-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
No, no... to się nazywa prawdziwie PIESKIE ŻYCIE! :) Witaj Dominiko - miło, że do nas dołączyłaś. Nasza Mufka dziś wyjeżdża ze swoimi ludźmi aż do Krakowa, ale... się cieszę, bo będzie jedynaczką, co bardzo jej pasuje. Tyle powodów do smutku, że takimi happy endami trzeba się cieszyć, choć to podstępne serducho czasami przeszkadza ;)
-
W trasę Drużyna wyrusza koło południa. Szerokiej drogi, Kochani - uważajcie na siebie! Damy znać co i jak, damy. Ryczeć nie będę. Nie będę i już - takie mam mocne postanowienie ;) Wczoraj opowiadałam Pani Doktor jak się diabelstwo czuje. "Miała szczęście, spod łopaty zwiała..." Diable nasienie, z siłami nieczystymi sztamę trzyma to i zwiała :)
-
O raty, ile miała do powiedzenia!!!! Autem jeździ nieźle i pewnie byłoby jeszcze lepiej, gdybym to ja prowadziła, a Sławek trzymał ją na kolanach ;) Przy znieczuleniu Dumki, Sławek musiał z nią wyjść z lecznicy, bo tak pyskowała, że Dumcia była niespokojna... Fakty są takie: - Becia waży niespełna 7 kg - uszy są pogryzione przez insekty i podrapane - smarowanie linomagiem OK, maść z wit. A też super - ma ok. 3 lat, do 4 max. - jest zdrowa, serce jak dzwon - temperatura nieco podwyższona, z winy upału i nadmiernej ekscytacji - pazury obcięte - skóra taka sobie, wykąpiemy w weekend - powinno być lepiej; dodajemy siemienia i oleju z wiesiołka do karmy - w przyszłym tygodniu odrobaczamy ponownie -17go się szczepimy na wirusówki - na koniec miesiąca sterylka (to coś na brzusiu, to blizna po jakimś zadrapaniu) - potem tylko wściekłość i DO DOMU!!!!!! Na smyczy Becia ciągnie, ale przez pierwsze kilka kroków. Zatrzymywałam się kilka razy, gdy mnie ciągnęła i szybko pojęła, że nie będziemy dalej szły, jeśli będzie ciągnąć. Po 5 minutach spacerowałyśmy w najlepsze, czekając na Dumcię po zabiegu. To co, kto ogłosi Beciaka? ;)
-
MANIUŚ z Mazur – czekał, czekał, i się doczekał - ma DOM :)!
Nutusia replied to jola_li's topic in Już w nowym domu
O ja... kawaler z takim posagiem domek powinien znaleźć bez problemu... ;) Co do pogody się nie wypowiadam, bo musiałabym z Wami polemizować :) -
Dumol jest pies nie do zdarcia! W drodze powrotnej nam się wydawało, że będzie spała - zmęczona, no i upał... Owszem, przysypiała, dopóki do domu nie dojechaliśmy! Ułożyliśmy ją na posłanku w kącie, żeby miała spokój... Tak się wierciła, że się zadek zsunął z podkładu, posłanie zasikane, więc trzeba się było przenieść. Polazła na posłanie Lesia, na którym zmieściły się tylko przednie łapy i pół brzucha - reszta zwisała na podłogę. Dobra, niech leży. Za chwilę patrzę - już jej nie ma! Przeniosła się na duży psi ponton na taras. Fajnie, bo akurat wieczorem chłodniej i przewiewniej jest na dworze. Ułożyła się wygodnie - myślę pośpi. A gdzie tam! Pod bramą jakaś akcja "obcy", jazgot i zamieszanie - Dumka... prawie pierwsza! Trochę jej się jeszcze tylne łapy plątały, ale co tam! Po zakończonej akcji, przeniosła się pod krzak kaliny na trawę. Dobra, niech leży, rosa zaczęła wchodzić, chłodno, przyjemnie... Ale już po chwili - zniknął pies. W końcu ok. 21-ej chciałam, żeby do domu jednak wróciła. Tym bardziej, że zasikała sukienkę i musiałam wyprać. Normalnie i regularnie przede mną zwiewała!!! W końcu musieliśmy się na nią zasadzić oboje ze Sławkiem :) Nałożyłam jej jeszcze lekko wilgotną sukienkę. Noc była spokojna. Rano śniadanie wcięte do ostatniego okruszka już o 7! Zostawiłam ją w domu z diabłem tasmańskim, choć się szykowała do wyjścia. Jednak u nas rano na podjeździe jest słońce, a one tam najbardziej lubią przebywać. Tomek mój wstanie, to wypuści ją na dwór. Potem przyjedzie Ewa, więc będzie święto lasu :) W każdym razie wszystko jest w jak najlepszym porządku! I na koniec dodam, że był to ostatni dzwonek na sterylkę, bo jeszcze chwila i pojawiłaby się cieczka. Doktor poznał po krzepliwości krwi i wyglądzie macicy. Ufff... całe szczęście, że się udało i mamy to już z głowy!
-
Amigo - SZACUN, że tak powiem... Ja tak na tej diecie trwam niby, ale wyników tak spektakularnych nie mam, bo czasem robię... odstępstwa. No cóż, TV Trwam zdecydowanie bardziej trwa niż ja ;) Mufin tak się dziś rano przytulała, tak się wdzięczyła, gruby brzuchol-balonik wystawiała, jakby czuła, że się musimy naprzytulać na zapas :) I dla psiaków moich jakaś taka miła ostatnio... Rano się nawet z Kreską ładnie i całkiem długo bawiła. Stacjonarnie, na łóżku ;)
-
MANIUŚ z Mazur – czekał, czekał, i się doczekał - ma DOM :)!
Nutusia replied to jola_li's topic in Już w nowym domu
Gorąco jest, bo wreszcie mamy LATO! Proszę mi tu nie narzekać, bo ani się obejrzymy, znowu będzie zima, ciemno, zimno i do domu daleko ;) Bierzcie przykład z Maniola - daje radę!:eviltong: -
Pieski wyciągnięte z olkuskiej mordowni szukają domów.
Nutusia replied to iwoniam's topic in Już w nowym domu
Też nie mam jak pomóc, siedząc w Wwie w robocie :(... Cholerka, jeszcze chwila i sam do domu trafi! -
Myszka -w domu jest dziecko uczulone na sierść. PROSZĘ O RADY :(
Nutusia replied to obraczus87's topic in Już w nowym domu
A na kiedy się potencjalny domek przemówił, bo już się pogubiłam... Fakt - do miasta Myszol ma jechać, to trza się przynajmniej... wyprać ;) -
Pieski wyciągnięte z olkuskiej mordowni szukają domów.
Nutusia replied to iwoniam's topic in Już w nowym domu
I jeszcze obrożę zdjęli. Teraz nawet gdyby go ktoś "rozumny" znalazł... ech... Taki upał, pies stary, wycieńczony, w dodatku ogolony. O boże, żeby tylko się ta historia dobrze skończyła... -
Nic się nie martw - diabełek jest przystosowywalny ;) Raz czekałyśmy długo w kolejce do Doktora, a że było gorąco, w poczekalni... kotki, więc stałyśmy na chodniku przed lecznicą, w towarzystwie miłej pani i jej staruszka psiaczka. Lecznica się mieści przy głównej ulicy (czyli takiej jakby krakowskiej bocznej ;)), ale samochody jeżdżą, ludzie po chodniku chodzą, a Mufolek sobie dreptał, dreptał, na rączki trochę chciał, ale ciężko już tę kluchę dźwigać na dłuższą metę, więc się w końcu położyła na chodniku obok staruszka i spokojnie zaczekałyśmy na naszą kolej. Gorzej jest z chodzeniem na smyczy, bo diabełek swoje zdanie ma, i jak nie chce iść w wybraną przez człowieka stronę, to... nie idzie :) Wysyłam do Cię PW z adresem - w razie czego dzwoń ;)
-
I zazdrosne spojrzenia nowych Państwa ;)
-
To i owo o Ovo wyrwanej z olkuskiej mordowni - Ovka ma DS
Nutusia replied to Gusiaczek's topic in Już w nowym domu
Lecytyna - kupię jak... nie zapomnę :) Ovka - Twoi się do nas wybierają w sobotę - w razie czego im przypomnij! ;) -
Obowiązkowo! I już się w tym zakręceniu na boki przemieszcza, gdy się do właścicielki zagada ;)
-
Pieski wyciągnięte z olkuskiej mordowni szukają domów.
Nutusia replied to iwoniam's topic in Już w nowym domu
To gnojki! 2 dni go mieli trzymać, a uciekł im przy wysypisku śmieci?... Po co go tam w ogóle zawieźli?... A wydawałoby się, że adresatka albo numer tel. na obroży to GWARANT, że pies szybko wróci do właściciela. Tylko jeszcze ci, którzy go znajdą, musieliby mieć... ROZUM!!!!