Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20447
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    60

Everything posted by mari23

  1. Opiłków nie było, kiedy mechanik wymieniał sprzęgło, to spuścił olej ze skrzyni i sprawdził, powiedział, że jeszcze pojeździ, bo nie ma opiłków, ale naprawa albo wymiana konieczna wkrótce.... a że coraz głośniej słychać - myślę, że czas najwyższy na tą wymianę ( tańsza chyba od naprawy, bo "dawca" po znajomości kupiony na części ;)) Oczywiście, że tak! Ale najpierw zajmiemy się łapką Czarusia.
  2. i ja zaciskam ! tyle dobrych życzeń, serdecznych myśli tutaj na wątku, że musi być dobrze :)
  3. Ja mieszkam prawie przy brzegu Odry, widzę ją z okna, bardzo wysoka jest dzisiaj, ale nasza miejscowość jest na takiej skarpie, nawet podczas powodzi 1997r. nie zalało nas, więc czuję się bezpiecznie. To prawda, " ładnemu we wszystkim ładnie" - mówi przysłowie, a ja je poprawię odnosząc do Pelikanka: Ślicznemu Pelisiowi we wszystkim ślicznie! :)
  4. Jutro postaram się podać wpłaty i zrobić przelew. Wciąż nie dotarły rachunki za Argo, ale może to dlatego, że nasza listonoszka chora, a zastępujący ją pan nieco leniwy - tylko polecone rozwozi :(
  5. właśnie wracam z łąki :) za oknem leje, z sufitu kapie.... a tam cudnie, słonecznie, żabki, motylki, ślimaczki :) a jak łapka Czarusia? Nadal kuleje?
  6. łatwiej wyadoptować psiaka, który radośnie idzie "na swoje", niż takiego, który rozpaczliwie próbuje wracać przez tylną szybę odjeżdżającego samochodu... wiele takich "obrazków" mam w pamięci, ale i niejeden "zdrajca" nawet się nie obejrzał :) cieszę się, że Pusia ma domek, bo to dla Was ulga w rozlicznych obowiązkach
  7. ależ Ty masz wiedzę, podziwiam ! I dziękuję za rady !!! U mnie biegi wchodzą dobrze, tylko bardzo zgrzyta coś w czasie jazdy, a najbardziej podczas postoju, na luzie, przestaje tylko, gdy wciskam sprzęgło. Jak się zagrzeje, to czasem w czasie jazdy wyskakuje piątka i strasznie wtedy hałasuje. Jeżdżę, ale tylko blisko, żeby nie zapłacić za lawetę, jak to się posypie. Auto to malutkie VW Lupo, właśnie od kolegi mojego syna odkupiłam "złomka" Lupo, którego przywiózł sobie z Niemiec, bo potrzebował elementów blacharki.Autko na chodzie, tylko wybrakowane :) Teraz muszę znaleźć mechanika, który wymieni skrzynię biegów na tamtą, świeci kontrolka "błąd silnika", prawdopodobnie sonda... ech, mój stary "cieniasek" do końca dziarsko jeździł, gdyby nie dramatyczna sytuacja z blacharką - pewnie dotąd by mi służył. Myślałam, że Volkswageny lepsze... Ale co tam auto, dzisiaj przyjechał do mnie pan szukający psa do domu z ogromnym ogrodem, wilczurka chciał.... pokazałam mu kudłacza - oczy mu się zaświeciły :) pokaże zdjęcia zonie i dzieciom. TYlko najpierw łapeczką sie zajmiemy po przyjeździe. Pan śmieszny taki, mówię mu " najpierw mu łapkę muszę prześwietlić, jak przyjedzie", a on na to: "to pani jest weterynarzem?" Myślał, że ja sama osobiście mu tą łapkę będę prześwietlać :)
  8. oto one.... niestety nie 4, lecz aż siódemka :( troje czarnych, troje łaciatych i myszaty z pręgą ciemną na grzbiecie, płci jeszcze nie sprawdzałam. Urodziły się w nocy, kiedy rano je zobaczyłam, były już wylizane i nakarmione, sunia ufnie mi je pokazała. Nie byłam w stanie ich uśpić, nie potrafiłam spojrzeć tej cudownej, troskliwej matce w oczy i odebrać jej dzieci, by je uśmiercić. Miotają mną sprzeczne uczucia, wciąż się obwiniam, że jeśli kiedyś którekolwiek z nich spotka coś złego - będzie to moja wina, wiem, że powinnam je uśpić, rozsądek tak mówi..... gdybym kierowała się w życiu rozsądkiem, lżej by mi żyć było, wiele łez, zmartwień i problemów by mnie ominęło..... nie potrafię, nie jestem mądra, rozsądna, rozważna.... nie jestem...
  9. Ja mieszkam blisko Odry, a to niestety oznacza uciążliwe towarzystwo karczowników ziemnowodnych, psy je czują pod ziemią, więc kopią, kopią, kopią...ostatnio rudy Misiek tak się zapamiętał w tej robocie, że z wykopanego dołu wystawał mu tylko czubek ogona... ale mimo wszystko mam krzewy i kwiaty, choć skromny to ogród w porównaniu z tym, jaki miałam przed laty - tamten przegrał z psimi ogrodnikami ;)
  10. myślę, że będzie lepiej bezpośrednio do Murki, ona już zapłaciła i dostanie po prostu zwrot. Jeśli to będzie przez konto stowarzyszenia, Murka będzie musiała wystawić na to rachunek dla SHA, co przecież jest zbędnym dublowaniem kosztów
  11. cały czas o tym myślę, wiem, że tak trzeba.... wiem.... dlatego tak walczyłam o sterylkę aborcyjną, bo nie wiem, czy znajdę siłę, żeby zrobić to, co powinnam :( już się zamartwiam, co je czeka w życiu, ile cierpienia może zadać im człowiek, "domek", który zachwyci się, bo śliczny szczeniaczek, a potem..... próbowałam uniknąć najgorszego, chciałam, żeby się nie urodziły, wiele czasu i energii poświęciłam, żeby zrobili sterylke aborcyjną :( nie udało się, weci uważają, że jest za późno :( Prosiłam, żeby została u nich, mają kojec, ale odmówili, dosłownie "zwalili" na mnie odpowiedzialność :( Niedawno musiałam zawieźć na ostatni zastrzyk stareńkiego, cierpiącego bardzo Misia..... jeszcze się nie pozbierałam...... wiem, że powinnam zawieźć do uśpienia maluszki, kiedy się urodzą, wiem....... tak mówi rozum, którego serce słuchać nie chce :( :( kiedy ja się urodziłam - lekarze powiedzieli, że nie przeżyję nawet kilku dni - jestem, cudem żyję.... nie było to dane mojej maleńkiej, młodszej siostrzyczce - żyła 1 dzień, do dzisiaj tyle już lat jeżdżę na jej grób....... dlaczego ja mam zabić maleńkie psie dzieci? :( :(
  12. mieszkam 55 km za Wrocławiem, podjechać mogę tylko niedaleko, mam awarię skrzyni biegów, jeżdżę, bo muszę i tylko niedaleko, w skrzyni zgrzyta coś :(
  13. Bardzo dziękuję za pomoc dla Bezika !!! <3 Dostałam wiadomość od kikou, że prawdopodobnie niedoczynność tarczycy z tych badań wynika, czekamy na potwierdzenie diagnozy
  14. weci odmówili sterylki, sunia musi urodzić, oczywiście nie ma nigdzie dla niej miejsca - została więc u mnie. Sunia jest bardzo delikatna i nieśmiała, już trochę mniej się boi tak naprawdę nie mogę nawet zrobić "awantury" winowajcom, bo gmina jest moim pracodawcą, a ja nie jestem typem wojownika, prędzej pójdę płakać w kącie, niż się kłócić. Odchorowałam tą sytuację, przepłakałam z nerwów parę godzin.... jak można było do tego dopuścić???????????? i co????? Mam teraz zawieźć ślepy miot do uśpienia??????? ten szalony młodziak to prawdopodobnie tatuś
  15. końcówka, trzech różnych wetów odmówiło sterylki aborcyjnej. Gmina chciała u nich sunię umieścić - odmówili...
  16. i ja pamiętam, odwiedzam i mnóstwo ciepłych, dobrych myśli posyłam <3
  17. Jestem i ja - ciężki miałam poprzedni tydzień, a ten zapowiada się jeszcze gorzej :( musiałam zabrać sunię w bardzo wysokiej ciąży, na sterylkę za późno, musi urodzić, tak więc lada dzień babcią zostanę :( niestety ciąża bezdomnej suni to skutek niefrasobliwości ludzi, którzy mają ustawowy obowiązek zająć się bezdomnymi zwierzętami... ech, przepraszam, musiałam się pożalić... w dodatku coś się dzieje ze skrzynią biegów w moim malutkim autku... ale uśmiech Czarusia rozprasza smutki :) będzie to drugi Czaruś u mnie ,) do niedawna miałam dwa Miśki, więc dam radę :) pozdrawiam Was serdecznie
  18. Gaja - śliczna sunia.... przypomniała mi dom rodzinny i psa, który się przybłąkał do nas - moja mama go przygarnęła i był z nami 18 lat
  19. https://www.dogomania.com/forum/topic/98038-tymczasy-wcale-nie-tymczasowe-czyli-gromadka-psiaków-szuka-domków/ link od lat ten sam :) zakładałam pojedyncze wątki kilku psom, ale i czasu brak, i niewiele osób zagląda, więc został ten zbiorczy. DZIĘKUJĘ !!!!
  20. przychodzę z prośbą, choć wolę dawać, niż otrzymywać - tym razem dla siebie, to znaczy dla "swojego" psa. Bezik nie ma wątku, jest od dawna moim podopiecznym u kikou, to ogromny, niewidomy staruszek, który po usunięciu jąder z nowotworem czuł się dotąd świetnie.Niestety Bezik nam się rozchorował, na razie spędził cały dzień w klinice na badaniach, jest poważne podejrzenie Cushinga, czekamy na wyniki.... i rachunek na kwotę 360 złotych za te wszystkie badania. Chciałabym prosić o wsparcie na pokrycie kosztów tych badań, zanim znajdę "sponsorów" na dalsze badania i leczenie to będzie naprawdę duża pomoc.
  21. ależ nie, widać nie doczytałam :) oczywiście nie mogą dwie osoby dla tego samego psiaka o pomoc prosić, więc masz pierwszeństwo :) a ja w tej sytuacji chyba po raz pierwszy poproszę Skarpetę o pomoc dla "mojego" psa
  22. a teraz ja myślę :( :( :( nie pojmuję, dlaczego ludzie hodują w domu węże, do tego karmiąc je innymi stworzeniami :( :( dziecko, więc szybko się nauczy :) bystra jest, wiedziała, gdzie pomocy szukać :) a do tego ogrodniczka :) do mnie ostatnio przydreptał młody piesek - zapewne czując obecność licznych kolegów..... a może jednak wiedział, że tu mu pomogą ;)
×
×
  • Create New...