Nie no, ja Cię bardzo dobrze zrozumiałam, Maryś ;) Sama - gdy trafił do mnie niewidomy Krecik (w dodatku ogolony przez Doktora "na gremlina") rozbeczałam się nad nim i sama siebie zapytałam "kto Cię weźmie, biedaku". I co? i wzięła go Małgosia, przyjechała po niego aż z Zabrza! I fakt - był to jeden jedyny telefon w jego sprawie ;) A na TEN dom czekał coś około miesiąca :)
Ikerson dziś idzie pod nóż... Mam nadzieję, że ten zadkowy twór nie okaże się niczym groźnym!
Co do wizyty PA - no właśnie, sama nie wiem jak to zorganizować. Bo domek oddalony o 250 km i Pani jest gotowa przyjechać po Psicę... Zaraz zerknę gdzie dokładnie są te Bartoszyce i może znajdzie się jakaś Dogo-Ciotka w okolicy ;) Choć nie ma to jak "osobista kontrol" :)