Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. To cieszę się, że Axel znalazł dom, a Ewelcia znalazła psią przyjaciółką :) Dzieki temu dwie biedy mają swoje domki. Choć trochę niepokoję się tym płotem, no ale ufam, że będzie dobrze!
  2. Dziękuję Wam za zaufanie i za to, że pomagacie. Zgodzę się z Tobą, Magda, że jeśli zostaną tam dwa psy to będzie trzeba je łapać w tym samym czasie.Niestety spodziewam się, tak jak i Ty, że jeśli zostanie jeden pies to się ulotni. Z tym że uważam też, że utrzymanie dwóch psów w hoteliku będzie łatwiejsze niż w przypadku trzech. Jednocześnie niestety wiem, że złapanie teraz jednego będzie bolesnym przeżyciem dla pozostałego dwojga. To nie są łatwe decyzje, jedną opcję można podważyć kontrargumentami i nadal szukam najlepszej opcji. Natomiast pewne jest jedno: że jeśli nic nie wymyślimy innego to na pewno jeden pies (Lisek) za 3tyg. opuści dzikuski rewir. O ile się wszystko uda.
  3. Pisze post po raz trzeci, bo ciągle mi się usuwa - napisałam najpierw w nocy, potem rano i oba pofrunęły w przestworza... mam nadzieję, że tym razem się uda. Na dzień 21.11.2016 psiaki w sakiewce mają 660,14zł. To jest dużo i mało zarazem. Liskowi brakuje 110zł deklaracji, co w przypadku (pół)dzikiego psa już jest ryzykowne. Może być tak, że zakładana przez nas optymistyczna wersja (szybkie znalezienie domu) się nie sprawdzi albo nagle okaże się, że te lata spędzone na ulicy odbiły się na zdrowiu. Dzikuski są mocno odporne, długo nie dają żadnych objawów, a przy badaniach może okazać się, że pies ma wyniki co najmniej straszne (taki przypadek miałam w domu - Gandzia, wet stwierdził że z takimi wynikami pies dawno powinien leżeć zakopany w ziemi). Do tego dochodzi kastracja i transport. Dużo za dużo. Lisek obecnie jest najbardziej adopcyjny, ale to też nie oznacza, że znajdzie szybko dom - może, ale nie musi. Może okazać się nagle, że zmiana środowiska spowoduje straszną cofkę i blokadę... albo że oprócz jego dzikiej natury ma masę innych problemów (np. niszczycielstwo, silny lęk separacyjny, totalna jazgotliwość - których już teraz nie byłyby dla mnei zaskoczeniem, bo trochę z nim spędziłam czasu ;)) i te wady jeszcze bardziej utrudniłyby szukanie dobrego domu (o który jest trudno, czego dowodzi historia Imki, Gigi czy Zulki). Łapanie w tej chwili jeszcze Tinusi i Rudego to totalne szaleństwo, na które osobiście - nie mam odwagi. Może jestem pesymistycznym tchórzem, ale staram się przeanalizować na chłodno wszystkie za i przeciw. Zresztą, same łapanie Rudego oznaczałoby zaangażowanie Jamora (my z elficzkowa nie damy rady, pomijając fakt, że Rudy postawiony przed ścianą po prostu kłapie zębami), a to są już kolejne, niemałe koszty (min.600-700zł). Potem przebadanie wszystkich psiaków i kastracja chłopców. A gdzie w tym wszystkim jeszcze pokrycie kosztów transportu i hotelikowania? Sterylizację zgodziła się pokryć Akcja Sterylizacja (chociaż częściowo), za co dziękuję Poker (która stawiła się za Tinusią do AS), ale to pomoże jedynie trochę odciążyć nasz budżet. Transport Liska też może wyjść mniej, bo jeśli pojechałby ze mną do Wrocławia to jeśliby nie jechał za darmo w transporterku, to koszty zakupu biletu nie powinny być taką kwotą, której bym nie pokryła. W tym przypadku zostałoby tylko pokryć koszty na trasie Wrocław - Nowa Sól. Ale to wszystko tylko wierzchołek góry lodowej. Po głowie chodzi mi jeszcze jedna myśl - a mianowicie, że skoro i tak mamy łapać teraz Tinusię na steyrlkę to może ją ulokować w hoteliku zamiast Liska. Argumenty główne za: + sunia najmniej radzi sobie w zimnie, ma krótką sierść, + to może być jedyna szansa dla Tinusi (drugi raz może nie dac się złapać). Kontrargumenty (które wg mnie się równoważą): - Tinusia jest najmniej adopcyjna, może nawet nie miesiącami, lecz latami siedzieć w hoteliku, co oznaczałoby dla b. adopcyjnego Liska, że spędziłby kolejne miesiące bez człowieka TAM, - Tinusia trzyma tak naprawdę stado, obawiam się, że jeśli ona nie wróci do stada to ono się samoistnie rozpadnie. Jest jeszcze coś, o czym wspomniała Perelka i z czym musze się zgodzić. Tinusia nie nadaje się do kojca. Myślałam o Murce, ale ona obecnie ma nadmiar psów w domu i nie ma szans, by umieściła Tinusi w domu. I tak, Rudy wg mnie ma większe szanse na oswojenie, bo choć teraz nie robi wielkich postepów, to uważam że na plus wchodzi jego młodość (ma wg mnie max 3lata) oraz uważam, że to taki pies, który potrzebowałby po prostu czasu i własnego człowieka. Tutaj trzyma się na uboczu, bo pilnuje stada. Nie ma warunków i czasu na to, b z nim pracować. Co innego w hoteliku... Tinusia za to, powtórzę raz jeszcze jest mocno niezależna, jej do szczęścia nie jest potrzebny człowiek. Ma też okropne cofki przez głupie strachy. Ma dni, kiedy w ogóle nie przychodzi na jedzenie, bo ma ważniejsze sprawy niż to, a ja osobiscie mam wrażenie, że gdyby nie bardziej otwarty Lisek czy Rudy to by w ogóle nie rpzychodziła jeść wtedy, gdy jesteśmy my. Ona po prostu podąża za stadem, a nas traktuje jeszcze jako podawacze jedzenia i cieszy się nie tyle, co na ludzi, co na jedzenie. To smutne wnioski, może już nieaktualne, ale ja mam takie wrażenie i w związku z tym uważam, że praca nad sunią będzie trudna. Oczywiście bardzo się uciesze, gdyby okazało się, że jestem w błędzie... ale... wolę się pozytywnie zaskoczyć. Przepraszam za ten pesymistyczny post. Musicie mi uwierzyć na słowo, że chciałabym psiakom pomóc wszystkim. Teraz. Na raz. Ale znam te psy od 2lat, myślę o nich i oprócz marzeń o pomocy nasuwa mi się milion myśli. Dla mnie to za duża odpowiedzialność, by teraz podejmować się pomocy wszystkim psom. Uważam, że możemy nie dac rady. Dlatego wg mnie tym razem musi wygrać rozsądek niż moje serce. A uwierzcie mi, że komu jak komu, ale mnie czy elficzkowa naprawdę zależy najbardziej, by w tym miejscu nie było już psów. Bo to miejsce jest straszne pod każdym kątem. Totalny koszmar. Ale trzeba chyba mierzyć siły na zamiary. Wiem, że z boku to może wyglądac tak, że ja nic nie robię i tylko narzekam i szukam problemów... wiem, przepraszam i dziękuję, że jesteście. Ja po prostu wychodzę z założenia, że jestem odpowiedzialna za to, co oswoiłam i nie chcę się porywać z motyką na słońce. PS:Oczywiście nie jest też tak, że nie liczę się z Waszym zdaniem albo - że moje słowo jest ostatnie. Dziękuję za dyskusję i jeśli macie pomysły to piszcie. Każde zdanie analizuję i biorę sobie do serca. :) Dziękuję za Waszą obecność!
  4. Dziękuję za obecność na wątku i pamięć :) Tinusia zawsze była najsmutniejsza :(. Ma bardzo smutny, poważny wyraz pyszczka... a może być i tak, jak pisze elficzkowa - jest jej zimno. Jednak ilekroć odwiedzałam psiaczki, to sunia taka poważna, dumna, trochę jakby zmartwiona. W porównaniu z Liskiem wygląda na ogromnego smutaska, ale sporo przeszła. Aż boję się liczyć te wszystkie lata, które przeżyła. Mnie też jest ogromnie ich żal, serce mnie ściska, ale wierzę, że jak już ruszy pomoc to pozostała dwójka też się doczeka. Alfa, mnie ściska mocno serce na samą myśl, co będą przeżywały. One już wyraźnie przeżywały pożegnanie Murzynia, tylko Rudy odżył, jednak Tinusia i Lisek przez pierwsze dni były bardzo, bardzo smutne, nawet nie przychodziły za bardzo na jedzonko... :( Boję się rozstania Tinusi z Liskiem, oni znają się od zawsze. Jednak nie mogę im pomóc, bo nie ma nikogo, kto by się podjął tymczasowania całej trójki. :( Tinusia faktycznie jest najmniejsza i krótkowłosa, mam wrażenie, że ma najmniej futerka z całego trojga. Wg mnie też może najbardziej doskwierać jej zimno :(. No i do tego dochodzi paniczny strach przed ludźmi, ona nigdy tak naprawdę nie może się wyluzować. Cały dzień przecież jest zaszyta w kryjówce, odżywa dopiero wieczorem, kiedy ludzie przestają się kręcić. Ta ucieczka przed światem może ją też męczyć... :( Jak przyjadę, będę do Twojej dyspozycji! Już napisałam do paru osób z prośbą o polary - wg mnie to jest dobry materiał do budki: nie przemaka, jest wygodny... często kociarze właśnie skrawkami polarów wykładają kocie budki styropianowe... więc jak obłożymy trochę styropianem to i może uda nam się zorganizować im coś, by nie spały też na gołej ziemi. Tak, wierzę że uda nam się pomóc. Od wakacji już tyle się zadziało dobra. Nie spodziewałam się, że wątek znajdzie jakiekolwiek zainteresowanie i że będziecie pomagać. Bo rpzecież tyle jest psiaków w potrzebie, więc wcale nie musielibyście się dokładać do jedzonka psiaczków. I to, że elficzkowa jesteś na miejscu teraz! Po prostu ogromny podziw i brawa. :) Czy zamiast medalu mogę poprosić o domek dla psiaczków? :) Te psiaczki mają tylko nas... jeśli my im nie pomożemy, to one tam odejdą w zapomnieniu, zostawiając na miejscu swoich potomków i ten koszmar nigdy się nie skończy :(. Dlatego nawet jeśli czasem chciałoby się zostać w domu, by nie przeżywać coraz bardziej losu dzikunów (każde spotkanie z nimi to coraz większa miłość połączona z niemocą), ale po prostu się nie da tak. Mnie też... :( Powtórzę się, ale te psy są zżyte ze sobą bardzo. One mają tylko siebie. Lisek wychowywał się z Tinusią, Rudy dolączył jakieś 3lata temu do stada, ale to on je chroni... oni żyją ze sobą, ogrzewają gdy jest zimno, przepędzają wrogów, no są zawsze razem. Nie wyobrażam sobie, jak będą przeżywały rozstanie z Liskiem, ale niestety, ja nic nie wymyśliłam innego. Natomiast pewne jest, że jak Lisek już będzie bezpieczny, to będziemy szukać wspólnego lokum dla Rudego i Tinusi - nie wyobrażam sobei, by jednego zostawić tam, w tym miejscu... :(
  5. Ten stroik jest super! :)
  6. Bardzo lubię tutaj wchodzić :) NIe mogę się nigdy napatrzeć na zdjęcia.
  7. właśnie?
  8. Rozśmieszył mnie ten opis z akcją buda :) Musiało to wyglądać naprawdę przekomicznie. Niezła z niej agentka :) Sunia jest naprawdę urocza, myślę że u Murki naprawdę całe piękno "wyjdzie" na wierzch i dopiero wtedy będzie czarowała swoim wdziękiem i urodą.
  9. Wieści Murkowe bardzo mnie cieszą :) Miejmy nadzieję, że ktoś dostrzeże w niej ten ogrom szczęścia, którym kipi i się dziewczynka nie zasiedzi u Murki :)
  10. Uff... bo myślałam, że to mój mózg już wszędzie widzi dzikuski ;). Dzikuski nawet nie wiedzą, jakie mają szczęście, że Cię mają!
  11. Popatrzcie, "Tinusia" jest do adopcji: https://www.olx.pl/oferta/megi-do-pokochania-od-zaraz-CID103-IDeu5hW.html#0d7e27f199 Czy tylko ja widze uderzające podobieństwo? Ile ja bym dała, by Tinusia miała takie zdjęcia na rękach, jak ta sunia :(
  12. Ja też wolę dorosłe wersje ;) Jak porobisz fotki, a ja będę mieć odorbinę czasu to zrobię opisy. Co prawda nie będą takie ładne, jak niektórych na dogo... ale może akurat przyniosą szczęście.
  13. :( Nie umiem zrozumieć stanowiska schroniska. Zasady zasadmi, ale w przypadku Tyci... mogliby zrobić wyjątek. Oby nie musiała wracać do "właścicieli".
  14. Ja w nocy teraz bym nie poszła do lasu, ale kiedyś - czmeu nie? ;) Ogólnie teraz stałam się bardziej strachliwa :D
  15. Ja chciałabym pomóc, ale ze mnie taki kucharz, że... ;D
×
×
  • Create New...