-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sybel
-
Kurcze, od prawie 30 lat moje psy bawiły się patykami i nic złego się nie działo i nadal nie dzieje. Ponieważ Felek uwielbia wszelkie kijaszki, a zabawki domowe na spacerze ignoruje, nie zrezygnuję z zabawy patykiem, zresztą nie mam nawet na to wpływu, bo pies bierze patyk i sobie z nim chodzi, ewentualnie czeka, żeby go rzucić. Nigdy nie zdarzyło się, żeby powstała sytuacja chocby potencjalnie niebezpieczna. Psy przeciągaja się we trzy na jednym patyku i mają radochę, podobnie, jak ganiając za kasztanami czy kopiąc doły. Nigdy na przykład nie dawałam psom maskotek, bo balam się, że udławią się wypełnieniem. Co kraj to obyczaj :D
-
Tylko nie wiem, ile psów sie tam zmieści :D
-
Filigranowa Fioneczka już w nowym super domku. Do przeniesienia
Sybel replied to Sybel's topic in Już w nowym domu
Nie wiem, czy będę miała jakieś, bo raczej ja jej nie widuje teraz (praca), a moja mama ostatnio, jak złapała aparat, to porobiła masę zbliżeń swojego oka, bo jej sie końce pomyliły :D Tak że nic nie moge obiecac... Ale widuje małą codziennie, podobno młoda non stop skręca do nas do domu... A mi jej brak :| -
Kurcze, a jednak jest ciekawy... Jest z przymróżeniem oka, co w tym złego? To, że nie lubię spasionych labków, czy wrzeszczących mikropsów nie znaczy, że jak takiego znajdę na ulicy, to zostawię - w tym tygodniu wyadoptowałam wrzeszczącego mikruska i co? Biore udział w dyskusji. Troszkę dystansu...
-
Ja miałam przez tydzien na tymczasie takie niecałe 4 kg, wariację na temat sznaucerka chyba. Była najgłośniejsza z całej czwórki, a że była najmniejszym psem, z jakim w zyciu miałam do czynienia, w ogóle jej nie puszczałam, bo się bałam, że się zgubi, wpadnie w jakąś dziurę itd. Ale szczek to miała, że niech ją... Poza tym była na maksa słodka, a teraz mieszka ze sznaucerka olbrzymką, która tylko oczy do nieba unosi, jak mała po niej lata... Ale wiesz co, takie małe, jak się bliżej pozna, mają swój urok :D
-
To w dziwnym miejscu mieszkasz. Księżyc? U mnie na osiedlu sa 3 zapasione biszkoptowe laby i dwa zadbane ttb, które znam i lubię. Sa też normalne laby, owszem, ale najbardziej w oczy rzucaja się te prosiaczki.
-
Kundle nie wchodzą w grę? Bo moze w jakimś dt jest pies o odpowiednim charakterze i niepowtarzalnym wyglądzie?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Do mnie ostatnio trafił psiak bez ogona (podobno taki sie urodził - nie wiem, nie umiem tego określić). Miał kontakt u mnie z dwoma psami, które z takimi psami przynajmniej od 4 lat nie miały kontaktu (bo jeden po raz pierwszy wpuścił po prostu obcego psa na swój teren) i z suką wziętą z ulicy, będącą w dużym stresie. Psy dogadywały się świetnie, co więcej, Tyfus merdał kikutkiem i zarzucał tyłkiem, co odpowiadało merdaniu ogona. Nie było sladów agresji (poza sytuacją, kiedy wpadl razem z Fionką na łeb spiącemu Filipowi, a ten nie wiedzieć czemu sie wkurzył...). Psy są róznej wielkości, Fionka waży 4 kg, Tyfus 9 (i rośnie), Felek 10, ale jest niskopodłogowy, a Filip 15 kg.Są kundlami. Kiedy chodzę z moimi chłopaczkami na spacer, mijamy działkę, na której stoi "jeleń" z drewnianych bali. Moje psy za każdym razem go "wystawiają". Co więcej, Filip wystawił kiedys też kosz na psie kupy, więc generalnie da się psa nabrać.
-
U mnie, jak usilowałysmy złapać Fionkę - była wtedy przerażona, oszalała ze strachu doslownie - to ludzie, którzy chcieli pomóc, lecieli za nią z rykiem "no chodź do pańci chodź!". Dopiero jak tych ludzi przegnałysmy, udało nam się małą złapać.
-
Taaa... Większość nawet nie umie napisac nazwy - labladory i tak dalej. Mnie zabiła koleżanka z pracy, która ma dziewięcioletnią suke yorka, jak jej powiedziałam "wiesz, yorkshire terrier był kiedys psem polującym na szczury w domach robotników, a awanoswał na psa salonowego...", to się obruszyła, że ona nie ma yorkishire terriera, a yorka :|
-
Podobno prawnie rozwiązali na przykład problem spuszczania niedźwiedziej óżłci w taki sposób, że ludziom, którzy hodowali te niedźwiedzie (koszmarne warunki, cewnik na stałe w woreczku żółciowym, od urodzin do smierci w klatce metr na półtora) płacą jakąś kwotę za zamknięcie "biznesu" i oddanie zwierząt organizacjom opiekującym się nimi. Pieniądze zaś są takie, by ci ludzie zaczęli coś innego. Nie wiem, czy obecnie to działa, oglądałam kiedyś film o tym i podobno szło nieźle...
-
Wiem, że biszkoptowy. Też znam świetne, przepiękne psy tej rasy o naprawdę cudownych cechach charakteru, ale są takie [B]wariacje na temat[/B] labradora, które są koszmarne. Po pierwsze biorą je (jak i każdą rasę) ludzie, którzy nie zapewniaja im ruchu, a karmią, bo "on taki głodny". Na osiedlu mam labka (podobno z metryką), który od szczeniaka miał widoczną dysplazję, a właściciele go utuczyli do rozmiarów wieprzka. Jest glupi jak but (albo niewychowany i na tyle mądry, by to wykorzystać) i lezie gdzie chce, nikogo nie słucha, pakuje się na mojego dziesięciokilogramowego Felka zadkiem i go gniecie ignorujac panike mojego psa. Dla jasnosci: naprawdę podobają mi się normalne, dobrze odzywione, ale nie spasione labradory, które umieją się zachowac i są super przedtsawicielami swojej rasy - bez względu na kolor. Nie podobaja mi się tylko te, które wyglądają jak groteskowa wariacja na temat, a są efektem mody na te psy...
-
Widziałam jeden odcinek i mam baaardzo mieszane uczucia. Jak dla mnie facet ma wiele ciekawych pomysłów, ale przesadza z brutalnością i fizyczna ingerencją w szkolenie. Wydaje mi się - może mylnie, nie wiem - że osoba, która wychowuje komus psa z traumą, lękiem czy problemem, powinna raczej instruowac, jak opiekun ma się zachować, co zrobic, niz od razu pokazywać na psie. On chyba usiłuje "złamać" psa, odczulic dość gwałtownie szokiem, jaki wywołuje. W odcinku, który widziałam, pies został opakowany chyba w dwie obroże i szelki, zapakowany jak baleron miał iść na spacer. Nie wiem, czy w takim układzie spacer dla jakiegokolwiek psa byłby przyjemnością, czy raczej traumą... Miałam psy ze zwichrowaną psychiką, z problemem agresji i czasem zdarzyło mi się złapać psa za kark i posadzić albo dać w pysk, jesli chciał komuś zrobic krzywdę, ale było to sporadycznie i w sytuacji, kiedy pies był w takim amoku, ze nic innego nie docierało. Praca nad takim psem trwała długo, ale dawała wymierne skutki. Nie uważam, że pies jest z delikatnego kryształu, moje czasem dostają w tyłek w ramach ostrzeżenia (wytarzaj sie w śledziach etc)
-
Ja nie lubie wariacji na temat labradora - pies taki do połowy uda maksymalnie, zwykle żółty, ze świńskim pyskiem i nalany, spasiony, do tego zwykle niewychowany. Wiem, wina właściciela, ale te psy, z którymi mam kontakt, takie ciepłe, glupawe kluchy, są starszne...
-
eagle się zaciął. Jak ktoś chce się upierać, że zielony to czerwony, to już jego problem... Bo widzę, że tu kilkanaście (kilkadziesiąt?) głosów powtarzających dość rozsądne argumenty wali głową w mur. I nie dotrze, choćbyśmy kankana na rzęsach odtańczyli. ONki na ołtarz, ttb do gazu i koniec, kropka. Smutny, biało-czarny świat bez argumentów, za to wiejący grrozą, ociekający krwią niewinnych (?) ofiar zagryzionych przez dzikie, rządne mordu bestie, sztuk kilkanaście na ogromną populację. Oł jeee...
-
Plus ucieczki, a może nawet wycie po nocach, jak panienki pachną... Miałam takiego spiewaka prawie 20 lat temu i między innymi dlatego wszystkie moje psy są z miejsca kastrowane :P
-
Może to jakaś padaczka? Może na tle nerwowym, pies tęskni, a to działa stresogennie i tak reaguje...
-
MILVA - mieszaniec CzW?! Wilczakowa panienka szuka DS.
Sybel replied to evel's topic in Już w nowym domu
Co sie dzieje u suni? Czemu tyle czasu cisza? -
W sumie biedny ten pies. Nie wiesz, czy chociaż jest wybiegany tak normalnie? Czy tylko sobie strzelili psa, bo "wygląda"? No i wychowa się sam, wybiega się sam, a ludzie go tylko spasą, żeby solidny był...
-
Albo jak atakuje ptaka czy innych, wal mu po pysku gazem pieprzowym. Może się wystraszy i zwieje, a Wasz teren skojarzy z dośc nieprzyjemnym przeżyciem.
-
Myślę, że tak, jak Bonsai napisała, najlepiej psa złapac, zgłosić to do straży miejskiej lub na policje i ludzie bekną mandat. Jeśli sytuacja będzie się powtarzała po interwencji, może jest możliwość, żeby psa tym ludziom odebrać, skoro nie są w stanie się nim własciwie zająć.
-
Taki pyskaty babsztyl się słowem nie odezwie, jak jej kark osobiście, bez psa, na wycieraczkę narobi. Jeszcze podziękuje i spyta, czy podetrzeć... Mnie wkurzają ludzie, którzy idą z małym lub średnim pieskiem, gadają z kolegą/koleżanką lub przez telefon, a psa za sobą wloką. Ten ani nie kucnie, ani nie powącha, ani nie siknie. Raz widziałam taką laskę, jak lazła z yorkiem, a yourk jechał za nią i walił klocka w trakcie tej "jazdy". Wtedy akurat miałam okazję i zapytałam, czy jak ona się załatwia, to ją za każdym razem ktoś z toalety za włosy wywleka, że tak psu nie daje ptysia skręcić...
-
W mieście pies się męczy. Na wsi są warunki na psa...
Sybel replied to zebra12's topic in Wszystko o psach
Najlepsze jest to, że jak się znajdzie złoty środek, to wszyscy mają odpowiednią ilość ruchu i miłości - i psy i ludzie :D Bo jak dla mnie wybiegany, często ubłocony pies, który wraca do domu i pachnie ziemią i wiatrem, to najlepszy moment dnia (no, chyba, że leje i pies wonieje mokrym psem i chce tylko, żeby go wytrzeć i dać spać :D ) -
Moja Fiśka waliła ze 3 dziennie po Hill's, bardzo jej służyło. Po Royalu za to Felicjan teraz produkuje hurtowo do 8 kup dziennie, a Filip na tej samej karmię 2-3, więc to chyba kwestia psa i jego "przerobu". Może w dziale Hill'sa w żywieniu coś więcej na ten temat piszą inni... Fiśka była na Hill'sie jakiś rok - dwa, nie pamiętam dokładnie, ale może to kwestia wieku - miała ponad 11 lat i może już metabolizm nie taki.
-
Na Wojska Polskiego chyba przy placu Kościelnym byla jakaś lecznica, ale nie wiem, czy nadal istnieje. "Pod koniem" odradzam, z tego, co wiem, dość szybko podejmuja decyzję o uśpieniu. Mojego Felka po wypadku chcieli uspic, bo "nie będzie chodził". Dr. Pacałowska była wtedy jego DT, robiła mu pod koniem RTG złamanej nogi i miednicy. Weterynarz, który z nia oglądał zdjęcie, stwierdził, że "z tego już nic nie będzie". Tym czasem "to" ma w pełni sprawny tył, hasa jak kroliczek i świetnie sobie żyje... Znajomej jamniczkę tez od razu chcieli usypiac, ale powiedziała, że przemyśli decyzję i poszła do Sowy, gdzie psa na nogach postawiono szybko i sprawnie. Tak swoją drogą fajnie by było stworzyc taki Certyfikat Zaufania Dogomanii - zaświadczenie wydawane przez to forum weterynarzom, którzy z sercem podchodza do psa, pomagają organizacjom prozwierzęcym i są uczciwi. Na przykład w Sowie ostatnio byłam z moim tymczasowiczem w dzień, w którym go znalazłam. Pani weterynarz obejrzała, zbadała, odrobaczyła, obcięła pazurki, wyczyściła uszy, za co ani grosza nie wzięła, a tylko życzyła powodzenia i dała kilka cennych rad. Dodam, że to niedziela była. Nie cierpię lecznicy As - mam wrażenie, że skupiaja się tam jedynie na kasie i młodych praktykantakch, którcyh są tam tłumy. Zresztą tak długo "badali" mi psa, że tego nie przeżył. Gdybym znała wtedy Sowę, pewnie nadal by żył :| I chipowanie było ostatnio podejżane - jednemu psu natychmiast chip wypadł, więc facet musiał go powtórnie zachipowac, a drugi niby został zachipowany poprawnie, ale żaden czytnik chipa nie wykrył.