-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sybel
-
Szkielet psa !Stareńkie,pinczerowate cudo - JUŻ W DOMKU STAŁYM ! :)
Sybel replied to Borówka16's topic in Już w nowym domu
Z mojego doświadczenia wiem, że coś takiego działa. Mój pies też jest taki szurnięty, jak do nas trafił, to za pierwszym razem wszedł do domu z moimi pozostałymi psami, więc od początku były jego stadem, chociaż próbował rządzić (Ale mu nie wyszło, dostał w pysk od mojej suni i pół dnia siedział z fochem pod stołem). Postanowiliśmy zaprzyjaźnić go z psami mojego TZ, bo na wszystkie psy się rzucał. Najpierw zabrałam na działkę leśną moje psy (wtedy już dwa niestety). Poznały teren, poznaczyły, uznały za swój, przy okazji poznały zapach psów TZ. W następny weekend pojechały tam psy mojego TZ, żeby tez poznać zapachy. Kolejny tydzień był przeznaczony na poznanie psów. Po prostu puściliśmy całą czwórkę luzem (w kagańcach oczywiście, plastkiowych i miękkich dość) i nie ingerowaliśmy, jeśli nie było ostro. Najpierw psy były sztywne, skakały na siebie, przepychały się. Układ był taki: Ami - 13 lat, w doskonałej formie, bardzo pewny siebie, własciciel działki, Maja - 4 lata, współlokatorka Amika, rozkoszna jak majowe cielę, ale obrazona na Filipa, bo ją kiedyś dziabnął w udo, jak była bezdomna jeszcze, Filip - 11 lat, problemowy pan, ale tak naprawdę kochany, Felek - 5 lat, współlokator Filipa, ma wszystko gdzieś. Generalnie pierwsze dwa - trzy spotkania były bardzo stresujace, psy się przepychały, tłamsiły, ustawiały po kątach. Trzeba je było zostawic w spokoju, a się ładnie dotarły, ustaliły hierarchię i teraz są już normalnym stadkiem, zrelaksowanym, skorym do zabaw, śpią razem. Teraz będziemy tam wprowadzac piatego psa, Tyfusa, półrocznego szczeniaka. Tak dla jasności wszystkie psy są wykastrowane/wysterylizowane, Tyfusa to czeka za jakieś 2-3 tygodnie. Po procesie zapoznawania na działkach Filip teraz wpuścił do domu dwa bezdomne psiaki, nie miał z tym problemu, choc rok temu by je zeżarł. -
Proponuję zaadoptować jeszcze ze trzy dziki, kota i jelenia...
-
Ostatnio przeglądałam stronę mojego schroniska i znalazłam kilka ogłoszeń, że znaleziono zachipowanego psa, ale numeru nie ma bazie Safe Animal i jeszcze jakiejś... W efekcie pojechałam do Kakadu i zainwestowałam 60 zł w dwa medaliki metalowe z wygrawerowanymi imionami psów i numerami telefonów do nas. Rozważamy z moim TZ jeszcze wytatuowanie im na tyłkach mapy do domu :| Suka mojego TZ zgubiła ostatnio taki numerek razem z szelkami i przypiętym do nich kagańcem...
-
Duża beżowa suka, nieco bardziej włochata, taka w sumie kremowa, gładka, o urodzie łagodnego psiaka? I mały czarny podpalany krótkowłosy (tak do kolan)? To by były dwa z tamtej ekipy. Czyli dwa w miarę bezpieczne. Nie wiem, co z haszczakiem i tym bez ogonka. Ostatnio tam nie jeździłam, bo czasu mało miałam. Daderma, pilnuj psa, bo może go szlag trafić po prostu (dziki, dzikie psy, samochody, ludzie). Puszczasz psa w lesie, jak wiesz, że ucieka? ło matko...
-
Jak pies śpi, to może podchodź do niego i najpierw oferuj smaczek, który pies lubi, podawaj go i mów do niego łagodnie, ze dobry pies itd. Z czasem dodaj do tego głaskanie. Może to go pozytywnie ukierunkuje, pokaże, że budzenie jest ok. Na pewno musisz dokładnie sprawdzić, jak wobec psa zachowują sie dzieci, czy nie gniotą go, kiedy śpi, czy nie ma powodów do agresji obronnej.
-
No tak, ale Ty musisz u taty pomieszkać ze względu na wyjazd mamy, tak? Mama zna sytuację dobrze?
-
Kurcze, może faktycznie mama się zgodzi zapoznać Danseia z buldożką. U mnie były trzy psy w domu i było super, a dla yorczki to szansa na stanie się psem zamiast zabawką. Nie lubię ludzi, którzy myślą przy użyciu kolorowych magazynów i TV... Jeśli sie zdecydujecie zapoznać psy, zróbcie to na neutralnym gruncie i weźcie psy razem do domu - może będzie ok. W ostateczności bym poszukała dla Danseia dobrego domu, byle nie trafił do budy - choć wiem, sama chyba bym nie potrafiła podjąć takiej decyzji.
-
Ok, a co na to wszystko Twoja Mama? Bo wiesz, to jest takie ustawianie Ciebie w drugim rzędzie, za jakąś tam gwiasssdeczką z ładnym pudełkiem zamiast głowy. Może ostry foch do Ojca, że bardziej liczy się z Tą Panią (własnie tak) niz z własnym dzieckiem? Może pojedź mu po sumieniu, jeśli inaczej nie dociera. I uświadom Pańcię, że yorki to super wybór, praktyczne szczurołapy biedoty (takie jest pierwotne przeznaczenie rasy, proponuje o nich poczytać i wyskoczyć Pańci z historią jej pieseczka ;) ), więc jesli by Wam się gryzonie zalęgły, przynajmniej sie do czegos przyda. Co za chory układ, współczuję Ci. Fajne podejście Ojca do własnej Córki :|
-
Nie wiem, czy te psy są bezdomne. Na razie daję o nich znać, jeżdżę tam często, a widziałam je pierwszy raz. Może ktoś ich szuka, a może ktoś je zna? W tamtej okolicy jest dużo psów luzem i nie wiem, czy ma sens za nimi latać po lesie, wyglądały na zdrowe i najedzone. Cholerka, jak wyłapać cztery psy w lesie? Będę się teraz rozglądać i zobaczymy, co dalej.
-
Szkielet psa !Stareńkie,pinczerowate cudo - JUŻ W DOMKU STAŁYM ! :)
Sybel replied to Borówka16's topic in Już w nowym domu
Dostałam PW od Borówki, ale my raczej nie damy rady, bardzo ciężko z czasem u nas :| Retkinia to hen od nas, bo my z Dołów, więc raczej nas nie będzie. Przepraszam :| -
Dziś jechałam z moim TZ przez Łagiewniki. W okolicy ulicy Serwituty (w zasadzie u jej wylotu w Okólną) tuż przy Moskalikach latały cztery psy: mały żółty bez ogona, duży beżowy, husky z białą maską, czarnym łbem i nietypowo umaszczonym zadem i czwarty piesek, który tylko mi mignął. Nie mogłam niestety ich wziąć, bo w samochodzie już miałam 2 psy. Może ktoś szuka tych psów? Nie wyglądały na zabiedzone, nie wiem, czy są bezdomne, czy tylko latają luzem, ale może komuś się ta informacja przyda.
-
Bosz... Jaki ładny :| Szkoda, że nie trafił na moją mamę, jakby jej pod nogi wypadł, to by wzięła. A tak... Niestety nie damy rady, mama idzie niedługo na operację. Zastanawiam się, co zrobić... Ogłaszacie go w dziale PONów? Może tam ktoś się ulituje?
-
Ja mam szczęście do dzieciaków i psów. Jak spotykam dzieciaki, to albo sie odsuwają, albo pytają, czy mogą pogłaskać. Najlepszy był jeden chłopiec, który stwierdził, że mam piękne psy, pewnie "championy" :D W ogóle spotykam fajne dzieciaki, może dlatego, ze zwykle się szczerzę do nich pierwsza, małpuje i miny strzelam - inaczej nie umiem. Jak miałam duże psy, to wtedy miałam czasem problemy, bo ktoś szczuł. Obecne moje psy wyglądają jak ciepłe kluchy (nie spasione, a po prostu rozpuszczone). Raz tylko ogromna mastiffka przeciągnęła swojego pana, ważącego przynajmniej o 15kg mniej od niej, przez bardzo ruchliwą ulicę, bo... chciała powąchać moje psy - miałam wtedy 3. Wtedy zawału prawie dostałam, jakby facet zwlekał jeszcze 5 sekund, suka by w nos gazem dostała - niestety zdążył ją zabrać.
-
[MLB] Alfik - Mały, śliczny, dobrze wychowany kudłacz:)
Sybel replied to Hotel KADIF's topic in Już w nowym domu
Może wieczorem ma stres, bo nie widzi dobrze w ciemności? Warto oczka sprawdzić. Mam dośc podobnego w zachowaniu psa - to znaczy był taki, jak do nas trafił. Nie dało się go dotknąć, jak spał, a chciało się usiąść obok na kanapie, albo go podrapać, odbijało mu. Nie dawał się czesać - najbardziej drażliwymi strefami był ogon i łapy. W ciemności średnio widzi, na wieczornym spacerze jest zawsze najbardziej podniecony, usiłuje non stop polować. Teraz jest ok z dotykaniem, chodzi do fryzjera, włazi na kolana, śpi z nami na kanapie, jak oglądamy film. Potrzeba mu czasu, utraty jajek i duzo czułości, a będzie ok. No i warto szkolić pozytywnie, może jak leży na tej półeczce, to podchodzić i dawać mu coś dobrego stopniowo dodając głaski? -
Szkielet psa !Stareńkie,pinczerowate cudo - JUŻ W DOMKU STAŁYM ! :)
Sybel replied to Borówka16's topic in Już w nowym domu
Ja niestety nie pomogę - muszę w sobotę być w Zgierzu :| -
Ja jestem w tej chwili w takiej sytuacji, że mogę zarysować pomysł, ale realizacji nie jestem w stanie się podjąć. Mama idzie na początku listopada na operację - raczka jej będą wycinać. Poza tym remontuję własne mieszkanie i jestem po uszy w nerwach i syfie :| Mój zapał na bank by był w tej chwili słomiany :(
-
Prośba o radę.Mieszkam sama,chcę wziąć kundelka 1-rocznego...
Sybel replied to nija's topic in Wszystko o psach
Nija, spotkałaś się z tym, że intercity wyliczało ilość bagażu? Możesz psa wziąć do klatki, klatkę postawić obok siebie, czy na podłodze, a drzwiczki - jeśli pasażerowie ok - otworzyć. I tyle, pies w klatce, nikt nie mówił o drzwiczkach. A jeśli mała jest mała, to torba na psa na kolana i spokój. -
Ewentualnie gdyby jakaś fundacja prozwierzęca przygotowała wniosek do UE: kurs edukacyjny dla dzieci w wieku szkolnym mający na celu uświadomienie o potrzebach zwierząt domowych i ekologii ( a co :P ) w celu zmniejszenia problemu bezdomności zwierząt w POLSCE. Powiedzmy, że robiła by to organizacją ogólnopolska mająca oddziały w każdym województwie lub grupa organizacji (bo nie wiem, czy projekt raczej wojewódzki, czy ogólnopolski). Cele akcji i na co pozyskać fundusze: 1. (?) Budowa w każdym województwie ośrodka edukacyjnego dla dzieci połęczonego z centrum rehabilitacji weterynaryjnej i behawioralnej zwierząt 2. finanse na materiały pomocnicze - książki, ulotki, materiały edukacyjne (sztywne smycze z obrożą, czy psie fantomy, jak te niemowlaki, co w szkołach bywają) 3. przygotowanie projektu kursu obejmującego wszystkie klasy szkół podstawowych, gimnazjów i średnich, ewentualnie też zajęcia dla studentów pedagogiki i weterynarii. Przecież coś takiego dało by się zrobić, bez proszenia o to państwa. Tylko musieli by być chętni, trzeba by znaleźć odpowiedni kierunek w finansach od UE i by poszło. Serio. Mogło by to byc oparte o wolontariat (plus szkolenia dla wolontariuszy), za to by powstały fajne ośrodki. Można by tez uczyć, jak zachowac się, gdy znajdzie się pisklę, sarenkę, lisa, czy ranne ziwerzę.
-
Ja bym pojechała w takim razie na ostro: to, ze sam jesz takie g*wna, jak pasztet nie znaczy, że pies może je jeść. Pokaż, że jesteś od niego mądrzejszy z łaski swojej!" - na mojego ojca podziałało, ale my generalnie mamy sposób porozumiewania często graniczący z awanturą. Podkreśl, że pies jest TWÓJ, ma wyznaczone pory posiłków i dietę określoną przez weterynarza, a jeśli tatuś zabije Ci psa swoim egoizmem, do końca życia mu nie wybaczysz. Po bandzie, ale może dotrze.
-
Co do żywienia - ona nie może, czy nie lubi jeść innej karmy? Bo to zasadnicza różnica. Przykro mi, że znalazłyście się w takiej sytuacji - mam na myśli Was wszystkie. Pamiętajcie, że ta strata, która dotknęła Was, dotknęła też Lunę, ona tez straciła kogos bardzo bliskiego. Może spróbujcie poukładać sobie jeszcze raz wszystko, w weekend pojedźcie razem do lasu czy gdzieś na długi spacer, pobawcie się piłką czy patykiem, uciekajcie Lunie, chowajcie się jej. Może takie spacery pomogą jako zbiorowa terapia, nieco spóźniona, ale jednak. Mi w każdym razie spacery z psami pomogły, gdy straciłam bliskich, dodały mi sił i chęci do życia. Jesli to nie pomoże, to poróbcie Lunie zdjęcia i ją ogłaszajcie ze zdjęciami.
-
Szelki - pasy samochodowe -> proszę o porównanie i rady
Sybel replied to Sybel's topic in Obroże i smycze
Rozważałam same takie paski, ale one do forda nie pasują... Psy mają zwyczajne szelki, więc w naszym fiacie da radę, ale psu siostry chyba i tak trzeba całe szelki kupić... Albo sami zrobimy takie pasy. -
Biorąc pod uwagę, że na dogo jestem siedząc w pracy (do 20 na przykład), to faktycznie - zbrodnia przeciwko psiejskości, w tym czasie mogła bym czytać pudelka... Każdy pomaga tak, jak może, podobnie, jak zabija czas tak, jak może. Dodam, że w pracy nudzi mi się okropnie i cenię sobie własnie takie niezobowiązujące dyskusje, jesli podejmuje się je na luzie, z przymrużeniem oka i dystansem. Jesli o ludzi idzie, to też mam swoje gatunki, których nie cierpię, ale segreguję je pod kątem poglądów (politycznych, religijnych etc.), więc się z takimi ludźmi nie bratam. Ale człowiek sam sobie zwykle poradzi - a pies nie. I nie godzę się na ocenianie, ile ktoś pomaga - masz przepraszam miarkę? Centymetr pomagania? Czy taką dziurkowaną do spaghetti? Daruj sobie już to moralizowanie, przerabiałam z teściową niejednokrotnie i nie dała rady. Efekt wyszedł doskonale odwrotny do jej zamierzeń. Uwielbiam klikac bezproduktywnie. Pozwala mi się to zrelaksować i odpocząć od szalonych anglików dzowniących z bzdurami (tak, ich też dzielę na tych, których lubię i tych, których naprawdę nie cierpię).
-
Moje psy nie noszą w domu obroży, odkąd sięgnę pamięcią, żaden pies nie nosił. Mamy stały rytuał zakładania szelek przed spacerem i entuzjastycznego zdejmowania po spacerze, a obroże jakieś tam w domu mam zabytkowe z czasów przedszelkowych, w zasadzie trzymane na ewentualność jakiejś bidy do złapania. Za to mam tego spory wybór, rozmiary od mini do mega :D. Ostatnio sunię w obroży znalazłam, niestety właściciel sie nie odnalazł i sunia poszła do nowego domu. Obroża była czerwona, skórzana, taka stara, oberwana, pełna demolka. Jak ją małej zdjęlam po przyniesieniu do domu, okazało się, że ma znacznie krótszą, wytartą sierść na karku własnie po obrozy. Pies mojego TZ też chodził zawsze w obroży, ale jak psa poznałam, to się uparłam na szelki dla niego, potem znalazłam im drugiego psa, tez uparłam się na szelki i nie noszą nic w domu :P Wiem, jestem straszna... :> Tyle, że Ami też miał kark od obrozy wytarty.
-
Mam taka i taką i jestem za taśmową - jak pies pociągnie, a mało mądra pańcia (patrz - ja) złapie inteligentnie za sznurek, to się tak fajnie wypala. wyślizguje niemiły rowek w dłoni i się długo goi. Łatwiej taśmę złapać, jak się ma jeszcze ten odruch po poprzednich, niezwijanych smyczach. W domu mam 3 flexi i jestem ogromnie zadowolona, psy się szybko nauczyły, jak to działa, więc komfortowo nam się łazi.