Witamy wszystkich miłych gości! :loveu:
Moteusz dziękuje za komplementy i miłe słowa. Jego przyszły Pan jest Izraelczykiem i powiedział, że po hebrajsku Motek znaczy słodki :) Oba znaczenia imienia pasują więc jak ulał :eviltong:
Fraszka ma lepsze i gorsze chwile. Czasami całkiem bezstresowo bawi się z Motkiem, albo chwyci zabawkę, a czasami się "wstydzi" i np. - jak dziś rano, nie chciała zejść z fotela do miseczki. Wzięta na ręce - sztywnieje i aż się wkleja w człowieka. Motek ją dziś wyeksmitował z posłanka przy łóżku, więc spała na fotelu. A, i zapomniałam wczoraj napisać, że zdarzyło jej się również spać w posłaniu z kotką Helenką! :)
Czasami wskoczy na kanapę i się wywali luzacko na boku - czasami nawet wołana ma obawy.
Dziś pierwszy egzamin z zostawania w domu z całym towarzychem - może bez ludzi, trochę się rozkręci. Wieczorem jedziemy do lecznicy zobaczyć co z tym szwem (ja nie widziałam, tylko czułam pod palcami, ale Sławek widział i mówi, że nie wygląda na rozpuszczalny, bo to czarne, grube nici...) i pewnie się zaszczepimy na wirusówki no i założymy Fraszuli książeczkę! :)