Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Może zabudowana kuweta albo kocie okienko w drzwiach do łazienki by pomogły. U mnie takie okienko działało (zrobione przez mojego Męża), ale przestało, bo pieski zdemontowały ;) A że u mnie na 6 osobników, trzy się teraz mieszczą w okienku, sprzątanie kuwety również mam regularnie zapewniane jak my nie zdążymy... :(
  2. A już planowałyśmy go z Elunią... dobić! ;) Ale może się jeszcze przydać, więc leki wykupiliśmy :) Wygląda już jak chomik, który powoli upłynnia zapasy. Ula nawet stwierdziła, że jakby go ktoś nie znał, mógłby uznać, że po prostu jest taki pyzaty i nawet mu z tym do twarzy! :) Doszła wpłata od Lu_Gosiak za szczepienie nawet z 5 złotową "górką" - DZIĘKUJĘ!
  3. Elunia - dziękuję! Ja po prostu... nie nadążam. Obecne tymczasy pójdą do domu (oby jak najszybciej) i na razie koniec. Przerosło mnie :(
  4. Guciolku - żyj nam 100 lat! :) W takim raju naprawdę warto ;)
  5. Smsa też wyślę, jasne! Maila już wysłałam - muszę się "okopać" ;)
  6. Mhm... fajnie! Szkoda tylko, że 8 godzin lata będę spędzać w murach biura. Ale przynajmniej po pracy będzie lato, a nie jesień średniowiecza... Urlopowych "atrakcji" ciąg dalszy przed nami. Właśnie jedziemy do szpitala, bo wczoraj coś ukąsiło mojego Męża w wargę, spuchł, wygląda jak chomik (nie można na niego spojrzeć, nie pękając ze śmiechu ;)). Wziął wapno, smarowaliśmy fenistilem, ale opuchlizna nie schodzi, a wręcz przeciwnie - mam wrażenie, że się coraz bardziej rozlewa po twarzy. To już kolejny urlop całkiem do d... W przyszłym roku lecę na księżyc - to już postanowione!
  7. Iwoniu, daj mi znać co postanowiłaś, bo wczoraj wieczorem dostałam taką "laurkę" od Pani Pchełki, że mi ręce z cyckami opadło. Dziś muszę jej dać znać co dalej... bo sama szuka Pchełci domu, a to dopiero może się źle skończyć (choć umowa jej tego zabrania). Ja teraz wyjeżdżam z domu, bo mojego Męża coś wczoraj ukąsiło w wargę. Spuchł i wygląda jak chomik. Wziął wapno, posmarowaliśmy fenistilem, ale do dziś opuchlizna ani trochę nie zeszła, a wręcz mam wrażenie, że jest większa. Jedziemy zatem do szpitala - taka kolejna "atrakcja" naszego urlopu... Tak więc jak coś, proszę o info smsem...
  8. Lu_Gosiak - piękne dzięki! Zaraz wysyłam maila do Cię :) Anico - właśnie taki miałam plan, żeby do kompa nie zaglądać. I nie zaglądałam... Nawet mi się udało wyrwać z domu na wycieczkę na jeden dzień, ale zaraz po dotarciu na miejsce dostałam sms od Pani Pchełkowej, odpisałam natychmiast (tyle, że jak się potem okazało na nieaktualny numer) i wieczorem dostałam taką "opinię", że mnie z nóg ścięło :( Do prawie 2 nad ranem pisałam więc do Pani maila. A dziś rano co? Musiałam włączyć komputer, żeby zobaczyć czy jest odpowiedź. No i nie ma! Bo najwyraźniej tylko ja mam obowiązek natychmiastowego reagowania na każdy sygnał. Ech, szkoda gadać... W dodatku ta pogoda - wyć mi się chce po prostu :(
  9. I po co było do sanatorium jeździć, skoro przez jamniory znów człek... połamany ;)
  10. Nie dziwię się! Ale dobre wychowanie nie pozwala przecież ostentacyjnie wyrażać, że prezent nie jest do końca... trafiony ;)
  11. O kurczaki - one są BOSKIE! Wygląda tak, jakby były sobie przeznaczone! :)
  12. O jezusie... Czyli jednak można. A Pchełka właśnie po raz drugi wraca z adopcji :(
  13. Jak ja uwielbiam tego PSA! Lorek, jesteś GOŚĆ :)
  14. Ku dobremu, prostą drogą, usłaną różami! :) Fajnie! Po schodach pewnie jeszcze trochę ciężko, bo ciągnie tu i ówdzie, ale i po tym za kilka dni nie będzie nawet pamiętać :)
  15. Baaaaaardzo się cieszę! A gdyby ktokolwiek słyszał o jeszcze jednym takim domku, który szczekanie psa uważa za zaletę - proszę o kontakt, bo mam "na zbyciu" dziamgaczącą bezustannie Becię ;)
  16. Z Krą nikt się mierzyć nie odważy ;) Moja Lilunia kilka dni temu pożarła... pół pudełka masła do ciała o zapachu waniliowym! Choć raz przyjemnie było z nią spać, bo jak chuchnęła, to taki piękny zapach się roztaczał, że marzenie! :) No i rzeczywiście uczciwy producent - na etykiecie napisane, że kosmetyk na bazie naturalnych składników i faktycznie! ŻADNYCH sensacji i zupełnie niepotrzebnie wykupiłam pół apteki węgla ;)
  17. U Pchełki był behawiorysta, więc z pewnością powiedział co i jak. Nie podchodzić do psa... Ale nie ma innego sposobu, by wyszła na dwór. Np. u mnie - siedziała na łóżku, wołanie nie pomagało, nęcenie smaczkami też. Dobra, przyszła na kolację. Po kolacji chciałam, żeby wyszła na siku - jak do niej nie podejść?... Otwierałam drzwi, zachęcałam, żeby wyszła - wiała na łóżko (nawet nie zdążałam zamknąć drzwi!). Mogłam ewentualnie czekać, że zejdzie i wtedy zleje się na podłogę. Tyle z mojej wiedzy... Będąc z wizytą u Pani sytuacja była taka: Pchełka wspięła się łapkami na moje kolana, wyciągnęłam dłoń, żeby ją podrapać pod bródką - merdanie ogonkiem i... posikanie. Pchełka siedzi w posłaniu - Pani przechodzi obok niej i bez żadnego gestu zagaduje "jak pięknie sobie tu śpisz" - merdanie ogonkiem, często wyłożenie się kółkami do góry i... sik. To tak, jak np. wiem, że jeśli pies piszczy czy szczeka pod drzwiami, nie można wejść, dopóki nie przestanie. Z moją Becią, która jest teraz na tymczasie - prędzej sąsiedzi wezwą policję, że mój pies zakłóca spokój, niż ona przestanie ujadać, jeśli chce wejść. Kolejna tymczasowiczka - Gapcia - na chwilę obecną kompletnie nieadopcyjna. Mam nadzieję, że niedługo odwiedzi nas behawiorysta, bo najwyraźniej skończyła się moja dobra "passa". Koniec - zawieszam działalność na kołku, bo odnoszę wrażenie, że robię więcej złego niż dobrego. Dokształcę się, jak mnie będzie stać - pójdę na kurs - i wtedy wrócę do tematu. Inaczej to wszystko jest o kant tyłka potłuc!
  18. To bardziej skomplikowana sytuacja jest. Demony z przeszłości mocno tkwią w Pchlince. Tak, to drugi powrót z adopcji. Przy pierwszym, byłam pewna, że w niepowodzeniu miały swój udział sunie-rezydentki. Pewnie też, ale jednak problemy powtórzyły się te same. Np. u mnie się psów nie boi - w mieście - każdy pies = panika. U mnie chodzenie na smyczy po okolicy nie było problemem - w mieście, gdzie co chwila idzie obcy człowiek, pies, przejeżdża samochód, wrzaśnie dziecko - jedna wielka trauma. W pierwszym domu Pchełka była coś ok. miesiąca, w drugim jest od blisko dwóch. I nic nie jest lepiej... Nie każdy zniesie pranie pościeli po 2 razy dziennie, bo pies wchodzi na łóżko i gdy się do niego zbliżasz, popuszcza pod siebie. U mnie też tak było - od Ewy Marty dostałam bardzo grubą narzutę, bo nie nadążałam prać poduszek, a z kołdrą puchową był jeszcze większy problem... Pchełka to nie jest piesek, któremu się zdarza nasikać na dywan i z tego powodu dostaje eksmisję. To pies, którego ludzie muszą mieć wiedzę, cierpliwość i ogrom samozaparcia, żeby ją wyprowadzić z tego, co jej w życiu ludzie uczynili.
  19. Dzielna była dziewuszka, że ho ho! A żebyście widzieli z jaką radochą wparowała do lecznicy! ;) Jest bardzo grzeczna i jak na takiego smarkacza całkiem karna. No niestety, widok dwóch małych kotów w klateczce nie pozwalał na 100% grzeczność :) W drodze spała, jeszcze tylko nocka, jutro będzie już lepiej, pojutrze jeszcze lepiej i fajnie :)
  20. Mój niezawodny Brosiku - bardzo Ci dziękuję :) Pchełka to niezwykle trudny przypadek. Ja jestem na to za "cienka", a co dopiero "normalny" dom... Cholera, od tygodnia staram się być na urlopie i ni cholery mi nie wychodzi, by te wolne dni odpowiadały definicji słowa urlop :(
  21. Dziewczyny, staram się być na urlopie, ale na staraniach się kończy :( M.in. dlatego nic nie napisałam jeszcze na wątku. Pchełka wraca, choć jeszcze tydzień temu otrzymałam (po wizycie behawiorysty) sms-a od Pani, że Pchełka zostaje u nich na zawsze, że ją kochają i ogólnie hura... A już we wtorek przyszedł mail, że znów jest gorzej, że Pani nie daje rady... Chodzi o to, że Pchełka z powodu każdej emocji (strach, radość, zainteresowanie...) sika pod siebie i praktycznie nie załatwia się na dworze, bo panicznie się boi wychodzenia na dwór w mieście. U mnie nie było tego problemu, bo wychodziła tylko do ogrodu. W domu posikiwała, szczególnie na początku, ale nie aż tak. Zresztą ja po prostu jestem bardziej wyrozumiała na takie sprawy. Jak pisałam Iwonii, Pchełka może do mnie wrócić ponownie, choć byłaby mocno "nadprogramowa". Ale nie o ilość tu chodzi, a o jakość niestety. Bo ja nie mam przede wszystkim [B]wiedzy[/B] i nie mam pojęcia jak ją przygotować do adopcji tak, by nie wróciła. Idealny byłby dom z ogrodem, ale tu znowu mam obawy, czy jeśli Pchełcia nie siknie raz i drugi w domu, nie wyląduje w owym ogrodzie na stałe... Nie podejmuję się więcej szukać dla niej domu. Ta rodzina wydawała się idealna - spokojny dom, cichy, Pani nie pracuje, w domu jest jeszcze bardzo grzeczna i spokojna dziewczynka w wieku 9 lat Oprócz wiedzy, mam problem z czasem. Oboje z mężem pracujemy w Warszawie i nie ma nas w ciągu tygodnia po 11 godzin dziennie. Iwoniu, nie pisałam do Ciebie z zamysłem, że to Ty masz wziąć do siebie Pchełkę! Ty owszem - wiedzę masz, ale czas?... Tak jak Ci pisałam, byłabym w stanie wziąć inną sunię do siebie na DT, ale taką, z którą sobie poradzę. Na 25 tymczasowiczów musiał mi się trafić kiedyś taki, jak Pchełka :( Wiem jedno - jeśli zostałaby u mnie, nie zrobimy ani kroku naprzód na drodze do domu, w którym będzie mogła zostać na zawsze... Za cienka jestem na to :( I teraz rozważmy... Bo jeśli rzeczywiście Pchełka miałaby jechać do Ciebie, najlepiej byłoby ją zabrać bezpośrednio od Pani, żeby jej jeszcze bardziej w główce nie mieszać. Ale jeśli miałabyś jej szukać innego, bardziej doświadczonego i wyedukowanego DT, niech wróci do mnie, bo gdy decyzja o zwrocie z adopcji już zapadła, nie powinna w tym domu zostać ani chwili dłużej... Nie mam pojęcia jaka decyzja byłaby najlepsza dla Pchełki i bardzo mi z tym źle.
  22. Dziewczyneczki - dzięki, że działacie. Ja jestem na urlopie i staram się zdystansować od dogowych spraw... Niestety - bezskutecznie - Pchełka wraca z adopcji :( Myślę, że spadek po Mufci przypadnie Beci, za co baaaardzo dziękuję Romence. Z pomocą KWB uda nam się szczekaczkę wysterylizować, a reszta będzie na szczepienie i co tam jeszcze będzie potrzebne. Ellig - karmę kupioną dla "moich" chciałam podzielić na tymczasy - przecie pomimo minusów, głodne nie mogą ganiać ;)
  23. Ale przecież pisałyście, że DS może przyjąć Tosię dopiero po rehabilitacji?... Dlatego był potrzebny DT. A może coś źle doczytałam!
  24. Sopel - ty niewdzięczna jamnicza kreaturo!!!!:mad: Bez Krzysia byś marnie skończył, Długasie!!! Ja wiem, że się za Selin stęskniłeś, ale bez przesady :razz:
×
×
  • Create New...