-
Posts
52258 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
381
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tola
-
Zrobiłam głoszenie tak na próbę, ze zdjęciami z ogrodu, bo też czekałam na nowe fotki. A tu dzisiaj telefon od bardzo sympatycznego pana z Wrocławia:). Lucjusz miałby zamieszkać w domu z ogrodem, Państwo są emerytami, więc właściwie nie zostawałby sam, przynajmniej na dłuższy czas. W domu przez 18 lat był szorstkowłosy jamnik, chyba ze schroniska i ostatnie dwa lata gładkowłosa sunia w typie jamnika z warszawskiego azylu. Jamnisia była bardzo schorowana, przeszła 2 operację, niestety nie udało się. Pan kocha wszystkie zwierzaki, a szczególnie pieski w typie jamnika;) Nie widzi potrzeby jechania do hoteliku, bo widział zdjęcia Lucjuszka, ale jeśli adopcja dojdzie do skutku, to prosiłby o dowóz piesia za zwrotem kosztów. Podałam nr do szafirki, pan jest już po rozmowie; Hania poinformowała o alergii Lucjuszka, na co pan odpowiedział, że ludzie też ją mają i dla niego to nie problem, a weterynaryjną karmę w razie potrzeby będzie kupował, bo jest zwolennikiem dobrego żywienia psów. Na wizytę zaprasza bardzo serdecznie. Z panem bardzo dobrze mi się rozmawiało.
-
Wtedy usg wykazało stan zalany żołądka, ma tez podobno wrzody... Dzisiaj znowu zjadła rano parę łyżeczek, potem polizała trochę jedzenie, a teraz zwymiotowała żólcią
-
Zulcia znowu wymiotuje:(:(
-
Ja też bardzo się cieszę!
-
Bardzo się cieszę, że jest lepiej i że problemem był "tylko" ząb. Ja z tych, co to od razu mają przed oczami te wszystkie psy, które nie miały tyle szczęścia, cierpią latami w schroniskowych boksach i nikt nie przyjdzie im z pomocą w chwilach bólu, choroby. :( . Jutro spróbuję pomóc i wystawić zbiórkę na te wydatki.
-
Mam bardzo dobrą informację - w sobotę piesio trafi do pojedynczego boksu wolontariackiego, będziemy mieć info o charakterze i stosunku do smyczy:)
-
Chciałam znowu pokazać Budynia, tym razem był ze swoją rodziną na morzem:). Budyń był w tym boksie, w którym był też Amber, zabrała go Agnieszka z FB (ta od owczarka Freda, a teraz zamojskiej Fiszki i Leo) i znalazła wspaniały dom.
-
Nie mogę na razie pomóc, bo nie widziałam psów na żywo, jak podjadę będę wiedziała więcej.
-
Podczytuję wątek Marcelka, doceniam pracę i serce, jakie wkłada WiosnaA, aby Marcelek choć odrobinę nauczył się cieszyć psim życiem u boku człowieka. Jak pomóc takiemu skrzywdzonemu psu, jak poukładać mu od nowa w głowie, kiedy wszystkie sposoby zawodzą:( I teraz jeszcze ta choroba:( Tyle osób wspiera Marcelka, oby się udało:(
-
Tym razem nie uśmiechał się;) Ciekawe skojarzenie miałaś; ja wtedy, ze może Fiszka dokazuje na tej smyczy? cieszy się? podskakuje? Wszystkiego dowiemy się niedługo od Murki, może odkryje tajemnice uśmiechu pana weta;). A chętni na Fiszkę faktycznie byli, jakaś pani z okolic Krasnegostawu. Zobaczyła sunię właśnie na spacerku przy lecznicy. Wetka powiedziała o warunku sterylizacji i podała do nas kontakt, ale nikt nie zadzwonił.
-
Olafek - zamojski staruszek zbiera na hotel
-
Spróbuję dzisiaj zapytać,ale nie gwarantuję, że to będzie możliwe. Dam znać.
-
Tak jak Suvi nie będzie się zachowywał, bo pracownicy nie mówią, że jest dziki. Jednak myślę, że nie można go zostawić w budzie bez kojca, bez kontroli. Trzeba znaleźć inne wyjście, tylko jakie. Bardzo chciałabym, aby i on dostał szansę, ale trudno jest planować warunki dla psa,o którym wie się niewiele.
-
Najprzystojniejszy pies na Dogo Baj znalazł dom!!!
Tola replied to agusiazet's topic in Już w nowym domu
Ostatnio dużo kłopotów, chorób, zabiegów u dogomaniackich czworonogów, jakiś taki czas nastał, a może nasze zwierzki po prostu się starzeją... Taki zabieg to zawsze stres dla zwierzaka i dla opiekuna, dobrze, że Baj ma go już za sobą, trzymajcie się. Życzę dużo zdrówka, może wiosna i słońce przyniosą nam wszystkim lepsze samopoczucie. Bajutek niezmiennie, od lat sprawia, że robi mi się cieplej na sercu. -
W domu Zulka zostaje z kotkami, które też cały ten czas naszej nieobecności przesypiają. Dzisiaj jak wychodziliśmy, zrobiłam te zdjęcia.
-
Dziękujemy bardzo, mam nadzieję, że jeszcze się uda... Zulcia jeszcze w ubiegłym roku jeździła z nami, biegała po swojemu po trawie, niestety teraz jest bardzo słabiutka, nie słyszy, nie bardzo widzi, trzeba jej bardzo pilnować; więc jak jedziemy do konkretnej pracy, to zostaje w domu, wtedy cały czas śpi. W Zamościu mieszkamy w bloku i na spacery jest znoszona i wnoszona po schodach, sama już od długiego czasu nie daje rady.