Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. Przeniosłam Klarę na Chełm: https://www.olx.pl/oferta/pokochaj-lagodna-i-rodzinna-klare-serce-labradora-CID103-IDuDusf.html
  2. Jaki kochany dziadunio z Szagusia :) Do każdego psiaka zagląda :)
  3. Livko, podeślesz mi do siebie nr telefonu? Miałam, ale zawieruszyłam, a zgodnie z obietnicą chcę ogłosićTobisia na FB.
  4. Jedno ogłoszenie podmieniłam na koteczki Toli, drugie - czekało na wynik wizyty p/a dla Rudiego, ale... w międzyczasie skończyło się wyróżnienie, przykro mi :( Miałam jeszcze kilka zapytań o koteczkę, za każdym razem podsyłałam Rudiego, jednemu panu sie spodobał, ale widocznie nie dzwonił do elik :( Dzisiaj spróbuję zrobić nowe ogłoszenie rudemu od elik. To owocnego i szybkiego sprzątania.
  5. Pani Marzenka pisała mi wczoraj wieczorem, że miała telefon w sprawie Polci - ale nic konkretnego :( Murko, to mówisz, że Polcia jest energiczna? :) No proszę, odżyła :)
  6. Pan napisał mi, że Borysek odżywa, stres schodzi i dziaduś wygląda na coraz bardziej szczęśliwego. Uśmiecha się, ładnie reaguje na głos człowieka. Do pana podchodzi na głaski i drapanka za uszkiem (!). Bardzo cieszy się z trawy :) Psami jest mocno zainteresowany, wodzi wzrokiem za psami oraz za człowiekiem, dużo obserwuje i analizuje. Do miski trafia ładnie, choć trochę wybrzydza. Trochę kuleje, dyszy, czasem kaszlnie i jest zaniedbany, ale Pan twierdzi, że i tak nie jest tak źle jak się spodziewał, że będzie. Na razie celem pana jest podkarmienie psiaka, aby nabrał siły i poprawiła mu się sierść :) Poza tym ciągle mówi, że Borysek jest piękny :) Pan da mu parę dni na podładowanie akumulatorów i oswojenie się, i pojedzie do lecznicy na badania. Aaaa, imię Borysek zostaje :) Pan dziękuje za zaufanie i za to, że mógł adoptować psiaka.
  7. Pan już podpisał umowę o DS, więc nie ma co tego roztrzasac. Rozumiem Wasze obawy, ale też wiem, co wiem też jakie Pan ma zdanie o leczeniu i nie wydaje się aby chciał coś ukrywać... Dzisiaj pisał mi, że jak tylko Borysek troche się zaadaptuje to pojedzie do lecznicy i da mi znać co powie nasza wetka. Pisał mi też jak dzisiaj czuje się Borysek, czy mocno kuleje itd. - chwilę z nim pisałam, ale po prostu nie mam czasu wejść na dłużej na dogomanie. Długo z nim rozmawiałam o kwestii leczenia jeszcze przed adopcja, naprawdę jestem spokojna, że krzywdy Boryskowi nie zrobi i będzie nas informował o działaniach w tej kwestii, był zainteresowany tutaj wsparciem choćby w szukaniu specjalistów w okolicy. Pan kilkakrotnie mnie zapraszał w odwiedziny, więc nie omieszkam się z tego skorzystać. Troszkę zaufania, proszę :)
  8. TA DAM :) "Dzień dobry :) Borys wstał dziś chyba w lepszym humorze. Podszedł do mnie jak mnie zobaczył. Zjadł trochę i w końcu też zaczął pić. Merda ogonem do psów "
  9. Co do ucieczki to posesja jest solidnie ogrodzona, płot wysoki. Nie ma szans, aby psiak uciekł. A, w tym domu oczywiście nie ma żadnych kojców czy łańcuchów, a odejściu psa mówi się że umarl ;) Taki trochę ewenement w tej miejscowości.
  10. Pan na razie sam z siebie zdaje relacje. Niedawno dostałam o taką: "Nie chciał wyjść z samochodu, ale pozwolił wziąść się na ręce :) pospacerował po ogrodzie, a teraz leży. Tylko nie chce jeść, ale mam nadzieję że to przez stres. Dostał miskę takiej mięsnej karmy, wody, i myślę że jak ochłonie i zglodnieje to zje" Elficzkowa z kolei zdała relacje, że pan jak tylko pan przyjechał, powiedział "ale ładny" :) Wiec na żywo też zaiskrzylo, bo przez telefon jeszcze wczoraj i dzisiaj rano Pan o Borysku mówił z niezwykłą czułością ;) Elficzkowa też odebrała pana jako odpowiedzialnego i sympatycznego, na razie Borysek będzie oglądał pozostałe psiaki przez siatke, dopiero z czasem zapoznają się :) A skoro Borysek pozwala się Panu głaskać i przenosić to zapewne i z obroża nie będzie problemu i za parę dni dowiemy się, co siedzi zdrowotnie w niedźwiedku.
  11. Okazało się, że klatka nie mieści się do samochodu i Borysek jechał luzem. Pan go przetrzymal, ia elficzkowa zamknęła bagażnik. Psiak mocno wystraszony, ale pana cieszy to, że nasz misio dał się dotknąć i pogłaskać za uszkami :) Teraz będzie tylko lepiej.
  12. Mogę ogłosić, ale na tygodniu. Teraz nie mam dostępu do komputera. Choć tutaj oba domy pojawiły z grup lokalnych, więc nie wiem czy Tobis znalazłby z ogólnopolskich... Ale spróbować można :) Co do rodzin z fejsbuka, tak samo trzeba uważać jak i przy chętnych z olx. Ja wielu psiakom robiłam tylko fb i znajdywaly tak domki (zwłaszcza stare, kalekie, bezpośrednio z przytuliska). Wiadomo, zdarzają się oszolomy ale ważne to sprawdzać dom i być czujnym ;) Oszolomy są wszędzie.
  13. To prawda, Elficzkowa to osoba o gołębim sercu, która zawsze jest w pogotowiu dla takich biedaków jak Borysek. I to m.in. dlatego mocno dążylam do tego, aby dziadek nie został na Jej głowie, ale by zaznał na starość szczęścia. I dzięki grupowej pracy jest na to szansa. :) Borysek właśnie czeka na swojego Pana. Dobrze czytacie :) Wizyta adopcyjna była formalnościa, domek wypadł superowo, Pan przyjedzie po Boryska już za parę minut. Umowa czeka, elficzkowa też. W pomoc psiakowi mocno zaangażowalo się Tomaszowskie Stowarzyszenie, najpierw psiaka złapali, pozyczyli swój transporter i podarowali troszkę karmy, dzisiaj dom sprawdzili i znaleźli klatkę na przewóz i pomogli Boryskowi wejść do klatki. Poszedł za smacznoscia :) I teraz już czeka. To był trudny tydzień i podsumować jeszcze nie chce całej sprawy, zobaczymy jak przebiegnie aklimatyzacja Boryska, ale już w rozmowie telefonicznej wierzyłam, że to u tej Rodziny Borysek będzie miał raj na Ziemi. Na razie się nie cieszę w pełni, ale Pan dał się poznać jako bardzo wrażliwy na krzywdę, słabość, starość. Początkowo nie chciał słyszeć o wsparciu finansowym, ale powiedział że jak tylko będzie taka potrzeba to do mnie zadzwoni. Mam zaproszenie do niego po adopcji, obiecał wysyłać zdjęcia i relacje. Jeszcze dodam, że jego żona parę dni temu widziała psiaka identycznego jak Borys, szedł po ulicy. Ledwo, bo ledwo, ale nie dał do siebie podejść. Po pracy pana pojechali go szukać, chcieli go przygarnac (sama pani nie dałaby rady go złapać). Ale już go nie widzieli, mimo że szukali, pytali ludzi. I dwa dni temu zobaczyli mój post na FB, żona pana powiedziała że być może to ten sam pies. Decyzja była już podjęta :) Oni po prostu ratują takie biedaki, a pan ujął mnie tym jak opowiada o swoich psiakach. Co do lecznicy, to wybrali najlepsza w moim mieście rodzinnym, tzn najlepiej też wyposażoną, a pani weterynarz walczy do konca, eutanazje traktuje jako ostateczność, a jak pies jest zaniedbany (do którego zalicza też przekarmienie psa, psy grubsze) to nie przebiera w słowach, nie boi się straty klientów. Mocno zwraca uwagę na dobrostan psów i dlatego wiem, że Borys będzie dobrze zaopiekowany, również weterynaryjnie. Wiem że adopcja bezpośrednio do DS jest zaskakująca, ja też jeszcze nie wierzę w to co pisze... Ale proszę, zaufajcie mi, że decyzja jest przemyślana i podyktowana dobrem Boryska. Hotelu nadal żadnego nie było, a decyzja aby psiak najpierw pojechał do Moli, a potem wrócił do kojca u Murki... (bo hotele domowe nie podjęły się rezerwacji miejsca dla takiego psa jak Borys, nawet miejsca dogomaniackie) mijało się trochę z celem. Skoro pojawiły się na horyzoncie dobre domki stałe, stwierdziłam że tak będzie lepiej. Zwłaszcza że Borys źle znosi zmiany miejsca, stresuje się, to dziadeczek, któremu należy się spokój i stabilizacja. Pan wie, że w każdym momencie będzie mógł poprosić o pomoc i dlatego bardzo proszę, aby chociaż część pieniążków na razie zamrozić i poczekać na pełną diagnostykę psiaka. I proszę o trzymanie kciuki nadal :)
  14. Przepraszam za moje półsłówka, brak konkretów, ale po prostu nie mam czasu opisywać wszystkich czynności, aktualizować informacji. Już same rozmowy telefoniczne, które się toczą od dwóch dni zajmują mnóstwo czasu. Dzisiaj stowarzyszenie sprawdzi warunki u pana, ale jeśli to, co pan mówi i pisze okaże się prawdą to Borysek naprawdę jest farciarzem. Pan od zawsze ratuje psiaki z ulicy, najbardziej ujmują go staruszki, aktualnie ma 2 pieski. Pan wie o nieufności psiaka i da mu odpowiednio dużo czasu i miłości. Jest też zmotoryzowany, więc byleby Borysek chciał wchodzić do samochodu to jak najszybciej pojedzie do lecznicy na badania. Więcej opiszę już po wizycie. Pan chciał jak najszybciej wziąć Boryska, nie może się doczekać aż będzie mógł otoczyć go swoją opieka. W adopcje jest zaangażowana cała rodzina, a stowarzyszenie obiecało pomoc w przekazaniu dziadeczka (transporter aktualnie jest w użyciu dla innego psiaka w potrzebie). Proszę o kciuki i zaufanie też, nie dam skrzywdzić dziadeczka.
  15. Bernardynka na wolności, da pani Roma melduje mi się od wczoraj króciutko: https://www.facebook.com/roma.wiktor/posts/3617772714919376 "Już za chwileczkę... już za momencik poznacie ten cudny pych! Już bezpieczny... już zaopiekowany, choć jeszcze długa droga przed nim, by pełnię sił osiągnąć. "
  16. To prawda, na horyzoncie są dwa Domy Stałe, jeden w Bełżcu, drugi między Lublinem a Lubartowem. Oba będą prosiły o pomoc w partycypowaniu kosztach weterynaryjnych, przynajmniej w diagnostyce, oba mają dobrych weterynarzy (pan z Bełżca chodzi do najlepszej lecznicy w Tomaszowie, ja tam ze swoim psem chodzę prawie od 12lat i pani doktor jest mocno wyczulona na dobrostan zwierząt). Jutro domek w Bełżcu będzie sprawdzony i jeśli wszystko będzie dobrze to już jutro może zamieszkać u siebie. Jeśli będzie jednak coś nie tak to sprawdzimy domek ten dalszy. PROSZĘ O KCIUKI. Oba domki zgadzają na wizyty przedadopcyjne, a pan z Bełżca zaprasza w odwiedziny, obiecał być w stałym kontakcie. Mieszka z żoną i siostrą, cała rodzina jest MOCNO empatyczna i miłości psiakowi nie zabraknie. Nadziejko, bardzo dziękuję. Tak jak pisałam wyżej, pojawiły sie na horyzoncie dwa domki dla Boryska, bardzo ciepłe i świadome jest staruszkowego bycia. Całkiem możliwe, że coś z tego będzie i psiak nie będzie potrzebował zamieszkać w hoteliku. Według mnie co własny dom to własny dom :) Jeśli się zgodzicie, to część dotychczas zebranych pieniążków zamrozimy na diagnostykę i ew. wsparcie w leczeniu Państwu, a część - o ile wieści z domów będą dobre, przydzielicie jakiemuś psiakowi w potrzebie.
  17. Zdaje się, że mąż anecik jest psim trenerem (skończył jakiś kurs?), więc wyprowadzanie suni w ten sposób widocznie jest jedyną możliwością. Ale z tego co piszecie to z Natką będzie niełatwo :(
  18. Bardzo dziękuję. Mam nadzieję, że do niedzieli dziaduś ruszy do domciu (tymczasowego albo stałego). elficzkowa wysłała do mnie wiadomość SMS, tak mnie ujęła że aż się z Wami nią podzielę: "Osiatkowalismy wejscie do garazu, wiec Borys moze odgladac co sie dzieje na podworzu przez otwarte drzwi. a nie przez waski pasek. Nawet mu sie podoba. Na razie nie próbuje przy tym majstrować, ale obserwuję go przez okno. Siatka jest wysoko, dodatkowo zabezpieczyliśmy dół, aby nie próbował się przecisnąć. Właśnie go widzę jak się rozgląda. Ależ on jest słodki miś"
  19. elik, a jak Twoja sunia czuje się dzisiaj? wszystko dobrze?
×
×
  • Create New...