Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Gdy Jerzy do nas trafił, pytałam pana specjalistę z azylu jak to będzie, bo mam psy (w tym jamnika!)... Powiedział, że małego jeżyka trzeba chronić, dopóki ma miękkie kolce, ale dorosłemu jeżowi nic nie grozi. Mając takie zapewnienie, i tak bacznie obserwowałam relacje jeżo-psie - nigdy żaden pies nie zbliżył się do niego tak, by móc go dotknąć! Co najwyżej z tej "bezsilności" na niego szczekały (szczególnie Alutka). Kreska wczoraj była bardzo "winna". Schowała się za fotel i leżała tam skulona (!) przez dobre 2 godziny. Na kolację przyszła, ale potem zniknęła mi z oczu. Dacie wiarę, że ona go wniosła na kanapę!?!?!? A na pysku nie ma żadnych zadrapań!!!!!
  2. Boże, po co ludziom był potrzebny ten pies? Domu miał bronić, stojąc do połowy w budzie, a do połowy we własnych odchodach?...
  3. O jezusie, jakie oczy "co ja tu robię?"....
  4. Hopsaśka - dobrze, że Cię do Polski na te wywczasy nie wzięli, bo tu śniegu NIET (co zresztą niektórych baaaardzo cieszy ;))
  5. Wszyscy troje jesteście dzielni! Dziś już będzie o niebo lepiej, a jutro to już będziecie mogli zapomnieć, że był zabieg ;) :)
  6. ZAPraszamy fajne domki! :)
  7. Joj, i Niunia i posiadłość imponujące! :) Właściwa Klucha na właściwym miejscu ;)
  8. Z Kaluszka jest modelowy, wzorcowy NIANIEK! :)
  9. Kreska pozbawiła życia jeża Jerzego - instynkt wziął górę nad całą resztą. Od dłuższego czasu oswajanie przebiegało bardzo dobrze. Jerzy spacerował wieczorami po całym domu, psy się nim specjalnie nie interesowały. A nawet jeśli były takie chwile, nie podchodziły nigdy blisko, bo fukał i trząsł się po jeżowemu, żeby odgonić i przestraszyć przeciwnika, ewentualnie zwijał się w bardzo ciasną kulkę - to je zniechęcało skutecznie. Zamierzaliśmy go wiosną przenieść do ogrodu, budując specjalny wybieg - dziś wiem, że musiałby to być bunkier, żeby Krecha nie dała mu rady. I mylą się ci specjaliści, którzy twierdzą, że dorosły jeż nie ma naturalnych wrogów - wystarczy mały, zawzięty jamnik :(
  10. Zdecydowanie są tacy, którzy piesków w łóżeczkach... niekoniecznie - i wtedy Maksymilian od razu będzie miał fory! :)
  11. Trzeba by chyba spisać z tym domkiem umowę... notarialną! A w każdym razie taką, którą da się wyegzekwować. Bo na dzień dzisiejszy wersja jest taka, że prędzej czy później taki zabieg będzie konieczny. Nie ma co się łudzić, że przy tak zdeformowanym stawie nie będzie postępowało zwyrodnienie. A im większe zwyrodnienie, tym większy ból. No i pamiętajmy, że Nuśka to młodzizna jest i jeszcze dłuuuuugie lata życia przed nią! Żeby zrobić porządek w kolanie trzeba, mówiąc po ludzku (bo Doktor gadał do mnie po lekarsku, ale od razu to sobie na ludzki przekładałam i pytałam czy dobrze rozumiem ;)): - uciąć na prosto kość piszczelową, pod odpowiednim kątem uciąć kość udową, a następnie obie te kości połączyć blaszką, skręcając na śruby; następnie trzeba pobrać gąbczastą część kości z innego stawu (normalnie pobiera się z biodra, ale u Nuśki biodra jakie są, wszyscy wiedzą, więc w jej przypadku byłoby to pobranie z łopatki), co się odbywa tak, że nawierca się wiertarką :-o dziurkę do stawu i specjalną łyżeczką pobiera tę treść, którą następnie się ową łyżeczką nakłada w przestrzeń między uciętymi kośćmi, do blaszki; po zabiegu zakłada się opatrunek miękki; po 6-8 tygodniach pies stawia się na kontroli i wtedy lekarz ocenia czy można to całe żelastwo zostawić, czy trzeba usunąć całość lub część, bo np. śruba się odkręciła, poluzowała, organizm odrzuca obce ciało itp.; gdyby trzeba było wyjmować - kolejna operacja; Jak to się Doktor wyraził - naprawa kolana to duże "kuku" na dłuższy czas - do 3 miesięcy. Przy operacji bioder rozmawialiśmy, że można zabieg wykonać jakieś pół roku po biodrach. Ale wtedy Doktor się nie spodziewał, że Nuśka tak świetnie będzie sobie radziła i używała tej sztywnej łapinki tak, jak jej już teraz używa! Dlatego zmienił koncepcję i zakłada odroczenie operacji kolana, dokąd będzie można, by nie zaprzepaścić tego, co już udało się osiągnąć, a przecież rehabilitacja wciąż trwa i nie zapominajmy, że od tej potężnej, trudnej operacji minęły zaledwie 2 miesiące! Zmiany w kolanie będziemy okresowo obserwować na wykonywanych co kilka miesięcy fotkach RTG, mając nadzieję, że zanim w kolanie sytuacja stanie się naprawdę alarmująca, biodra i pośladki oraz dolna część kręgosłupa już będą obudowane masą mięśniową jak u Pudziana :razz:. I nawet nie do końca używane z jednej strony przez 3 miesiące nie spowodują spustoszenia w Nurasowym zadku. Dobra, biorę się za tekst ;)
  12. On nie zajdzie, ale innym "sposobem" dzieci naprodukuje :( Zresztą pewnie i z tego powodu zniknął ze swojej rezydencji - wiosna idzie :(
  13. Postęp, postęp, postęp - hura! hura! hura! Myślę, że legowisko w kuchni będzie przełomem ;)
  14. O kurczaki, warto było być grzeczny, żeby się na taką wycieczkę załapać :)
  15. Tym samym wyprzystojniał :) Kawał psa, a nie taki... śledź ;)
  16. Nasza złota, rodowodowa Mistrzyni! Sądzę, że z taty też jakiś mistrzunio jest ;)
  17. Uważam, że w "naszym środowisku" powinno się takich ludzi bardzo piętnować i ścigać z dogo-urzędu!!!!! A już z pewnością powiadomić schronisko, jaką mają "światłą" wolontariuszkę!!!!!
  18. Ech, żeby trafił na takiego klona konfirm - miałby choć DT i lepszy start w dalsze życie...
  19. Eeeee, no to będzie Papryczka biegać, że za nią nie nadążycie ;)
  20. Tydzień nie robi różnicy, to fakt ;) Fajny taki mąż :) Zawsze można podpytać zwierzęcych fizykoterapeutów jak działać, a nawet się... przekwalifikować :) Gdy skręciłam nadgarstek RTG robił mi nasz psi Doktor, bo szybciej i skuteczniej na super sprzęcie. Tylko nie do końca wiedział jak odczytać fotę, jak to u ludzi jest skonstruowane, więc prześwietlił tę zdrową i porównał :) Nusia chodzi w bieżni wodnej, ma zabiegi z pola magnetycznego, no i gimnastykę. Ale ona była bardzo poturbowana i niestety zbyt późno się okazało to, co się okazało...
  21. Dobra, w myśl zasady "co masz zrobić jutro - zrób dziś" ;) Vanilka – cud dziewczynka! Vanilka to młodziutka, około roczna filigranowa sunia (waży ok. 8 kg, sięga do pół łydki), która trafiła do przytuliska po śmierci opiekuna. Zabrana do domu tymczasowego, cieszy się każdym nowym dniem, towarzystwem człowieka oraz innych zwierząt (psów, kotów, a nawet żółwi), choć bywa o nie zazdrosna, jeśli chodzi o głaskanie. Ma w sobie dużo pozytywnej energii, uwielbia spacery. Coraz lepiej skupia uwagę na człowieku, przybiega na wołanie i od razu podstawia się do głaskania. Jest ufna, szybko się uczy. Vanilka jest zdrowa, zaszczepiona i wysterylizowana. Im szybciej trafi na swoich ludzi, tym szybciej będą mogli się nią cieszyć! J Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę przed adopcyjną oraz podpisanie umowy. [B]Kontakt:[/B] [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] 692 781 745
  22. Nasza Liluchna szalała jak pijany zając w kapuście - zresztą Nuria tak samo! Psy po prostu się do tego bólu przyzwyczajają, choć brzmi to niewiarygodnie, bo trudno sobie wyobrazić jak musi boleć kość znajdująca się poza stawem! Jeśli jest taka możliwość, po zabiegu dobrze by było się pokusić o rehabilitację - szybciej się wzmocnią mięśnie i zniwelują przykurcze. Jeśli zakwalifikowano Chili do operacji, nie bardzo można się łudzić, że stan się poprawi - może się niestety tylko pogorszyć. Można się ewentualnie skonsultować z innym wetem, ale to już Amigi trzeba pytać, bo ona Krakowianka. Choć z Nuśką na zabieg przyjechała... pod Warszawę ;)
  23. Przyjmiesz mnie na szkolenie w tym zakresie? ;)
×
×
  • Create New...