-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
AST Fart z przytuliska-już we własnym domku.
Nutusia replied to mestudio's topic in Już w nowym domu
"Nasz" Lupus tak sikał jak opętany, gdy trafił z boksu do mieszkania w bloku. Za radą behawiorysty, pani ograniczyła mu picie (bo pił też jak opętany!) oraz przestrzeń - przez kilka dni nie miał do dyspozycji całego mieszkania. Pomogło od razu... Farciątko - jesteś na dobrej drodze do stabilizacji - kciuków nie puszczam! -
Zbiorczy wątek zwierząt pod naszą opieką. Sytuacja bardzo ciężka!
Nutusia replied to Macia's topic in Już w nowym domu
A ja wolę gładziochy! Dlatego pewnie o gustach się nie dyskutuje ;) Nasz "york olbrzym" czyli Lesio, najprzystojniejszy jest tuż po fryzjerze, ogolony na zerko - zostaje tylko grzyweczka nad oczkami i pędzelek na końcu ogona "na Muminka" :) -
~ Przemiła młodziutka sunia Aria - Piaskowa Panienka MA DOM :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Nio... jedna z moich sąsiadek też kiedyś nam powiedziała, że nie może przez 3 dni (!) przetrzymać suni, bo jeszcze cierpi po odejściu swojego psa i nie da rady. Od tamtego momentu nie mówię jej dzień dobry... A pewnej mojej znajomej opowiadałam o Florce, że szuka domu, bo w schronie wyląduje. No i przy kolejnej rozmowie mówię, że sunia jest u mnie. I co słyszę? "Ojej, Ty przecież masz tyle piesków, nikt inny nie mógł jej wziąć?" Ostatkiem sił, żeby jednak utrzymać naszą znajomość, nie odparłam "no widzisz, jakoś nikt nie mógł - z Tobą włącznie!" -
Ale że Kota tak się daje! Zawsze marzyłam o kocie, który będzie chciał być tak blisko z psami... Nasza Helena się psów nie boi, ale też nie wchodzi z nimi w bliższe ralacje.
-
Za to te, które zdążyłaś uratować są bezpieczne, najedzone, szczęśliwe... Tak było zapisane w górze - tylko takie mam wytłumaczenie :(
-
Moje panny też już po - trochę strachu i... po krzyku! ;) Rudzielcu, trzymaj się cieplutkiej łazienki, bo na dworze.... brrrrrrrrr!!!!!!, choć słoneczko pięknie świeci, to już nie grzeje :(
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Nutusia replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Oj Marysiu, z Tobą naprawdę nie można się nudzić, choć wcale mi nie jest do śmiechu... -
Oj, strasznie to wygląda - i opis operacji i kwota. Ale damy radę, bo jak nie my, to kto? ;) :) Póki co pędzę na bazarek, przynajmniej podrzucić...
-
W pierwszym słowie mego postu chciałabym serdecznie podziękować Kasi i Marysi za wsparcie psychiczne i fizyczne - w pojedynkę byłoby mi o wiele ciężej :loveu: Podziękowania należą się też p. Agnieszce (znalazczyni Florki), która do nas wczoraj dołączyła i została z nami do końca, by się pożegnać z Florcią i życzyć jej dobrego, szczęśliwego życia. Zgodnie z planem, na pierwszy ogień poszła Imcia. Żeby jej dodatkowo nie stresować, Pani Doktor osłuchała ją i obejrzała tak, że cały czas miałam ją na rękach - nie musiałam jej stawiać na stole. Tylko na wadze musiałam na chwilę, bo nie pomyślałam wcześniej, że mogłam ją zważyć w domu - trąba ze mnie :( Imcia waży 6,5 kg. Adrenalina tak ją trzymała, że dość długo walczyła ze snem. Za to potem wybudziła się biegusiem. Pani Doktor mówi, że tak szybko wybudzają się np. dzikie kotki - jak tylko poczują, że wracają do świadomości, od razu są gotowe do... ucieczki. Podczas operacji Florki, p. Doktor chciała jeszcze mieć Imkę na oku, więc ułożyła ją na ogrzewanym materacyku na podłodze w sali operacyjnej. No i w pewnym momencie Imka uznała, że już czas się... schować! Na szczęście weszłam na salę operacyjną w ostatnim momencie, zanim udałoby jej się ukryć za inkubatorem! Wyniosłam na korytarz, gdzie już czekało przygotowane nasze posłanko. Potem, gdy weszłam po Florkę, Marysia pokrzyżowała Imkowe plany schowania się za poczekalnianą kanapą, uffff... Za to wyluzowana Florka po zastrzyku natychmiast padła jak mucha, a potem chyba miała piękne sny, bo wcale nie zamierzała się budzić ;) Prosiłam p. Doktor, żeby zwróciła uwagę na jej oczka, które w ostatnich dniach mrużyła i ciekła z nich taka kleista wydzielina. Okazało się, że Florentyna ma potężne zapalenie spojówek. Na samą myśl jakim wyczynem będzie zapuszczanie jej kropli aż mnie zmroziło. Pani Doktor, korzystając z resztek narkozy, znieczuliła oczęta i zaaplikowała do każdego po... zastrzyku (brrrrrrr!!!!!!). Mamy nadzieję, że to wystarczy i krople nie będą potrzebne. Po powrocie do domu, Florka położyła się na środku salonu, na dywanie i przykryta kocykiem zasnęła jak niemowlę. Imka natomiast była zupełnie przytomna i... nie zamierzała dać się złapać, a musiałam jej włożyć sukieneczkę (Florkę ubrałyśmy już w lecznicy - w lecznicowym second-handzie wybrałyśmy jej cud urody różową kreację :megagrin: ). Na szczęście Imce nie zdążyłam jeszcze odpiąć smyczy, więc udało mi się ją przydepnąć (smycz, nie Imkę - żeby była jasność ;)) i dzięki temu zdybać uciekiniera. W pierwszym momencie Imka uznała, że w sukience nie da się... chodzić! Ba, nawet poruszyć się nie można! Leżała przyklejona do kanapy i popiskiwała. W końcu zaczęła się wiercić, więc ją zestawiłam na podłogę. Jak totalny paralityk (albo psychol w kaftanie bezpieczeństwa :siara: ) powędrowała w róg salonu i nalała tam ogroooooomną kałużę, ufffff.... Noc była w miarę spokojna, choć oczywiście spałam jak zając na miedzy. Imka trochę popiskiwała, za to Florka spała jak zabita, nawet nie zmieniając pozycji! O 4.30 Florka zeszła z łóżka, bo męczył ją odruch wymiotny. Wypuściłam dziewczyny na chwilę do ogrodu. Wróciły i znów się położyłyśmy. O 5 Florka potężnie zwymiotowała, a potem o 7 "dokończyła" - niestety już na łóżku. Po Imce już nie widać, że przeszła jakikolwiek zabieg - biega, "napada" na Kresię, nie mogła się doczekać śniadania i wrąbała ryżyk z mięskiem aż miło było popatrzeć! Sukienka już nie jest straszna i w niczym nie przeszkadza :) Florka trochę gorzej - kompletnie straciła swój wigor, zjadła niewiele i bardzo jej przeszkadza sukienka - co chwila siada na dupci. Ale była na dłuższym spacerku w ogrodzie. Obu podałam leki p/bólowe i gdy wychodziliśmy z domu, Florka spała na fotelu, a Imka rządziła z Krechą na kanapie :) Najważniejsze, że mamy to już za sobą! :laugh2_2: A w lecznicy, w inkubatorze, walczy o życie maleńkie psie dziecko :( Sunia ma ok. 3 miesięcy. Została znaleziona w środku lasu. Trafiła do lecznicy przerażona, wychłodzona, odwodniona i głodna. Przedwczoraj jeszcze było jak cię mogę, wczoraj jej stan się pogorszył. Podejrzewają, że złapała jakąś chorobę dzikich zwierząt... Żal ściskał za gardło, gdy patrzyłam na to maleńkie ciałko - tak szybko i niespokojnie oddychała, podłączona do tysiąca rurek. Wszyscy mamy nadzieję, że się zaweźmie i przeżyje, ale rokowania są bardzo ostrożne.
-
Ewentualne rozstanie z siostrą będzie z jednej strony dużą traumą, ale z drugiej może się okazać całkiem dobre dla strachulca...
-
~ Przemiła młodziutka sunia Aria - Piaskowa Panienka MA DOM :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Edyta to nasza sylwija z dogo, a na jednej z fotek jest Rudolf, który już tak długo czeka u niej na swój dom... Piękny artykuł, oby dotarł do tych, co mają jeszcze serca po właściwej stronie, tylko nie mają pełnej świadomości jak to naprawdę jest (ja do takich właśnie ludzi należałam jeszcze parę lat temu, zanim przypadkiem trafiłam na Tośkę, a za nią na dogo...) -
~ Zwykła biała suczka ze wsi- Blanche/Coco ma swój DOM :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
I na ludzi i na Pchełkę maskowanie. A jeśli chodzi o niuch, to niech wyniucha tylko pyszne jedzonko za... zapadką ;) -
~ Zwykła biała suczka ze wsi- Blanche/Coco ma swój DOM :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Pchełka już tak długo żyje na "dzikiej wolności", że musi być czujna - inaczej już dawno by przepadła :( W sobotę pewnie nie dam rady, bo Florkę zawożę do DS (mam nadzieję), ale w niedziele, gdybyś mnie potrzebowała - dzwoń! Może chociaż pomożemy Ci tę klatkę tam zatargać i rozstawić, co?... I jakoś ją może trzeba po wojskowemu zamaskować gałęziami, liśćmi?... -
Tak jest! :)
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Nutusia replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Się nie znam co na co, ale kciuki trzymam, żeby się bez cięcia obeszło... Mnie kiedyś mój własny pies niechcący zębem "uderzył" w dłoń. Bolało nawet jak wodą polewałam przy myciu. Na szczęście był tylko siniak nie niewielka dziurka. Za to mojemu mężowi kiedyś kot wbił kły w sam brzeg kciuka przy paznokciu - oj, to była jazda - chirurg, cięcie, antybiotyk i dłuuuuugie gojenie :( -
Ależ... wyrosły! :) Oj tak, oby przed zimą domki znalazły...
-
Dramat bezłapka, błagam o pomoc ratowaniu M ajka....
Nutusia replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny, czy któraś byłaby tak miła, ściągnęła zdjęcia z FB i przesłała mi na maila? Inaczej nie dam rady zamówić ogłoszeń :( -
Ineczko, ja się nie gniewam, bo to uczucie jest mi całkiem obce, co czasami mnie nawet... zadziwia :) Przecież ja wiem, że wszyscy chcą jak najlepiej i jeśli już ktoś pisze, to robi to z życzliwości i dla piesów i dla mnie ;) Imcik i Florcik po lekkim śniadaniu. Towarzycho zostało w domu, bo piździ jak w kieleckim, brrrrrrr!!!!!!! Wczoraj też zostały w domu, na calutki dzień i oprócz 3 kałuż i pokonanej płyty CD (nie mam pojęcia skąd wyciągniętej!!!!) wszystko było OK. Mam nadzieję na trwałość takiego stanu... Po robocie wpadam do domu jak piorun kulisty, chwytam uprane kocyki, kiecuszkę posterylkową, podkłady oraz sucze sztuk 2 i pędzimy do lecznicy. Wszystko będzie dobrze! :)
-
Wigunia - kocia mama :)
-
Skoro budki Dużutkiego już tam nie ma, to może rzeczywiście ;) Albo zrobić mu coś na kształt budki - niektóre psiaki uwielbiają "domki" :) Rudaśku, teraz w kojcu zimno, mokro i do bani. A w łazience nowe okno na świat masz, Izę i Krzysia na wyciągnięcie łapki - nie bądź frajer! ;)