Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. [QUOTE]sybel: czyli skoro trzymam psa w kojcu, budzie i ogólnie na dworze to taki pies ma lepiej od tego który spędza życie na balkonie? Drażnią mnie ludzie, którzy uważają, że więź z psem można nawiązać tylko wtedy, kiedy będzie on spał a nami w łóżku i jadł z naszego talerza. [/QUOTE] Mam balkon, na którym psy polegują. Mam łózko, czasem coś wskoczy, ale mają swoje miejsca, podobnie miski. Jeśli ma się psa ułożonego, który mieszka w domu z ogrodem, to nic nie stoi na przeszkodzie, by towarzyszył człowiekowi na codzień. Dla mnie prywatnie pies w kojcu może się znaleźć tylko, jeśli nie cierpi siedzieć w domu (np. sierść ma taką, że się gotuje), masz tyle psó na DT, że się gryzą lub pies jest w schronisku. I tyle z mojej strony.
  2. Ja mam wątpliwośći co do sznurków. Po pierwsze - oplute zaczynają cuchnąć pleśnią. Po drugie są psy, które to łykają, znajomy pies w ten sposób załatwił sobie jelita. Nie wiem, czy to dobry patent. Ja moim daję piłki lateksowe, albo takie gumowe lanki solidne, ewentualnie do przeciągania mam wielkie gumowe kółko (średnica 20 cm). Żadnych szmacianych, żadnych pluszaków i sznurków. Wolę patyki i kasztany na zewnątrz i piłeczki w domu.
  3. Ja miałam raz akcję, jak pies przeleciał do nas przez ulicę. Mój Filip od razu wpadł w szał, tamten zaczął skakać wokół to na chodnik, to na ulicę. Właściciel się w końcu łaskawie zjawił i zaczął psa lać. Jak po nim pojechałam... Poinformowałam go, że za własną głupotę powinien sam sobie w łeb karabińczykiem strzelić, bo to jego obowiązek pilnować psa, a jak nie słucha, to na smycz.
  4. Nie wiem, jak to z mandatem wygląda, ale generalnie na wsi pokutuje myślenie "pieski się tak ładnie kochają, niech mają frajdę, a szczeniaki się potopi" - na policję bym raczej nie liczyła. Powiem tak: miałam sukę, dostała cieczki 3 tygodnie po tym, jak ją wzięłam, a tydzień po wyjściu z parwowirozy. Mieszkam w bloku, ale na łbie stanęłam, żeby cieczkę bez szwanku przetrwać, a natychmiast po niej sterylka. Suka żyła w dobrym zdrowiu 13 lat, miała opinię "starej ladacznicy" - dosłownie - bo zwiewała nam (szelki, obroża, nawte by ją można było za łapy do smyczy przywiązać, a i tak by zwiała) i sprowadzała okoliczne psy. Rekord pod domem - 12. Do tej pory cieszę się z jej sterylki :P Suka sąsiadów była puszczana luzem, co roku miała jakieś zastrzyki hormonalne. Owszem, dożyła 19 lat (taka mikro była), ale guzy sutków po chodnik, ciągle jakieś problemy zdrowotne. Podobnie dwie jamniczki innej znajomej - non stop wycinane guzy sutka, w końcu biegiem sterylka, jak u starszej ropomacicze wyszło. Nie chcesz mieć problemu teraz i w przyszłości - umów sukę na zabieg. Możesz spróbować albo w dobrej lecznicy, albo w jakimś schronisku (u mnie akurat dla Zgierza Medor ciacha psy i suki, podobno mają od tego dobrą, sprawdzoną wetkę, a nie biorą za to kasy, jak kogoś nie stać). Jeśli chodzi o kotłownię - większość tu obecnych wychodzi z założenia, że pies to towarzysz życia codziennego, tzn. bierze aktywny udział w życiu rodziny. Ktoś kiedyś odpowiedział na pytanie ludzi o setera w kojcu tak: "najlepiej nadawał by się pies gipsowy". Pies musi mieć kontakt z człowiekiem, jak masz dom i trzymasz psa w kotłowni, to jak dla mnie coś jest nie halo. Jeśli psy przeszkadzają w wystroju wnętrz, to może jednak lepiej wziąć te myszki czy ptaszki - stawiasz pojemnik i spokój. Pies naprawdę wymaga kontaktu z człowiekiem, a taki kontakt na codzień to jest świetna nauka - np. w kuchni, przy stole, wśród gości. Pies się non stop socjalizuje i doucza.
  5. O tak, obaj panowie z tej lecznicy, panie zresztą jak najbardziej też są super, mają podejście do psa :)
  6. Eagle, czy Ty umiesz w ogóle czytać, czy tylko robisz kopiuj - wklej, jak się kilka postów pojawia? Rozumienie tekstu pisanego nie wychodzi za mocno... Te psy są baardzo liczne, więc i liczba pogryzień i zagryzień będzie większa, co jest logiczne. Może jednak zamiast szastać amerykańskimi statystykami przytocz polskie, co? Bo amerykanie zabijają się na tyle sposobów, że nagroda Darwina jest chyba u nich najpopularniejszą zdobyczą. Ci ludzie wyobraźni za grosz nie posiadają. W Polsce - jestem tego pewna - najwięcej będzie pogryzień śmiertelnych na wsiach, przez watahy psów pochodzących od ONków. Bo i tych psów jest u nas bardzo dużo i warunki bytowe są u nich koszmarne. Po pogryzieniu przez ttb do schronisk trafiają całkiem spore stada psów w typie ttb, które albo trafiają pod igłę, albo do sensownych domów. Ich właściciele są jednak często świadomi ?(lub przez psy uświadamiani), że te psy są bardzo silne, co skłania ich do zmiany podejścia do pupila.
  7. Rita, co nagle, to po diable, jak to moja Babcia mawiała. Jeden dzień chyba nie zrobi różnicy (mam nadzieję...)
  8. Tak mi się przypomniały dwie sytuacje, kiedy katechetka, jak się okazało, siostra biskupa u mnie, doprowadziła całą moją klasę do płaczu. Może nawte trzy takie sytuacje były... Jedna, to jak dzieciakom z zerówki tłumaczyła aborcję - że rodzice swoje dzieci zabijają, więc powinniśmy pamiętać, że my, czy nasze rodzeństwo możemy zostać przez rodziców zabici. Do domu wpadłam z płaczem i rzuciłam się ratować młodszą siostrę. Rok później ta sama pani walnęła nam "wy sobie nie myślcie, małe dzieci umierają we śnie", więc cała klasa przez jakiś zcas nie spała, aż rodzice wydusili z nas, w czym rzecz. Potem pani szaklowała ucznia, który był Arabem. Po tej sytuacji wkroczyła moja mama z jeszcze jedną, zrobiła rozpierduchę i pani poszła na odwyk alkoholowy, bo okazało się, że chodziła do szkoły naprana jak szpadel. Potem podobno braciszek załatwił jej poasdę w innej szkole... Co się dziwić, że tacy ludzie traktują zwierzęta jako przedmioty... Niestety są baaardzo egoistyczni, wiedzą, że mogą robić, co im się podoba, bo są nietykalni. I tak to trwa i trwa... Tak sobie swoją drogą myślę, jak by wyglądała polska religijność (nie mówię o tej szczerej, oddanej i połaczonej z naprawdę fantastycznymi duchownymi, bo są tacy, ale działają po cichu w stosunku do głośnych i agresywnych prostaków), gdyby wprowadzić podatek na utrzymanie swojej religii w kraju, jak w Niemczech. Taki fundusz na kościół (dowolny), jedyne źródło utrzymania takich organizacji.
  9. Wiecie, ja mojego Felka pakuję na kanapę i tam szczotkuję, a potem czyszczę obicie raz dwa i po krzyku. A Filip i tak nie daje się czesać, woli strzyżenie, bo jak my go czeszemy, to jest histeria, a u fryzjerek zasypia na stole gnojek...
  10. Tak, poszło, ale pół godziny szukałam karty kodów (bo ją schowałam tak, żeby zawsze była pod ręką...) O ludzie, ja nie powinnam mieć dostępu do bankowości internetowej :D Mam nadzieję, że kasa się przyda, niestety nie mogę na stałe zadeklarowac, bo mam remont i nie wiem, czy za miesiąc o tej porze nie będę na minusie.
  11. Jednorazowo mogę dołożyć na niego 50 zł, tylko proszę o konto, na które można zrobić przelew. Miało być już wczoraj, ale nie mogłam jeszcze odblokować konta internetowego w banku...
  12. Myślałam, że on raczej wysoki jest, nie spodziewałam się takiego śmisznego przegubowca... Bidul... A taki fajny psiak, czym sobie zasłużył na taki los?
  13. Miałam agresywnego dalmatyńczyka, i to tak, że w amok wpadał. Wychodziłam z nim na spacer od III klasy liceum, kiedy to go znalazłam. I kurcze... Jakoś NIGDY nie miałam problemu z utrzymaniem go, choć na widok psa wpadał w amok i raz dziabnął mnie w udo (ale mnie, nie psa, poza tym złapał i puścił). Mam teraz psa agresywnego, kiedy inny pies, mniejszy, podelciał i zaatakował, mój go stłamsił, ale nie ugryzł. Nie prowadzam go w kagańcu, dalmatyńczyka też nie prowadzałam (pakował kaganiec w g*wno, a potem wycierał o spodnie, żeby moje... ale przechodniów, jesli sięgnął), a w uździe, więc nigdy nie zdołał ugryźć psa. Wiedziałam, że był stuknięty, więc pełna czujność. Wychodzę z założenia, że jeśli masz psa, pies jest agresywny i z duża furią reaguje na zaczepki, to odpowiadasz za bezpieczeństwo swojego psa i wszystkich wokół, bez względu na to, czy są luzem, czy na smyczy. Jeśli duży pies luzem atakuje Twojego, walisz gazem pieprzowym w nos agresora - lepsze to, niż jatka. Dodam, ze zarówno dalmatyńczyk, jak i obecny pies, a takze wszystkie inne w moim domu są lub były z ulicy, zdziczałe, z fobiami i traumami. Jesli kaganiec jest dla psa traumą, to oswajasz go tak długo, aż przestanie nią być. I tyle, caaała filozofia. Nie wyobrażam sobie, co bym zrobiła, gdyby mój pies zachował się tak nieobliczalnie... Matko...
  14. Czyli albo pies "rzucał się na kraty", albo pracownikom przeszkadzał w oddychaniu. Co za ludzie... Wstyd mi, że dzielimy jeden gatunek :|
  15. Ja jestem bezwyznaniowa - im dłużej analizuję, myślę, rozmawiam z katolikami i adwentystami, tym bardziej odchodzę od kościołów, od ich narzucania swojej wizji świata, zastępowania samodzielnego myślenia regułkami - przecież stworzonymi przez człowieka! Nie jestem ślepa, swój rozum mam, korzystam z niego. A rozum - i serce - mówią, że człowiek jest zwierzęciem tak samo, jak pies, nie ma większej różnicy, czy cierpi dziecko, prosiak, czy kurczak, duszę mamy wszyscy. Wszyscy kogoś kochamy, za kimś tęsknimy, obrażamy się, płaczemy, śmiejemy się i śnimy. Wasze psy, koty, kanarki, króliki, węże i pająki też śnią, też mają jakieś marzenia - może, że dostaną nadprogramowy posiłek, może, że coś się za chwilę wydarzy. Miałam sukę, która np. zawsze czekała na prezenty, bo wiedziała, że coś dla niej jest i strasznie to przeżywała :D Wolę pomóc psu czy kotu, niż iść do kościoła, wolę pospacerować czy przytulić moje śmierdziele, niż słuchać kazania, do tego politycznego. Na religię nie chodziłam w liceum, do szału doprowadza mnie brak rozdziału państwa od kościoła oraz silna pozycja księży w ludzkim życiu. Powinni POMAGAĆ, a nie szkodzić, co często robią korzystając z władzy, jaką daje im strach przed wiecznością, przed "złą opinią| czy zruganiem w trakcie mszy z imienia i nazwiska. Od lat nie wpuszczam księdza po kolędzie, bo ostatnio zaczął wypytywać, ile warte są nasze domowe rzeźby i pamiątki.
  16. Czy ktoś może opisać juz pokrótce jej charakter i stosunki z innymi zwierzakami, jeśli miała kontakt? Na pewno by się to przydało...
  17. Sobie pięknego chociaż zapiszę na dobry początek
  18. Wrzuciłam na Facebook, koleżanka też. Może ktoś sensowny się trafi, chcociaż tak samo reklamowałam Fionkę i Tyfusa i guzik to dało... Ale moooże.... Jest przeboska, najchętniej sama bym ją wziłęa (jak 90% psów z dogo :( )
  19. Ja na spacerze jak katarynka powtarzam "zostaw... zostaw... to też zostaw..." Co do SM, mnie panowie bardzo rozbawili, jak przyszli złapać czterokilogramową Fionkę i nie dali rady, bo "się rzuciła" na nich (czyli dała dyla przerażona do granic. Moja mama ją za rzepa na brodzie wyciągnęła, a ta krwiożercza bestia słowem się nie odezwała. Jedna prawie sześćdziesięcioletnia pani germanistka dała radę tam, gdzie dwa młode byczki uznały, że "nie da rady". Pamiętam, że kiedyś (z 10 lat temu) szłam do liceum czy z liceum (nie pamiętam) i wytoczył się z klatki strasznie zakrwawiony facet. Akurat na ławeczce dwaj strażnicy jedli kanapki. Podeszłam i pokazałam im pobitego gościa, na co usłyszałam, że zajmą się nim po śniadaniu... Miałam wtedy z 16 lat, więc nie wiedziałam, co zrobić, ale zatkało mnie solidnie.
  20. Nie wiem, czy ma to sens, ale może podliczcie, ile dokładnie w ciągu roku zostało wpłacone na konto Spajkiego (wychodzi mi, że przy 300 zł x 12 miesięcy to 3600 zł plus wet).
  21. Ło ludzie... Jak można...
  22. Jak również wielu ludzi, ale o tym szaaaa :P
  23. Jeśli chodzi o zaprzestanie hodowli psów, bo ich "użytkowość się skończyła", to idąc tym tokiem - po cholerę tyle owczarków na terenie Polski, skoro owiec brak? Jak również innych stad do wypasania. Po co yorki, skoro szczury się wybija raczej preparatami i trutkami? Po co również konie? Jest troszkę w stadninach, do bryczek nie ma, wojsko sporadycznie używa... Obłęd, nie? Cały świat Szanownego Autora taki barwny?
  24. Ło matko, nie zauważyłam nawet, że to jest tak sformułowane :D Dobre :]
×
×
  • Create New...