Fajnie by było, gdyby mogła obserwować Ciebie i psiaki i przekonać się, że wszystko jest w porządku, że w tym domu się psów na smalec nie przerabia, a za Pańcią warto chodzić, bo mogą psa spotkać miłe niespodzianki... U mnie było kilka starchulców - każda inna. Gryzła Pchełcia (tzn. ugryzła raz, przy wyciąganiu jej z samochodu). Na każdą najlepiej działało obserwowanie naszej domowej psio-ludzkiej normalności. Jednej to zajmowało pół godziny, innej kilka dni, Imce miesięcy, ale w końcu wyciągały właściwe wnioski z obserwacji :) I jeszcze kontakt i wsparcie normalnego psa (takiej np. terapeutki Kreski) bardzo pomagały.