Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
GIGA w DS Trzymajcie kciuki !!!. To już grzeczna sunia.
Tyśka) replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Też tak uważam :) Oby znalazł się ktoś, kto doceni trud Ciotek i da Gidze szansę na GIGAdomek :) -
Rufi........kolejny psiak w hotelu, który nie ma grosza deklaracji.
Tyśka) replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Nie mogę wyjść z podziwu... Przecież to niemal brat Murzynia, a cisza w jego sprawie... Może przydałyby się nowe zdjęcia? -
Popłakałam się i ja... widziałam na Burkach i Kocurkach zdjęcie Tango... a potem weszłam tutaj na wątek... wspaniale, że ktoś go zobaczył na fejsbuku i pomógł :). Bardzo się cieszę! Arielko, bądź szczęśliwa!
-
Sasanko- Lenka opuściła Radysy:) MA DS w Katowicach :) trzymajmy kciuki
Tyśka) replied to kiyoshi's topic in Już w nowym domu
A może wychodzenie z nią tylko na smyczce w spokojne miejsce da radę? Ktoś kiedyś mi poradził (w przypadku mojej Gandziuchy), że jak nie chce się załatawić to może to być znak, że czuje się niepewnie. Nam doradzono, by sunię mieć na smyczy i stać w jednym miejscu (spokojny teren, gdzie wcześniej położyłam jej koo) do czasu aż się nie załatwi. U nas podziałało. Trudna sprawa, ale wierzę, że do opanowania. Stres faktycznie może być winowajcą. -
Ruda kotka wyrzucona jak śmieć, już pokochana :)
Tyśka) replied to Tyśka)'s topic in Kotki już w nowych domach
Ja też się bardzo cieszę. Kotka dostała w końcu imię. Milka - po kotce, którą adoptowałam od tych ludzi. I obie Milki mają ten sam mankament, który by zaważył na adopcji: ruda Milka, podobnie jak jej poprzedniczka leje na łóżko. Nie ma reguły: kuwet ma parę, żwirek ciągle ten sam, ale sika - raz do kuwety, raz na łóżko... Myśleliśmy, że sika ze stresu, bo zawsze jakoś zbiegały się wpadki sikowe z wizytą u weta, ale ona znowu dzisiaj im nasikała. I tu, tak samo jak w przypadku mojej (już nieżyjącej) Milki, przez parę dni siku ląduje ładnie w kuwecie, a ni stąd, ni zowąd na łóżku. Przez ten czas nic się nie zmienia, rytuał dnia ciągle ten sam, zabaw tyle samo itd.... Tyle dobrego, że ruda chociaż dwójkę robi tam, gdzie trzeba, bo jej imienniczce to drugie najlepiej "szło" robione na środku podłogi w kuchni, gdy wszyscy jedliśmy (gdy nie jedliśmy i na nią patrzyliśmy, koo trafiała ładnie do kuwety). Właściciele znoszą to zgodnością, zainwestowali w środki czyszczące i starają się rozgryźć problem. I mimo tego, ciągle dostaję ciepłe relacje, jaka ta ich ruda Milka jest cudowna. Lubi spać na ich brzuchu, wariuje i szaleje. Nawet u weta nie usiedzi na miejscu, wetkę ugryzła. Ruda, jak to ruda, ma swój charakterek, za grosz rozumku ;). Ale to młodość, a młodość ma swoje prawa. PS: Niektóre ogłoszenia rudej nadal wiszą, bo pomyślałam, że może będzie ambasadorką innych kotów, ale gdzie tam - zero telefonów. W sumie dobrze, bo młoda nigdzie się nie wybiera. -
A miało być tak pięknie :( Gabi, na pewno to nie jest Twoja wina! Ludzie niestety umieją bardzo dobrze udawać i często są zbyt dumni, by poprosić o pomoc czy przyznać się, że nie dają sobie rady. Nie wyczujesz wszystkiego, nie dasz rady przewidzieć wszystkiego - gdyby tak było, nie byłoby zwrotow z adopcji. Okropnie żal Zulki, mam nadzieję, że za mocno nie odbije się to na jej psychice...
-
A ja chciałam tylko napisać, że nasz gagatek to już olbrzym. Jutro skończy dokładnie 3msc, a waży już, o bagatela! 3kg. Jest bardzo duży, już w dłoni się nie mieści :). Na widok pierwszego śniegu dostał szału, łapie płatki śniegu, bawi się i szaleje. Tylko najgorzej to jest mu robić koo i siku w tym zimnym cukrze pudrze. Tyle dobrego, że zaraz po spacerze zawsze może się wygrzać na łóżku, obok swojej Mamusi. Może i niedługo Lisek będzie doceniał ciepło domowego ogniska?
-
Koty w potrzebie, które stanęły na mojej drodze...
Tyśka) replied to Ferox's topic in Kotki już w nowych domach
Dziękuję, Feroxie za odpowiedź :) Musze przyznać, że masz sporo kotów pod opieką, a jeszcze większe serce. Trzymam kciuki za koty, ja osobiście jestem fanką Grażynki. Może dlatego, że ma spojrzenie mojej Zdrapki i też białaczkowa? ;) -
Cieszę się, że nie tylko ja tak myślę. Wg mnie Tinusia może nas nieźle zaskoczyć, jesli tylko zazna miłości z rąk ludzkich. I tak tli się we mnie nadzieja, że tak właśnie będzie... ;) Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź i uzupełnienie. To prawda, że mimo naszych starań, nie możemy dać psiakom siebie. Nawet jeśli tylko przychodzimy, dajemy jeść i spędzamy chwilę czasu... to i tak ta godzina czy dwie to niewielki odcinek z życia dzikusków. To za mało, by pokazać im, że człowiek nie jest zły, a i tak uważam, że dzikuski robią ładne postępy. Bardzo Ci dziękuję za to, że sunia będzie mogła być u Ciebie przez ten czas. Sama wiesz, jakie to dla nas ułatwienie :) Kciuki mile widziane :) Nawet nie wiesz, jak potrzebne mi są Twoje relacje :) Kocham te psy i od paru dni jak słyszę ochy i achy, że pada śnieg to myślę sobie: jak tam dzikuski? Na szczęście nie muszę się domyślać, bo wiem, że jesteś, jeździsz, karmisz i na pewno zdasz relacje :) Dziękuję. Lisek to szczęściarz, bo ma długie futro, ale tez uważam, że cała trójka jest śliczna :) Ale pomyśl inaczej: dwojgu będzie łatwiej przeżyć, będą miały jedzenie tylko dla siebie, więcej też człowieka dla siebie (może w ten sposób będą musiały przekonać się do niego?), a tym samym - zabranie Liska da nadzieję, że i na nie przyjdzie pora. ;)
-
Jaka nieurodziwa! Ona jest cudna! Mnie np. bardzo, bardzo się podoba. Ale fakt - ze wszystkich jest najmniej adopcyjna. Jest najstarsza stażem, dopiero pewnie stan narządów tak naprawdę zdradzi nam jej wiek... ale ja ją pamiętam od zawsze. Teraz piszę moje odczucia co do suni, które są SUBIEKTYWNE i nie muszą aktualne (bo ja nie odwiedzam psiaczków od 24 września), elficzkowa może wyprostować, jeśli ma inne odczucia lub wnioski. Sunia jest dzika do ludzi. Jak widzisz na filmiku, ona miała już tak, że na widok człowieka przybiegała, ale wystarczyło jej, że coś ją wystraszyło... nie my, ale ktoś inny i ma cofkę do chowania się po kątach: dokładnie dzień po pokazaniu tego filmiku sunia nagle ni z tego ni z owego, zaczęła na mój widok reagować paniczną ucieczką. I tych cofek miała przy mnie już wiele... Jej złapanie będzie ciężkie, bo jest bardzo sprytna, ostatnio mimo że nie miała JAK się wydostać, to jednak znalazła dziurę i nawiała... Nigdy nie widziałam, by pokazała zęby, no wyjątek to podczas łapania szczeniąt... Jednak jak pewnie każdy pies, zmuszona przez człowieka, będzie kłapać zębami... Ona nie zna innego życia niż to... :( Jest bardzo, bardzo niezależna, zarówno Gandzia, jak i Czesiek mają w sobie sporą dozę niezależności, ale to Gandzia mocniej wdała się w Tinusię... i neistety, Gandzia to bardzo trudny pies, mimo że trafiła do mnie jako 3-4tyg. szczenię, to jednak jej geny wdają się we znaki... Nie umiem Wam tego opisać, ale musicie mi uwierzyć na słowo. Poza tym tę Tinusiową niezależność widać nawet, jak dajemy jej jeść - Lisek lubi być blisko człowieka, nawet Rudy gdzieś obok się krząta, a Tinka jak się naje, to od razu idzie sobie... załatwia swoje sprawy. A z reguły nawet nie przychodzi na jedzenie, pamiętam jak Murzynio szedł po nią i dopiero wtedy przychodziła (a i to nie zawsze). Jej do szczęścia nie jest potrzebny człowiek. Zresztą, jak pamiętam to przez długi czas widziałam jej jedynie ślepia (przy odrobinie szczęścia), długo zajęło jej, by się na mnie otworzyła. Dopiero jakoś przyjazdy elficzkowej odblokowały sunię, nagle zobaczyła, że nie tylko jest Karmicielka, ale poszerzyła tych ludzi o mnie i elficzkowa, i o postepy jakoś łatwiej. Ale jak widzi ludzi obcych, którzy się krzatają, to natychmiast znika z pola widzenia... Z drugiej strony bije z niej mądrość... i cicho wierzę, że jednak może u kogoś zmieni się nie do poznania. Zwłaszcza, że od wakacji zrobiła naprawdę ogromne postepy. Jesli się uda, to sunię złapiemy po 20. grudnia, kiedy będę w domu rodzinnym. O ile sunia wejdzie do klatki-łapki pierwsza, bo obawiam się, że jeśli usłyszy trzask wchodzącego Liska do klatki to nigdy jej nie złapiemy... więc musimy zrobić wszystko, by to ona pierwsza została złapana, a potem dopiero Lisiątko. Martwię się, co będzie z Rudym, nawet jeśli złapiemy sunię tylko na sterylkę, a Liska do hoteliku. Rudy to włóczęga, no i jednak niekastrowany samiec, więc obawiam się, że może nam zniknąć, bo stado mu się rozpadnie. Ale nic nie wymyślimy. Jeśli sunię teraz nie będziemy łapać, to zaciąży, a jeśli Liska nie zabierzemy... to będzie czekał kolejne pół roku na próby łapania go do hoteliku... Natomiast prawdą jest, że jeśli już uda nam się pomóc Liskowi, to potem wchodzi w rachubę wzięcie na raz Rudego z Tinusią. Innej opcji nie ma. Przepraszam, że ten wpis bez ładu i skłądu, ale w mojej głowie jest ogromna burza, jedna myśl goni drugą... a o tym, co mogę zrobić dla tych psów i co będzie najlepszą opcją myślę od dawna, a od pół roku z jeszcze większą intensywnością... i ciągle się biję z myślami.
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Tyśka) replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Śpijcie dobrze ;) -
Nie daj się jej! Pamiętam te zdjęcia :(
-
Tinusia jest wielkości typowego kota (bo moje koty ją przerastają, ale ja mam olbrzymie koty). Tak, jak pisze elficzkowa, na oko waży może z 6-7kg, ale to dlatego, że jest nabita", jest mocnej budowy. Wielkość buldożka francuskiego (przynajmniej buldożków z mojego osiedla :) ). Podsyłam filmiki, by zobrazować jej wielkość. Tu jestem na kucaka: Tu też: A tutaj do nich idę. W porządku, dziękuję za odpowiedź. Ale jakoś w te budy nie wierzę, szczerze mówiąc :( Zwłaszcza, że jak ja odwiedzałam dzikuny, nawet zimą, to zawsze Tinka z Liskiem wychodziły spod śmietnika, a Rudy leżał na wierzchu, na śniegu :( Ale może miałam takie szczęście i nie widziałam nigdy, by korzystały z jakiejś budy...
-
Tak, żal ściska. Dzikuski, a w tle śmieci :( Tinusiu, biedaczko moja, gdzie się ukrywasz, kochana? :( Podziękuj Swojej Siostrze ode mnie za to, że stale nam pomaga. Kochani, to dzięki Wam psiaki mają, co jeść, dzięki Wam choć trochę ich los jest lepszy. Wiem, że psiaki są na plusie, ale czy wspólnymi siłami damy radę pomóc psiaczkom w przeprowadzce z tego koszmarnego miejsca do ciepłego, suchego? Czy damy radę pokazać im, że ludzie nie są źli? Martwi mnie, że Liskowi nadal brakuje 120zł deklaracji. I mocno boję się swojego przyjazdu - że może nie złapiemy i Tinusi na sterylkę, a może to Lisek nie da się złapać? bardzo się martwię o psiaczki. Chciałabym, by już sunia była po sterylce, a Lisek już u szafirki... elficzkowa, czy może udało Ci się wypatrzeć, czy faktycznie te budy są? Martwią mnie te przymrozki na dworze. Niby wiem, że to nie pierwsza zima dzikusków, a same ładnie wyglądają, ale mimo wszystko, jak pomyślę, że one są na dworze, bez możliwości schronienia się przed zimnem, to aż coś mi się robi... :(( PS: Zaktualizowałam pierwszą stronę. Sprawdźcie Ciocie, czy wszystko się zgadza. Jeszcze raz dziękuję, że tutaj zaglądacie, że - choć niewiele się dzieje, to zaglądacie i kibicujecie. Bardzo dziękuję elficzkowa, że codziennie odwiedza psiaczki, karmi je i dba, a jeszcze ma czas pilnować finansów. Wiem, jak dużo kosztuje wizyta u dzikusków, jak mocno obciąża psychicznie świadomość, że na razie los psiaków się nie zmienia... A człowiek z każdym dniem przywiązuje się coraz bardziej, więc coraz bardziej rozdziera się serce, gdy trzeba zostawić psiaki znowu.... w tych śmieciach, z dala od człowieka, bez schronienia, na pogodę i niepogodę... ze świadomością, że kolejnego dnia możemy się nie zobaczyć, że pomoc może nadejść za późno... i tak codziennie wraca się z coraz większym bólem serca i poczuciem przygnębienia... dziękuję elficzkowa za to, że jesteś i robisz to, co robisz. Ogromne uściski dla Ciebie!