Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. Na razie dowiedziałam się od znajomej psiary (która trochę zaangażowała się w pomoc Boryskowi), że zna tego pana z dobroci serca i wrażliwości, i że to naprawdę może być obiecująca opcja dla tuptusia. Panowi pisałam, że to psi dziadek z wieloma problemami zdrowotnymi i wtedy napisał, że jest tego świadomy, ale nie chce obciążać nikogo kosztami. No ale jeszcze porządnie przebadam ten temat w rozmowie telefonicznej. Oczywiście umowa będzie podpisana, jeśli coś z tego wyjdzie i wsparcie będzie zaoferowane. Stowarzyszenie lokalne obiecało, że jutro podjedzie do Pana na spotkanie do domu, porozmawia na żywo i zobaczy przy okazji, w jakim stanie i pod czyja opieka weterynaryjna pan ma swoje adopcyjniaki. Ale spokojnie, decyzji jeszcze żadnej nie ma, po prostu chcę panu dać szansę. Dostałam też propozycje DS w okolicach Lublina, ale tam jest wychodzący kotek i Borysek nie może zrobić mu krzywdy, a takiej gwarancji nie dam. No i tam mam wątpliwości większe, choćby ze względu na wiek opiekuna. Tak czy inaczej, coś się dzieje. I nadal czekam na odpowiedź dwóch Dogomaniackich DT. Pan Maciej nie odezwał się, więc jak wrócę do domu to zadzwonię czy coś się udało pozmieniać i Borys może jechać, ale myślę że gdyby mu się udało zmienić plany to by zadzwonił tak jak obiecał.
  2. Właśnie jeden DT z polecenia zrezygnował, bo boi się brać nieufnego psa, który potrzebuje wizyt u weterynarza. Z panem porozmawiam po południu, teraz jestem w podróży, załatwiam swoje prywatne sprawy.
  3. Miałam przed chwilą telefon o Amika: - Ma pani pieska? - Tak, ale proszę powiedzieć o jakiego pieska pani dzwoniła, akurat ogłaszam parę psiaków. Może chodzi o Amika? - Yyy, nie wiem. O takiego małego, którego pani ogłasza. - A na jakim mieście jest ogłoszenie? - XYZ, - Dziękuję, akurat na to miasto ogłaszam tylko Amika. Proszę mi powiedzieć... Dlaczego pani zwróciła na niego uwagę? - Bo szukam małego psa bez rodowodu. On jest mały prawda? - mniejszy średniak. Do połowy lydki, ok 14kg. - Rozumiem, może być . A w jakim wieku jest? Myślę super: świetnie, nie czytała ogłoszenia, nie zna ani imienia ani wieku psa.. To nic nigdy dobrze nie wróży... - 4lata. Pani się żachnęła. - Ojej, jaki stary!!! I po chwili dodała niezadowolonym głosem (jakbym to ja ją oszukała co do wieku Amika): - On jest taki... Stary, a ja szukam szczeniaka... Miałam ochotę odpowiedzieć że to nie moja wina że nie czyta ogłoszeń, ale już nie skomentowałam. Uprzejmie się pożegnałam. Ufff...
  4. Szpulka, Supełek i Kłębek na Warszawę: https://www.olx.pl/oferta/kociaczki-slodziaczki-piekne-tygryski-komu-zamrucza-do-ucha-CID103-IDFAscl.html
  5. Myślimy podobnie :) Mam plan to zaproponować, a i podpisać umowę gdzie ujmę punkt o wsparciu w opłaceniu kosztów weterynaryjnych. Zobaczymy co na to powie. Okazało się, że mamy wspólnych znajomych, ale akurat nie psich, a z innej formy wolontariatu :) Elficzkowa wysłała mi SMSa, że noc Boryskowi minęła spokojnie. Zaglądała do niego dwa razy! Wczoraj też zbudowała mu z trzech dużych kartonów ścianę-kryjówkę i położyła tam dywanik - Borysek docenił Jej pomysłowość i spał tam i w nocy, i teraz.
  6. Dzisiaj będę z nim rozmawiać, pisaliśmy przez Messengera przez chwilę wczoraj późnym wieczorem. Miał 3 psiaki przygarnięte z ulicy, w różnym wieku, teraz ma 2 (jeden po 10latach razem odszedł). Pan chce dać psiakowi DT z opcją DS, nie chce żadnego wsparcia finansowego. O warunkach będziemy rozmawiać przez telefon, wybadam też o podejście do leczenia - bo Borysek ma wór chorób zapewne... Napisałam do stowarzyszenia oraz do znajomych z tych okolic czy może Pana znają.
  7. Dostałam namiary jeszcze do dwóch DT, czekam na ich odpowiedzi (+ dwóch innych, sprawdzonych dogomaniackich miejsc). Znajoma z jednoosobowej Fundacji mogłaby wziąć Boryska do siebie, ale dopiero za 2 tygodnie, teraz ma remont. Mieszka i działa w woj. podkarpackim, jest znana w naszym lokalnym świecie bezdomniakowym. I przed sekunda dostałam propozycje DT od chłopaka mieszkającego niecałe 10km od Tomaszowa, ale nic o nim nie wiem, poproszę o jego nr telefonu i jak będzie dobrze to poproszę o wizytę kogoś, kto zerknie na warunki.A może ktoś go zna, rozejrze się i popytam miejscowych. Plus taki, że psiak byłby pod ręką. Może coś się uda, ja dzisiaj naprawdę cały dzień szukam, pytam, dzwonię. Ciągle dostaje też jakieś namiary, ale do tej pory nigdzie nie było miejsca.
  8. Niestety, przed sekundą dostałam dwie odmowne odpowiedzi. :( Ten DT co pożegnał staruszka chce chwilę odpocząć od bezdomniaków i do tego w sierpniu ma urlop, a jeden hotelik polecony przez Dogomaniaczkę nie ma jak pomóc: do września brak miejsc. Czy ktoś z Was zna może jeszcze jakieś dobre hotele/DT? :( Już pomysły, gdzie szukać powoli mi wyczerpują się. Borysku, masz strasznie pod górkę.
  9. Hotelik faktycznie jest domowy, z opcją izolowania psiaków na początku. Maksymalnie jest tam kilka psiaków, w tym zawsze 2-3 staruszki na DT. Opowiedziałam historię, Pani zgodziła się przyjąć. Niestety, za Boryska wyszłoby około 450-500zł + karma + opieka weterynaryjna, Pani mnie nie zna, a Borysek jest spory :( Musiałam podziękować, nie uzbieramy takiej kwoty. Napisałam do jeszcze jednego skromnego hotelu oraz czekam na odpowiedź 2 innych miejsc. Jeden jest praktycznie na miejscu i byłby to DT (bezzwierzęcy, bezdzietny) - ale Państwo mocno przeżyli odejście swojego stareńkiego tymczasowicza, który umarł niedawno. Nie wiem czy są gotowi na uratowanie kolejnego psiego życia. Czekam.
  10. Pan Maciej ma do mnie zadzwonić, jeśli uda mu się zawieźć (ale nie ukrywał że może być ciężko). Nie dzwonił jeszcze. Chyba że ktoś z Was jeszcze z nim rozmawiał i powiedział że zawiezie, a ja o tym nie wiem.
  11. Rafał - nie ma miejsca (ale pomyśli) Czekam na odpowiedź jeszcze 2. miejsc... Na fb stworzyłam nowy post z Boryskiem z apelem o dom tymczasowy. Tuptusiowi brakuje tuptania po zielonej trawce... dzisiaj poderwał się jak zobaczył otwarte drzwi do garażu i potuptał w stronę wyjścia. Je gotowane (choć trochę wybrzydza), elficzkowa karmi go niemal po królewsku, ale... to nie wszystko :( Psina podobno praktycznie nie widzi, trzeba mu pomagać w jedzeniu, często "gubi" miskę z jedzonkiem, stara się odszukać nosem, ale też korzysta z pomocy elficzkowej w nakierowaniu na jedzonko. Jak on przetrwał na ulicy przy takiej niepełnosprawności? To naprawdę dziadeczek, który wymaga troskliwej opieki człowieka. Kompletnie nie nadaje się do warunków kojcowych, hotelowych. PS: Dostalam przed sekundą namiary na domowy hotelik pod Krakowem, za chwilę zadzwonię.
  12. Napisałam smsa do elik, prosiła o przekazanie Tobie nr telefonu do Niej, więc wysyłam Ci na pw.
  13. Fantastycznie, że koteczki tak błyskawicznie się zaprzyjaźniły :) I że mają siebie, dwupak to najlepsza decyzja dla maluchów. Szczęściary!
  14. Dobrze, bardzo dziękuję. Mam nadzieję, że coś z tego wyniknie dobrego. Sporo osób "molosowatych" do mnie napisało na PW, a akurat tutaj padło dość konkretnie zapytanie, z fundacji Bernardynów. Postaram się za moment zadzwonić. EDIT: Rozmawiałam z Tolą, postara się wejść dzisiaj na wątek.
  15. Ja rozumiem decyzję Moli@, ma psy specjalnej troski: małe nieporadne staruszki, średniaczkę, niepełnosprytną Pikusię oraz duże Diankę i Julę, które nie przepadają za psami. Borysek na razie jest psem, który wymaga pracy nad zaufaniem, jest spory, Moli@ mierzy siły na zamiary... :( Moli@ zgodziła się wziąć tuptusia, JEŚLI nie jest duży. A niestety jest - jest mniejszy niż owczarek niemiecki, ale to sporawy średniak. I z bólem serca wiem, że nie mogę naciskać na decyzję, mimo że Moli@ zapewniłaby wszystko, co najlepsze dla dziadusia. Słuchajcie... ale czy jest sens wieźć Borysa do Moli@, aby potem zawracał do Murki (do której od Moli@ jest spory kawał)? WiosnaA, pani Marzenka, moja znajoma Gosia oraz ja szukamy miejsca dla Boryska, aby od razu od elficzkowa pojechał do hotelu. Problemem są: spore rozmiary, koszty hotelowe oraz... dostępność miejsc (wszystkie zaufane miejscówki są zajęte przez Radysiaki). Napisałam jeszcze do Dogomanki, która też przychyla nieba takim psom jak Borysek, może jakimś cudem zmieści naszego biedaka albo podpowie jakieś miejsce. Jak będę coś wiedzieć to Was poinformuję. Dla nas ta cała sytuacja jest mocno stresująca :( Anulo, transportu do Moli@ nie ma. Pan, którego poleciłaś OSTATECZNIE postara się o zmianę swoich sobotnich planów, aby zawieźć psiaka (byłby wtedy w nocy u Moli!@), ale... nie ukrywał, że transport w tym kierunku trochę mu nie na rękę teraz (w niedzielę rano jedzie z Lublina do Śląska z kiloma psami, potem wraca i od razu jedzie na urlop) i że kompletnie nic nie może obiecać, bo ma mocno napięty grafik. Jak się nie uda nic mu pozmieniać w swoich planach to będzie mógł zawieźć Boryska dopiero po 18. sierpnia. Innej perspektywy transportu nie ma :(
  16. elik, to jesteś bardzo wytrwała skoro wybierasz się do Wrocławia, co za poświęcenie! Oby było warte tego i Rudi zaznał szczęścia na zawsze.
  17. Mocno trzymam kciuki za Lawi i za jej spotkanie z Rodziną, oby poleciały iskry :) Pierwszy kluczowy rok życia będzie ciężko nadrobić, ale mam nadzieję, że chociaż trochę czekoladka przekona się do człowieka. Bidula :(
  18. W tak krótkim czasie? Dużo ;) Tak jak wspomniała Poker, czasem zapytań o psa nie ma latami, mimo że mu niczego nie brakuje, ani charakteru, ani zdrowia ani wyjątkowego wyglądu. A Polcia, nie oszukujmy się, ma urodę raczej radiową, taka zwyczajna kundelka, do tego z uszkodzoną łapką. Takie zapytania dobrze wróżą, wierzę że Polcia kogoś zauroczy całkiem, tylko kwestia czasu :)
  19. Problem w tym, że Borys nie daje do siebie podejść i założenie obroży na razie jest nierealne. Nie ma jak go zabrać do lecznicy.
  20. Jest grupa osób, od molosów, która chce pomóc bernardynce. Prosili o pomoc w wyciągnięciu suni, o namiary do kogo, kto zna realia schroniska. Tolu, czy mogę podać do Ciebie namiary?
  21. Murka nie ma miejsca, Rafał może być tylko awaryjnie na jakiś czas (jeśli ma miejsce - zadzwonię dzisiaj w okolicach poludnia, nie chciałam do niego dzwonić wczoraj późnym wieczorem, a teraz jestem poza domem za pracą), bo on nie ma warunków dla staruszków tak biednych jak Borysek. Proszę o pomoc w podesłaniu dobrych miejsc dla takich psów jak Borys i niestety, przystępnych cenowo. Poprosiłam o pomoc w szukaniu lokalna organizacje, ale oni wczoraj pożegnali jednego szczeniaka, drugi walczy o życie w lecznicy w Zamościu i nie mają głowy do wstawienia postu z prośbą o DT dla dziadeczka. Pan Maciej w niedzielę jedzie na Śląsk, być może miałby miejsce dla Boryska i pies mógłby się z nim zabrać, jeśli znajdzie się hotel. Pytałam o miejsca w innych lubelskich hotelach, ale ceny są kosmiczne (od ok 25-30zl/doba) albo nie ma miejsca. Myślę że trzeba jak najszybciej znaleźć ten hotel, u elficzkowa psu krzywda się nie dzieje, tyle tylko że nie wychodzi z garażu. Wydaje mi się jednak, że spod Tomaszowa łatwiej będzie znaleźć transport niż zza Białystoku.
×
×
  • Create New...