Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Kurcze, od prawie 30 lat moje psy bawiły się patykami i nic złego się nie działo i nadal nie dzieje. Ponieważ Felek uwielbia wszelkie kijaszki, a zabawki domowe na spacerze ignoruje, nie zrezygnuję z zabawy patykiem, zresztą nie mam nawet na to wpływu, bo pies bierze patyk i sobie z nim chodzi, ewentualnie czeka, żeby go rzucić. Nigdy nie zdarzyło się, żeby powstała sytuacja chocby potencjalnie niebezpieczna. Psy przeciągaja się we trzy na jednym patyku i mają radochę, podobnie, jak ganiając za kasztanami czy kopiąc doły. Nigdy na przykład nie dawałam psom maskotek, bo balam się, że udławią się wypełnieniem. Co kraj to obyczaj :D
  2. Tylko nie wiem, ile psów sie tam zmieści :D
  3. Nie wiem, czy będę miała jakieś, bo raczej ja jej nie widuje teraz (praca), a moja mama ostatnio, jak złapała aparat, to porobiła masę zbliżeń swojego oka, bo jej sie końce pomyliły :D Tak że nic nie moge obiecac... Ale widuje małą codziennie, podobno młoda non stop skręca do nas do domu... A mi jej brak :|
  4. Kurcze, a jednak jest ciekawy... Jest z przymróżeniem oka, co w tym złego? To, że nie lubię spasionych labków, czy wrzeszczących mikropsów nie znaczy, że jak takiego znajdę na ulicy, to zostawię - w tym tygodniu wyadoptowałam wrzeszczącego mikruska i co? Biore udział w dyskusji. Troszkę dystansu...
  5. Ja miałam przez tydzien na tymczasie takie niecałe 4 kg, wariację na temat sznaucerka chyba. Była najgłośniejsza z całej czwórki, a że była najmniejszym psem, z jakim w zyciu miałam do czynienia, w ogóle jej nie puszczałam, bo się bałam, że się zgubi, wpadnie w jakąś dziurę itd. Ale szczek to miała, że niech ją... Poza tym była na maksa słodka, a teraz mieszka ze sznaucerka olbrzymką, która tylko oczy do nieba unosi, jak mała po niej lata... Ale wiesz co, takie małe, jak się bliżej pozna, mają swój urok :D
  6. To w dziwnym miejscu mieszkasz. Księżyc? U mnie na osiedlu sa 3 zapasione biszkoptowe laby i dwa zadbane ttb, które znam i lubię. Sa też normalne laby, owszem, ale najbardziej w oczy rzucaja się te prosiaczki.
  7. Kundle nie wchodzą w grę? Bo moze w jakimś dt jest pies o odpowiednim charakterze i niepowtarzalnym wyglądzie?
  8. Do mnie ostatnio trafił psiak bez ogona (podobno taki sie urodził - nie wiem, nie umiem tego określić). Miał kontakt u mnie z dwoma psami, które z takimi psami przynajmniej od 4 lat nie miały kontaktu (bo jeden po raz pierwszy wpuścił po prostu obcego psa na swój teren) i z suką wziętą z ulicy, będącą w dużym stresie. Psy dogadywały się świetnie, co więcej, Tyfus merdał kikutkiem i zarzucał tyłkiem, co odpowiadało merdaniu ogona. Nie było sladów agresji (poza sytuacją, kiedy wpadl razem z Fionką na łeb spiącemu Filipowi, a ten nie wiedzieć czemu sie wkurzył...). Psy są róznej wielkości, Fionka waży 4 kg, Tyfus 9 (i rośnie), Felek 10, ale jest niskopodłogowy, a Filip 15 kg.Są kundlami. Kiedy chodzę z moimi chłopaczkami na spacer, mijamy działkę, na której stoi "jeleń" z drewnianych bali. Moje psy za każdym razem go "wystawiają". Co więcej, Filip wystawił kiedys też kosz na psie kupy, więc generalnie da się psa nabrać.
  9. U mnie, jak usilowałysmy złapać Fionkę - była wtedy przerażona, oszalała ze strachu doslownie - to ludzie, którzy chcieli pomóc, lecieli za nią z rykiem "no chodź do pańci chodź!". Dopiero jak tych ludzi przegnałysmy, udało nam się małą złapać.
  10. Taaa... Większość nawet nie umie napisac nazwy - labladory i tak dalej. Mnie zabiła koleżanka z pracy, która ma dziewięcioletnią suke yorka, jak jej powiedziałam "wiesz, yorkshire terrier był kiedys psem polującym na szczury w domach robotników, a awanoswał na psa salonowego...", to się obruszyła, że ona nie ma yorkishire terriera, a yorka :|
  11. Podobno prawnie rozwiązali na przykład problem spuszczania niedźwiedziej óżłci w taki sposób, że ludziom, którzy hodowali te niedźwiedzie (koszmarne warunki, cewnik na stałe w woreczku żółciowym, od urodzin do smierci w klatce metr na półtora) płacą jakąś kwotę za zamknięcie "biznesu" i oddanie zwierząt organizacjom opiekującym się nimi. Pieniądze zaś są takie, by ci ludzie zaczęli coś innego. Nie wiem, czy obecnie to działa, oglądałam kiedyś film o tym i podobno szło nieźle...
  12. Wiem, że biszkoptowy. Też znam świetne, przepiękne psy tej rasy o naprawdę cudownych cechach charakteru, ale są takie [B]wariacje na temat[/B] labradora, które są koszmarne. Po pierwsze biorą je (jak i każdą rasę) ludzie, którzy nie zapewniaja im ruchu, a karmią, bo "on taki głodny". Na osiedlu mam labka (podobno z metryką), który od szczeniaka miał widoczną dysplazję, a właściciele go utuczyli do rozmiarów wieprzka. Jest glupi jak but (albo niewychowany i na tyle mądry, by to wykorzystać) i lezie gdzie chce, nikogo nie słucha, pakuje się na mojego dziesięciokilogramowego Felka zadkiem i go gniecie ignorujac panike mojego psa. Dla jasnosci: naprawdę podobają mi się normalne, dobrze odzywione, ale nie spasione labradory, które umieją się zachowac i są super przedtsawicielami swojej rasy - bez względu na kolor. Nie podobaja mi się tylko te, które wyglądają jak groteskowa wariacja na temat, a są efektem mody na te psy...
  13. Widziałam jeden odcinek i mam baaardzo mieszane uczucia. Jak dla mnie facet ma wiele ciekawych pomysłów, ale przesadza z brutalnością i fizyczna ingerencją w szkolenie. Wydaje mi się - może mylnie, nie wiem - że osoba, która wychowuje komus psa z traumą, lękiem czy problemem, powinna raczej instruowac, jak opiekun ma się zachować, co zrobic, niz od razu pokazywać na psie. On chyba usiłuje "złamać" psa, odczulic dość gwałtownie szokiem, jaki wywołuje. W odcinku, który widziałam, pies został opakowany chyba w dwie obroże i szelki, zapakowany jak baleron miał iść na spacer. Nie wiem, czy w takim układzie spacer dla jakiegokolwiek psa byłby przyjemnością, czy raczej traumą... Miałam psy ze zwichrowaną psychiką, z problemem agresji i czasem zdarzyło mi się złapać psa za kark i posadzić albo dać w pysk, jesli chciał komuś zrobic krzywdę, ale było to sporadycznie i w sytuacji, kiedy pies był w takim amoku, ze nic innego nie docierało. Praca nad takim psem trwała długo, ale dawała wymierne skutki. Nie uważam, że pies jest z delikatnego kryształu, moje czasem dostają w tyłek w ramach ostrzeżenia (wytarzaj sie w śledziach etc)
  14. Ja nie lubie wariacji na temat labradora - pies taki do połowy uda maksymalnie, zwykle żółty, ze świńskim pyskiem i nalany, spasiony, do tego zwykle niewychowany. Wiem, wina właściciela, ale te psy, z którymi mam kontakt, takie ciepłe, glupawe kluchy, są starszne...
  15. eagle się zaciął. Jak ktoś chce się upierać, że zielony to czerwony, to już jego problem... Bo widzę, że tu kilkanaście (kilkadziesiąt?) głosów powtarzających dość rozsądne argumenty wali głową w mur. I nie dotrze, choćbyśmy kankana na rzęsach odtańczyli. ONki na ołtarz, ttb do gazu i koniec, kropka. Smutny, biało-czarny świat bez argumentów, za to wiejący grrozą, ociekający krwią niewinnych (?) ofiar zagryzionych przez dzikie, rządne mordu bestie, sztuk kilkanaście na ogromną populację. Oł jeee...
  16. Plus ucieczki, a może nawet wycie po nocach, jak panienki pachną... Miałam takiego spiewaka prawie 20 lat temu i między innymi dlatego wszystkie moje psy są z miejsca kastrowane :P
  17. Może to jakaś padaczka? Może na tle nerwowym, pies tęskni, a to działa stresogennie i tak reaguje...
  18. Co sie dzieje u suni? Czemu tyle czasu cisza?
  19. W sumie biedny ten pies. Nie wiesz, czy chociaż jest wybiegany tak normalnie? Czy tylko sobie strzelili psa, bo "wygląda"? No i wychowa się sam, wybiega się sam, a ludzie go tylko spasą, żeby solidny był...
  20. Albo jak atakuje ptaka czy innych, wal mu po pysku gazem pieprzowym. Może się wystraszy i zwieje, a Wasz teren skojarzy z dośc nieprzyjemnym przeżyciem.
  21. Myślę, że tak, jak Bonsai napisała, najlepiej psa złapac, zgłosić to do straży miejskiej lub na policje i ludzie bekną mandat. Jeśli sytuacja będzie się powtarzała po interwencji, może jest możliwość, żeby psa tym ludziom odebrać, skoro nie są w stanie się nim własciwie zająć.
  22. Taki pyskaty babsztyl się słowem nie odezwie, jak jej kark osobiście, bez psa, na wycieraczkę narobi. Jeszcze podziękuje i spyta, czy podetrzeć... Mnie wkurzają ludzie, którzy idą z małym lub średnim pieskiem, gadają z kolegą/koleżanką lub przez telefon, a psa za sobą wloką. Ten ani nie kucnie, ani nie powącha, ani nie siknie. Raz widziałam taką laskę, jak lazła z yorkiem, a yourk jechał za nią i walił klocka w trakcie tej "jazdy". Wtedy akurat miałam okazję i zapytałam, czy jak ona się załatwia, to ją za każdym razem ktoś z toalety za włosy wywleka, że tak psu nie daje ptysia skręcić...
  23. Najlepsze jest to, że jak się znajdzie złoty środek, to wszyscy mają odpowiednią ilość ruchu i miłości - i psy i ludzie :D Bo jak dla mnie wybiegany, często ubłocony pies, który wraca do domu i pachnie ziemią i wiatrem, to najlepszy moment dnia (no, chyba, że leje i pies wonieje mokrym psem i chce tylko, żeby go wytrzeć i dać spać :D )
  24. Moja Fiśka waliła ze 3 dziennie po Hill's, bardzo jej służyło. Po Royalu za to Felicjan teraz produkuje hurtowo do 8 kup dziennie, a Filip na tej samej karmię 2-3, więc to chyba kwestia psa i jego "przerobu". Może w dziale Hill'sa w żywieniu coś więcej na ten temat piszą inni... Fiśka była na Hill'sie jakiś rok - dwa, nie pamiętam dokładnie, ale może to kwestia wieku - miała ponad 11 lat i może już metabolizm nie taki.
  25. Na Wojska Polskiego chyba przy placu Kościelnym byla jakaś lecznica, ale nie wiem, czy nadal istnieje. "Pod koniem" odradzam, z tego, co wiem, dość szybko podejmuja decyzję o uśpieniu. Mojego Felka po wypadku chcieli uspic, bo "nie będzie chodził". Dr. Pacałowska była wtedy jego DT, robiła mu pod koniem RTG złamanej nogi i miednicy. Weterynarz, który z nia oglądał zdjęcie, stwierdził, że "z tego już nic nie będzie". Tym czasem "to" ma w pełni sprawny tył, hasa jak kroliczek i świetnie sobie żyje... Znajomej jamniczkę tez od razu chcieli usypiac, ale powiedziała, że przemyśli decyzję i poszła do Sowy, gdzie psa na nogach postawiono szybko i sprawnie. Tak swoją drogą fajnie by było stworzyc taki Certyfikat Zaufania Dogomanii - zaświadczenie wydawane przez to forum weterynarzom, którzy z sercem podchodza do psa, pomagają organizacjom prozwierzęcym i są uczciwi. Na przykład w Sowie ostatnio byłam z moim tymczasowiczem w dzień, w którym go znalazłam. Pani weterynarz obejrzała, zbadała, odrobaczyła, obcięła pazurki, wyczyściła uszy, za co ani grosza nie wzięła, a tylko życzyła powodzenia i dała kilka cennych rad. Dodam, że to niedziela była. Nie cierpię lecznicy As - mam wrażenie, że skupiaja się tam jedynie na kasie i młodych praktykantakch, którcyh są tam tłumy. Zresztą tak długo "badali" mi psa, że tego nie przeżył. Gdybym znała wtedy Sowę, pewnie nadal by żył :| I chipowanie było ostatnio podejżane - jednemu psu natychmiast chip wypadł, więc facet musiał go powtórnie zachipowac, a drugi niby został zachipowany poprawnie, ale żaden czytnik chipa nie wykrył.
×
×
  • Create New...