Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
Rozmawiałam krótko z Leszkiem ze Stowarzyszenia - dołączył do adopcji jeszcze przed zrzeszeniem się, za "moich czasów". Wtedy pomagał mi z Amikiem-Orionem (doglądał do niego) oraz łapał parę mocno lękliwych psów, czasem i takich, które go pogryzły w trakcie łapania. Z osób w stowarzyszeniu w mojej opinii ma największe doświadczenie w łapaniu takich psów... Do meritum - widział Boryska. Powiedział, że Borys doskonale zna teren i wie, gdzie uciec. W czasie łapania jest też gotowy się bronić (bo widać, że jest zagubiony), a to nie mikrus. Tak dużej klatki-łapki czy siatek w stowarzyszeniu nie mają, a na tabletkę staruszka łapac nie można, za duże ryzyko. Borysek jest do złapania (bo to nie dzikus), ale przy zorganizowanej ekipie, a tutaj jest problem - teraz nie mają czasu, wolontariuszy na miejscu jest mniej (powyjeżdżali na urlopy), on sam nie złapie Borysa... też powiedział, że jeśli jest możliwość zamówienia fachowca to powinien przyjechać. Aaaa i dodał też, że Borysek jest mocno mocno biedny :( Jamor zna ten teren, wierzę mocno że jemu akurat się uda. Czekamy na wieści od WiosnaA, kiedy Jamor mógłby przyjechać.
-
Janeczka jest taka trochę jamnikowata? Ile może mieć lat? Ogłoszę ją chociaż.
-
Czarku - teraz rzucaj czar za Tęczowym Mostem... a za jakiś czas znowu wtulisz się w ramiona Murków. Żegnaj... Murko, byliście najlepszym co spotkało Czarusia - ściskam Was mocno.
-
Dobry dom to taki, z którym rozmawiasz i wiesz, że to TEN, ten jedyny wyczekany ;) A nie dom jako kompromis - wierz mi lub nie, ale takie domy istnieją i takich domów sama szukam dla swoich podopiecznych. W rozmowie takie rodziny się czuje :) Polę widzę w rodzinie spokojnych, ciepłych i empatycznych osób, ale dość aktywnych spacerowo i którzy nie mają wobec psa żadnych oczekiwań. Domu z ogrodem/mieszkaniu w bloku z windą, bez maleńkich dzieci i niepotrzebnego harmideru. Domu, który miał już psiaki albo jest gotowy dowiedzieć się czegoś o psich potrzebach - ważne, aby Poli nie przekarmiać (aby dodatkowo nie obciążać kręgosłupa) i być gotowym na konsultacje weterynaryjne, gdy jednak łapka będzie dokuczać... Dom taki normalny, bo z Poli nie zrobi się psiego sportowca, ale jako przekarmiony tucznik - pluszak rodziny też się nie sprawdzi. Pola nie ma chyba zbyt wiele wymagań, więc i dom nie powinien mieć wymagań wobec niej, presji zrobienia z niej psa idealnego - Pola z tego co mi się wydaje jest mocno wrażliwa na emocje w domu, chce czuć się kochana i doceniona. Ja mam taką zasadę, że dom dopasowujemy do psa, a nie psa do domu; jak mam wątpliwości czy w danej rodzinie PIES będzie miał spełnione wszystkie potrzeby, więc i czy będzie szczęśliwy - raczej szukam dalej (chyba że na wątpliwości są małe, a wizyta przed/a je rozwieje to wtedy domek dostaje szansę). PS: Wychodzę też z założenia, że skoro pies wyszedł na wolność, jest zaopiekowany to mogę trochę przebierać w domach, aby znaleźć mu ten najbardziej idealny, pod jego potrzeby i temperament - kiedy pies jest w psiej mordowni albo zagraża mu życie to oczywiste, że wymagań mam mniej i czasem ten dom z kompromisu (dom dobry, przeciętny, a nie - bardzo dobry/idealny) dostaje psa . Ale Pola jest w tej grupie szczęściarzy, że spokojnie może poczekać na TEN dom.
-
~ Iga, Igusia i dwa szczeniaki ze wsi - JUŻ MAJĄ SWOJE DOMKI!
Tyśka) replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Igusia ... :) Co za ekspress. Trzymam kciuki za małą sunieczkę, oby trafiła na normalnego człowieka. -
Jaki uśmiech od ucha do ucha :) I widze, że też kręcą się jej kłaczki na grzbiecie, jak owieczce.
-
Amik został zaszczepiony p/wściekliźnie i wirusówkom. Koszt - 50,- Rafał poprosił mnie w piątek, abym od razu przelała mu zwrot pieniędzy, tym razem z powodu wyjazdu wysłałam z konta męża (= inny bank). I jak tylko przelałam elficzkowa zrobiła zwrot na konto mojego męża :) Dziękuję za tak szybką reakcję <3
-
No niestety, pani nie chciała (rozmyśliła się), aby ktoś był przy jej pracy ;) Najlepsze jest to, że naprawdę zanim znalazło się miejsce u groomera, to opiekunka Amika wydzwaniała po różnych salonach i opowiadała, że Amik nie może zostać sam, informowała o jego zachowaniach trudnych. Ta pani od początku mówiła, że dadzą radę i nie widzi problemu żadnego, ale na wszelki wypadek zadzwonili jeszcze przed wyjazdem jeszcze raz (czy się nie rozmyśliła, przypomnieli raz jeszcze jak to będzie wyglądać) i po przyjeździe też poświęcili chwilę, aby poznać panią z naszym gagatkiem... ale jednak na miejscu wyszło inaczej, zostali wyproszeni :) Już wiemy przynajmniej, który salon omijać, choć szkoda czasu opiekunów Amika... :( :) Tyle, ile mogą to to robią :) :D Co zrobić, że Amik wygląda na potulnego baranka.
-
Też bym cierpliwie poczekała na dom, który będzie chciał Polę i tylko Polę, i będzie się o nią świadomie ubiegał. Ogłoszenia dopiero ruszyły, odezwie się jeszcze konkretny dom, gdzie nie będzie takich wątpliwości. I sama nie oddzwaniałabym do kogoś, aby dopytać czy już jest gotowy na adopcję i ma uporządkowane swoje sprawy - w sensie uważam, że leży to po stronie potencjalnej rodziny ubiegać się o psa, a nie na odwrót. Nie odpisuję też na sms "jestem zainteresowany psem, prosze o telefon" .Nie wróży to dobrze, jakby komuś nie zależało... Adopcja to nie robienie komuś łaski...
-
Dostałam odpowiedź na wczrajsze zapytanie, że czasowo nie wyrabiają (wakacje, urlopy, sporo zgłoszeń), ale postarają się złapać Boryska, mają kontaktować się z panem Damianem i umawiać. PS: W mojej opinii, dobrze jest też umówić się z Jamorem na łapanie, mimo wszystko... Nie wiem kiedy adopcjom uda się znaleźć czas na łapanie Borysa, nie wiadomo też czy im się uda, a wracają upały, boję się o życie psa. Wiem, że to koszty, ale niestety mam ogromne obawy czy zdążymy z udzieleniem psu pomocy, gdy będziemy czekać na wolny czas u wolontariuszy, mają full roboty. Brakuje też tam kogoś, kto zechciałby koordynować sprawą Boryska, nie wiem do kogo mam dzwonić i pisać, i umawiać się... piszę do pojedynczych osób, które stamtąd znam oraz na stronie i ciężko o konkret, bo nie wiedzą kiedy będą mieć czas. Wiem, że są zapracowani, że mają mnóstwo spraw na głowie i jestem wdzięczna, że chcą pomóc - ale nie wiem czy Borysek ma tyle czasu :( Może jednak lepiej zamówić Jamora? Eh, a tak się cieszyłam, że uda się psiaka złapać w weekend, że będą zaoszczędzone pieniążki i w tym tygodniu pojedzie do Moli@. Jakoś ta cała sprawa idzie od początku nie tak jak powinna :(
-
Jakie wyśmienite wieści :) Jagusko, jak ja się cieszę z domku dla rudej! :) Wygląda na zupełnie zrelaksowaną, jakby zmiana domu w ogóle jej nie ruszyła - ekstra! Powiedz mi proszę co zrobić z wykupionym wyróżnieniem? czy podmienić na innego kotka? Wyróżnienie jest d o 17. sierpnia, więc kto wiem... może przyniesie szczęście innemu mruczkowi? :) Dwa ogłoszenia (bez wyróżnień) już usunęłam.
-
Lapania wczoraj nie było, też czekałam długo na informacje, ale nie chciałam dzwonić i nekac, gdyby jednak właśnie łapali. Odpisali mi wieczorem, że nie mieli czasu. Zapytałam organizacji kiedy uda się im łapać, bo WiosnaA też czeka na informacje, nie odpowiedzieli nic, bo nie wiedzą :(( Shoto ma namiary do elficzkowa i WiosnaA, obie o lapaniu piątkowym dowiedziały się ode mnie. Pana Damiana znają. Prosiłam aby przed kolejna akcja jednak zadzwonili do elficzkowa, bo to do Niej psiak ma trafić na parę dni, a być może akurat jak pójdą łapać to elficzkowa nie będzie w domu. Napisali, że dobrze. Pisałam im o tym, że w planach jest Jamor, więc prosimy o informację czy uda im się łapać do końca tygodnia. Przykro mi :( Dzisiaj znowu ich o to zapytam czy mają w planach łapać Borysa np. dzisiaj, jak się dowiem na pewno napisze sms Wiosnie i elficzkowa, ja dzisiaj wracam późno do siebie. Myślę, znając ich typ działania, że zadzwonia do mnie po całej akcji, bez informowania wcześniej że jadą, aby nie robić nadziei, gdyby jednak się nie udało. Niemniej, za chwilę do nich napisze czy coś już wiedzą. Też czekam...
-
Aaaa, zdaniem organizacji pies nie jest absolutnie dziki. Zeby zaczął pokazywać dopiero jak zbyt usilnie próbowali go złapać, a za sekundę uciekł do kryjówki. Nie wydaje się, aby szukał konfliktu. Jak się uda go złapać to zdaniem organizacji nie powinno być problemu z założeniem obroży. To dobry, spolegliwy psi dziadek, który tylko że swojej słabości unika człowieka. Pozostaje trzymać kciuki, że dzisiaj przy planie i przygotowaniu się Borys będzie zabezpieczony
-
Ale wysyp psich rodzinek :( Transport jednak nieaktualny, państwo zrezygnowali z adopcji :(
-
Przed chwilą dostałam odpowiedź od lokalnej organizacji, w której działa też shoto. Podjechali wczoraj do Boryska i mieli się z nim tylko zapoznać, ale prawie go złapali. Zabrakło milimetrów. Późniejsze próby nie miały sensu, bo pies się schował. Teraz już wiedzą jaki teren i pies, i podobno mają plan. Dzisiaj znowu spróbują złapać i myślą, że tym razem wrócą z Borysem Szczerze mówiąc, dotychczasowy brak odpowiedzi że strony organizacji spowodował, że nie dzwoniłam do Pana Macieja, aby zarezerwować transport - brakowało rąk do lapania, do wczoraj nie było mowy też o Jamorze (Wiosna, jesteś mistrzynią negocjacji :)) . To wszystko nabrało tempa dopiero wczoraj. Mam nadzieję, że pan Maciej ma jeszcze wolny termin na przyszły tydzień, o ile uda się psa złapać. Ja jestem od wczoraj wieczorem u mojej rodziny, rzadko z nimi się widzę (ostatni raz przed swoim ślubem), więc i nie mam czasu czytać wszystkiego, przepraszam.