-
Posts
52088 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
376
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tola
-
Dzisiaj majowe popołudnie, właśnie pakuję się na wieś, bo trzeba wykorzystać słoneczny dzień na prace w ogrodzie, gdy parę min. po 14 dzwoni tel. - ok. 25 km od Zamościa, w rowie przy drodze, na pustkowiu, od 2 dni siedzi mały piesek; dzisiaj rano na pewno był, ktoś zostawił mu pudełko z mlekiem. Zmieniamy z TZem plany, bierzemy kontenerek i jedziemy. W miejscu, w którym miał być piesek, nie ma nikogo. Powolutku jedziemy, bo może gdzieś jest, może leży, może po wypadku... Ok. km dalej, już przy wsi zauważamy w rowie psa - tak, to ten ze zdjęcia - mała, zaniedbana psinka, chyba suczka. Parę minut trwa zdobywanie zaufania smaczkami; widać że mała bardzo głodna, łapie rzucany przysmak i od razu ucieka. Wreszcie udaje się - sunia już w kontenerku, jedziemy do lecznicy. Na miejscu okazuje się, że to niewielka suczka; ok. 2 lat, waga 6,90 kg; sierść w fatalnym stanie, sporo kołtunów, na grzbiecie wytarcia, sfilcowania; nie zna smyczy. Sunia dostaje preparat na pchły, bo jest ich mnóstwo, miskę z karmą no i zostawiamy ją w lecznicy 35 km od Zamościa, bo nie ma nigdzie bliżej miejsca. Koszt w lecznicy to 15 zł/doba. Wracamy do domu, a ja myślę, co dalej. Przedstawiam małą Fiszkę, kolejną suczkę, która już poznała życie od tej złej strony i teraz bardzo potrzebuje naszej pomocy.
-
Zrobiłam tak wstępnie Fiolce OLX no i bywa śmiesznie, ale najczęściej to jest strasznie. Dzwonią dzieci, ludzie, którzy chcą Fiolkę dla swojego samotnego dziadka, albo na prezent dla dziewczyny. Dzwonią w godzinach nocnych, albo tuż po 7 rano. Wczoraj zadzwoniła pijana kobieta, nie potrafiła wypowiedzieć zdania. Dzisiaj dzwoniła znowu, ze domaga się wizyty, bo chce szczeniaka jak najszybciej. Może to wina tej zimnej aury w trakcie majówki...
-
Jestem u suni, bardzo się cieszę, że ma swój wątek, bo to otwiera jej drzwi do innego, lepszego życia. Bardzo Ci Reniu dziękuję; wiem, że to nie była łatwa decyzja, bo tych wymagających pomocy psów jak zwykle jest sporo, a trzeba wybrać jednego. Wierzę, że znowu zadzieje się magia i po Rabarbarku i Kokosku teraz dla niej mocniej zabije czyjeś serce.
-
Nie mam wystarczającej wiedzy na temat pracy z takimi psami, ale też wydaje mi się, że wszelkie rozwiązania siłowe mogą tylko pogorszyć sytuację, bo Suvi straci zupełnie poczucie bezpieczeństwa, a teraz ono jest jej najbardziej potrzebne. Jest w nowym miejscu, z nowymi ludźmi po tylu latach życia na pustkowiu i za siatką boksu. Ja wiem, że chciałoby się dla niej jak najlepiej i że wydaje się, że szkoda kolejnych dni i tygodni, ale każdy pies pokonuje swoje lęki i demony w swoim czasie, a Suvi jest u Jagny chwilkę w porównaniu ze swoim poprzednim życiem. Nie mam teraz czasu, ale wieczorem znajdę zdjęcia zamojskiej malutkiej Sofi, też z naszego schroniska. Straciła szansę na wyjazd do szafirki, bo miała opinię dzikuski. Zabrała ją Agnieszka z Warszawy (teraz jest pod jej opieką Leo i Fiszka że schroniska) i okazało się, że jest gorzej niż się wydawało. Nie można było zabrać suczki do domu, bo nie dała do siebie podejść, gryzła, nie było mowy o założeniu szelek, więc została w zamkniętym kojcu z budą. Przez dwa miesiące jej opiekunka starała się jak najwięcej czasu spędzać przy tym kojcu, wykonywać tam różne czynności, bo o zobaczeniu Sofi nie było mowy, tak mocno zaszyła się w budzie. Wydawało się, że postępy będą żadne i nagle po chyba 2 mies. nastąpił przełom. Teraz Sofi mieszka w Gdyni, chodzi na spacery, miałam wspaniale filmiki, tylko nie mogę ich znaleźć na zamojskim. Mam nadzieje, że Suvi też potrzebny jest czas i że też doczekamy się przełomu.