Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
Czika-kolejna bida z Zamościa-MA CUDOWNY DOMEK!
Tyśka) replied to Bogusik's topic in Już w nowym domu
Cieszę się, że Czika wyszła ze schronowego boksu :) Od Hani raz dwa poleci do siebie :) -
Dziewczyny, ja nadal nie wierzę, że Murzynek jest bezpieczny! I spokojnie, zrozumiałe jest, że można było wątpić czy się uda - przecież ten wątek to spis niezłych porażek. Ale chyba zła passa minęła :). Dziękuję Wam za wszystko! Za podpowiedzi, kciuki. Chętnie każdej z Was dałabym serduszko, ale neistety dogomania ogranicza... Przepraszam, że nie odpisywałam, ale ten weekend jest dla mnie bardzo intensywny, od soboty nawet nie mam czasu spać (a właściwie od nocy z pt na sob), więc padam już na twarz. Dopiero znalazłam chwilę coś naskrobać. Cieszę się z wieści, szafirko! Murzynek to bardzo dzielny psiak. Może się czuć niepewnie, bo ma tez szelki - pewnie po raz pierwszy w życiu. Ale nie wiem czy sens jest je zdejmować - w razie potrzeby można za nie od góry chwycić i przytrzymać Murzynka. Więc może do czasu wizyty u weterynarza niech je nosi. Weterynarzem nie jestem, ale z tego co mi wiadomo, to pies w stresie, do tego zarobaoczny i osłabiony nie powinien być szczepiony - to proszenie sie o kłopoty (bo nie znamy jego stanu zdrowia). Na razie warto, by weterynarz zrobił mu przegląd techniczny (sprawdzenie wieku, badania łapki, leczenie oczka, morfologia - morfologia dla pewności, czy czasem nie wyjdą nam jakieś krzaki po tylu miesiacach na ulicy i po kleszczach) i zwalczenie pasożytów to podstawa. Dopiero, jak z tym się uporamy, można go szczepić (co do szczepień - to niestety wątpię by kiedykolwiek był szczepiony). Oczywiście być może weterynarz zadecyduje inaczej, jak zobaczy Murzynka. Trzymam kciuki za wyniki i by jego oczko i kulawizna nie były niczym poważnym. Tolu, bardzo dziękuję za karmę! :)))) Wraz z Murzynkiem pojechało też parę puszek mokrej. Warto je mieszać z suchą, by się chłopak przekonał do suszu. Byłam dziś u dzikusków. Wczoraj nie dałam rady, ale tyle dobrego, że dałam im rano jeść. Dziś śladów po Karmicielce nie było. Po Rudym zresztą też nie - ta łazęga znów organizuje sobie wycieczki krajoznawcze.... Za to przywitał mnie Lisek. Biedak, siedział na miejscu Murzynka i obserwował teren. Widać, że teraz to on przejął role czarnuszka. Na mój widok sie ucieszył, szedł za mną jak za matką i z apetytem się zajadał karmą. Po chwili pojawiła się Tinusia. Już nie ma śladów po cycuchach. Mówię poważnie :). Nie widać, że rodziła 19dni temu. Ten lek to naprawdę cud.
-
Czika-kolejna bida z Zamościa-MA CUDOWNY DOMEK!
Tyśka) replied to Bogusik's topic in Już w nowym domu
Tak, sunie są cudne! Kopnął mnie zaszczyt i miałam okazję chwilę potrzymać Czikę - jaka to kochana, maleńka sunia... Jestem w niej zakochana po uszy :) Więcej opowie Tola, ja mam jedynie takie dwa zdjęcia: Dziewczyny próbowały poderwać kolegę, ale on udawał, że one nie istnieją ;) -
Oczywiście akcjom wkładania psa do bagażnika, przyglądał się Lisek. Patrzył z niedowierzaniem, że jego kumpel ma takie dziwne coś na szyi i jakąś smyczkę. Podchodził do nas, obwąchiwał nas, merdał ogonem, mając jednocześnie uszka przy sobie. Nieopodal siedziała tez Tinusia i również obserwowała: dziwy, dziwy, dziwy... Na koniec Lisek dał całusa Murzynkowi i wodził za nas wzrokiem. Ciekawe, co sobie myślał... Siedzę i się nie ruszę. (to te sklejone oczko) Już w Zamościu :) Ciocia elficzkowa spędza ostatnie chwile przed podróżą z ulubieńcem Szelki już nałożone. Czekamy na przyjazd Toli i psiaków.
-
Zgadza się - kciukujemy za szczęśliwą podróż. Mieliśmy dziś zerwaną noc. Strach czy wszystko pójdzie zgodnie z planem, czy Murzynek będzie na miejscu, czy klatki się zmieszczą, czy... Od 4rano jestem na nogach Nawet nie była potrzebna kawa, emocje robiły swoje. Po godzinie o 6 z elficzkowa byłyśmy u Murzynka. Jak nas zobaczył, był w totalnym szoku - co Wy tu robicie o tej porze? Każdy normalny o tej porze śpi. Był zaspany, nie wiedział co się dzieje, do tego jego zełzawione oczko było przyklejone, a drugim wodził tak, jakby nie widział... Gdy Lisek i Tinusia zjadły po puszce, ten nie skusił się na nic . Obrożę dał sobie nałożyć, na szelki był za bardzo zaspany - burknął na zasadzie "ale o co Wam chodzi". Na smyczy szedł, ale chwilę potem siadł i przekształcił się w siedzące osła. Siedział i się nie ruszał. Nawet parówka nie pomogła, ale plus taki, że nie powinno być niespodzianki po drodze, pies ma pusty brzuszek. Przynajmniej od wczoraj. Po wielu prośbach i rozmowach z nim, ostatecznie włożyłyśmy go do samochodu siłą. Nie przywiązałyśmy smyczy, bo próbował wyjść z bagażnika, ale Murzynek nie chciał być sam - jeszcze nim wsiadłyśmy do samochodu, Murzynek przeszedł przez siatkę odgradzającą bagażnik od samochodu (sic!) i siedział z tyłu. Przywiązałyśmy go więc, by nam nie wędrował po samochodzie. I widocznie tego mu było trzeba: musiał nas widzieć, musiał nas czuć, bo już nie było niespodzianek. Podróż minęła spokojnie. Widział nas, więc ilekroć na nas łypał wzrokiem, spokojnie przewracał się na drugi boczek i spał dalej. Murzynek wygląda na takiego, co zna samochód. Leżał spokojnie przez całą podróż, a jak otworzyło mu się oczko i byliśmy już w Zamościu, siadł i obserwował świat. Jak się zatrzymywaliśmy na światłach, by zwarty i gotowy by wysiąść. Pojechaliśmy do funi odebrać klatkę, tam Murzynek cierpliwie czekał aż uporamy się z klatką (spokojnie leżał i nasłuchiwał), a potem pojechałyśmy dalej. Było już po ósmej rano. Chciałyśmy dać Murzynkowi odrobinę wodę, ale nie chciał. Nie wysikał się też. Za to Murzynek był już całkiem rozbudzony i założenie szelek obyło się bez problemu. Za chwilę włożyłyśmy go do klatki, został wpakowany do samochody obok przepięknych pannic. W klatce siedział jak król. Nawet nie dał się sprowokować suniom, które go oszczekały. Widać, że nie wiedział, co się z nim dzieje, że jest przytłoczony wydarzeniami ostatnich godzin, ale mimo wszystko zachowywał spokój. Chwilę później odjechał, oczywiście nie obyło się bez łez wzruszenia. Był spokojny od początku do końca - nawet jak go podnosiłyśmy, przenosiłyśmy, wkładałyśmy do samochodu czy klatki. Nie dał się wyprowadzić z równowagi. Tylko raz, jedyny raz warknął na mnie - gdy chciałam mu nałożyć szelki, ale myślę, że to wina tego, że on na oczko nie widział, a ja stałam z tej strony i po prostu mnie nie widział. I do tego był rozespany, słabo kontaktował ze światem. Murzynek odjechał w ostatniej chwili. Teraz na pewno trzeba go przebadać: jego łapkę, oczko, krew. Pozbyć robali. Biedak nie wiadomo ile by jeszcze pociągnął na ulicy... Bardzo dziękujemy Kierowcy, Toli, funi, kudlataja, szafirce i tym, którzy umożliwili wyjazd Murzynka po lepsze życie. Dziękuję też elficzkowa - bez Niej by się to nie udało.
-
Wspaniale, zaciskam kciuki!
-
szafirka, w razie problemów dzwońcie, ale Murzynka da się przekupić jedzeniem - to straszny łakomczuch. ;) Więc możecie wziąć parówkę albo jakieś ponętnie pachnące mięsko. Elficzkowa pierwszego dnia po chwili przekupienia psiaka (jedzeniem i dobrym słowem, on bardzo łasy jest tez na czułe słówka) go pogłaskała. Spokój, otwarte serce i pachnące jedzonko - to klucz do murzynkowego serca. Tylko uważajcie na jego kulejącą łapkę (przednia lewa), nie wiemy czy obcym pozwoli sobie ją dotknąć. Jeśli psiak się zmieści do szelek mojego psiaka, to oprócz obróżki, będzie miał na sobie szelki - co prawda, są używane, ale w dobrym stanie. Dzisiaj mu je przymierzę - mam dwie różne pary, o różnej możliwości regulacji, mam nadzieję że będą pasowały. Smyczkę też przyczepimy - co prawda jest krótka, ale na wyjazd wystarczy. Mam nadzieję, że tyle wystarczy, by jakoś ułatwić to wszystko. Oczywiście cały asortyment będzie już na poczet Murzynka albo do hoteliku ;). Poker, rozi Co do imienia... Jak tylko Murzynek pojedzie po nowe życie, to warto mu zmienić imię. To było robocze (pierwsze, które przyszło mi na myśl), on je łatwo skojarzył, ale to mądry pies i myślę też, że warto mu zmienić na jakieś inne :). Na razie czekam z niecierpliwością na informacje transportowe.
-
Czika-kolejna bida z Zamościa-MA CUDOWNY DOMEK!
Tyśka) replied to Bogusik's topic in Już w nowym domu
Ja dzisiaj z tych emocji nie mogłam spać ;). Oby wszystko przebiegło zgodnie z planem... -
Czika-kolejna bida z Zamościa-MA CUDOWNY DOMEK!
Tyśka) replied to Bogusik's topic in Już w nowym domu
To ja kciukuje za to by ładnie się goiło! -
uffff.... jak cudownie :)
-
Bob- piękny collie zabrany z łańcucha już w swoim domku!!
Tyśka) replied to Agniesiulka K.'s topic in Już w nowym domu
Agniesiulka, i ja jestem. Collaki to cudne psy, niestety nawet te z hodowli, dobrze prowadzone bywają bardzo strachliwe :(. A co dopiero mówić o Bobie, którego spotkał tak przykry los. We wschodnim bloku widzę co rusz te same pseudole się uaktywniają, można dostać "collaka" za grosz. I biedny Bob trafił do takich ludzi... masakra... naprawdę powinny być zezwolenia na psa - ale dopiero po odbytym kursie na właściciela... Cieszę się, że Bob trafił do Was i już zrobił taki postęp - to dobrze wróży!