Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. I Rudy - który zdecydowanie odszedł od rewiru dzikusków, ale! i tak na niego nie jest źle. Siedzi dumnie, nie wygląda na tak spiętego, jak bywał przy obcych mu osobach :) No i przede wszystkim: nie ukrywa się, nie chowa, a wręcz przeciwnie. Wg mnie to OGROMNY postęp!
  2. Nigdy nie wątpiłam w to, że jest mądry. To był jedyny raz, kiedy na mnie kłapał zębami, wówczas jeszcze mnie nie znał. Dopiero po akcji łapania szczeniąt, zaczęłam chodzić regularnie do dzikunów. Niemniej jednak obawiam się, że przy jego łapaniu nie obejdzie się bez Jamora albo innego sprawdzonego, doświadczonego psiarza w łapania tak dzikich psów. Każdy błąd może nas kosztować całkowitą utratę zaufania, a to za duża cena... Mnie też Rudy mocno ujął. Jednak jeszcze większą czuję niemoc... najgorsze to chyba to, że o ile dzikuski mają jeszcze, gdzie się skryć, to biedny Rudy zawsze jest pod gołym niebem... Dziękujemy za pozdrowienia :) Niestety, chyba Ciocia Onaa ma rację... już widać, jaka na Wschodzie zima! Miejmy nadzieję, że będzie dobrze. Dostałam dzisiaj wiadomość od jednej znajomej ze Szlachetnej Paczki, że ma styropian, dużo osób pisze mi w sprawie polarów, którymi można wymościć budkę. Tak myślę sobie zresztą, że warto zrobić kilka budek - tak, nawet jeśli by ktoś ich nie wyrzucił, to zawsze dodatkowe mogą posłużyć np. na budki dla kotów. Zdjęcia nowej Cioci dzikuskowej, czyli shoto. Jak patrzę na te zdjęcia, to nie mogę wyjść z podziwu, jak te psy są blisko. Nawet Rudy - jak na niego to taki dystans przy obcej osobie to ogromny sukces. Jeszcze raz gratuluję odwagi wyjścia do dzikusków i karmienie ich (zwłaszcza, że nie obyło się bez ofiar, biedna Ciocia się skaleczyła przy otwieraniu puszki) - chyba zostawianie tych psiaków samych sobie jest najtrudniejszą częścią pomagania.
  3. Ja już fruwam :) Wytłumaczyłam p. Marii, że dla nas zdjęcia szczęśliwego psiaka to takie małe Boże Narodzenie i powiedziała, że rozumie i że coś popróbuje :). A jak nie, to podczas wizyty po/a może uda się coś cyknąć mojej Znajomej, Monice :)
  4. Ja nieustannie trzymam kciuki za adopcję. Wierzę, że będzie dobrze, choć nie ukrywam, że się stresuję ;)
  5. Ależ cudne wieści! :) Dobrze, że Zulka nie ma okropnej cofki. Teraz z opisu przypomina normalnego psiaka, który potrzebuje spokojnego, psiolubnego domku. Takiego, jak Murzyniowy na przykład. ;) I tego jej życzę.
  6. Dziękuję Ci za to, co robisz :) Cieszę się, że masz kogoś do pomocy. Mam wyrzuty sumienia, że zostawiłam Cię z tym samą, a teraz przynajmniej są trochę mniejsze. Niesamowite, że aż muszę to zacytować po raz drugi. Czytam, czytam i nie dowierzam, że mówimy o tych samych dzikuskach, które je znam :) Kto by pomyślał, że one tak się otworzą! Ja też! Bardzo! To skoro u nas jest tak miło to dodam kolejny powód do radości. Rozmawiałam z p. Marią, krótko bo biegłam na uczelnie, a i pani Maria była w pracy. Z rozmowy jednak wynika, że sa baaardzo zadowoleni z naszego Murzynia, teraz Gucia (podczas rozmowy p. Maria mnie poprawiła, że nowe życie = nowe imię i żaden z niego Murzynio!), a Gucio mocno zadowolony z trybu życia. Swoją Panię oplótł dookoła łapki, mama p. Marii bardzo rozpieszcza Gucia, a ten oczywiście na to nie narzeka. :) Podobno nieźle się rozkręcił w porównaniu z tym, co było, choć i tak jest spokojny, ale to nikomu nie przeszkadza, bo i jego Pani nie jest już sportsmenką. Gucio jest bardzo wierny swojej Pani, pilnuje Ją jak oka w głowie :) A rodzinie nie przeszkadza to, że piesio głównie leży na poduszce, pachnie i przychodzi na głaski wybiórczo: do swojej Pani zawsze, ale do innych nie zawsze. ;) Poprosiłam też o zdjęcia, ale p. Maria ma stary telefon i nie obiecuje nic - ale powiedziała, że coś spróbuje... ;)
  7. Tyle, że na dzień dzisiejszy naprawdę ich nie widzę w kojcu. :( One potrzebują człowieka, bliskości. Chciałabym, by psiaki były już bezpieczne, ale uważam, że jeśli nie znajdziemy DT, nawet płatnego albo małego, domowego hoteliku to o postepy będzie trudno. Ciociu, sam fakt, że myślisz o Tinusi bardzo mnie uradowała :). Zrozumiałe jest to, że psiaki u Ciebie są ważniejsze niż psiaczek z ulicy - tzn. rozumiem Twoje obawy. Ja też biorąc do siebie psiaka czy kota, zwracam uwagę na swoje futrzaki. Np. teraz kotów nie mogę wziąc na DT, bo jeden kot ma białaczkę, a dla drugiego zerwanie rutyny spowoduje nawrót problemów psychiczno-lękowych, co też ma niemały wpływ na jego zdrowie. Nie mogę wziąć dorosłego samca albo nadaktywnego dużego psa, bo mój psiaczek nie da rady - jest lękliwy, ale z samcami jego stosunki są naprawdę różne... Miałam szczeniaka z parwo u siebie na DT, więc wiem też, co by było, gdybym w domu miała jakiegoś innego malucha... Wiem, że nie każdy może pozwolić sobie na tymczasa prosto z ulicy, zwłaszcza gdy się o nim nie wie zbyt wiele. Jeśli się uda, sunię złapiemy na sterylizację w grudniu. Psiaki niedawno dostały Bravecto, ale przydałoby się je też faktycznie odpchlić. Co do niszczycielstwa, patrząc na Gandzię oraz Czesia, dzikuny mają niezłe pomysły. Moja Gandolfina mimo, że była dzikuska to miała jeszcze większy lęk separacyjny i do tego jadła wszystko, co w jej opinii było jadalne. Spodziewam się, że Lisek może mieć podobne pomysły, nie zdziwiłabym się też, gdyby Tinusia była równie pomysłowa. woj. lubelskie, okolice Zamościa. Ja też! Jak Ola do mnie napisała, to aż się popłakałam. Naprawdę :) Rudy na mnie kłapał, jak 2lata temu łapałam szczeniaki. Po prostu bronił stado. Nigdzie nie napisałam, że pies jest agresywny, bo Rudy to najłagodniejszy pies, jakiego poznałam (ładnie czyta sygnały, wie kiedy się wycofać), ale wiem też, że same nie damy rady go złapać. Nie mamy klatki-łapki dostosowanej do jego rozmiarów, a nie jest to głupi jest, po dobroci złapać się nam nie da. Nie jest to też Lisek, który z ciekawością zaglądał do samochodu elficzkowa, kiedy łapałyśmy Murzynia. Miło Cię widzieć, Olu na wątku naszych dzikusków :) Chyba będę dziękowała Ci do końca życia, ale nawet nie wiesz, ile radości nam dałaś, oferując swoją pomoc. Rąk do pomocy nigdy nie jest za dużo, ale jak sama zauważyłaś - damy radę :)
  8. Ciociu, Olu! Pisałam Ci to już, ale naprawdę spadłaś nam z nieba :) Nie wiem skąd, nie wiem jak, ale dziękuję, że do mnie napisałaś i dołączyłaś do naszej rodziny dzikusków :). Dziękuję też, że pojawiłaś sie na dogo! Jesteś ANIOŁEM! Czy Wy tu czujecie?! Lisek dał sobie dotknąć nosek obcej osobie! To jest tak niesamowite, że aż płaczę z radości! Ja nadal przed oczami mam dzikuska, który tylko ze strachu zezuje na mnie z odległości, gotowy czmychnąć, jeśli uzna mnie za zagrożenie! :) Niesamowite, ale Lisek zrobił tak ogromne postępy w ciągu ostatnich paru miesięcy, że aż nie chce mi się wierzyć :) Piekne jest też to, że i Tinusia od razu nie czmychnęła, gdzie pieprz rośnie, ale krążyła wokół Ciebie! To też jest nie do pomyślenia! :) Widać, jak mocno te psy potrzebują kontaktów z obcymi ludźmi, by móc się odblokować! :) Ja ciągle jestem pod wrażeniem i od wczoraj moje serce się raduje!
  9. Ja się totalnie nie znam na grzybach :( Co do karm, mój pies ładnie schudł na Brit Care królik. :)
  10. I co? Gacuś przyjął Kajtusia do swojej paki? :D
  11. Jakie walki psów :)))) Cieszą mnie postępy Polinki.
  12. Ewelcia, miło będzie jak założysz własny wątek na dogomanii, gdzie będziemy mogli śledzić Wasze losy :)
  13. Sama jestem w wieku tych dziewczyn, w życiu nie podjęłabym teraz decyzji o psie na stałe, zwłaszcza o energiczności Lenki. Mnie głupio, że swojego nienajmłodszego psiaka zostawiłam z rodzicami. Ale dobrze, że zainteresowanie jest ;)
  14. To tak, jak z moją kotką ;) Ona jest tak, jakby jej nie było :)
  15. Tak... jest bardzo trudno... ale miejmy nadzieję, że się coś uda wykombinować. Ja nawet myślałam o tym (totalnie szalony pomysł), że jak Lisek po złapaniu trafiłby do mnie (bo gdzieś musimy go umieścić do czasu wyjazdu, więc pewnie bym ja "uradowała" swoją rodzinę ;)) i gdyby okazało się, że ma szansę na cywilizowanego psa to by mógł trafić do mnie. No ale właśnie, mieszkam we Wro w bloku, przy dośc ruchliwej (wbrew pozorom) ulicy, a ja będę miała w tym czasie sesję, więc przez 2msc przydałoby się gdyby trafił do kogoś (z ogródkiem), kto miałby dla niego czas i możliwości nauczyć życia (chodzenie na smyczy, czystość). Po tym szaleńczym czasie nazywanym sesją, mogłabym myśleć o wzięciu go pod swoje skrzydła w zamian za karmę i weta. A nuż do tego czasu byłby na tyle przyzwyczajony do smyczki, że spacery znosiłby z godnością i mieszkanie w bloku nie stanowiłoby dla niego większego (niż w przypadku innych psów) problemu. I wtedy też myślałam, by ulokować Rudego i Tinusię właśnie w hoteliku. Gdyby Tinusia okazała się łagodna do psów i trafiłaby do dogomaniackiego DT to by nam to totalnie ułatwiłoby sprawę... no ale to wszystko takie "jeśli", "jeśli"... :( Ciężko rozmawiać o psiakach, jak nie wiemy, jak zachowają się w nowych warunkach i jak potoczy się ich los... dlatego daleka jestem od planowania tak odległej przyszłości. Na razie skupiam się na złapaniu Tinusi na sterylkę i Liska do hoteliku, no chyba że padnie tutaj inna propozycja :). Rozmawiam z Dziewczyną (policjantką, tak swoją drogą), która chce nam pomóc w budowie budek. Tak się przejęła losem psiaków, że aż poprosiła o nr do elficzkowa oraz przeanalizowała instrukcje wykonywania budek. Ma adoptowaną sunię od handzi i jest miejscowa, więc może akurat na stałe wpisze się na karmienie dzikusków. Obiecała też, że będzie myślała nad inną formą pomocy dla psiaków, najbardziej ją ujęła Tinusia i dla niej szczególnie będzie szukała jakiejś pomocy. Chce się też ze mną spotkać, jak tylko wrócę, by zrobić miejscową burzę mózgów, jak pomóc tym psom.
  16. Też czasem myślę, czy Tinusi zmieniac świat na ten z człowiekiem, z drugiej strony z nią wielka niewiadoma - może wszystko się zdarzyć. Jak nie damy jej szansy, to nigdy się nie dowiemy. Dlatego miejmy nadzieję, że uda się jej pomóc. Co do suń w tym miejscu - ja pamiętam tylko jedną jamniorę, ale to był taki dzik, że widziałam tylko oczy... więc nie wiem, jakie były między sukami relacje, choć wydaje mi się, że pewnie Tinuśka była "górą". Szczenięta, które nie były Tinusi, traktowała ulgowo... ale dorosłe zawsze traktują psy bardziej ulgowo. Ach Ci chłopcy! Lisek często obszczekuje inne psy, mojego jak nie znał też obskakiwał wkoło i szczekał, ale jak się odważył obwąchać to przestał jazgotać. Też się boję, że przez ich zbyt duże ego, kiedyś skończą źle... :( Zwłaszcza, że biegną ślepo przez ulicę... :( Napisałam do paru osób z prośbą o pomoc w zdobyciu styropianu i polarów dla dzikusów. I owocem poczty pantoflowej zaczęły spływać do mnie różne pytania w sprawie dzikusków, np. znalazła się osoba gotowa zrobić budki styropianowe (jest też na miejscu i powiedziała że jakby co może nam pomóc) - zwłaszcza, że już zaangażowała swojego Męża i paru znajomych, inni piszą do mnie w sprawie karmy dla psiaczków, więc jest szansa, że psiaki będą na jakiś czas zabezpieczone jedzeniowo oraz zima będzie dla nich lżejsza.
  17. O kurcze! Ale byłoby cudnie! Faktycznie Migotka bardzo podobna do Tinusi (bo na zdjęciu jest Migotka, prawda?). Tinusia się z psami dogaduje rewelacyjnie, ale widać też, że każdy psiak jest jej uległy, że to ona rządzi: to jej psiaki wylizują fafle, iskają, schodzą z drogi gdy ma dość. Ona często siedzi dumnie obok swoich bodyguardów, nawet po porodzie szczeniąt, Lisek i Murzynek leżeli obok niej i ją pilnowali. Z drugiej strony z amstaffem, który wystraszył Liska, dogadywała się bardzo dobrze, chodziła za nim i po raz pierwszy widziałam, żeby to ona któremuś psiakowi wylizywała fafle. Nie wydaje się być konfliktowa, ale no właśnie... nie wiem jak by było z inną suczką. Tu faktycznie wielka niewiadoma, więc nie dziwią mnie Twoje obawy.
  18. hihi... tylko niech najpierw trochę zrzuci :) Cudna jest! :))) Te jej uszka żyjące własnym życiem są totalnie rozbrajające!
×
×
  • Create New...