Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29124
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Bardzo mi przykro, ale Jacek zgubił paragon za wizytę kontrolną Luki. Prześlę Eluni potwierdzenie zapłaty z jego konta, bo inaczej nie mam jak udokumentować tego wydatku. Lukę rozsadza energia, dlatego trzeba ją bardzo uspokajać i nie pozwalać na szaleństwa. Aż się boje dnia, w którym będzie mogła pobiegać. Zaczniemy chyba od wybiegu dla psiaków, żeby można ją było okiełznać. Szycie pięknie się trzyma i tak ma pozostać:)
  2. Oczywiście, zgadza się. Moja Peruszka miała kiedyś przycinane dosłownie pół milimetra, bo nerwy były długaśne i przez długi czas dochodziłyśmy do takich pazurków, które nie przeszkadzają jej ganiać. Ale nie ścierają ich i dlatego muszę sama przycinać. Już rozmawiałam z Anetą, przy szczepieniu wet jej przytnie:)
  3. Ona ma bardzo długie nerwy, to nawet widać na zdjęciach, więc wiele nie da się ściąć. Trudno powiedzieć, jakie miała spacery, ale moje psiaki mają podcinane pazurki co miesiąc, bo nie maja jak zetrzeć ganiając po polach i na trawie. A chodzimy co najmniej 3 godziny dziennie:)
  4. Ja im napisałam, że bez książeczki nie mogę odebrać Meli ze schroniska, więc myślą, że ona nadal tam jest:(
  5. Dopiero teraz zauważyłam, że nic do siebie z pościeli nie pasuje:) Po wtorkowej zmianie wszystkiego i przed kolejną sobotnią, kiedy musimy wymienić wszystkie posłanka i pościele, złapałam poszwy, które są rzadko używane i które będą mogły zaczekać w kolejce na pranie:) Na szczęście psiakom ten melanż nie przeszkadza i świetnie się czują na łóżku:)
  6. Nawet nie chcę mówić co się dzieje w naszych sercach, jakie rozterki... Elu kochana, zmieniamy opatrunki sami codziennie. To była wizyta kontrolna, prosili o nią weci, bo to naprawdę paskudne miejsce do szycia i obawiali się, że szwy się rozejdą. nadal istnieje takie ryzyko, ale bardzo pilnujemy, żeby nie rozerwała opatrunku, żeby nie podbiegała... Na szczęście przy pracy zdalnej mam ją prawie cały czas na oku. Moi pracownicy przyzwyczaili się już do tego, że w trakcie spotkań on-line słyszą "Luka, zostaw kochanie, nie ruszaj, nie gryź itp." Do weta idziemy teraz na zdjęcie szwów, chociaż i to może zrobimy w domu. Jacek zdejmował szwy z mojego kolana po operacji, Barsiczce po usunięciu guza. Pytanie, czy dam radę ją utrzymać, żeby on to zrobił, czy trzeba będzie jechać do wetów, żeby Jacek trzymał. Elu, za co mam bić, skoro my cały czas o tym rozmawiamy. Kilka razy dziennie mówimy, że nie damy rady jej oddać i kilka razy dziennie upominamy się, że musimy, bo możemy nie udźwignąć ciężaru finansowo w przyszłości. Nie wyobrażam sobie, że psiaki miałyby nie mieć najlepszej opieki weterynaryjnej, dobrego jedzenia, smaczków i wszystkich potrzebnych leków. Dopóki pracuję, dalibyśmy radę (no może poza tą chwilą, bo po dwóch ślubach dzieci jesteśmy spłukani i odrabiamy straty, ale to chwilowe), ale emerytura zbliża się wielkimi krokami i jeśli nie dostanę zgody na dalszą pracę, to za 2 lata i 8 miesięcy stanę się emerytką. W tej chwili leczenie Peruszki kosztuje sporo, a to mały piesek. Oczywiście moglibyśmy odpuścić fakt, że wyniki wątrobowe pogarszają się i uznać, że to 12-letni piesek i taka jest kolej rzeczy. Ale ja nigdy nie pozwolę na to, żeby zaniechaniem skrócić jej życie. Dlatego poza zastrzykami na łapkę dostaje 3 różne leki na wątrobę, a na dniach dojdzie jeszcze kuracja Ornipuralem. Tak więc to jest bardzo trudny temat, mieliśmy spróbować poszukać jej domu idealnego, Elunia ma gotowe ogłoszenie i w miniony poniedziałek miała je wystawiać, ale plany pokrzyżowała rozwalona łapka. To, co mogę wam przyrzec, to jeśli damy radę ją oddać, to tylko do najlepszego domu, który cierpliwie będzie przyjeżdżał, żeby poznała ludzi i ich zaakceptowała. Szukamy domu z innym fajnym psem, którego Luka polubi, bo ona musi mieć przewodnika, za którym schowa się w przypadku strachu. Domu, który lubi długie spacery i będzie chodził tam, gdzie Luka bezpiecznie będzie mogła się wybiegać. Domu umiejącego postępować z wycofanym psem i w razie czego szukania ratunku u specjalistów. Ona robi postępy, tak bardzo widać, że chce. Na przykład wczoraj na klatce schodowej nagle otworzyła się winda i wyszła sąsiadka. Lukiś spłoszyła się, ale w chwili, kiedy miała zaszczekać spojrzała na mnie. Powiedziałam tylko spokojnym głosem "Luka spokojnie" i nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Coraz częściej chce gdzieś wyskoczyć, ale patrzy na któreś z nas i upomniana odpuszcza. Ale to musi być konsekwentne i zawsze po tym musi dostać wsparcie i pochwałę, że o to właśnie chodzi. Jednym słowem jej trzeba poświęcać więcej czasu niż innym na spacerze.
  7. Odpukać... zadziwia nas swoim spokojem:) Mała iskiereczka to rozpuszczony łobuziak i szef stada:) Baluś bardzo przeżywa niedyspozycję Luki. Co chwilę patrzy, czy przypadkiem opatrunek nie zniknął. Chętnie by się z nią pobawił, ale niestety nie pozwalamy na to. Luka była na wizycie kontrolnej i na zmianie opatrunku. Gdybym wiedziała, że za tę zmianę tyle trzeba zapłacić (45 zł), to zabrałabym swoje opatrunki i sama zawinęłabym jej łapkę, bo przecież oboje z Jackiem umiemy to robić. Na szczęście wszystko wygląda dobrze i jak nam Lukiś nie zrobi jakiegoś numeru i gwałtownego ruchu, to ma szansę pięknie się zrosnąć. Zdjęcie szwów 10-14 dni po zabiegu. Pojedziemy pewnie 14.10 w piątek. To będzie 11 dzień po szyciu.
  8. Gdybyś ich tu nie pokazywała, nie byłoby cudu:) To taka wspólna praca:) A za Bonuskiem stoi Pongo:)
  9. A książeczka oczywiście nie przyszła. Kłamali pisząc sms, że została wysłana listem poleconym w ubiegły poniedziałek. Znowu mi się podniosło ciśnienie:(
  10. Idziemy dzisiaj po południu na kontrolę łapki Luki. Wszystko wygląda dobrze, ale wet chce ją zobaczyć i przyjrzeć się, czy nie tworzy się tam jakiś stan zapalny. My boimy się tam grzebać, żeby nie zrobić krzywdy. Kończą nam się w domu środki opatrunkowe. W szczególności potrzebny jest bandaż elastyczny samoprzylepny, bo wspaniale usztywnia opatrunek i trzyma się całą dobę. Przed nami jeszcze co najmniej 10 dni zmian opatrunków, zamówiłam więc dla Luki bandaże i plaster. Luka i tak ma minus na koncie, więc to prezent od nas. Mam zresztą nadzieję, że coś zostanie na wszelki wypadek na przyszłość. Teraz miałam w domu 3 takie bandaże i przydały się idealnie. Zakup opłacony 6.10.2021, 12:13 Od DomowaApteczka24 Bandaż kohezyjny samoprzylepny elastyczny 10 cm x 2 × 5,50 zł 11,00 zł Bandaż kohezyjny samoprzylepny elastyczny 10 cm x 1 × 5,50 zł 5,50 zł Bandaż kohezyjny samoprzylepny elastyczny 10 cm x 2 × 5,50 zł 11,00 zł Bandaż kohezyjny samoprzylepny elastyczny 10 cm x 1 × 5,50 zł 5,50 zł Bandaż samoprzylepny elastyczny kohezyjny 10 cm 1 × 6,40 zł 6,40 zł Plaster przylepiec włókninowy rolka 2,5 cm x 5 m 1 × 3,70 zł 3,70 zł Wata celulozowa, lignina w zwoju rolka 150 g 1 × 2,65 zł 2,65 zł Razem z darmową dostawą 45,75 zł
  11. Bardzo mi przykro, że przeżyłaś w swoim życiu takie koszmarne chwile. Nikt na to nie zasłużył:( Nadziejko kochana, Kulka ma w tej chwili 177,50 zł na karmę. Ona dostała sporo karmy ze zbiórki na FB. Fajna dziewczyna Justyna ją zrobiła. Jesteśmy w kontakcie i wiem, że oddała już im wszystko, ale moja koleżanka pomaga też Dżekusiowi i dostali dużo karmy, a skoro psiaki mieszkaja razem to i jedzą razem. Ja czekam na sygnał, kiedy mam coś kupić. Ale Kulka ma w tej chwili fundusze na jej zakup, więc z całego serca doceniamy, ale bardzo dziękujemy za propozycję. Te pieniądze leżałyby i czekały na gorsze czasy, a inne psiaki mają gorszą sytuację. Znowu mam mokre oczy, bo starasz się pomagać tak wielu psiakom... dziękujemy za Twoje kochane serduszko:)
  12. Nadziejko, takie życie w kontenerze to jest ich wybór w przeszłości. Nie ma co ukrywać to alkoholicy, którzy żyją z dnia na dzień i z tego co uzbierają. Ale kochają zwierzęta, to jest akurat pewne i widzę, jak Kulka jest wpatrzona w Janusza.
  13. Tak:) Oboje się tak uśmiechają, tylko bardzo trudno zrobić zdjęcie, a zwłaszcza ostre, bo wyginają się wtedy w pląsach. Poza tym to jest sytuacyjne. Reagują tak jak są zakłopotane, bo np. coś broją i są upominane albo jak zaczynamy coś do nich mówić. Na widok telefonu chowają ząbki:)
  14. Szef Jacka przy poprzednim wyjeździe zachęcał go mówiąc, że to fajnie tak odpocząć od domu, żony. A Jacek mu na to, że my nie jesteśmy na etapie szukania możliwości odpoczywania, bo lubimy ze sobą być. To się nadal nie zmieniło. Jedyne pocieszenie w tym, że pod Frankfurtem mieszkają dzieci Jacka, więc będzie okazja do wielu spotkań.
  15. Niestety wyjazd jest już przesądzony. Jacek negocjuje, żeby pojechać tydzień później po zdjęciu szwów u Luki. Załamuje mnie to, bo znowu na 4 miesiące się rozstajemy. Będzie wpadal co któryś weekend, ale to mało:(
  16. Ufff... cała czwórka wykąpana, wszystkie posłanka zmienione, robię trzecie pranie dzisiaj, a jedno jeszcze czeka w kolejce. Opatrunek Luki niestety lekko zamókł, więc zmieniliśmy go. Przyznam, że czuję w kręgosłupie to wszystko:) Ale wpadłam, żeby podzielić się wiadomością, że Anula przysłała Luce 100 zł:) Bardzo Ci kochana dziękujemy:)
  17. Dotarła wpłata z bazarku Nadziejki dla Meli. jesteśmy bardzo wdzięczne za tak dużą pomoc:) Całe 76 zł jest już na koncie suni:)
  18. Biedna nie rozumie dlaczego ciągle jest na smyczy i nie wolno jej pobiegać:( Mam nadzieję, że będę miała wsparcie w Jacku do czasu zdjęcia jej szwów. Niestety dzisiaj potwierdziła się decyzja, że wysyłają go na 4 miesiące do Niemiec służbowo do Frankfurtu nad Menem, pozostają więc przyloty samolotem co któryś weekend:( Jacek ma negocjować, żeby mógł wyjechać za 2 tygodnie, bo chcieli wysłać go już 11.10. trochę się boję jak dam sobie radę z czterema psiakami sama, ale przecież jakoś muszę, nie ma wyjścia.
×
×
  • Create New...