzenka jest w stałym kontakcie z fundacją, przekazuje zdjęcia i filmy, wiedzą że bidulek jest w strasznym stanie. Szagi dostanie tam fachową opiekę. Podkłady i transporterek na jutro już naszykowane. Najgorsza to jeszcze ta podróż, ale w fundacji odżyje, wierzę w to mocno. Ten weekend był bardzo zwariowany. Ja przyznaję, czwartkowy post o Szagim napisałam bez wiary w to, że się uda... rano byłam na zajęciach i potem ruszyłam do rodziny mojego połówka. Tam dopinaliśmy sprawy ze ślubem... po drodze jednak dostałam mnóstwo telefonów nt szykowanej pomocy: - iwna5702, Moli@, Jo37, agat21, Jaaga, mdk8 - mocno dziękuję za zaangażowanie w pomoc, za gotowość uratowania malucha przed wyrokiem schroniska, za rady i podpowiedzi, za szukanie dla niego pomocy! - elficzkowa - Aniele psi :) i nie tylko psi, również mój aniele stróżu ;) ! Bardzo dziękuję że biedaka wzięłaś z marszu... będąc w mieście na zakupach rzuciłaś wszystko i pojechałaś do przytuliska... walczyłaś z czasem, aby biedaka zabrać do siebie. Tym bardziej, że Twój Elfik jest ancymonem!!! Dziękuję też, że koszty opieki na te parę dni wzięłaś na siebie i nie chcesz ani grosza! Podziękuj swojej siostrze i mamie :) A Elfikowi należy się porządny gryzak za to, że okazał się być gościnny, - dziękuję równie MOCNO Pani Marzence, która od początku kontaktowała się ze mną w sprawie staruszka, również rzuciła wszystko i od razu, w ciągu parunastu minut zjawiła się przy przytulisku: za to, że podarowała podkłady i szampon dla Szagusia... i co więcej, dopięła transport, mimo że dzisiaj również dopinała sprawę adopcji Lolki (innej suni z przytuliska - Państwo dzisiaj przyjechali po sunię), - dziękuję ekipie Tomaszów Lubelski-Adopcje za udostępnienie postu o poszukiwaniu transportu, a Karolinie: za wykopanie Szagusiowego kierowcy na jutro i przekazanie namiarów Pani Marzence :), - Fundacji Sznaucery w Potrzebie, które mimo wielu podopiecznych i sytuacji finansowej i tak przygarniają dziadeczka do siebie i czekają na niego. Proszę jeszcze o kciuki za jutrzejszą podróż.
-
Niedziela - dzisiaj Wyczesany piękniś :) Podobno Szaguś to niezły chrapacz ;)
-
Sobota Poranny spacerek na sikupę: I ciąg dalszy próby ogarnięcia stanu futra: wycięty jeden z wielu kołtunów przy "policzku" I czesanie Szagusia:
-
Na początku wstawię zaległe zdjęcia: Piątek - godz. 16:00: nowy początek :) Szagi wpakowany do samochodu: I przysypia w drodze do elficzkowa Amu w domku :) Pierwsza nocka w ciepełku:
-
Ja też, mocno!!! Elficzkowa nigdy nie odmówiła pomocy, nawet jak w nocy musiała być pod telefonem podczas łapania Liki i Tinki :) Czy wypadkowego Misia, czy... Właśnie Szagusia. Elficzkowa ma wspaniałe serce :)
-
Oglądam zdjęcia dziadeczka i szkoda że nie mogę dodać przez telefon zdjęć. Nadrobię zdjęcia dopiero dzisiaj wieczorem, ale powiem Wam że Szagi przeszedł niesamowitą metamorfozę u elficzkowa! Jak mój polowek zobaczył zdjęcia kołtunów z łebka to aż pobladł... Tyle tego miał na sobie dziadeczek. :( Elficzkowa, ja wiem czyj to pies. On za szczeniaka mieszkał w domu, był oczkiem w głowie. Potem przypięli go na krótki łańcuch. Teraz mają nowego psiaka na łańcuchu... Szagi kiedyś wpadł im pod samochód (przynajmniej tak tłumaczyli zapięcie go na lancuch), ale do weta z nim nie poszli, bo to wydatek... Nawet wtedy nie było podstaw do interwencji, a teraz ten nowy pies tym bardziej jest mniej "interwencyjny", bo ma krótką sierść, więc się nie kołtuni, a i nie dali mu możliwości potrącenia przez samochód, bo od szczeniaka tkwi na łańcuchu :( Szagi jedzie do fundacji w poniedziałek. A tymczasem... Jak mnie cieszy ta trawa... :)
-
Jeeezu. Jak dobrze elficzkowa że go wzięłaś. Lada zaniedbania robią swoje, on pewnie nigdy na oczy weterynarza nie widział. Fundacja potwierdziła, że mają miejsce dla Szagiego. Są w nim zakochani i spróbują oddać mu to, co zabrał inny człowiek - godność. Chciałam dodać zdjęcia, ale mam problem. Spróbuję później.
-
Na tym mi też zależało. Raz, że nikt by dziadeczka nie doglądał w tym czasie (poza stróżem... Ale on nasypie psom do miski jedzenie rano i tyle). Dwa - pomyślałam, że z długiego weekendu w czasie pospolitego ruszenia ;) dużo ludzi wraca do pracy i miasta studenckiego, więc może ktoś weźmie staruszka ze sobą do Fundacji. Na razie fundacja nie odpowiada, Pani Marzenka nadal próbuje się do nich dobić, ale juzszukam transportu Tomaszów Lub/Zamość -> Kalwaria Zebrzydowska/Kraków. Mam też zdjęcia dziadeczka z samochodu. Naprawdę bidulina!!
-
Dzisiejszy dzień jest szalony... Zaczne jednak od tego, że Wasza odpowiedź na dramat staruszka jest zadziwiająca! Iwna, Moli@, Jo37, elficzkowa, Jaaga DZIĘKUJĘ! Kiedy dzisiaj Jo37 poinformowała mnie, że Moli@ może przyjac staruszka ucieszyłam się mocno! W tym czasie odzew z postu Jaaga był tak spory, że pojawiła się opcja Domu Stałego dla psiego staruszka. Dom w Lublinie, że sznaucerem dużym i dwoma kotami. Pani chce towarzysza dla sznaucera i zapytała te czy wesprzemy ją finansowo w leczeniu... Ale odzew był. Potem dowiedziałam sie o DT u Moli@, wczoraj padła też propozycja DT w Warszawie, co prawda w bloku, ale była pierwsza i dala mi nadzieję, że staruszek nie wyjedzie do schroniska... (dziękuję iwna) i... zadzwoniła dzisiaj fundacja sznaucerów że szykują miejsce dla staruszka! My musimy znaleźć tylko transport. DS w Lublinie, propozycja Moli@ i odzew że strony fundacji nastąpiły praktycznie w tym samym czasie! Pozostało więc zaryzykować... Na czym przystało: - elficzkowa godzine przed zamknięciem przytuliska dowiedziala sie o sytuacji i powiedziała że weźmie go juz dzisiaj!!! I koniec końców razem z panią Marzenką rzuciła wszystko i pobiegły po psa!!! Byla to gonitwa z czasem, bo jeżeli nie udałoby sie dzisiaj, psiak przesiedział by do wtorku sam w kojcu... - teraz szukamy transportu pod Kraków do Fundacji, ale jeżeli poszukiwanie transportu będzie za długo trwało albo fundacja się wycofa (elficzkowa może przetrzymać tylko parę dni, bo ma w domu ancymonka) to jeżeli się zgodzicie to piesek mam nadzieję że nie zostanie na lodzie i będzie miał miejsce u Moli@ (przepraszam Moli@ że jeszcze nie zadzwoniłam w tej sprawie, nie miałam kiedy). Z tym że chciałabym, aby ktoś go przejął pod względem prowadzeniem wątku i pilnowaniem rozliczeń itd., nie podołam kolejnemu psu... Mam Mimi, Oriona i Roxi. Wiem, że to wszystko zrobione na wariackich papierach, ale nie było czasu się zastanawiać i czekać aż ktoś się zgłosi na opiekuna, liczę że teraz to nastąpi, skoro tyle sie już zadziało (a ja dzisiaj jeszcze dodatkowo jestem poza domem), bardzo proszę, - jeżeli Pani chetna adoptować psiaka będzie chciala nadal to zrobić to będzie już ubiegać sie o adopcję jak psiak będzie albo pod opieką Fundacji, albo po przebadaniu w DT, nie wyobrażam sobie dac jej w ślepo psa, bez zadnej wiedzy o nim. ----------- Elficzkowa wysłała mi smsa, że psinek jest bardzo słodki, chociaż słodkością nie pachnie ;) Dzisiaj będzie kąpany i trochę podcinany, bo smród i stan futra powala na łopatki. Psiak się przewraca i ledwo chodzi, ale merda ogonkiem :-) Elficzkowa nadała mu imię, od dzisiaj jest Szagim. Uff, przepraszam mono ze tak nieskładnie, ale tyle się działo i dzieje, że i mnie samej ciężko to ogarnąć. Jak na złość, do elficzkowa dzwoniłam już na resztkach baterii, miałam 8% i balam sie że nie dodzwonie się zanim zamkną przytulisko... Dlatego jeżeli do kogoś nie zadzwoniłam to przepraszam. Telefon jeszcze mi się ładuje, ale przytuliłam sie do gniazdka, aby poinformować Was co sie wydarzyło. Wszelkie decyzje były podejmowane na gorąco... Jeżeli wiec macie inne zdanie na ten temat to proszę piszcie :) mam nadzieję, że ta pomoc i poruszenie będzie mieć ciąg dalszy. Psiak nadal jest w potrzebie. To dopiero początek! Edit: pisaliśmy z elficzkowa w tym samym czasie :) To teraz ważna rzecz: Kto chce być opiekunem psiaka, jeżeli nie trafi do fundacji?
-
Nijak :( trzeba gdzieś wstawić, żeby móc przekopiować link. Nie da się bezpośrednio z dysku.
-
Przepraszam :) I cieszę się z rezultatów. Edytowałam instrukcję, żeby więcej nie mylić:)
-
Czyli znalazło się rozwiązanie? :) Cieszę się, że powoli dochodzimy do porozumienia. :D Ja też wiele rzeczy robię automatycznie i nie zastanawiam się, że coś na przykład kliknęłam zanim skopiowałam... ;) więc tutaj biję się w pierś, że jakiś mini-etap mogłam przeoczyć. Jeżeli działa to świetnie. Spróbuj może ze zdjęciem i powiedz czy działa.
-
Osoba, która wysłała puszki maluchom napisała mi właśnie, że jej koleżanka z Fundacji Oleśnickich Bid może przyjąć całą rodzinkę na DT. Tylko muszą być odrobaczone i mieć podaną surowicę (opłaciliby to). Może... to jakieś wyjście jest, jeżeli nic lepszego się nie znajdzie? Dodam tylko, że ta propozycja wyszła sama z siebie, zaczęło się od tego że poprosiłam o udostępnienie postu... potem wyszła propozycja zakupu puszek, a teraz na odpowiedź moją (wysłałam adres do wysyłki) otrzymałam tę propozycję DT. Nie prosiłam, nie błągałam, nie sugerowałam ;) Dlatego przepraszam, jeżeli wygląda to na samowolkę, szanuję oczywiście zdanie kiyoshi w tym temacie i każdą decyzję zrozumiem, a piszę o tej propozycji dla przyzwoitości. :) Niemniej to miłe, że ktoś z zewnątrz przejął się losem rodzinki.
-
Hmm, może wina przeglądarki? Ja używam Chrome, zarówno na telefonie, jak i na komputerze. Bo nie wiem co innego? Aaa ważne, ja najpierw KLIKAM lewym przyciskiem myszy na zdjęcie, aby się powiększyło na fejsbuku i dopiero jak się powiększy to najeżdżam prawym i kopiuję. Może mieć to znaczenie.
-
Jak nie zapomnę ;) to przypomnę. DZIĘKUJĘ. Dziękuję, że zajrzałaś.... tak jak pisze elik: Nie ma ani gdzie, ani za co. Ja też nie podejmę się wzięcia kolejnego psiaka na siebie, to DUŻA odpowiedzialność, na którą nie mogę sobie pozwolić :(. Marzeniem oczywiście byłoby, gdyby trafił do DT, ale skąd je wziąć? Najgorzej, że właśnie się dowiedziałam że kojce miejskie są przepełnione (jest 5 psów, a są 4 kojce), więc na dniach będzie wywózka psów najdłużej tu siedzących i... najmniej rokujących... Tak, to wskazuje na staruszka, ew. jeszcze na Nelę... Bo pozostałe psy to nabytki z ostatniego tygodnia:(. Psiaki wyjadą, mam nadzieję, że nie jutro, ale pewnie nastąpi to w ciągu tygodnia :(. Goni czas bardziej niż myślałam. Maluch niedość że zapchlony, zarobaczony, zadredziony to jeszcze kaleki. Niewiele mu życia zostało, jeżeli wierzyć wetowi (że psiak ma 16lat), a fatalnie byłoby, gdyby tak skończył... Jutro mam dostać nowe zdjęcia psiaka... trochę się ich boję skoro już nie wychodzi z budy.