Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20342
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    59

Everything posted by mari23

  1. Kiedyś w środku nocy pewna "dziwna" kobieta przywiozła mi dwa psy.... tym razem zadzwoniła, że jej koleżanka musi natychmiast oddać psa..... cóż było robić, zakładając, że koleżanka "podobna życiowo" powiedziałam, że wezmę... no i jest... Taj, jest nieduża, młodziutka, wg książeczki pojutrze skończy rok. Ma końcówkę cieczki, jest więc osobno, bo choc u mnie staruszki i wszystkie wysterylizowane, to jednak zainteresowanie samym zapachem byłoby pewnie wielkie. Abi jest bardzo grzeczna, wczoraj była sama cały dzień, bo miałam daleki wyjazd na pogrzeb i ani nie nabrudziła, ani nic nie pogryzła... kochana sunia
  2. Właśnie wróciłam z gabinetu weterynaryjnego. Zdjęć nie zrobiłam, bo Odiś zachowywał się skandalicznie, do poszukiwań kota doszły brzydkie "ryki" na obecne w poczekalni 3 pieski Uszy Odisia z zewnątrz nie wyglądają źle, ale głęboko "na dnie" są ropnie i zaczerwienienie. Znów dostał Neptrę. Ten stan zapalny jest przewlekły i zlokalizowany bardzo głęboko, dlatego teraz trzeba konsekwentnie dokończyć leczenie.
  3. Mieliśmy gości - nauczycielka z pobliskiej szkoły z mężem i córką przywieźli zebrane w szkole dary (bezdomne koty właśnie pałaszują ;)) "Komisja" skrupulatnie sprawdziła, co przywieziono, natomiast Odi wcale nie zainteresował sie zawartością paczuszek.... dostał takiej "głupawki", że jeszcze go takiego nie widziałam: skakał, podrzucał patyk, znów skakał zarzucając pociesznie tyłem, szczekał przy tym jak szalony.... chyba dlatego, że nie zwracali na niego uwagi on próbował na siebie ich uwagę zwrócić... zupełnie inaczej, jak przy dotychczasowych wizytach osób chętnych go adoptować. Uśmialiśmy się.... Pod nieobecność Majeczki Odi zaanektował jej posłanko i kocyk :) Wieczór, nie mam gdzie się położyć,mówię do Odiego "zejdź"... przeniósł się co prawda na skraj łóżka, ale tak na mnie patrzył, że nie miałam serca powtórzyć.... Komisja dokonuje odbioru darów :)
  4. Nie tyle trunkowi, co problemy psychiczne. Ale pieska zabrali z powrotem. Będę "monitorować". W sobotę była jeszcze "akcja szczeniaczek", zabrany z piwnicy, od idiotów, trafił już do wspaniałego domku...ufff.... A my mieliśmy gości - nauczycielka z pobliskiej szkoły z mężem i córką przywieźli zebrane w szkole dary (bezdomne koty własnie pałaszują ;)) Komisja skrupulatnie sprawdziła, co przywieziono, natomiast Odi dostał takiej "głupawki", że jeszcze go takiego nie widziałam: skakał, podrzucał patyk, znów skakał zarzucając pociesznie tyłem, szczekał przy tym jak szalony.... chyba dlatego, że nie zwracali na niego uwagi on próbował na siebie ich uwagę zwrócić... zupełnie inaczej, jak przy dotychczasowych wizytach osób chętnych go adoptować. Uśmialiśmy się.... Komisja odbiorcza pracuje pod nieobecność Majeczki Odi zajął jej miejsce...i kocyk! A to reakcja Odisia na słowo: "zejdź"
  5. Szykuje się chyba kolejny podopieczny Wprawdzie bezdomniaka, który po sylwestrowej kanonadzie się tam przybłąkał przygarnęli ludzie (ojciec z synem), ale chyba jednak wolałabym, żeby był bezdomny.... pies ciągle na ulicy a o "właścicielach" słyszałam sporo złego,sąsiedzi delikatnie mówią o nich "dziwni". Dzisiaj na rozmowę do nich wysłałam sołtysa, który tam blisko mieszka.
  6. Pochwaliłam Odisia.... tymczasem w nocy była burza..... i sprzątanie. Biedny Odi tak bardzo się boi
  7. To prawda, nie jest łatwo napisać w miarę krótkie ogłoszenie (długich raczej nie czytają), które w pełni by opisywało wszystko, co dotyczy psa. Jest mnóstwo drobiazgów, szczegółów i różnych "albo, gdyby, jeśli...itp", jak choćby u Odisia : jeśli zbyt długo nie ma możliwości wyjścia, to czasem wybiegając z domu zgubi kupkę, jeśli się przestraszy - też.... ale zazwyczaj ich nie gubi, ostatnia poważna "wpadka" miała chyba miejsce miesiąc temu podczas sylwestrowej kanonady. Zamiast napisać, że gubi kupki, napisałam więc, że musi częściej wychodzić... choć może powinnam napisać "wyraźniej"... nie wiem... Ostatnio obudziło mnie kręcenie się Odisia po pokoju o 4 rano, wstałam i otworzyłam drzwi - popędził....gdybym miała mocny sen, pewnie byłoby sprzątanie Ale ja nauczona doświadczeniem nie daję już pieskom późnej kolacji, żeby rano nie zbierać kilkunastu kupek ( staruszki mają "słabe zawory" ;)). Panu z Wałbrzycha wytłumaczyłam wszystko dokładnie podczas rozmowy telefonicznej, o gubieniu kupek też... mimo tego chciał przyjechać zobaczyć psiaka. Nie da się wszystkiego przewidzieć.
  8. Oni szukając suni wiele razy koło mojego domu przejechali.... a ona już była w domu..... szkoda, że nie przejeżdżali akurat, kiedy na spacerku byłyśmy... Ona miała szczęście większe, niż myślisz..... prawie dwa lata temu syn państwa jadąc rowerem usłyszał piski w rowie, zatrzymał się, a tam 5 szczeniaków w kartonie.... czterem znaleźli domy, piąta została u nich.... a na imię ma..ech Menda... podobno tylko na to reagowała Fajna rodzinka, widać, że ją kochają i ona ich :)
  9. a ja czytam... czytam.... czytam.... ciągle czytam, ryczę z radości...i znów czytam.... chyba już uwierzyłam....
  10. płyną te kolejne daty, kolejne miesiące, a tęsknota nie mija, żal czasem tak mocno wzbiera.... Dobrze, że Florcia zdrowa i koteczki dzielnie się trzymają, oby tak jak najdłużej było
  11. "naumiałam się" to robić i przypominajkę też mam. Niestety Zooexpress, w którym kupuję karmę ( a sporo tego !) nie należy do FaniMani, muszę poszukać innego, bo naprawdę duże kwoty u mnie idą na "wyżywienie". Akurat Zooexpress ma konto w tym samym banku, co ja, więc szybko mam dostawę, ale jednak przy tak dużych "obrotach" szkoda, żeby z tego jakiś procent nie pomagał zwierzakom.... Podpowiedzcie, gdzie zamawiać :)
  12. Kolejne dobre wieści - Mira - sunia z dworca dzisiaj pojechała do swojego domku.... SWOJEGO własnego, tego, z którego uciekła przerażona petardami, domku, który jej szukał...aż odnalazł :) niedaleko - 4 km ode mnie, pan na zdjęciach rozpoznał, że nad Odrą :) nie szukali na Fb, a ja dopiero teraz na OLX ją wrzuciłam - a tam jej szukali od 6 stycznia. Ależ było radości obustronnej
  13. Moje ogłoszenie Odisia, podpowiedzcie, co zmienić: https://www.olx.pl/d/oferta/karo-przyjaciel-ktory-poprawi-ci-humor-w-kazdej-sytuacji-CID103-IDP2lEl.html?bs=olx_pro_listing
  14. Czas szybko leci... choc zapewne w schroniskach ta "zasada" nie działa Jakie to szczęście, że do Ciebie trafił
  15. Dla nas te stare, chore, nieadopcyjne tylko Karuś uzdolniony bardzo :) Kiedyś moja wnusia tak książeczki pieskom czytała i zawsze miała kilkoro "słuchaczy" wokół siebie :) Mam nadzieję, że któryś z "malagosowych" piesków skradnie serca i znajdzie cudowny domek trzymam kciuki!
  16. Z każdym dniem bliżej wiosny :) słodki, kochany Promyczek, za każdym razem, gdy patrzę na zdjęcia oczy robią się mokre
  17. Dokładnie! :) Zwłaszcza, że Loluś stokroć lepiej wygląda :)
  18. Wbrew sobie i ze złamanym sercem, ale dla dobra Odisia choć "nie zechcę", to jednak puszczę... on ewidentnie jest zazdrośnikiem, powinien być jedynakiem albo choć nie mieć aż tak licznej konkurencji. A jego radość na mój widok, kiedy wracam z pracy jest tak spektakularna, że ewidentnie przekreśla go jako mieszkańca jakiegokolwiek bloku, nawet na parterze bez schodów :) no, chyba,że sąsiedzi wyjątkowo zwierzolubni....albo przygłuchawi
  19. smutne, straszne, bolesne.... a do mnie wróciły bolesne wspomnienia sprzed lat.... Puszek [*] odszedł w rocznicę śmierci mojego ukochanego Kilerka[*] też był rudym, małym puchatkiem.... i bardzo podobny był przebieg i przyczyna choroby po tylu latach wciąż boli .... dlatego z całego serca współczuję Przytulam
  20. Jacyś terroryści pod Odisiową podusię ładunek wybuchowy chyba podłożyli.... na pociechę dostał więc Odi mięciutki, różowy kocyk...kocyki rzadko wybuchają, najwyżej robią się dziurawe słodki, kochany Odiś...dwa "domki" się nim interesowały, ludzie sympatyczni i dobrzy, ale do obu Odiś po prostu nie pasuje swoim "szalonym" zachowaniem. Zdjęcie nr 2.... oj, ryczałam ja, ryczałam.... Atosek w swoim domku oby tylko kotów nie zjadał...
  21. Teraz to myślę, że panu w schronisku Pikuś od razu się spodobał, tylko trzeba było czekać ze względu na kwarantannę, a pan dzwoniąc chciał "już", przyjechać poznać Odiego też "już"... i chyba dobrze się stało, że jednak odczekać musiał, i dla niego, i dla Pikusia to naprawdę najlepsze, co mogło się wydarzyć.... A Odi miał jeszcze jedną wizytę, przyjechała bardzo sympatyczna rodzina z Legnicy, wprawdzie 4 piętro, ale z windą. Od razu mówiłam pani, że Odi raczej nie dla nich (lękliwe najmłodsze dziecko), ale to niedaleko, pani chciała się przekonać, poza tym brała pod uwagę też moją "nową" sunię. Z urody zachwycił ich Odi, z cichutkiego zachowania - sunia... z adopcji chyba nic nie będzie, myślę, że dla państwa odpowiedni byłby raczej kotek... Za to pozytywnie zaskoczył mnie Odiś - nie warczał przy pierwszym kontakcie na pana :) gdy już się "oswoił" - zaprezentował całą gamę swoich "śpiewów", co w nowoczesnych, "cienkościennych" blokach mogłoby stanowić problem. No i wczoraj "nieszczęście się stało" - Odisiowa podusia "wybuchła", a może po prostu wytrzymałość jej się skończyła.... Odisio dostał więc nowy, mięciutki, mały kocyk :) kocyki mają taką zaletę, że nie są wybuchowe
  22. Przepraszam, że dopiero teraz się odzywam, mam problem z domowym komputerem, a z telefonu nie da się nic napisać. Bardzo się cieszę, że pan adoptował Pikusia, moim zdaniem to jest piesek idealny dla niego, z którym pan sobie poradzi w każdej sytuacji. Odi jest trochę "narwany" i kłopotliwy. Co do przyjazdu pana - to on się uparł, żeby przed wizytą poznać Odisia, jeszcze wtedy nie było też jednoznacznej decyzji, że "nie, bo schody". U mnie jest ich 14, dość stromych, więc 5-6 schodów to dużo lepsza opcja. Nie było tu ani złej woli, ani "naciągania" kogokolwiek, a pan był widziany właśnie jako człowiek mający swoje problemy (w tym zdrowotne), a nie "domek" - przedmiot mający zapewnić psu schronienie i opiekę. W bezpośrednim kontakcie naprawdę pana polubiłam, ale to nie schody były dla mnie główną przeszkodą, a szalone zachowania Odisia.
  23. Powoli zaczynają mu kudełki odrastać, miał cudne futro, nie wygląda, żeby takie samo miało "wrócić". Musze mu chyba sprawdzić wyniki tarczycowe. Staruszki, więc chorują, choć i młodym się zdarza niestety Gdzieś czytałam, że "łóżkowe" fotki mają największą oglądalność w sieci.... no to trochę "łóżkowych atrakcji" dla Was Odiś z Tinką okupują łóżko, reszta nie daje rady wskoczyć (na moje szczęście ;))
×
×
  • Create New...