-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by evel
-
[quote name='motyleqq']rozumiem, że w niektórych sytuacjach bierze się psa na ręce, bo tak jest bezpieczniej, ale ogólnie rzecz biorąc, w ten sposób tylko wzmacniasz jego nerwową reakcję...[/QUOTE] No właśnie. Nie lepiej psa nauczyć skupienia na sobie i ignorowania innych psów? Ja też biorę małą na ręce, ale tylko w przypadkach takich, kiedy nie mamy się jak minąć np. z ONkiem w jakim wąskim przejściu i wiem, że mógłby być dym - biorę psa pod pachę, mijamy się, puszczam psa, pies nie jest ani zestresowany ani nie robi wrzasku, traktuje branie na ręce jako coś normalnego i czasem niezbędnego.
-
Rzeczywiście magicznie macie w tej Waszej okolicy :)
-
[quote name='filodendron'] A o co chodzi z tym wdeptywaniem, bo się pogubiłam? Że jak pies nie wdeptuje to nie warto sprzątać, czy to tak całkiem na marginesie rozmowa?[/QUOTE] Chodzi mniej więcej o to, że Visenna twierdzi, że psy wdeptujące w kupy są jakimś zjawiskiem paranormalnym, bo jej psy się nigdy, przenigdy nie splamiły taką czynnością. Cieszymy się zatem, że trafiło jej się mieszkać z takim hrabiostwem ;) Ja tam znam bardzo wiele psów i nie tylko mój czasem sobie wdepnie w niespodziankę w ferworze dzikiej zabawy, więc nie bardzo rozumiem o co ta krucjata ;)
-
[quote name='puma10']Dziwi mnie Twoja zajadłość na psy.A ludzkie odchody Ci nie przeszkadzają?Ani plwociny?Ani pobite butelki?Jakbyś uczciwie porównała procentowo,czego jest więcej u nas na trawnikach,to na pewno by to nie były te psie kupy.Wiec jest to totalną bzdurą wciąż na nie narzekać.I tu nie ma znaczenia jakie Ty masz przy czym obyczaje.[/QUOTE] A Ty dalej nie rozumiesz, że to nie ma znaczenia kto więcej śmieci? Jak ktoś nie ma za grosz kultury to nieważne czy będzie pluł, rzygał czy srał psem, czy wszystko na raz, bo na jedno wychodzi. Świat trzeba zacząć zmieniać od siebie. Ty sprzątasz po swoim psie?
-
[quote name='*Monia*']Tak, tłuką każdego kto im podejdzie pod dziób :evil_lol::evil_lol::evil_lol: To było trochę wyrwane z kontekstu, chodziło o morderczego myśliwego strzelającego do bażanta :shake: Gdzie ja teraz będę spacerowała żeby lisa nie spotkać :placz:. Dzików na szczęście nie ma.[/QUOTE] No wiesz, ja mam pod nosem emo bażanty, które wyłażą mi centralnie przed psa i jeszcze wrzeszczą - z bażantami nigdy nie wiadomo :evil_lol: Myśliwi... ech... :shake: [quote name='Agnes']nie w tym kontekscie napisalam:evil_lol: bo wiadomo ze sarna nic nie zrobi, ALE pies ktory zacznie gonic sarne i polecia a. w las b. pod samochod c. zgubi sie w cholere d. zabije sarne ("zagoni") - o to mi chodzilo. Tu juz rybka czy to sarna czy to lis czy dzik, efekt moze byc podobnie tragiczny:roll:[/QUOTE] Ja zawsze srakę łapię, że Zuz pójdzie za sarnami i nikt jej nie znajdzie, bo zajdzie któraś z wymienionych przez Ciebie opcji, raz mi taki numer już wywinęła, była luzem, bo w swojej naiwności nie liczyłam, że się natkniemy na sarny w południe i poszłaaaaa... Teraz pod lasem chodzimy tylko na lince :roll: [quote name='Agnes']ale powalczyc z...mysliwym? przeciez tu nie ma szans na cokolwiek, ile czas psiarze walczyli o zakaz strzelania w lesie do psow? i nadal nie wiem czy sprawa jest w 100% zalatwiona. U nas zanim nie dojdzie do tragedii to nikt nic nie robi[/QUOTE] Niestety, mam takie samo zdanie jak Agnes :shake:
-
Że we Wafce są mordercze bażanty czy co? Sarny sarnami, ale lisa też bym się kurde przestraszyła raczej... :oops:
-
[quote name='SAIKO']Możesz użyć dźwięku (syknąć, pstryknąć palcami, klasnąć itd,) lub uderzyć psa dwoma palcami w sposób imitujący uderzenie innego psa - lidera ( w górną część ciała - pysk, głowa, kark). Uderzenie musi byc zdecydowane i na tyle intensywne by pies na nie zareagował. ( dwa wyprostowane palce; wskazujący i środkowy rozstawione na 2-3 cm). Pies, który koryguje zachowanie innego psa, uderza go zębami w górną część ciała. [/quote] I tak lekko o tym piszesz, że rozumiem, że jak dziewczyna dostanie kłapnięcie w rękę bądź twarz od skrajnie pobudzonego psa, to oddasz jej kasę za leczenie? [quote name='SAIKO'] Uspokój go i kiedy pies przestanie „podniecać się widokiem obcego” przywołaj tamtego psa. Pozwól im się obwąchać. Obserwuj sytuację. Kiedy zobaczysz, że którykolwiek z nich przejawia zachowania dominacyjne (unoszenie łba ponad łeb drugiego, jeżące się włosy na grzbiecie, uniesiony ogon -jak chorągiewka- , powarkiwania etc.) [B]koryguj → zarówno swojego, jak i obcego psa. [/B]Jeżeli nie będziesz „rozwiązywał tej sytuacji” wywołasz w psie frustrację. Ciągle będzie widział te obce psy i ta sytuacja ciągle będzie „urywała się" w tym samym miejscu. Jedyne czego on teraz potrzebuje, to wskazówka jak „ma żyć z tym, że na świecie są inne psy” :). Czyli musisz przeprowadzić go przez każde spotkanie. Nie unikaj obcych psów na widok, których reaguje w sposób, który opisałaś lub spina się, bo to najkrótsza droga, do stworzenia psa „agresywnego”, chętnego do spin. Zamiast unikać obcych psów, pokaż mu jak ma się przy nich zachowywać ;) Możesz szybko się zdziwić, bo kiedy wytworzysz klimat "nikt nikomu nie chce tu dać po pysku, wszyscy jesteśmy fajni i chcemy się bawi, a nie szarpać", po chwili psy mogą śmigać po łące jak wariaty i świetnie się razem bawić :)[/QUOTE] Chciałabym zobaczyć, jak korygujesz swojego ORAZ obcego psa jednocześnie, bo o ile ja osobiście nie mam problemu z własnym psem, który aniołkiem też nie jest, o tyle nie wyobrażam sobie korygować jakiegoś obcego psa, którego nie znam reakcji. Poza tym, ogólnie pomysł o podłażeniu do obcych psów z owczarkiem, który się rzuca kwalifikuje się do nagrody za głupotę - bo co robimy w pierwszym odruchu, jak widzimy, że pies się spina? Ano skracamy smycz, szarpiemy, podnosimy o góry - [B]nie wierzę[/B], że w takiej sytuacji nie dojdzie do konfrontacji między psami. Popieram wyjście sugerowane przez gertę i Martens - one naprawdę wiedzą, co mówią. Moja suka się rzucała na każdego psa - przy konsekwentnej pracy na co dzień, spacerach, rozrywce umysłowej, wprowadzeniu jasnych zasad, komend wykonywanych bezwzględnie, nagradzaniu i karaniu (przy czym karą jest również brak nagrody, ale to już na wyższym etapie, jak pies zrozumie zasady pracy z przewodnikiem ;)) , jestem w stanie minąć z nią prawie każdego psa. Powodzenia! :)
- 46 replies
-
http://www.bordercollie.f o r a . pl/ http://www.workingbc. f o r a . pl/ Usuń sobie spacje ;) I cóż - do pewnych użytkowników warto podchodzić z pewnym hm... przymrużeniem oka, jak wszędzie ;)
-
A pewnie :) Dlatego słuchając wypowiedzi poszczególnych ludzi trzeba też patrzeć jak naprawdę zachowują się ich psy ;) Jednak są też hodowcy przez duże H, nie ukrywający szczególnych wymagań swojej rasy, choć czasem wydaje się, że to już gatunek na wymarciu ;)
-
Świetne foty, może za jakiś milion lat się nauczę robić równie dobre :roflt: Miałam zapytać - Fi drze dzioba na treningach, podczas biegów? Bo taka na przykład Zu przejawia tendencje do dziamgolenia, jak uznaje, że np. za wolno rzucam to frisbee czy piłkę :mad:
-
Justa, wydaje mi się, że powinnaś się zalogować na forum border collie (a może nawet na dwóch właściwie, żeby mieć dobry obraz ;)) i tam czytać, czytać, czytać... Później umówić się na spotkania z różnymi przedstawicielami obydwu ras, wybrać się na wystawę, ale też w miarę możliwości na taki zwykły spacer, zobaczyć te dobre cechy, czyli te, które większość ludzi widzi w tych psach - załóżmy w BC - np. na zawodach - niesamowite umiejętności sportowe, gibkość, lekkość, "brak kręgosłupa" ;) podporządkowanie przewodnikowi, umiejętność pracy w dużych rozproszeniach, absolutne nakręcenie na zabawki, ale także te gorsze ich cechy jak np. pilnowanie "stada", problemy z wypasaniem różnych obiektów np. samochodów, rowerzystów, zbyt duże pobudzenie, problemy z emocjami i wyciszeniem, czasem brak pewności siebie, słaby charakter, nieumiejętność odpoczywania. Czytaj, rozmawiaj z właścicielami, umawiaj się na spotkania "na żywo" - na pewno jakaś hodowla zaprosiłaby Cię do swojej siedziby przy okazji organizowanych obozów czy szkoleń, żebyś mogła zobaczyć jak na co dzień wygląda życie z takim psem. Nie jest wcale tak lekko i idealnie jak się wydaje ;)
-
No to gdzie te foty?
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
evel replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
No wiem, ale żeby aż tak? :niewiem: Swoją drogą, krowię było naprawdę sympatyczne, wiem, że to nie jego wina, że ma ślepą panią... Życzę im tylko, żeby nie trafili kiedyś na równie "niewidzialnego" jak Zu, zaczepnego samca średniej albo większej rasy... -
[quote name='arielka186']Jak już wcześniej zauważyłam większość piszących tutaj to właściciele psów dużych, którym powiem jedno: pies mały-york, pudelek czy chihuahua, po prostu boi się dużego psa. Najlepszą obroną jest atak- i to dlatego te znienawidzone yorki szczekają. [...] Mam takie uczucie, że małe pieski, z powodu ich gabarytów, są po prostu zaszufladkowane jako rozpieszczone, niedobre. i w ogóle winne temu że żyją... [...] Nie jest winą małych piesków, że si boją, szczekają ze strachu. całe życie na krótkiej smyczy? Bo nawet Flexi jest zła, a wiadomo, że stworzona jest po to, żeby regulować jej długość. [..]Za to już kilka razy czytałam że ktoś potrafi odwołać ON-ka- OK, ale moje chihuahua na sam jego widok się boją- chociaż mieszkają ze staffikami, znają duże, znajome psy, więc nie jest to brak socjalizacji. Proszę Was tylko- nie wrzucajcie wszystkich małych psiaków do jednego worka. Jeżeli ktoś nie rozumie szczekania na widok dużego psa- radzę poczytać o psychologii psów.[/QUOTE] Ja mam małego psa, który się boi dużych. Tak, jestem cholernie wymagająca wobec siebie i jej, dlatego uważam, że nie daje jej to prawa do robienia rozpierduchy na pół ulicy, bo oto idzie pies tam, o! Mój pies ma mijać inne psy normalnie, a jak ma na ten temat inne zdanie to jej szybko przypominam o zasadach właściwego współżycia w społeczeństwie, czasem schodzimy na bok i sadzam psa, czasem po prostu mijamy innego psa na kontakcie, zawsze chwalę moją sukę jak minie innego psa bez gwałtownych reakcji. Można? Można, ale trzeba wytężyć mózg i zabrać się do roboty a nie jęczeć, że to zgodne z psią psychologią. Moja uwielbia polować na małe zaczepne pieski, kilka z nich już przetelepała, mam jej na to pozwolić w myśl zgodności z naturą? [quote name='Szura']A co do szczekania - jeśli mały pies wszystko i wszystkich oszczekuje, to powinno się nad tym PRACOWAĆ. Rozmiar nie ma znaczenia, duży pies też się może bać innych, nawet kurdupli. Sama mam psiaka po przejściach, który początkowo darł japę nawet na yorczki, ale nie zostawiłam tego, tylko się za to wzięłam. Teraz się to prawie nie zdarza. No, chyba że w zachęcie do zabawy. ;)[/QUOTE] O właśnie, święte słowa. To, że mój pies się czegoś boi to mój problem i mam obowiązek nad tym pracować, choćby dlatego, żeby zwiększyć komfort psychiczny mojego psa, zmniejszyć u niego poziom stresu na spacerach i nie tylko. Ludzie jednak mają to w d..., oni nawet potrzeb swoich psów nie znają, a co się jeszcze będą oglądać na innych... A jak taki mały zaczepny agresor podbiegnie do drugiego i zarobi w trąbę to jest raban na pół miasta, że pies morderca. Z drugiej strony jak sadzi do nas susami jakieś wielkie najeżone bydlę a właściciel gdzieś piszczy z daleka, że on nic nie zrobi a ja widzę po psie, że jednak ma ochotę na małą ustawkę, to mi skóra cierpnie :roll: Chamstwo psiarzy dotyczy psów niezależnie od ich wielkości, wszystko zależy od tego, co ma w głowie właściciel. Ja dzisiaj będąc z suką w centrum miasta przekonałam się, że żeby w miarę bezkolizyjnie przejść przez miasto trzeba się wydzierać, straszyć i rzucać bluzgami (jak usłyszałam sakramentalne "to piesek czy suczka?" od właściciela najeżonej od mózgownicy po koniuszek ogona luzem puszczonej suki to niestety wybuchłam :roll:), bo się inaczej nie da, niezależnie od wielkości psa. Przykre to dość...
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
evel replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Miałam dzisiaj okazję połazić z suczą po centrum miasta po drodze do weta i zadziwiły mnie nie tyle komentarze, co reakcje ludzi... Gadałam do psa mało jak na mnie, bo tylko "poczekaj" przed przejściami dla pieszych, "okej" jako komenda zwalniająca", "dobry pies" i jeszcze "chodź na rączki" :evil_lol: - to dlatego, że sucz się boi dużego natężenia ruchu i wolę ją w niektórych miejscach przenieść, bo już mi raz w takich okolicznościach wyszła z szelek a ja miałam stan przedzawałowy... No, zmierzam do tego, że ludzie widząc psa, który się nie szarpie jak idiota na smyczy, wykonuje polecenia, zlewa rowerzystów, rolkarzy i innych takich tak wybałuszali gały jakby parę kosmitów widzieli :niewiem: Z kolei ciekawe spostrzeżenie padło w innej sytuacji - siedzę z suką na murku na parkingu i czekam na siostrę, idzie baba z DONkiem spuszczonym... Nie wiem czemu, od razu sobie pomyślałam, że będą jakieś jaja :roll: No oczywiście DON do nas podleciał, a że moja sierota wykazuje do owczarów bardzo rozbudowaną agresję lękową to na niego naryczała jak z piekła i dziabnęła w nochal, później towarzystwo rozdzieliłam, trzymając krowię (skądinąd sympatyczne) jedną ręką a drugą nabuzowanego Zuza... Pani gdy w końcu łaskawie przylazła, oprócz "On nic nie zrobi!", "Roki wracaj! Piesek się boi!" popatrzyła na nas i powiedziała: [B]Ojej, ja nawet nie zauważyłam tego pieska, bo pani za nogą siedział[/B]... :mdleje: No tak, bo Zuz waży dwa kilo, jest kameleonem i ciężko go zauważyć... -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
evel replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
W pewnym sklepie zoologicznym w mieście wojewódzkim, jak pracownik śmiał stwierdzić, że york to też pies i ma sierść podobną strukturalnie do ludzkich włosów, ale nie są to włosy a sierść, to klient zrobił karczemną awanturę z wzywaniem kierownika włącznie... Od tamtej pory pracownicy już wiedzą, że psy dzielą się na psy i yorki :evil_lol: -
[quote name='westie_justa']nie, nie to nie tak, ;) podoba mi się rasa ale jak zobaczyłam tą maść to się zauroczyłam, po prostu wiesz.. to by był mój pierwszy psiak którego wybieram w hodowli i to już chcę aby był wymarzony, ale nie tym się kieruje. Tyle że wybierając około 3 mies. psiaka nie będę wiedziała jaki jest jaki pod względem charakteru i tak dalej;)[/QUOTE] Nie no, rozumiem, ale czasem bywa, że jak juz przyjdzie co do czego to wybieramy zupełnie innego psiaka, niż zakładaliśmy :D Co do charakteru... Wybierając psiaka możesz, a nawet powinnaś patrzeć na usposobienie rodziców, zwłaszcza suki. Malce w dobrych hodowlach poddaje się różnym testom "osobowościowym", więc można mniej więcej przewidzieć ich charakter ;) [quote name='motyleqq']no, ale jak masz już wybraną jedną jedyną rasę, to dlaczego masz nie wybrać sobie też ulubionego umaszczenia? ;)[/QUOTE] A czy ja mówię, że nie można? ;) Ja tylko napisałam, że dla mnie liczy się przede wszystkim charakter i predyspozycje, zdrowie (jako psa do sportu to raczej ważne chyba), a później wygląd ;) [quote name='Naklejka']Proszę o propozycje psów ras nie za dużych, ok 10-15kg, nastawionych na pracę z człowiekiem, średnio aktywnych i w miarę odpornych na warunki atmosferyczne, żeby dupskiem nie trzęsło przy -10 stopniach:evil_lol:[/QUOTE] Hm, pudel średni? ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
justa, powiem Ci, że ja na Twoim miejscu bym się poważnie zastanowiła, czy umaszczenie jest najważniejszą cechą Twojego wymarzonego sportowego psiaka ;) Też mi się kiedyś wydawało, że tylko BC show blue merle i żaden inny, ale mocno zweryfikowałam swoje poglądy ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Tylko ciekawe, czy wszyscy by to przeżyli :evil_lol: Przyszłam trochę pojęczeć - [B]jak ktoś się czuje wrażliwy to proszę o nieczytanie dalszej części dzisiejszej wypowiedzi mej! [/B]:diabloti: Idziemy sobie z Zuzem i siostrą, widzę, że zza rogu wychyla się jakieś cuś w typie pekińczyka (nazwijmy go roboczo pekinem) holujące (tak tak!) swoją właścicielkę na smyczy. Hm. Po chwili zastanowienia, uznawszy uprzednio, że Zuz wszedł w tryb polowania (oblizywanie paszczy w sposób, który nie ma nic wspólnego z CSami, zniżenie głowy, charakterystyczny wzrok, miotła w górze itp.) postanowiłam, że przyspieszymy i przy odrobinie szczęścia zdążymy przed nimi przejść na drugą stronę ulicy na pasach. Prawie zdążyłyśmy... Pekin zaszarżował na nas, właścicielka za nim (na boga, przysięgłabym, że pekin nie ma uciągu cane corso, ale...), Zuz rozwarł paszczę, dostał ostrą korektę, uff, przeszłyśmy na drugą stronę, kątem oka patrzę na babę - baba mknie za nami O_O Na środku ulicy porwała swojego pieszczoszka w ramiona i zaczęła do niego ćwierkać, jaki z niego dzielny piesek! Pomyślałam sobie, że cóż, wariatów można spotkać wszędzie i w sumie zignorowałabym całą sprawę, gdybym nie usłyszała z tyłu: "... a to WSTRĘTNE PSISKO...". Nie powiem, ciśnienie mi skoczyło i para mi poszła uszami (obrażać mojego psa mogę ja i tylko ja :diabloti:), ale odwróciłam się tylko i najsłodszym na świecie głosikiem poinformowałam panią, że z niej głupia p...a. :diabloti: Powinnam się wstydzić za taki chwilowy brak opanowania, ale jakoś nie bardzo się wstydzę :roll: Naprawdę miałam ochotę jej przylutować w pustą czapkę... Mam wielką nadzieję, że nigdy więcej się nie spotkamy, bo jeśli tak to trzeba będzie to rozegrać inaczej :mad: :evil_lol: Poza tym Zu ma regres mózgowy, dzisiaj jakieś pierdyliard razy warowała za karę za darcie ryja (pogania mnie paskuda żebym szybciej rzucała frisbee), no i ma problemy z przynoszeniem, więc w ruch poszła linka treningowa. Poza tym jeszcze królewna była łaskawa zrobić napad na szafkę i pożreć wędzone kurze stopy, więc musiałam zrobić małe przemeblowanie i zaaplikować małemu durnemu końską porcję siemienia lnianego z jogurtem i oliwą, tak na wszelki wypadek ;)
-
[quote name='stroosia83']A mnie też szlag trafia, jak ludzie zabierają swoje psy na wystawy, oczywiście nie ci, którzy psy wystawiają, ale ci którzy przychodzą tam z nimi nie wiem po co... chyba tylko po to, aby pieska przeciągnąć przez całą wystawę wśród wielkiego tłumu ludzi i psów, a biedny piesek z podkulonym ogonem, zdezorientowany, wystraszony i pewnie nie raz przydepnięty, czy szturchnięty przez przechadzających się ludzi napewno jest zadowolony z takiego "spaceru":angryy:[/QUOTE] To ja Ci powiem po co. Nie wiem, czy słyszałaś kiedyś o takim terminie jak "socjalizacja". Tak się składa, że np. biorąc dorosłego psa po przejściach często mamy do czynienia z lukami socjalizacyjnymi. I jak te luki zapełnić? Ano właśnie pracą w trudnych warunkach, w dużych rozproszeniach. Moja osobista suka jak dziewczyny zauważyły ;) była ostatnio na wystawie "plenerowej", w celu socjalizacji właśnie między innymi (a przy okazji żeby się oswoiła z wilczakami :loveu:). Przez pierwszą godzinę była trochę niepewna, ale później ładnie wyluzowała i nie przeszkadzały jej żadne psy ani ludzie, nikt jej nie nadepnął, nie było żadnego większego spięcia między nią a jakimkolwiek psem, jedynie obwarczała z miną "nie zbliżaj się do mnie, jesteś jakiś nachalny i w ogóle" narwanego Młodego, labka naszej forumowej panbazyl ;) Ale u niej to normalne, nie przepada za szczeniakami i psią młodzieżą ;) Nie wyobrażam sobie natomiast (przynajmniej chwilowo ;)) zabierania niezgłoszonego psa na wystawę halową, gdzie ludzie i psy są ograniczeni jakąś określoną przestrzenią, zamknięte pomieszczenie potęguje wystawowy zgiełk i tak dalej, chociaż nigdy na żadnej halówce nie byłam jeszcze ;)
-
[quote name='ingula']tzn jak? jak mi coś spadnie ze stołu to to znika z prędkością światła... nawet czasem nie mam szansy zdążyć zabrać tego z podłogi. przykładowo wczoraj spadła mi kość z kurczaka. nawet jej nie pogryzł. po prostu połknął. a dzisiaj 2 godziny wymiotował bo mu nie chciała wyjść. :([/QUOTE] [quote name='Mrzewinska']Proponuje - takze przy nauce zwyklego aportowania - aportowanie miski. Moja psica po zjedzeniu wszystkiego przynosi mi miske, dostaje za to deser. W teorie dominacji tez nie wierze i nie wierzylam nigdy, moje psy spia na meblach, podchodze do jedzacego psa z przodu, z boku, z tylu, tak jak mnie jest wygodniej i wlasnymi zębami moge psu wyjąć kość z pyska. Nie polecam absolutnie takich cwiczen komus, kto z psem nie pracuje codziennie od szczeniaka. Pies zachowujacy sie agresywnie przy misce czy kosci, to pies ktory nie ma zaufania do wlasciciela. To pies, ktory boi sie, ze zarcie straci na zawsze, to pies, ktoremu zarcie daje miska, a nie czlowiek. Suka matka czy jakikolwiek pies ze stada, jesli przyniesie szczeniakom zarcie, to nie odbiera dla zabawy i sprawdzania swojej pozycji - daje i juz. Wiec od szczeniaka moje psy wiedza, ze ode mnie dostaja zarcie - z reki, z ust, z miski trzymanej w rekach, wiedza potem, ze jesli wymieniam - to dostaja jednoczesnie cos lepszego, wiedza wreszcie, ze warto zaaportowac mi do ręki kawalek kielbasy. Pozycje lidera zdobywa sie nie przez odbieranie zarcia, ale przez codzienna nagradzana wspolpracę. Zofia[/QUOTE] [quote name='gerta'] Pierwszy etap polega na tym, że gryzak trzymamy w dłoni i nie wypuszczamy, nie patrzymy na psa, siedzimy do nie go bokiem (nie nachylamy się nad psem, można ew. nie siedzieć a kucać, ale bokiem do psa, nie na wprost), zachęcamy go tylko, żeby zaczął jeść. Pies może obgryzać kość wyłącznie z naszej ręki. Podczas jednej sesji, gdy pies przestanie próbować zabrać nam kość i jeszcze chwilę (powiedzmy 3-4 minuty) pogryzie ją w naszym ręku, ale bez najmniejszej próby wyciągnięcia z dłoni, możemy mu pozostawić gryzak i nie wracać do psa dopóki nie skończy. Jeśli pies próbuje zabrać kość mówimy "EE" lub "NIE" i przesuwamy kość w swoją stronę - nie zabieramy jej nerwowo, nie prowokujemy psa, ale dajemy mu do zrozumienia, że gryźć kość może, ale zabrać nam już nie. Suzuno - pytasz jak długo ten etap powinien trwać - otóż to zależy od psa. To, że możesz zacząć ćwiczyć to, co opisała Grin w swoim poście poznasz po tym, że pies będzie spokojnie ogryzał kość w Twoim ręku, nie próbując ani razu zabrać jej Tobie. I tu jedna uwaga - nie należy przeginać z tym ćwiczeniem, bo można doprowadzić do sytuacji, że pies będzie ogryzał kości wyłącznie trzymane przez człowieka (ja tak zrobiłam z jednym moim psem - oduczenie go tego zajęło trochę czasu, ale nadal jest tak, że z dużym gryzakiem przychodzi do nas, żeby mu przytrzymać, bo tak mu wygodniej gryźć). Ja osobiście jestem przeciwna odbieraniu psom kości czy innych smaczków, które my daliśmy, nawet na wymianę. To, żeby pies oddawał nam znalezione na podwórku rzeczy ćwiczy się ucząc psa polecenia "nie rusz" (zanim pies podejmie z ziemi jedzenie), "puść" - gdy już trzyma rzecz w pysku. Nie ma powodu, żeby sięgać do psiego pyska po gryzaki, które mu daliśmy w domu i są przeznaczone dla niego. Natomiast pies nie powinien na nas warczeć w sytuacji, gdy zbliżamy się do niego gdy je - obojętnie co. Ten efekt uzyskasz przez ćwiczenie, które opisałam powyżej, karmienie psa z ręki oraz karmienie psa z dokładaniem coraz lepszych kąsków, które ktoś w tym wątku już opisywał. Te ćwiczenia trzeba od czasu do czasu powtarzać - psy je bardzo lubią. Moje np. podczas posiłku, gdy widzą, że ktoś zbliża się do ich misek (i to nieważne czy to jest ktoś z domowników, czy gości) merdają ogonami i patrzą z zainteresowaniem, co też dobrego człowiek im niesie :) One doskonale wiedzą, że człowiek obok ich żarcia = jeszcze lepsze kąski. Gdyby więc przypadkiem do ich misek podczas ich posiłku wpadły mi rozsypane niechcący trujące leki, mogłabym bez problemu sięgnąć po miski, bo moje psy byłyby przekonane, że biorę te miski, żeby włożyć do nich coś super smacznego :)[/QUOTE] [quote name='Grin']Ja zrobiłabym tak; faktycznie najpierw trzymałabym kość, a gdzieś tam "w zanadrzu" trzymałabym szczególnie pyszne kawałki (mogą być to np. kawałki mięska oderwane od kości, albo specjalnie przygotowane na taką okazję wybitnie smaczne kąski). Zatem trzymasz tę kość z jednej strony (musi być więc spora), a pies obgryza z drugiej, a co jakiś czas podtykasz psu pod mordkę ten przygotowany pyyyyyszny kąsek. W chwili gdy pies go weźmie i na chwilę przestanie żuć kość, przesuwasz ją kawałeczek w swoją stronę, ale zaraz podsuwasz mu ją z powrotem pod pyszczek. I tak się "bawcie". Po jakimś czasie na pewno zauważysz, że suka w takich sytuacjach jest spokojniejsza. Typową wymianę (pies je; Ty mu podsuwasz lepszy kąsek, bierzesz na chwilę do ręki to coś, co wcześniej żuł i oddajesz) zaczyna się od czegoś niezbyt atrakcyjnego dla psa; np. jakiejś suchej pajdy chleba zamienianej na mięsko i stopniowo zwiększa się atrakcyjność tej pierwszej "rzeczy"; kiedy - będziesz wiedziała po zachowaniu psa. Jeśli nie ma już problemów z oddaniem (wymianą) kromki chleba możesz ją zastąpić czymś lepszym. Nie sądzę, żebyś się musiała obawiać zniechęcenia ze strony psa do tych ćwiczeń. Zwróć tylko koniecznie uwagę na to, żeby nie stresować psa. Dlatego też sugerowałam, żebyś to Ty wołała psa do siebie, a nie podchodziła do niego, gdy on coś je; to dla psów zupełnie inne sytuacje.[/QUOTE] [quote name='Grin']Możesz zacząć ćwiczyć w domu komendę "puść". Możesz (a nawet powinnaś) zacząć od czegoś innego niż żarcie, np, zabawkę. To ćwiczenie jest w sumie proste i przyjemne i dla psa i dla człowieka. Dajesz to "coś" do pyska i pokazujesz psu, że masz coś dobrego; pies pewnie sam z własnej woli wypluje zabawkę, bo będzie chciał sięgnąć po żarcie, wtedy mówisz "puść", chwalisz itd. Po pewnym czasie już ze schowanym żarełkiem próbujesz tego samego. Jeszcze później z jakimś średnio smacznym kąskiem, którego "puszczenie" nagradzasz czymś bardzo smacznym itd. Ale nie łudziłabym się niestety, że to zadziała za każdym razem ze zdobytym "łupem" na dworze (choć np. ja w ten sposób uratowałam życie jednemu kretowi :-D ). Zdobyty łup na dworze to całkiem inna bajka. Czasem nawet sucha skóra z chleba znaleziona samodzielnie na dworze jest cenniejsza niż kawał mięcha trzymany w "zanadrzu" przez właściciela na taką okazję... Dlatego lepiej ćwiczyć to, o czym było mówione wcześniej - żeby pies nie brał do pyska, choć tu też nie ma się co oszukiwać; nawet jeśli to będzie działało w bliskiej odległości od właściciela, to na to samo gdy pies lata luzem, bym nie liczyła. To jest jednak bardzo silny instynkt. Przestrzegam też przed wyjmowaniem takiego łupu "na siłę" z pyska psa. Wiele sobie oczywiście na to pozwala, ale jak by nie było, to już jest jawna konfrontacja - walka o zdobyty łup i niekoniecznie musi się to zakończyć dobrze. ;-) W każdym razie ćwiczenie komendy "puść" jest wg mnie bardzo wskazane i przydatne w różnych sytuacjach, a może się też okazać, że wyćwiczona dobrze, da efekty nawet w sytuacji znalezionych "skarbów" na dworze.[/QUOTE] [quote name='gerta']Najlepszą nagrodą za poprawne wykonanie komendy "puść" jest... oddanie przediotu psu spowrotem :smile: Ćwiczy się to na zabawkach i gdy pies puszcza, to po prostu bawimy się dalej. Zabawę kończymy zawsze tak, jakby pies "nie dał rady złapać". W ten sposób słowo "puść" znaczy dla psa "będziemy się super fajnie bawić, jeśli otworzę pysk".[/QUOTE] [quote name='Martens']Kość też podawajcie z ręki - jeden koniec trzymacie Wy, drugi obgryza pies. Jeśli już szczeniak sam ma tą kość i warczy, to ani się specjalnie nie wycofuj, ani broń boże nie zabieraj, po prostu usiądź obok i w najmniejszym stopniu nie zwracaj na psa uwagi - żeby pokazać, że ani nie wystraszy Cię warczeniem, ani zarazem ty mu nic nie zamierzasz zabierać. Jaki był cel prób przeszkadzania psu w jej zjedzeniu? Jak daje się psu kość/gryzak, w niekontrolowanej sytuacji, to zostawia się go w spokoju, właśnie żeby nie powodować złych skojarzeń i nieufności psa. To tak młody pies, że trudno jeszcze mówić o jakimś problemie agresji - jak na razie, pies po prostu nie ufa Wam w kwestii zasobów i próbuje wyznaczyć jakieś granice, zarazem sprawdzając, na ile może sobie pozwolić. Szkolcie psa, dużo z nim pracujcie, nagradzajcie posłuszeństwo, bądźcie stanowczy, ale zarazem nie dajcie się wkręcić w jego gierkę ;-) bo on Wasze błędy wykorzystał doskonale i teraz trzeba to odkręcić.[/QUOTE] [quote name='tłamsik']Ja to bym w ogóle miskę wyrzuciła albo spaliła ;-) moje psy dostają jedzenie z ręki, w nagrodę podczas ćwiczeń albo w trakcie zabawy (na początku rozrzucałam jedzenie i mówiłam "szukaj" kiedy załapały o co chodzi poziom trudności się zwiększał, czyli chowałam gdzieś te jedzenie, najpierw na ich oczach a później po kryjomu ;-) ).. Co do kości.. To chyba nie jest kwestia jakiejś potwornej agresji.. Wyobraź sobie, że masz swój przysmak, a ktoś przychodzi i próbuje Ci go zabrać.. nie wkurzyłabyś się? ;-) Widocznie nie ma do was zaufania.. Dlatego kiedy dajesz mu kość, kładź go w ustronnym miejscu (nie na środku pokoju, tylko tak gdzieś z boku, żeby mógł spokojnie ją jeść) i kiedy podchodzisz podrzucaj mu inne smakowitości (ciasteczka, karmę, gotowane mięsko.. coś co też bardzo lubi), nie głaszcz go, staraj się nie dotykać. Chodzi o to, żeby piesek skojarzył sobie, że kiedy podchodzi do niego ktoś podczas jedzenia to wcale nie chodzi o to, że ten ktoś zabierze mu kość.. wręcz odwrotnie.. dorzuci dodatko inne pyszności.. dopiero kiedy zobaczysz, że Ci ufa.. spróbuj wymieniać kość na drugą- jeszcze lepszą, większą, smaczniejszą. Albo w ogóle niech pies obgryza kość wtedy kiedy Ty trzymasz ją w dłoni. Kiedyś przerabiałam taką samą sytuację.. Takimi sposobami udało mi rozwiązać problem. Ważne też jest, żeby dzieci "nie przeszkadzały" psu w jedzeniu, a właśnie podrzucały smaczki, oczywiście pod Twoją kontrolą.. [/QUOTE] [quote name='evel']Ogólnie też miałam problemy z pilnowaniem jedzenia - niestety, po raz pierwszy w bezmyślnym moim odruchu pies dostał w czapkę (jak to MÓJ pies na mnie warczy?), ale szybko się ogarnęłam i wymieniłam gryzaka na smakołyki. Zobacz tutaj - forumowa AngelsDream pracuje z młodym wilczakiem, który też miał podobny problem: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=yBBqzuhvIso[/URL] tutaj druga część: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=SqxWozKIA38[/URL] Obecnie pies mi sam przynosi takie średnio atrakcyjne gryzaki, bo wie, że jak przyniesie to dam coś dobrego :smile: Przed chwilą zostałam obdarowana krowim uchem suszonym :evil_lol: bo psiakowi się już znudziło mamlanie. Ucieszyłam się jak głupia, dałam smaczki. Jest OK, tylko trzeba rozsądnie postępować, nigdy gwałtownie ani na siłę.[/QUOTE] [quote name='Grin'] Jasne, że dla psa trzeba być przewodnikiem i naprawdę nie trzeba tutaj stosować żadnych "magicznych cudów", żeby tak faktycznie się stało. Człowiek stojąc na wyższym stopniu rozwoju niż pies, jest (wydaje mi się) jego naturalnym przewodnikiem i wbrew pozorom trzeba się nastarać, żeby stało się inaczej, szczególnie jeśli się ma psa od szczeniaka. Jeżeli to Wy będziecie decydować kiedy pies je, Wy mu zapewnicie zajęcie, rozrywkę, bezpieczeństwo itp., będziecie postępować z nim konsekwentnie, będziecie go uczyć komend i egzekwować je, nie powinno naprawdę w przyszłości być problemów. Rozwiązania siłowe nie prowadzą w dłuższej perspektywie czasu do niczego dobrego. Do psa trzeba raczej podchodzić inteligencją i sposobem, a nie siłą. Jasne, że ludzie obdarzeni bardziej charyzmatycznym charakterem, "czujący temat", odpowiednio posługujący się głosem i ciałem, pewni siebie, mają łatwiej, ale wszystkiego się da nauczyć. No i zawsze warto się wybrać na DOBRE szkolenie, gdzie pokażą nam w praktyce o co chodzi i zweryfikują nasze starania.[/QUOTE] To tak na początek ;)
-
Wiesz, jak pokazać psu, że to Ty jesteś przewodnikiem (zważ, że celowo nie używam słów: alfa, dominacja, tresura itp.)? Pracuj z nim! Daj mu zajęcie! To młody narwany terrier, który stracił do Ciebie zaufanie, bo nim trzaskałaś o glebę, nie pokazałaś mu, co wolno, czego nie. Zacznij go uczyć na nowo jak małego szczeniaka, tak, żeby komendy wykonywał w nocy o północy, a nie "jak mu się zechce". Chwal, nagradzaj super smakami, zabawą, szarpakiem, piłeczką, znajdź coś, za co da się pokroić w plasterki, stopniuj i wynajduj różnorodne nagrody, czytaj mądre książki. Jak dasz spokój z tą dominacją i podejdziesz normalnie do budowania Waszej relacji, będzie dobrze. Pomyśl o tym, że Twój pies wcale nie chce tak się zachowywać, ale nie dajecie mu wyboru. Ty masz być przewodnikiem, liderem, a nie "alfą" czy "dominantem" - masz wyznaczać zasady, uczyć go, co jest OK a co jest nieakceptowalne, bawić się z nim, pielęgnować, spędzać z nim czas.
-
Ranysiu, to już kolejny w ciągu ostatnich dni "światły weterynarz", który przestraszonego psa nakazuje "kłaść na boku aż się uspokoi" - jakiś wysyp kretynów, czy co? :roll: Dominacja to bzdura, najczęściej podpierają się tym argumentem ci, którzy albo mają niewychowane, rozwydrzone psy (to te niby "dominujące"), albo psy całkowicie zgaszone, dla mnie wyglądające jakby się zamknęły w swoim świecie (to te "podporządkowane" ma się rozumieć). Ja bym spróbowała tę pralkę uwarunkować pozytywnie, jeśli już tak się przy niej upierasz ;) Oprócz tego dobra literatura do poczytania "na wczoraj" (Mrzewińska, Waldoch, z zagranicznych np. Coren, uwaga na Fishera, Fennel - dzieła dwóch ostatnich autorów raczej nie polepszą Wasze sytuacji, a mogą tylko zaognić konflikty). I nie słuchaj ludzi, którzy za przeproszeniem pieprzą bzdury o dominacji i takich tam. No i westów się nie strzyże, tylko trymuje. Jak większość terrierów. [quote name='molinezja'] 1.[U]Dominacja[/U](nie pokazałaś od małego psu kto w waszym duecie rządzi,albo nie wystarczajaco-i pies nie zakumał i myśli ze on jest panem.[/QUOTE] Mhm. Myślę, że teraz będzie chciał przejąć panowanie nad światem. [quote name='molinezja']Mysle ze tu bedziesz miała największy problem żeby pies zrozumiał że to co ty powiesz jest swięte i tak ma być.Spróbuj-gdy bierzesz go na ręce a on juz zaczyna warczeć czy sie szmotać rozkojarzyć Go np:KTO TAM,KTO IDZIE,HALO,KOTY GDZIE SĄ KOTY(co kolwiek,tylko zmienionym głosem napewno wyższym)myśle że każdy pies zareaguje na to i przestanie mysleć o swoich natręctwach[/QUOTE] Gorzej, jak nie zareaguje i pogryzie kogoś tak, że wyląduje w szpitalu na szyciu. Nie lepiej nauczyć psa w pozytywny sposób, że wszelkie zabiegi pielęgnacyjne są suuuuuper, bo dają parówki i chwalą? :roll: Aha, nie wiem, czy jesteś tego świadoma, ale psy nie znają znaczenia słów, dopóki my, ludzie tym słowom nie nadamy znaczenia. [B]Najpierw [/B]trzeba nauczyć reakcji na dane hasło, a [B]później[/B] wymagać od psa, żeby coś zrobił. [quote name='molinezja']2.[U]Bronienie jedzenia lub jakiejś rzeczy[/U]:Po pierwsze zrzuć coś ze stołu,jak On sie na to rzuci lub bedzie chciał podnieść powiedz wyraźnie NIE,ZOSTAW,NIE WOLNO,jaką tam zna komende,równocześnie możesz udeżyć ręką w stół to go napewno rozkojarzy,jak sobie usiądzie lub stanie i zostawi to co upuściłaś to daj smakołyk i tak kilka razy.Kolejna metoda to podmiana zabawek na lepszą.Jeśli coś Ci upadło lub Ci zabrał wypowiedz głośno jego imię, zagwizdaj, wydaj jakiś dźwięk pokaż mu tą druga zabawkę i rzuć w przeciwną strone, powinien za nia pobiec,a jak nie to go zachęć NO CHODŹ,PRZYNIEŚ.[/QUOTE] A nie lepiej nauczyć psa wymiany jedzenia, kości, zabawek w normalny sposób, bez jakiejś szopki z waleniem w stół włącznie? Gdyby moja suka coś złapała a ja bym zaczęła walić w stół to by zwiała z prędkością światła :shake: [quote name='molinezja']to jemu też sie udzieli Twoja energia:smile:życze powodzenia[/QUOTE] Taaak, fascynacja milanowska zatacza niepokojąco coraz szersze kręgi... Ludzie z oślim uporem ignorują napis "nie stosujcie tego w domu". Ciekawe czemu :roll:
-
Czy to nie ten piesek? [url]http://www.dogomania.pl/threads/209784[/url] :(
-
Jak wzmocnić poczucie wartości u psa i pozbyć się jesgo strachliwości???
evel replied to Klaudia M.'s topic in Strachliwość
Przede wszystkim pracą, sztuczkami, komendami (nagradzanymi ;)), lub choćby aportowaniem, tropieniem. [quote name='Klaudia M.']Czytałam również (ostatnio dużo czytam:) ) że metoda "pozorowanego jedzenia" pomaga, jak by to wytłumaczyć pokazuje, psu że to ty jesteś osobnikiem alfa i dzięki temu pies czuje się bezpiecznie i wie gdzie jego miejsce-co należy do jego obowiązków.[/QUOTE] Taaak, teoria dominacji, "stado" itp. to bzdury ;) Niestety ciągle żywe w narodzie. Daj psicom zajęcie, staraj się budować pozytywne relacje z Tobą i innymi ludźmi i powinno być lepiej :) Z literatury polecam "Strachopies". Polecana jest także "Mój pies się nie boi", ale osobiście jeszcze nie czytałam :)