Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Witam, Mam kundelka, waga około 15 kg, wiek: 5-7 lat (choć w zasadzie nie wiadomo, przybłęda, dwa lata temu wet ocenił go na 5 lat, teraz w salonach i przychodniach oceniają go na 3-4). W zeszły wtorek został ostrzyżony przed zimą. Uwielbia to. Nie wiem, czy ma to związek z jego zachowaniem, czy jest to efekt kłaczków (nie kąpałam go, bo było zimno w domu i wolałam nie ryzykować przeziębienia, dziś wieczorem ląduje w wannie). Jakie to zachowanie? Otóż potrafi siedzieć godzinami przy balkonie z łbem pod firanką lub bez przykrycia i kiwać głową na prawo i lewo, jakby chciał zobaczyć swój zadek i nie wiedział, z której strony ma zerknąć. Do tego ciągle jakby liże powietrze, macha językiem. Trwa to trzeci dzień. Na spacerach jest nieco bardziej pobudzony niż zwykle, w domu zaś bardzo ospały. W tym tygodniu nie mogę z nim iść do weta, muszę poczekać na wypłatę, bo po prostu nie mam pieniędzy. Czy ktoś wie, co to może być. Jeśli są to objawy poważnej choroby, wezmę kredyt, choć wolałabym przeczekac.
  2. Jasne, przecież nie proszę o informacje, bo wiem, że gdy Wam się uda, dacie znac na forum :D Trzymam kciuki :)
  3. Radzę się zorientować, czy ten dziad nie przerabia starych suk na smalec. Moze je sprzedawać na najbliższym rynku (są tacy, co skupują) lub sam produkowac. Tylko trzeba zrobić dyskretne rozeznanie. Ludzie wciąż wierzą w uzdrawiające działanie smalcu psiego, co zresztą wyszło ostatnio w TV. Gdyby okazało się, że facet faktycznie tak pozbywa się suk lub zakopuje je na polach - jest podstawa do interwencji, ponieważ martwe zwierzeta można jedynie oddawac do utylizacji (cmentarze dla psów są w Polsce nielegalne, bo cmentarz jest jedynie wyznaniowy, a raczej animistów w Polsce nie ma). Moja ciotka ( bardzo mi przykro, ze spokrewniona ze mną w jakikolwiek sposób, ale rodziny się nie wybiera) w ten sposób wiele lat temu pozbyła się czarnej spanielki. Suka miała jakies 8-9 lat, co cieczka, to szczeniaki z okolicznymi kundlami, na handel albo do ziemi (zywcem...), gdy sie zestarzała i zaczęla śmierdzieć z zaniedbania, ciotka sprzedała ją na smalec własnie. POtem podobnie załatwiła jeszcze dwie suki. Wtedy niewiele mogłam zrobić, ostatnią wykończyła jak miała 12 lat, czyli 12 lat temu. Od tego czasu nie mam z nią kontaktu, jest w UK. To taka informacja, gdybyście miały wątpliwosci co do losu starej, wyeksploatowanej suki, która cale życie służyła wiernie swojemu "opiekunowi". BTW. Link dawno temu przez kogoś podany nadal jest aktywny: http://www.kupsprzedaj.pl/advertsListByUser.do?rid=1&uid=13173 Po co facet sprzedaje kundelki? I kota dachowca?
  4. Moja trójka, nie wiem, który bardziej. Filip usiłuje zagryźć każdego, kto nam "zagraża" (gołębia, kosz na śmieci, psa, rower, wózek... choć i tak sie już uspokoił w porównaniu z tym, co było dwa lata temu) Feliks terroryzuje wszystkich zabawkami - rzuca je pod nogi, a potem wyje, wrzeszczy, płacze, żeby je rzucić. Jak się go ignoruje, zaczyna stepować, a potem wrzuca piłkę pod szafę i wyje pod szafą. Potrafi zacząć o 3 w nocy... Poza tym tarza się we wszystkim, śpi w kilku łóżkach w ciągu nocy - zawsze rozwalony, brzuchem do góry, dupskiem w stronę współspacza, chrapie w niebogłosy i puszcza bąki w nos... Bosko Fifi żąda ciastek. Co kwadrans. Gdyby zawsze jej dawać, kiedy zaczyna się awanturować, ważyłaby nie 24 a 84 kg... Cała trójka zaś nie umie zostawać sama. Jest to duży problem, którzy zaczął się pod koniec lutego wraz ze śmiercią mojej Babci, która z nami mieszkała i zwykle była w domu. Teraz psy pierwszy raz zostają same i wyją, skowyczą, drą się - a do tego są przerażone. Na szczęscie mam dobrych sąsiadów, którzy lubią to towarzystwo i nie czepiają się o to.
  5. Ja mieszkam w Łodzi,a le na szczęście nie w centrum, więc mam dużo terenów zielonych. Mam trzy psy. Fiśka jest duża, jakieś 24 kg, ale ma 13 lat, jest zwykle powolna (za wyjątkiem kota na horyzoncie... stara wariatka), po udarze, lekko ślepa, lekko głucha i ma psy w głębokim poważaniu. Chodzi luzem, bo się bardzo pilnuje, nie podchodzi do innych psów, a zaczepiona odchodzi. Nie lubi się bawić, bo ma tez chory kręgosłup i boi się bólu. Felek jest mały, towarzyski, ale tchórzliwy i też nigdy nie podchodzi, jak jest luzem. Filip zaś... Jest podobny do sznaucerka, wazy jakieś 15 kg, ma ogromną siłę, psychozę i ZAWSZE, bezwzględnie chodzi na smyczy. Mam na osiedlu babę, która ma małe szczekające ratlerkowate coś. Chyba sukę. To małe wredne larwowate coś wiecznie do nas podbiega, szczeka, usiłuje łapać za nogi. Jakaż była histeria, jak kiedyś po wielu prośbach, by właścicielka zabrała to coś na smycz skwitowanych stwierdzeniem, ze mój Filip jest głupi zaczęłam popuszczać smycz aż do całkowitego rozwinięcia. Oczywiście absolutnie nie pozwoliłam Filipowi zrobić z larwy dwóch larw, ale babsko się przestraszyło. Zresztą, jej suka chodziła z łapą w gipsie, jak zaatakowała amstaffkę. Staffcia po prostu podrzuciła potworka nosem, a ten padł niefortunnie i łapa pękła. Innym razem, kilka lat temu, kiedy żył mój kochany Pucelek - dalmat z ulicy, też z psychozą po traumach, larwa na niego ruszyła. Mówię, żeby baba wzięła psa, a ona na to "ale ona nic nie zrobi..." To, ze jej pies jest wielkości głowy mojego, to już drobiazg... Inna rzecz, która mnie wkurza, to ludzie uważający, ze jak mam trzy psy, to z chęcią któregoś (głównie Felka) sprzedam. Feluś jest słodki (przed chwilą na spacerze wlazł jakiemuś chłopakowi na kolana, walnął się na grzbiet i kazał się głaskać, a chłopaka zamurowało,a le pozytywnie), wiele osób sie nim zachwyca. Jednak jak ktoś wiecznie powtarza, ze może jednak go sprzedam - krew mnie zalewa. Zawsze mówię, ze wbrew temu, co Pan/Pani sądzi przyjaciele nie są na sprzedaż.
×
×
  • Create New...