Amigo - Twa rada została już nawet wczoraj w czyn wprowadzona! :)
Przyłapałam wczoraj Fraszkę na zabawie z Kreśką. Tyle, że na zewnątrz, tzn. na tarasie. W domu ona nadal jest bardzo nieśmiała. Jednak wczoraj już było nieco lepiej niż przedwczoraj. Po powrocie do domu, stała "na zbiórce" przy drzwiach i wybiegła owczym (znaczy psim) pędem na zewnątrz. Potem miała opory przed wejściem do domu, ale nie tylko ona, bo Kreska też nie chciała wracać. W końcu obie przyszły i nie była już potrzebna żadna łapanka, jak w poniedziałek. W domu daje się głaskać, ale tylko jak sama przyjdzie, a nie jak np. ja chcę ukucnąć i ją pogłaskać. Gdy wczoraj wróciłam od Motusia, wypuściłam wszystkich i wspólnie poszliśmy się przejść i odreagować ;) Fraszka się do mnie cieszyła, skakała na mnie, dawała się głaskać - ale to było na dworze! Rano przybiegła się przywitać i wskoczyła na łóżko (w nocy śpi na fotelu). Śniadanie zjadła normalnie, na podłodze, ale jeszcze nie odważa się jeść w kuchni, z innymi (choć w bezpiecznej odległości i pod moim nadzorem). No nic, z każdym dniem przychodzą zmiany - oby same na lepsze...