-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sybel
-
To dlaczego kupiłes takiego psa? Bo nie do końca rozumiem...
-
To jest wada genetyczna, co prawda w zyciu nie miałam psa wystawowego, ale wielokrotnie czytałam, że wnętrostwo to dyskwalifikacja i przeciwwskazanie do rozmnażania (pies może przekazywać tę wadę). Czytałam, że takiego psa należy wykastrowac lub opuścić jajko chirurgicznie, bo pozostawione tak, jak jest lubi sobie nowotworzyć i może zagrozić zdrowiu i życiu psa. Nie wiem, jak to z hodowcą załawtić, ale pewnie zaraz pojawi się ktoś, kto poradzi. Mozesz poruszyć ten wątek też w dziale PRAWO.
-
Mój pies złamał sobie czubek środkowego palca lewej łapy (potknął się o krawężnik - jakies pytania? :D ). Trzeba było amputowac paliczek, nie ma po tym śladu, pies chodzi doskonale, ale dwa dni urządzał dramat, że jest umierający - chyba, ze kota zobaczył, albo była szansa na ciastko :P
-
To fakt, moja suka nie cierpiała duzych czarnych psów i generalnie ras niemieckich (boksery, onki, sznaucery, rottki). Rasistka... No i kiedyś obszczkeał ją nasz znajomy - facet łysy z brodą. Do końca zycia nie cierpiała takich mężczyzn, dobrze, że nie poznała mojego TZ, bo by chłopina miał przechlapane :evil_lol: Jesli chodzi o teren - mój pies nie akceptuje żadnych psów na "swoim" terenie, czyli osiedlu. Troszkę to utrudnia zycie. Szczególnie, że gania też psy, z którymi bawi sie między innymi na działce.
-
Tak prawdę mówiąc jeśli małą weźmie rodzina, która ma dywany, to na początek dobrze by je było zwinąć :) U mnie się to sprawdza, bo co jakis czas przez dom przewala się lejek czy dwa w drodze do nowego domu i moja mama podjęła decyzję o likwidacji dywanów. Dużo łatwiej się sprząta, zapach nie zostaje i spokój jest. Swoją drogą - jak można psa do takiego stanu doprowadzić? To jest zaprzeczenie wszystkiego, co masa ludzi robi wokół dogomanii. Całe życie staram się psy z takiego własnie stanu wyprowadzać, żeby miały dobre, bezpieczne i szczęśliwe życie. Cos takiego udawadnia, jak małym człowieczkiem jest "opiekunka" małej, jak płytkim, bez sumienia i krzty empatii. Jak się nie umie psem zająć, to się daje znać tym, którzy psa wyadoptowali i prosi o pomoc.
-
jak rozpoznac ze szczenie bedzie duze w przyszlosci??
Sybel replied to DALMATYNKA0987's topic in Dalmatyńczyk
Kurcze, najgorsze, że w tym drugim wątku dalmatynka zarzeka się, ze doskonale dba o swoje psy i nie dopuszcza do pokrycia. Ehe... Baaardzo odpowiedzialna rodzinka. I co? Za rok kolejne krycie? -
U mnie psy mają całe mieszkanie do dyspozycji, ale na hasło wyjdź wychodzą z kuchni (np. jak smażymy i mogą oberwać gorącym tłuszczem), na łózka włażą, ale jak są mokre, to szlaban. Wystarczy czasem rykną "E!" i już jest cisza. Nie żebrzą - próbowały, ale już wiedzą, że nie ma to sensu. Na hasło ciasteczko lecą z wrzaskiem do kuchni (niestety, nie umiemy nauczyc ich cichego zdobywania ciach). Wiedzą, że to ich dom i mają prawa, jak wszyscy mieszkańcy, ale bez szaleństw.
-
jak rozpoznac ze szczenie bedzie duze w przyszlosci??
Sybel replied to DALMATYNKA0987's topic in Dalmatyńczyk
Ta... Szybko i sprawnie idzie, nie? -
Raz użyłam na psa, który chciał się z moim pogryźć. Do końca życia omijał nas szerokim łukiem. Nie miałam poza tym okazji, ale z tamtego przykładu wiem, że jak pies dostanie tym w nos (lekko, bo zwiało większość), to nie jest mu fajnie i sobie skojarzy, że ta baba jest be i fe.
-
Oświadczenie w sprawie bzdurnych dyskusji na temat KOPIOWANIA
Sybel replied to Kopia's topic in Kopiowanie
Jaka różnica dla psa? Hmmm... pomyślmy... Mieć a nie mieć. Podobno obrzezanie dobrze działa na ludzi (nie wiem, nie sprawdzałam), więc wiesz... :> -
Potwierdzam, mój Felek po obu zabiegach, jakie przeżył darł się w niebogłosy, myślałam, że go mordują... Ale jak się wybudził, poleciał po piłeczkę :D Dzień - dwa i zapomni o zabiegu. Niektóre psy na kołnierz reagują ogromnym stresem, więc moze zda egzamin koszulka (duzy t-shirt) przywiązana jakoś do tylnycj łapek w ramach takiego kombinezonu? Albo kombinezon pooperacyjny.
-
Kurcze, to był starsznie mały, jak do Was trafił... Powinien miec minimum 8 tygodni, to by był bardziej zsocjalizowany. Jedenastoletni pies mojego TZ został zabrany od mamy, jak miał 4 tygodnie (mama miała zapalenie sutków i tylko 2 z 6 szczeniaków przeżyły). Ami jest okropny. Warczy, jest zaborczy, nie dogaduje się z innymi psami, chyba nawet nie wie, ze jest psem. Jest aspołeczny, gryzie. Myślę, że to kwestia wychowania i socjalizacji. Nikt nie ma żadnych namiarów w Giżycku czy okolicy?
-
Ja mam suuuper sąsiadów, jak miałam 4 psy (dwa tymczasy), pomagali szukać im domów :D Wiem, jaki syf potrafi być w łódzkich kamienicach (sama mieszkam w bloku na Bałutach, więc jest ok, akurat taki "inteligencki rewir"), wiem, jak szurnięci potrafią być ludzie. Kiedyś mój pies spiął się z innym psem (moja wina, nie ukrywam, zwiał mi po prostu), a babka zarządała odszkodowania za rany odniesione przez swojego psa. Moje poczucie winy skłoniło mnie do przyjrzenia się obrażeniom natychmiast. Wiecie, pierwszy raz widziałam rany, które w minutę po ataku byłyby zabandażowane i zaszyte... Okazało się, że mój pies tamtego lekko skotłował, sam miał dziurę na nosie, a tamtemu nic się nie stało... Mój jeden sąsiad tak się martwił, że moje psy zostają same, że dzwonił na nasz numer domowy, żeby, jak powiedział "wiedziały, że ktoś o nich pamieta"...
-
Oświadczenie w sprawie bzdurnych dyskusji na temat KOPIOWANIA
Sybel replied to Kopia's topic in Kopiowanie
Grey, daruj sobie. Nie oceniaj cudzej wiedzy swoją miarą, nie każdy jest tylko teoretykiem (widzę, że masz jakiś problem z zaakceptowaniem, że ludzie coś wiedzą z autopsji)... Mam wykastrowane i wysterylizowane psy, wszystkie od 20 lat w moim domu były i są poddawane temu zabiegowi i WIDZĘ, jakie są efekty sterylizacji i kastracji, a jakie ich braku u psów nieprzeznaczonych na rozród. Widzę też, z jakim zaskoczeniem moje stado zareagowało na szczeniaka, który trafił do nas skopiowany (lub przyszedł na świat bez ogona). Przez pierwszy dzień psy po prostu stały i gapiły się Tyfusowi w tyłek jak sroka w gnat... -
Ja mam po sąsiedzku goldena, który ugryzł już 3-4 osoby (w tyłek). Na 10000% jest to kwestia wychowania - od szczeniaka był prowadzany z dala od ludzi, bez kontaktu z obcymi i w końcu uznał ich za zagrożenie. Pies boi się wszystkiego, na spacer idzie na brzuchu, najstarszą panią rzuca po ścianach bloków na zakrętach i tak dalej... Masakra... Pies od małego nie był niczego uczony, żadnych komend, nawet na smyczy nie umie chodzić. Jego pani usiłowała go czegokolwiek nauczyć (fajna, wrażliwa kobitka, pomaga przy bezdomniakach, jak potrafi), ale mąż - prawdziwy mężczyzna - zabrał się za wychowanie psiaka i doprowadził go do stanu nerwicy. Pies ma jakieś 5-6 lat i jest jednym z nielicznych, których faktycznie się boję...
-
Oświadczenie w sprawie bzdurnych dyskusji na temat KOPIOWANIA
Sybel replied to Kopia's topic in Kopiowanie
Pomoc psom bezdomnym nie uniemożliwia zapobiegania kopiowaniu. Nie wiem, jak Ty, ale potrafię myśleć w więcej niż jednym kierunku na raz. Kopiowanie to trochę jak obcięcie człowiekowi języka - pies ma utrudnioną komunikację, jest po prostu okaleczany. Dla mnie na przykład widok boksera, rotka czy dobermana z uszami i ogonem to ogromna przyjemność, bo wygląda jak pies, a nie kadłubek bez wyrazu. Nie rozumiem zestawienia wycięcia jąder/macicy z obcięciem ogona/uszu. Co ma piernik do wiatraka? Kastracja i sterylizacja psów nieprzeznaczonych do rozrodu jest wręcz humanitarnym gestem - wyklucza ryzyko chorób (prostata, ropomacicze, guzki listwy mlecznej, ciąże urojone), zmniejsza liczbę bezdomnych zwierząt, zmniejsza też cierpienie psa, który chciałby odbyc stosunek (nie ukrywajmy, psy też czerpią z tego przyjemność, a niedopuszczanie psa przez całe życie często jest źródłem stresu). Argumentowanie, że pies sobie może kiedyś okaleczyć ogon / uszy mnie rozwala. Na tej zasadzie należało by ludziom poobcinac palace, bo potencjalnie mogą je wsadzić między drzwi a futrynę, czy ciachnąć nożem. I jeszcze na wszelki wypadek zapakować psa w folię bąbelkową, bo się zmniejszy ryzyko połamania łap... Poza tym co? Doberman ma większe ryzyko poobijania ogona czy zakażenia uszu, niż bernardyn czy jamnik? Bujda... Chodzi tylko o ego właściciela, że ma psa stuningowanego... Lansik i banany i tyle. -
Tyle, że klatka dla psa niekoniecznie ma taki wydźwięk, jak dla człowieka - zniewolenie, zapakowanie jak przedmiot. Dobrze oswojona może być gwarantem bezpieczeństwa dla psa, dawać poczucie stabilizacji i wyciszać. Taka jama bezpieczna, ciasna, gdzie można się schowac.
-
Ja mam może fioła, ale staram się zawsze chodzić na spacer z psami z gazem pieprzowym (takie malutkie, poręczne puszeczki, polecam żel pieprzowy, bo go nie zawiewa na psikającego). Raz uzyłam, ale wolę mieć pod ręką, bo jak coś nagle ruszy na moje psy, mam jakąś tam szansę pognać agresora. Od lat nie zdarzyło mi się, że jakiś pies zaatakował moje, bo spaceruję bardzo ostrożnie - może aż na skarju manii, ale po co ryzykować. Mam schizy, ze coś mi psy zaatakuje, szczególnie Felka, który jest na maksa nieasertywny i nieporadny, zresztą nie umiał by się obronić przed komarem... Na osiedlu jest ileś tam psów potencjalnie niebezpiecznych, więc w rodzinie opracowaliśmy bezpieczne pory, trasy etc. Chore, ale naprawdę nie chcę szyć moich psów...
-
Ostatnio miałam ciekawą rozmowe z moją wetką. Znalazłam szczeniaka, chciałam zachipować, na co ona stwierdziła, ze sensu to nie ma, bo jest kilka typów chipów, kilka (drogich) typów czytników, ileś tam baz danych, a żadnej ogólnej... Nie wiem, jak to wygląda, może ktoś wie? Moje psy zostały zachipowane w jednej z "lepszych" klinik łódzkich klinik. Jednemu chip wypadł natychmiast (jak to możliwe?) i pies musiał być kłuty ponownie. Drugi niby był ok, ale potem w innych lecznicach nie znaleziono tego chipa i trzeba było zabieg ponowić. Pierwsze chipowanie było w ramach akcji Urzedu Miasta, nie zapłaciłam za nie grosza. Drugie kosztowało 50 zł i wtedy chip zadziałał... Wracając do wywodu wetki - poradziła obrożę z blaszką. Tyle, że psy gubią obroże, blaszki i tym podobne...
-
Może też kwestia kagańca? O ile wiem, charty mają kagańce fizjologiczne (chyba tak się to śmisznie nazywa), gdzie mogą otworzyć pysk na całą szerokość i wywalić jęzor. Taki zwykły, np. skórzany kaganiec raczej na to nie pozwala. Dla mnie to troszkę dziwne, że Fado tak ruszył, ale może zestawienie nadmiaru emocji przed startem, hormonów, syndromu macho itd spowodowało, że mu się z deczka odkleiło. Co prawda nie znam takich psów, co to tak nagle startuja do innych, ale bywają różne zbiegi okoliczności...
-
Mój pies na początku tak robił. Jak do nas trafił, miał 7 lat, nie wiem, jak długo się błąkał (minimum pół roku pojawiał się na osiedlu). Miał zapalenie stawów w łapach od spania na betonie. Od początku pakował się na kanapę, przez pierwsze pół roku nie pozwalał się w ogóle głaskać, jak spał - od razu gryzł. U nas zadziałało kilka czynników - kastracja, gwarancja bezpieczeństwa, podrzucanie smakołyków (również jak spał, czasem na nos spadał plasterek szynki - widok przedni, jak pies mlaszcze przez sen, a potem ta radość, jak się obudzi...), potem oglądanie razem TV na kanapie - ja siadałam, potem psa zapraszałam i miziałam, aż zasnął. Teraz można mu palec do ucha wsadzić, jak spi (czego nie robimy, bo po co?), a on się cieszy. Po pierwsze spokojne podejście do psa, jesli mu bije na łeb, to pełen spokój (nie zawsze jest to łatwe), konsekwentne wychowywanie. No i stopniowe oswajanie z robieniem z psem wszystkiego, co niezbędne - czesanie, mycie, szorowanie zębów, wyjmowanie z pyska świństw na spacerze, wycieranie łap po deszczu, oglądanie łap, pazurów, wizyty i badania u weta. Wszystko łagodnie, stopniowo, w ramach zabawy, z nagradzaniem. Nie wiem, jak to zadziała u innych psów, u moich zadziałało... Btw, michal, skąd pies jest? Z ulicy, schronu? Jaka ma przeszłosć?
-
Jak dla mnie powinny być regulacje prawne dotyczące sprzedaży szczeniąt w sklepach. Mniej więcej coś takiego: 1. Ustalenia dotyczące minimalnej dozwolonej przestrzeni przypadającej na jedno szczenie danej rasy (przestrzeń zależna od rasy) 2. Ilość szczeniąt w jednym kojcu 3. zawartość kojca - ściółka, woda, dostępność karmy, ilość i wielkość posiłków 4. warunki higieniczne w kojcu 5. dostępność dla zwiedzających (w Harrodsie jest np. specjalny przeszklony pokój ze szczenietami, zwiedzający nie mają tam wstepu, mogą wchodzić tylko opiekunowie, którzy moga pokazać szczenię, ale nie do głaskania - chyba, że się klient decyduje na zakup) 6. Szczenięta oddane do sprzedaży muszą mieć legalne książeczki zdrowia z aktualnym kompletem szczepień oraz chip 7. Do kontroli warunków w sklepach powinni być uprawnieni Strażnicy dla Zwierząt, Policja, ewentualnie Straż Miejska 8. Sklep powinien dostać uprawnienia (certyfikat?) do sprzedazy szczeniąt wystawiony przez Straż dla Zwierząt (?), powiatowego weta (?), odnawiany co roku (co było by uzasadnione dobrem klienta naturalnie, zminimalizowaniem ryzyka zakupu chorego, zarobaczonego, spaczonego pieska) No i Związek Kynologiczny by mógł wesprzeć ROZSĄDNĄ sprzedaż szczeniąt rasowych niewystawowych - dawać np. pozwolenia na sprzedaż danego miotu czy psów z danej hodowli do sklepu. Swoją drogą w sklepach w Łodzi, które widziałam, są albo ogłoszenia o adopcji, albo szczenieta / kocięta do adopcji, na dodatek w niezłych warunkach. Może akurat miałam szczęście, że na takie trafiłam...
-
NASZ MIESIO MA DOM :-). I oby przestał nawiewać....
Sybel replied to sleepingbyday's topic in Już w nowym domu
Oooo... Gramofon :] Bidul, taki haszczakoowczarek na jamnikowym podwoziu. Piekny psiak. Jak jego stawy? Takie długie psy miewają czasem coś ze stawami, szczególnie po bezdomnosci - reumatyczne sprawy zwykle. Nie bola go mam nadzieję łapki? -
O ludzie... Mam małe psy, które nie są ze szkła, maja instynkt samozachowawczy, a kasztany rozgryzają. Są dorosłe, więc powiedzmy, że ich zachowanie jest usprawiedliwione. Jednak u mnie w domu bywa też pięciomiesięczny szczeniak i wiecie co? Też rozgryza i odpluwa kasztany, bo chodzi tu o ich sprężystość i to, że uciekają, jak się je rzuci. Nie mam zadławionych zwłok w domu, a rzucam psom kasztany od zawsze... Kości też nie powinny dostawać, gdybym karmiła je BARF? No bo mogą się nadziać, udławić... (Nie daję psom kości, bo moje psy ich zwyczajnie nie chcą - tak dla jasności) Sznurka, szczególnie wypranego w proszku, w życiu bym psu nie dała. Akurat moje rozwalają sznurki, wyciągają po nitce i usiłują połknąć. Raz wywlekałam psu z gardła nitke i podziękuję - niefajne wrażenie. Może wychodzę tu na neandertalczyka, ale nie mieści mi sie w głowie traktowanie psów jak kompletnych niedorajd. Może to dlatego, że moje psy (liczne, różnowymiarowe) nigdy nie miały po patykach i kasztanach problemów, wśród bardzo wielu psiarzy nie spotkałam się też z takim przypadkiem. To troszkę tak, jak wychowanie dziecka tylko bardzo bezpiecznymi zabawkami, przetestowanymi, bez bakterii i najmniejszych zagrożeń. Tyle pokoleń przeżyło, było całkiem odpornych, a teraz się okazuje, że jest jakaś wielka antybakteryjna, antyzagrożeniowa histeria. Ja się bawiłam w aptekę trąc cegły, kasztany, młode jabłka i gruszki, zjadalismy niedojrzałe owoce, brudziliśmy się, często bawiliśmy się tak, że wielu współczesnych rodziców by zawału dostało (nie biegaj, bo sie potkniesz, nie poć się, nie brudź się etc.). Ja mwpadałam w błoto, zdzierałam sobie kolana i łokcie, moja siostra miała szytą brodę - i zyjemy, na dodatek całkiem dobrze. Tak samo wychowuje swoje psy, które się brudzą, gryzą patyki, kasztany, ale są zdrowe, szczęśliwe. Jedenastoletni Filip, który trafi do mnie w wieku 7 lat z zapaleniem stawów po spaniu na betonie pod koniec listopada, jest zwinny i sprężysty jak czterolatek. Felek, który miał jeździć na wózku, hasa jak królik. Psy pakują się czasem do łóżka, są czyste, wyczesane, bardzo dobrze odżywiane, wypieszczone, zdrowe i zrelaksowane. Nie traktuję ich jednak, jakby były wazami z dynastii Ming, bo są pewne granice. Usiłowałam tak traktowac moją czterokilogramową tymczaskę (bałam się, że spadnie z mebla i się zabije...), ale ona sama dała do zrozumienia, że nie tędy droga, kiedy postanowiła ustawić dziesięciokilogramowego szczeniaka (tymczasa).
-
4-letni bernardyn ma być poddany eutanazji! Ma wreszcie dom!!!:)
Sybel replied to martik b's topic in Już w nowym domu
Jakieś wieści? Pies mam nadzieję nadal wśród żywych?