Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20372
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    59

Everything posted by mari23

  1. i ja pamietam o Teofilku i tych wszystkich, które odeszły...
  2. tak, to prawda.....a w taki dzień, jak dzisiaj - boli jeszcze mocniej :(
  3. pozdrawiam o nieco wcześniejszej porze :)
  4. Pusiowi na pewno wskazana ;) dzisiaj wjątkowy dzień, łzy same kapią.... Kilerku kochany....Pusieńko... Majeczko....Charlisiu... Łatusiu malutki, Bieduniu.... Hektorku... Tiarusiu....Kreciku....Ślepciu.... Buniu.... Mimi i Mikusiu.... tak bardzo mi smutno :( :( :( :( tak bardzo brakuje tych ukochanych !!!!!!!
  5. oj, to prawda - ostatnio już ledwie nadążam, sił brakuje :( dzisiaj wieczorem w okolicy naszego cmentarza biegał czarny, przerażony piesek, średniak taki, podobny do Charliego[*] wyraźnie kogoś szukał, mam nadzieję, że znalazł w tym tłumie. A średzki staruszek zjada przyniesione smakołyki i ucieka, nie daje sie złapać znajomej starszej pani... chyba jutro pojadę i spróbuję... nowy - rudasek z kołnierzem "prawie colie" pięknie chodzi na smyczy, dzisiaj Kasia go wyprowadzała na spacer :) ależ on sie cieszy na widok dzieci! musiał wychowywać się z dziećmi i był noszony na rękach, wystarczy się schylić i wyciągnąc ręce - sam wskakuje :) dostał dzisiaj imię - Tofik słodki jest i wcale nie taki maleńki, jak mi się wydawało ( chyba, że skulony bezdomniak aż tak bardzo się "wyprostował" ;) dostałam wiadomośc od pani, która była poznać Rikusia i prosiła o kilka dni na podjęcie decyzji - wiadomość była taka, że chyba jeszcze za wcześnie dla nich na kolejnego psa, że potrzebują więcej czasu.....
  6. prawie jak colie ;) piesek uwielbia dzieci, za to boi sie dorosłych
  7. no właśnie, serce się kraje.... i u mnie psów gromada coraz większa :( nie mogę ich wziąć :(
  8. są pierwsze wpłaty dla Babulinki: 10,- SZIRA (27.10.) 30,- asiuniab (29.10.
  9. o tym zapomniałam :oops: w poniedziałek doślę, tylko ile to razem za obu chłopaków naszych?
  10. dokładnie tak :( adopcje od dłuższego czasu dziwnie "stanęły" :(
  11. nie ma już ich obu :( :( Łatuś odszedł w styczniu, a Bieduś w maju.... są już razem z Franiem w Psim Raju.... tylko my tu cierpimy, tęsknimy, one są szczęśliwe.... ale to tak bardzo boli :( :(
  12. Reksio jak zawsze - tuż przy swojej pani ukochanej :) leki bierze - czekamy na efekty :) dzwoniła dzisiaj koleżanka z apteki - ma jeszcze dla Reksia 3 opakowania Pangrolu :) a to moje dzisiejsze "znalezisko", malutki, kulejący, głodny i zziebniety.... już bezpieczny u mnie.....
  13. oj, to ja jestem zaprzeczeniem tej sentencji.... dawno temu byłam jedną z prymusek na lekcjach łaciniy, a handel zdecydowanie nie dla mnie ;)
  14. i mnie przykro bardzo, mam nadzieję, że uda się pokonać chorobę, choć nowotwory to najgorsze z chorób :( ja też nieuleczalnie chora chyba jestem - na "syndrom balonowy" ;), kolejna bidę "zakwaterowałam" podobno uratowałam dzisiaj życie pani z urzędu gminnego, tak dokladnie sama pani mi powiedziała, kiedy na jej prośbę o pomoc odpowiedziałam : j"uż jadę".... i zgarnęłam z uicy przerażonego rudzielca:
  15. przyłączam się do życzeń dla córki i Grazynki, a także do zachwytów dla kurzego przepięknego stadka :) Irence zazdroszczę tak troszkę.... a może i bardziej, niż troszkę :) Pozdrawiam wszystkich całym sercem !!!!!
  16. ufff.... po trzech dniach mojego "łapania" rudzielca....złapały go dzieci! moja ostatnia tu nieobecność z nim jest związana - 3 dni go karmiłam z ręki, głaskałam nawet - ale zabrać się nie dał, uciekał.... dzisiaj przyprowadziły go dzieci (koczował pod szkołą, wieczorami pod sklepem szukał jedzenia, tam za nim łaziłam "po nocach" a potem spać nie mogłam).Bardzo mnie zmęczyły ostatnie 3 dni i fizycznie, i psychicznie. Malutki rudziaszek bardzo się boi dorosłych i bardzo kocha dzieci. Jest ewidentnie domowy - umieszczony na wybiegu z Rudą i Łatkiem nie chciał wejśc do budy, najpierw obwąchiwał teren i siedział grzecznie, ale potem bardzo szczekał, jakby prosił o zabranie do domu - żeby nie stresować go tą moją domową rozszczekaną gromadą umieściłam go w "pracowni Krzysia", tam, gdzie była Bona, a potem trochę Ruda - grzecznie śpi, jak aniołeczek - pewnie odpoczywa po trudach bezdomności. Nie jest stary, ma 2 lata, na grzbiecie "łatę" bez sierści ( już odrasta), trochę kuleje, ale ogólnie jest w dobrej kondycji, chętnie wskakuje na ręce i tuli się ( jak już się przestał bać ;)) "Pinczerki średnie" czyli gromadka czarnych psich dzieciaków wiecznie głodnych zmniejszyła liczebność o jednego chłopca, który wczoraj pojechał do domku, czyli są do adopcji 4 suczki i piesek. Mama ich jest przesympatyczna i jesli do pinczerów średnich by ją zaliczyć ;) to chyba mix z nietoperzem, takie ma uszy ;) Trzeba ją pilnie sterylizować, bo wkrótce może mieć kolejną cieczkę, a zważywszy na odpowiedzialność "właścicieli"....ech :( a moja noga.... bez zmian na lepsze, ale też bez zmian na gorsze, więc nie narzekam, do bólu przywyklam albo już nie taki mocny jest :) gorzej, że wŚrodzie Śląskiej jest na ulicy malutki, tudy staruszek.... jak w poniedziałek zabierze go Straż Miejska.... zostanie uśpiony.... musimy go do poniedziałku zabrać z ulicy... ale dokąd????
  17. kochane Ciocie Kseniulkowe - mam radosną wiadomość od Moniki - otóż Monia od wczoraj od godz. 17.07 jest szczęśliwą Mamą Małgosi! Wszystkiego, co najlepsze Małgosi maleńkiej i jej rodzicom !!!!! :iloveyou: :Rose:
  18. cierpliwie czekamy :) poszedł przelew za chłopaków naszych - 680 złotych za październik
  19. przyłączę siędo miziania :) dzisiaj "ostatniego", więc poszedł przelew za chłopaków naszych - 680 złotych
  20. nie mogłam nie zajrzeć do staruszka, choć z finansami marnie u mnie ostatnio :( pomyslę, "pokombinuję".... chciałabym choć trochę pomóc biedakowi... wrócę tu jeszcze
  21. pani z Wrocławia była z mężem w sobotę poznać Rikusia, bardzo im się spodobał, ale wciąż wspominali swojego Tofika.... prosili o kilka dni do zastanowienia się nad decyzją... jutro wracając z Wrocławia ma wstapić poznać Rikusia pani z Lubina - jest więc "zapasowy" domek dla ślicznoty ;) i tylko tyle z dobrych wieści... pan od szczeniąt kazał mi szybko zabierać maluchy do schroniska, bo dawno by je sprzedał, a my jakieś umowy wymyślamy.... ech :( mamę szczeniąt mam na fotkach, malutka to ona nie jest, wyślę Ci Elu na maila, bo nie radzę sobie z tą dogomanią nową jeszcze :( multi-cytowanie mi nie działa, więc jeszcze do drugiej Eli- Nikaragui :) jesli państwo się zdecydują, oczywiście poproszę Cię o wizytę :) państwo mają problem , bo wciąż żyją wspomnieniami o Tofiku, mówiłam im, żeby nie szukali w innym psie Tofika, bo się rozczarują, nie wiem, czy są gotowi na adopcję - chcą psa, bo brakuje im Tofika, szukając - porównują (wszystko to "między wierszami" wyczułam z ich rozmowy, ale Rikuś oczywiście bardzo im się spodobał, obiecałam, że kilka dni poczekam na decyzję. a noga.... no cóż - wciąż twarda, jak kamień i boli, ale udało się okładami rozmiękczyć strup i rana jest otwarta, ale "czysta", ropa nie cieknie, gdyby jednak coś się działo - "ujście" jest ;) nigdy nie myślałam, że z takiego niedyżego dziabnięcia może być tak dużo kłopotów, ale zagoi się przeciez kiedyś ;)
×
×
  • Create New...