Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Gapiszonek dostał wsparcie od KWB, dzięki czemu była możliwa konsultacja behawiorysty. P. Piotr uznał, że na chwilę obecną, Gapcia nie jest adopcyjna :( I tak, jak na to, że jest u nas w sumie tak krótko, zrobiła duże postępy - w dużej mierze dzięki naszym psom, od których uczy się pozytywnych zachowań i otwartości. Gdybyśmy chcieli ją wyadoptować, baaaaaardzo wiele pracy przed nami, liczonej w miesiącach, jeśli nie latach. U nas jest bezpieczna i szczęśliwa i tak mogłoby zostać, bo niewiele więcej jej do życia potrzebne. Jeśli jednak miałaby zmienić dom, musiałaby trafić na warunki podobne, jak ma u nas, do ludzi, którzy będą wiedzieli jak z nią pracować - inaczej zrobilibyśmy jej ogromną krzywdę. Podstawą w tej chwili jest dostarczanie jej pozytywnych bodźców i stwarzanie sytuacji, w których odnosiłaby sukcesy - to by bardzo podniosło jej poczucie własnej wartości i pewność siebie. Nie bardzo nas stać na czwartego psa, zawężamy też szanse na dom tymczasowy dla kolejnych psiaków, ale czy mamy inne wyjście?... Tyle już Gapciuś od życia oberwał...
  2. Kciuki bardzo się przydadzą - dziękuję! Z lepszych wieści - mail od Bobisia :) Bobiś jest cały zdrów, wesoły i merdający. Niestety tak się w między czasie złożyły różne sytuacje, że byłam zmuszona do nieplanowanej wyprowadzki z Warszawy i powrotu do Szczecina na początku czerwca. Oczywiście Bobinek pojechał ze mną. Bobik przez te dwa miesiące zdążył się już zaaklimatyzować, zarówno w mieszkaniu mojej mamy jak i w domu mojej cioci, dosłownie w obu "czuje się jak u siebie":) Szczególnie widać to było jak dwa dni temu przyjechaliśmy do cioci, on wbiegł na ogródek, podbiegł od razu do miski z wodą jakby była jego, a jak Misio się zbliżył w tym momencie za bardzo, zawarczał na niego, że teraz pije i żeby nie podchodzić, a dopiero później się z nim przywitał. Teraz jak są ciepłe miesiące, a ja jeszcze nie pracuję, większość czasu spędzamy u cioci, a co jakiś czas wpadamy na kilka dni do mamy. Bobisiowi oczywiście lepiej u cioci, bo tam ma towarzyszy - Misia i Kicię, z którymi całymi dniami wylegują się na ogrodzie, a rano i wieczorami chodzimy na spacery do lasu, co dwa dni biegamy, więc chłopaki ćwiczą kondycję; u mamy natomiast są pola obok, więc też jest gdzie biegać z Bobisławem. Kicia niestety, stara już, nie ma cierpliwości do Bobika, wie że musi go tolerować, ale jest mu raczej niechętna. Bobikowi ciężko jest się z tym pogodzić, czasem na nią burknie, ale generalnie schodzi jej z drogi, bo dwa razy dostał od niej w nos. W ogóle zdążyliśmy się z Bobikiem dobrze już poznać i okazało się, że chłopak ma wcale nie taki anielski charakter:) jest pełen energii, do każdej osoby od razu lgnie się po głaski, czy to obcy czy swój, tu się nic nie zmienił; do swoich, jak widzi np. po przespanej nocy, pierwsze co robi to merda całą pupą, powarkuje z radości, liże od stóp do głów, skacze. Ten wiecznie pracujący ozorek to jego znak rozpoznawczy. Okazało się jednak, że zazdrośnik z niego niemały- jak głaszczę Misia, zawsze wpycha się przed niego:)) poza tym bawiłby się cały dzień z Misiem, który często nie nadąża już. Swoje ogromne pokłady energii zużywa też na gryzieniu różnych koniecznie poukrywanych rzeczy i kopanie dołków, co oczywiście staramy się z ciocią go oduczać, ale nie jest łatwo. Od Misia nauczył się też różnych podwórkowych zachowań, jak szczekanie na przejeżdżające samochody zza ogrodzenia, ale też od czasu do czasu jak mu się akurat zachce. Śmiesznie jest, bo czasem jak wbiegnie do pomieszczenia, gdzie są osoby,patrzy się w oczy i zaczyna powarkiwać gardłowo, jakby chciał powiedzieć jestem tu, proszę zwrócić na mnie uwagę". Generalnie Bobiś jest bardzo komunikatywnym pieskiem, ludzi się nie boi, tylko wszystko wokół co nieznane przyprawia go o skulenie, w tym Kicia, dlatego na spacerach w lesie pilnuje się mnie i dalej niż paręnaście metrów w głąb lasu się nie zaszywa. No więc Bobiś na tę chwilę Warszawiakiem jest w zawieszeniu, a póki co Szczecinianinem, wciąż radosnym. Z resztą teraz to nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ten obowiązek związany z posiadaniem go jest czasochłonny, ale bardzo wdzięczny i daje wiele wiele radości. Mam też kilka zdjęć - mogę komuś przesłać, żeby wstawił naszego pozytywnego ze wszech miar Bobsleja ? ;)
  3. Rozmawiałam z Wczasowiczami! Mają się świetnie :) Ovo bardzo się pilnuje i baaaaaaardzo jej się podoba wakacyjna "wolność" ;)
  4. Nie pali się aż tak bardzo. Sterylkę umówię na najbliższy czwartek, jeśli będzie miejsce, bo Doktorzy byli teraz tydzień na urlopie. Zdążymy ;)
  5. I dlatego Dumka powinna jak najszybciej znaleźć dom! Zabawy z nami kończą się ogólnym "wariactwem", bo piłeczka rzucana 6 psom zamienia zabawę z człowiekiem w zabawę psa z psem, gdy próbują ją sobie odebrać albo ujadają na siebie jak wariaty. Trzeba by było 5 pozamykać i bawić się z jednym. Ze spacerami też u nas na bakier, bo musielibyśmy wychodzić z każdym osobno - inaczej nie będą się skupiać na spacerze czy na nas, ale na drugim psie. Licząc nawet po pół godziny "na głowę" sam spacer to 3 godziny dziennie + 11 w pracy plus dojazd to już 14 godzin, a gdzie reszta życia?... :( Bodźce typu ulica, obcy ludzie, a nawet obce psy - musiałabym z nimi jeździć do miasta - i to z każdym osobno... Pan Piotr wiele nam podpowiedział (i będziemy się starali to wykorzystać i wprowadzić w życie), choć wielokrotnie powtarzał "ale przy tej liczbie psów..." I tu jest przysłowiowy pies pogrzebany. W naszym przypadku trzeba dokonać wyboru: zabierać do siebie psa w potrzebie, choć warunki są dalekie od idealnych czy dać sobie spokój z DT. Fajnie, jeśli pies szybko dom znajduje i nowa rodzina już sama sobie ustala zasady. Ale jeśli pies się zasiedzi na kilka miesięcy, czy nie robimy mu krzywdy?...
  6. Becia została zlustrowana przez Psiego Psychologa :) Wnioski: - jest niezwykle aktywna - bardzo inteligentna - potrzebuje wyzwań - szczekanie w dużej mierze ma spowodować zwrócenie na nią uwagi, choć szczeka też dla dodania sobie animuszu - na szczekanie nie należy zwracać uwagi (łatwe to nie będzie ;)) - wycisza się przy naszych psach, które dają jej dobry przykład - trzeba ją nagradzać, gdy nie daje się ponieść emocjom, odciągać uwagę od jej szczekliwych fiksacji Ogólnie została oceniona całkiem pozytywnie, podobnie jak nasze intuicyjne działania jako DT. Becia to fajny materiał na psiego przyjaciela, chętnego do pracy (głównie umysłowej). Nowy domek uzyska bezpłatnie wskazówki od p. Piotra jak uniknąć podstawowych błędów i odpowiednio przyjąć Becię do rodziny, by nie sprawiała problemów, za co baaaardzo dziękujemy.
  7. Kontaktowałaś się z fundacją malamucią? Naszemu Lupusowi swego czasu bardzo pomogli ludzie stamtąd. Nie wiem jak teraz u nich z kasą i stanem psiaków, ale spróbować warto.
  8. O jezusie :( Jestem za udzieleniem pomocy Obraczusiowej Myszolinie. I przepraszam, że dopiero dziś, ale jestem na urlopie i staram się unikam kompa ;)
  9. Asiaczku.... odpukaj, wypluj przez lewe ramię i wszystkie inne odczarowania na ten tymchmiast odczyniaj! ;)
  10. Biedna Halinka... Teraz, gdy życie zaczęło jej sprawiać prawdziwą przyjemność, zaczęła chorować. Oby jak najdłużej była w dobrej formie! Trzymam za to mocno kciuki. Gdyby było potrzebne opakowanie encortonu - mam i mogę przekazać Soniuli.
  11. Wakacje - wszędzie narzekania, że adopcje stoją, a u Was ruch, jak w stolicy na Marszałkowskiej ;) Gratulacje!!!
  12. Skoro Ovka ma dzikich lokatorów - kaszel może być z tym związany... Nasz Doktor pytał o odrobaczenie, ale powiedziałam, że robale wybite! Ciekawe co się dziś Ovolejce przyśni na nowym, wakacyjnym miejscu ;)
  13. Myszol chyba na Dzidzię poczeka, a potem... się zobaczy ;) Zdrówka dla ludzików i psinków!
  14. Tak dalej być nie może! :) Trzeba jakoś ten dzień... odczarować! ;) Może imię zmienić albo... obchodzić te, drugiego imienia :)
  15. Był u nas wczoraj Pan Specjalista Psi Psycholog, dostaliśmy dobrą ocenę, jako dom tymczasowy - warunki, nasze intuicyjne podejście do psiaków oraz nasze terapeutki: Lili i Kreska zostały ocenione pozytywnie :) A jeśli chodzi o Dumiśkę: - usiłuje na sobie skupić uwagę ludzi - odpędza Maluchy, a Liluchę traktuje jako jedyną konkurencję (na szczęście Lili czuje się na tyle ważna, pewna siebie i wysoko w hierarchii, że w nosie ma Dumciowe zapędy - dlatego nie dochodzi do żadnych spięć) - bardzo chce być w centrum zainteresowania - jeśli jej się nie udaje - skacze na człowieka, a nawet łapie zębami za ręce - trzeba to ignorować, skupiając się na innych psiakach - jest bardzo pozytywna, otwarta i ma duży potencjał - nie zostały w niej praktycznie żadne negatywne emocje z "poprzedniego życia" - trzeba jej zapewniać dużo ruchu (to akurat ma), ale też pracę umysłową - wszelkiego rodzaju zabawki interaktywne mile widziane - doskonale nadawałaby się do agility, bo jest zwinna, uwielbia ruch i bardzo chce być przy człowieku - dom będzie miał z niej dużo pożytku i fantastycznego towarzysza i przyjaciela Pan Piotr zaproponował, że gdy Dumcia znajdzie domek - domek nieodpłatnie dostanie instrukcje jak ogarnąć "potffffora", by uniknąć błędów, które potem będzie trudno wyeliminować. Anonimowemu Sponsorowi pięknie dziękujemy za wsparcie finansowe na wizytę behawiorysty:loveu:
  16. I może tytuł warto byłoby zmienić. Tobiaszek już w DS (są jakieś wieści od niego?...), a Kiko sprawia kłopoty i coraz pilniej domu szuka. Że o kosztach utrzymania nie wspomnę - z tego jak wygląda wnioskuję, że powietrzem nie żyje... O Chauwie nikt już nie pamięta, konsekwencje - jak było do przewidzenia, a pies i Ewa potrzebują wymiernej pomocy. Tak jak pisałam do mestudio na PW - mam ubrania na bazarek. Czy ktoś mógłby wystawić ubraniowy bazarek? Tyle, że praca od podstaw - pranie, prasowanie, pomiary, zdjęcia... Ja niestety nie mam na to czasu - Ewa też :( Mestudio - Baloniarka po prostu... wzorcowa :( Zdecydowanie się kwalifikuje do wystąpienia o pomoc do KWB!
  17. Bardzo dziękuję! :)
  18. A jeśli zaczęła, to trudno - wyjaśnimy sobie wszystko z domkiem "na żywo" ;) A wstręciuch rudy dobrał się dziś rano do buta dziewczyny mojego Syna, gdy wszyscy jeszcze spali :( Co za zołza, no!!!!!!!!!!
  19. Nie no, postęp jest... Niewielki, bo niewielki (jak na nasze oczekiwania ;)), ale jest. Przynajmniej po domu już się możemy poruszać bez obawy, że nas obszczeka. Nawet mój Syn, gdy przyjeżdża do domu i jest oczywiście zaszczekany tak, że ogłuchnąć można, potem już nie jest atakowany, gdy wychodzi ze swojego pokoju, co wcześniej było nagminne. Myślę, że Becia nigdy nie będzie cichutkim psiakiem, który sobie szczeknie raz na tydzień, ale stabilizacja i poczucie bezpieczeństwa robią swoje i nie jest to już takie strasznie nerwowe i paniczne ujadanie. No i u mnie jest jeszcze jeden problem - stado. Wystarczy, że jedno szczeknie od niechcenia, reszta mało nóg nie połamie na zakrętach, by w sekundzie się znaleźć przy bramie i ujadać do upadłego :( W normalnych warunkach, bez dodatkowych stadnych bodźców, i powodów do szczekania będzie miała Becia mniej. Zdecydowanie nie jest to beznadziejny przypadek ;) I Sławkowi też nieco odpuściła - teraz np. śpi koło mnie na kanapie. Jak to mówi nasz Doktor - najlepszym specyfikiem w takich przypadkach jest... czas...
  20. Becia była dziś z nami na wycieczce. Oto spostrzeżenia powycieczkowe: - w samochodzie średnio na jeża - wierci się i popiskuje, bo nuuuuuda straszna ;); wtyka nos w miejsca wylotu powietrza z nawiewu; w korku, wystaje przez okno i węszy, węszy i węszy :) - w nowym miejscu ciągnie na smyczy jak mały parowóz! - nie boi się chodzić po chodniku, załatwia się bezstresowo na trawniku (siku i kupa) - bez problemów chodzi po schodach w górę i w dół - nie boi się przechodzących ludzi, nie zwraca na nich uwagi (chyba, że jest to trzech panów, za którymi była gotowa iść jak w dym ;)) - nie jest zainteresowana wskakiwaniem do wody, nie obszczekała podpływającego kajaka!!!! - bez problemu weszła w bloku na klatkę, na I piętro i do obcego mieszkania - do obcych ludzi w mieszkaniu, początkowo była nieufną, trochę ich obszczekiwała, ale gdy usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać, a ręce zaczęły głaskać, a niektóre nawet podtykały smaczne kąski - oj, fajnie było, jeszcze jak fajnie! - na balkon trochę się bała wyjść, ale jak już wyszła, potem chodziła i wracała bez problemu Reasumując, Becia mogłaby zamieszkać w mieście, w bloku. Oczywiście tylko wtedy, jeśli sąsiedzi byliby... głusi!!!! :)
  21. Ze mnie też optymistka - baaaaaaardzo niepoprawna ;) Są osoby na dogo, bez których mogłabym sobie nakukać, a nie psy tymczasować. I dopóki one będą, i ja zostanę, jeśli choć kilka psich istnień dzięki temu bezpieczną przystań odnajdzie...
  22. Do nowo poznanych ludzi ma dystans, jednak po chwili, gdy przekona się, że nie ma się wobec niej złych zamiarów, zaczyna się cieszyć, witać, lizać po rękach. Powyższe zdanie nie jest już aktualne - żadnego dystansu nie ma - Dumka kocha wszystkie istnienia od pierwszego wejrzenia! :)
  23. Do mnie nie wraca, bo nie mam wystarczającej wiedzy, by jej pomóc znaleźć dom, gdzie zostanie na zawsze. Pojedzie do Krakowa, będzie pod opieką behawiorysty. A pojedzie jak tylko Pani ją odwiezie, bo nie skorzystała z okazji bezpłatnego transportu w minioną niedzielę, czym doprowadziła mnie do stanu przedzawałowego!
  24. Ojej, piękne dzięki! Tekst już mam od dawna ;) Becia to ok. 3-4 letnia suczka w typie jamnika. Została znaleziona w lesie - prawdopodobnie jej rodzina rozpoczęła wakacje od pozbycia się psa... Wychudzona, spragniona, pogryziona przez muchy, komary i pchły, ledwie uszła z życiem. Becia jest towarzyska i radosna. Bardzo potrzebuje kontaktu z człowiekiem - z wdzięcznością przyjmuje każdy pozytywny gest w jej stronę, choć początkowo jest jeszcze trochę nieufna. Bez problemu dogaduje się z innymi psiakami oraz z kotem. Chodzi na smyczy, zachowuje czystość w domu. Jak każdy psiak, w którego żyłach płynie choć kropla jamniczej krwi, Becia jest bardzo czujna, szczekaniem oznajmia nadejście obcych. Becia jest zdrowa, zaszczepiona i wysterylizowana. Obecnie przebywa w domu tymczasowym, gdzie czeka na ludzi, którzy przytulą ją do serca, a planując wakacje, uwzględnią również psiego członka rodziny... Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę wolontariusza oraz podpisanie umowy adopcyjnej. Kontakt do adopcji: Magda Lipińska [email][email protected][/email] 512 268 777
×
×
  • Create New...