Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
Piszę... momencik, na dogomanię wchodze z doskoku. Wczoraj cały dzień spędziłam na badaniach kontrolnych u lekarza, nie miałam kiedy wejść. Doceniam wszystkie działania, naprawdę - ale ja jestem ostatnią, która porwie się na pomoc psu bez kompletu deklaracji. Bo w razie dlugów nie będę w stanie ich zapłacić z własnej kieszeni, z mężem żyjemy z jednej małej pensji... Zrozumcie proszę, że skoro przy Amiku jest ryzyko długu (bo za 4msc skończą sie pieniądze ze zbiorki), to za kolejnego psa nie wezmę odpowiedzialności finansowej w takiej sytuacji, jaka jest teraz. :( Skoro udało się tak szybko zorganizować taką pomoc to wierzę, że się uda też pomóc psiakowi. Ale nie zawsze da się tak szybko, jakbyśmy chcieli... proszę o cierpliwość.
-
Wczoraj elficzkowa wraz z panią Marzenką odwiedziły Boryska, z myślą że złapią go i na parę dni zamieni plac chłodni na garaż u elficzkowej. Obie brały udział w łapaniu niejednego psa, również lękliwego, więc wydawało się, że nie może się nie udać. Niestety, po 20 dostałam informację, że plan spełzł na niczym, Borys nie jest do złapania w tym momencie. Jest nieufny. Trzeba go oswoić, wybudować w nim zaufanie do ludzi i dopiero ponowić próbę przy DOBRZE ZORGANIZOWANEJ EKIPIE LUDZI do łapania. Dodatkowo, elficzkowa dała mi znać, że kiedy Borys się wyprostuje jest/wydaje się być WYŻSZY od Moriska i mocniejszy w budowie (cięższy). Psiak jest na tyle trudny (?), nieufny, że elficzkowa zasugerowała, aby transport do DT był od razu po złapaniu, bezpośredni, koniecznie w dużej klatce, więc ja tutaj nie widzę innej opcji jak zamówić kogoś, kto ma psiowóz. Z tego co mi mówiła Pani Marzenka to udało się spotkać właściciela placu chłodni, na której z psiakami firmowymi przebywa Borysek i pan się zgodził, aby go tutaj dokarmiać. Borys podobno często rano i popołudnie spędza właśnie z jego psiakami. Mam zdjęcia z wczorajszej próby łapania, zaraz spróbuję je zgrać. I mam nadzieję, że elficzkowa znajdzie chwilę czasu, aby opisać ze swojej strony jak łapanie wyglądało.
-
1/ Czekamy na komplet deklaracji, bo to stary, schorowany pies i w dodatku dość spory, więc nie ma szans, aby utrzymanie go kosztowało 240zł. Na moje oko to trzeba zebrać chociaż 350zł stałych wpłat, bo tyle wyniesie koszt utrzymania u Moli@ (karma dla niego + karma dla stada). A jeśli nawet okaże się, że dziadek je mniej i deklaracji jest ciut za dużo to: a). przy starych psach często coś wypada (leczenie, badania, jakieś leki kupowane co miesiąc) b). często deklaracje się wykruszają po 3-5msc, zwłaszcza jak na psa składają się zupełnie obcy ludzie - lepiej aby psiak miał zaplecze finansowe, na górkę, a nie że za miesiąc nie będzie miał nic... Na przykład kiedy Amikowi też już niewiele brakowało do kompletu deklaracji, to były pytania na co czekam..., zebrałam deklarację praktycznie wszystkie, a teraz brakuje mu połowy, za 4msc nie będzie za co mu zapłacić hotelu i to jest już moje zmartwienie. Jednorazowe szybko się rozeszły... Cieszę się, że Amik jest akurat zdrowym, młodym psem i ma szanse na adopcję, ale wiem że przy Borysie ryzyko zadłużenia rośnie. Zbierzmy komplet deklaracji, bez tego nie porwę się na pomoc Borysowi... Bazarek, wpłąty jednorazowe rozejdą się szybką, sam transport wyniesie sporo, a do tego od razu psu należy się pełna diagnostyka... 2/ Czekamy na skarbnika psiaka - ja sie tego nie podejmę. 3/ Na oswojenie go, aby dało się go złapać... 4/I na transport - to też nie jest proste, bo to nie jest trasa uczęszczana (niedaleko granicy polsko-ukraińskiej, a poóźniej polsko-białoruskiej),... Promyk, Szagi czy Roxi mieli transporty łączone, Promyk bardzo naokoło (do Lublina, w Lublinie przesiadka do Warszawy i z Warszawy do Białego, i stamtąd dale); i trochę czasu zajęło zanim udało się je zorganizować. Rozmawiałam z elficzkowa i doszłyśmy do wniosku, że w przypadku Boryska transport powinien być "od drzwi do drzwi", od razu po złapaniu, bez przesiadek i w dużej klatce - będzie trzeba zamówić profesjonalistę. Do Moli@ mamy ok. 390km (przez DK) / 480km (przez eSkę) w jedną stronę. Zapytam Murki czy będzie mogła zawieźć psiaka, ale to od niej robi się już 517km, czyli w obie strony ponad tysiąc kilometrów. Żadnego innego profesjonalisty z okolic nie znam. Dziękuję. Tak jak pisałam wyżej, będzie potrzeba poprosić kogoś, kto zajmuje się profesjonalnym przewozem psów, ma klatkę i jest względnie z okolic. Nie pytałam jeszcze, bo terminu przewozu nie znamy, ale popytam dzisiaj orientacyjnie (o ile Moli@ po informacjach, które za chwilę przekażę, nie wycofa się) - proszę o cierpliwość... Myślę, że transport może wynieść 500-600zł. W przypadku małych staruszków było łatwiej - można było je wsadzić w busa/w mały samochód i jechać np. do Lublina, a stamtąd ktoś je odebrał i pojechaly dalej... a Borysek... Naprawdę nie jest to takie proste. Za chwilę napiszę skąd mój pesymizm.
-
Na razie Kacperek calymsoba mowi: "odejdz ode mnie, ja się boję, nie wyrządzaj mi krzywdy, nie podoba mi się to", "proszę, odejdz, ja NIE CHCE" - i tutaj nie ma zbyt wielkiego pola do innej interpretacji. Zastanawiam się czemu pani Kasia wymusza ten kontakt i przekracza granice psiaka? Czy ma w tym plan, a dotyk wymuszany, metoda zalewania psa emocjami są niezbędne? To nie jest atak, doceniam serce i poświecenie pani Kasi, ale próbuje zrozumieć co kieruje w podjęciu decyzji łamania strachu Kacperka zamiast mozolnej pracy nad zmianą skojarzeń z dotykiem i na razie szanowanie tych granic, które stawia piesek. Czy dotyk psa jest czymś niezbędnym teraz? Czy pani Kasia jest behawiorystka, psim trenerem?
-
Masz rację, dlatego taki post istnieje od niedzieli :) Strona 1., post 4. - aktualizuję na bieżąco: https://www.dogomania.com/forum/topic/352186-tuptuś-borysek-wytupta-sobie-śmierć-czy-może-godną-starość-psiak-z-ulicy-dzikuskowej-może-pojechać-do-moli-ale-potrzebne-deklaracje/?do=findComment&comment=17640184
-
Bardzo Ci dziękuję <3 Dzięki Twojej pomocy domek znalazł się 12km od Marty, dodatkowo okazało się, że to znajoma dogomaniackiej shoto, więc ma malucha na oku... Toffik dzisiaj jedzie na swoje, jej rodzina dzisiaj była w gminie, aby załatwić sfinansowanie kastracji :) A taki czas była cisza... :) Na kogo podmienić ogłoszenie, które wyróżniłaś?
-
Dziękuję Wam za bazarek :) Pani Maria T.F. z Fb deklaruje na Boryska 50zł - czekam tylko odpowiedź czy to stała czy jednorazowa :) Bardzo, bardzo dziękuję, pani Mario! Borysek dzisiaj znowu się nie pokazał, prawdopodobnie nadal spędza czas z psim towarzystwem na placu chłodni. Pani Marzenka zajrzy do tuptusia jeszcze wieczorem :)
-
Marta napisała mi, że miała fale telefonów i dzisiaj była wizyta p/a. Psiak w tym tygodniu ruszy do DS. Dziękuję za pomoc i zaangażowanie :) I przepraszam za wprowadzenie w błąd, wczoraj rano pisałam w sprawie psiaka i nie zapowiadał się jeszcze domek. A za Hopi mocno trzymam kciuki! Oby to było to :) /chciałam dać lajka, ale gdzieś uciekły/
-
Dziękuję za wszystkie porady. Pani behawiorystka, która jest wolontariuszką w hoteliku i która zajmuje się Amikiem jest już poinformowana :) Dała mi słowo, że zorganizuje spotkanie najlepiej jak się da i aby Amik miał przemyślane powitanie z Państwem, nic na hurra. Zresztą, sama sugerowała (swego czasu), aby ogłaszać Amika na Chełm/Kransystaw/Lublin, bo tutaj może pomóc mentorsko i szkoleniowo - i to właśnie stąd są Państwo. Boję się cieszyć... ;) Główna zainteresowania (pani) ma od przyszłego tygodnia urlop, dlatego chce przyjechać w przyszłym tygodniu, aby nie spieszyć się nigdzie i aby spotkanie przebiegło naturalnie, bez żadnej presji.
-
To piesek, nie sunia - nadal szuka domku, choć był jakiś zainteresowany domek (ale chyba bez ciągu dalszego, bo nadal psiak do adopcji), ogłoszenie JEST TUTAJ., najlepiej kontaktować się bezpośrednio z Martą (tam jest podany jej nr telefonu) Bardzo dziękuję za pamięć! Filmiki podesłałam w poprzednim poście: filmik 1. i filmik 2.
-
Jak dobrze, że Nesia mogła jechać z Tobą :)
-
Poprzedni psiak był łobuzerskim, impulsywnym terierem, z wieloma pomysłami na sekundę. Bardzo myślący, czasem dający w kość, ale pogodny - i właśnie takiego pomysłowego psa z szelmowskim uśmiechem na pysku Państwo poszukują ;). To dom z ogrodem, kilkadziesiąt kilometrów od hoteliku. W razie potrzeby kilkakrotnie przyjadą tam, aby zapoznać się z Amikiem i wziąć go na spacer. Po 20minutowej rozmowie mogę stwierdzić, że brzmi obiecująco. Byleby tylko Amik polubił Panią i dał się zaprosić we współpracę z nią, bo to ona przede wszystkim będzie zajmować się psiakiem. Na razie nie gdybam, nie cieszę się, ale kciuki zaciskam :)
-
Pracuś i do tego przystojny ;)