Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. Pauli chodziło chyba raczej o to, że jak komuś nie pasuje, że po psie trzeba sprzątać, to w naszym kraju nie ma obowiązku posiadania psa. I "w kółko nadajecie o bezdomności" (pisane przez osobę posiadającą psa z pseudo, o ile się nie mylę) jest tak samo niefortunnym wyrażeniem jak "można się pieska pozbyć", o ile nie bardziej, bo czytając post Pauli odniosłam wrażenie, że pisze to z ironią ;)
  2. [quote name='Kiłi'] Jakby nie było to tutaj zdziebko off top się zrobił:evil_lol:[/QUOTE] Ano. Przeszliśmy od tragicznego w skutkach puszczania luzem psów, poprzez matczyną miłość, wychowywanie dzieci, aż do moralności w życiu codziennym i stu pytań "co by było, gdyby..." :evil_lol: [quote name='stroosia83']to jest chore...[/QUOTE] Jakim prawem oceniasz omry? I to oceniasz w taki sposób? Dla Ciebie to może być chore, dla innego to jest normalne. Ja w sytuacji kiedy startuje do nas obcy, duży pies, za wszelką cenę staram się obronić mojego własnego. Tak, znam konsekwencje, wiem, że mogę być pogryziona. Tylko, że jak pies pogryzie psa to zazwyczaj nic się nie dzieje, jak pies ugryzie mnie to policja ma obowiązek wszcząć postępowanie.
  3. Wymuszanie ogólnie należy ignorować. Najlepiej nauczyć psa, że jest czas zabawy, szkolenia, kiedy się nim zajmujemy i jest czas, kiedy my jesteśmy zajęci a pies ma się zająć sobą, odpoczywać, spać, itd. To Wam się może przydać: [url]http://pies.onet.pl/1262,13,16,niezastapiony_aport,artykul.html[/url] Może jeszcze to: [url]http://pies.onet.pl/60111,13,16,sztuka_mowienia_nie,artykul.html[/url]
  4. Ranysiu, jaki szczuplak! :loveu:
  5. evel

    Furminator

    [quote name='kavala']:crazyeye::crazyeye::crazyeye: Czy ty go ogoliłaś do łysa? A co to jest ten trymer hakowy? Ja się zastanawiam czy nie kupić fuminatora, ale skoro przycina włos, to już nie wiem...[/QUOTE] Niestety, nie dała się sucz oskubać całkiem, bo stwierdziła, że to w sumie nudne się robi ;) Furminator chyba jednak lepiej się sprawdza u psów krótkowłosych... Trymer hakowy to takie śmiszne narzędzie, które wyciąga podszerstek ale właśnie ponoć nie tnie włosa - chociaż osobiście jeszcze nie sprawdzałam. [quote name='HelloKally']Gdzieś na pierwszego maja jest sklep i salon strzyżenia psów, może tam będzie? Skoro był tam dość spory wybór szamponów... ceny raczej nie jakieś wywalone w kosmos, mi się bardziej opłacało tam kupić szampon niż jedną rzecz zamawiac przez neta.[/QUOTE] Dzięki za info, zobaczę. Mam tylko nadzieję, że to nie ten sam sklep, gdzie sprzedają szczeniaki/kocięta z PH, gdyż z powodów ideologicznych będę musiała zrezygnować z zakupu :shake:
  6. Ojejuńciu :loveu: Pokaż nam więcej Gina :diabloti:
  7. Ząbek czosnku na dużego psa to żadna tragedia ;) Co do produktów mącznych - większość gotowych "psich ciasteczek" bazuje na mące z dodatkami, myślę, że parę ciasteczek dziennie na dość dużego psa, jakim jest golden, nie zaszkodzi mu w jakimś znaczącym stopniu :) Frodo ma już prawie pół roku, jak wnioskuję z Twojej sygnaturki, więc powinien dać radę :) Co do witaminy A - może zapytaj Martens? Dziewczyna jest niesamowicie łebska w temacie odżywiania psów :)
  8. Chyba zależy jakie ;) Suki raczej to wredne cholery, te opowiastki o kochających suczkach można chyba coraz częściej włożyć między bajki :evil_lol: Co prawda nie mam jeszcze porównania pies-suka (miałam do tej pory same suki, ale planuję psa samca), ale mojej suce daleko do ciepłej kluski, uwielbiającej swoich właścicieli bezwarunkowo, "trzymającej się ludzi" i takie tam... Dobrze się maskuje, bo mi panbazyl na wystawie nie chciała uwierzyć, że to czarne co przytargałam to moja patologiczna suka :D
  9. evel

    Furminator

    [quote name='HelloKally']Evel nie szkoda ci dywanu? [/quote] Mam dobry odkurzacz :cool3: Co do drugiej części - nie mam pojęcia :oops: Osobiście poszukuję w Lublinie miejsca, gdzie można kupić trymer hakowy za rozsądne pieniądze, żeby zobaczyć "z czym to się je" ale to wcale nie takie proste...
  10. malyszek, wprowadź zasadę "nie ma nic za darmo". Całą dawkę dzienną karmy skarmiaj za coś - za wykonywanie komend, za spokój, zrób z żarcia nagrodę. Ja mam alergiczkę (obecnie wsuwa Brit Care i jest OK) z małymi problemami behawioralnymi i taki sposób się u nas dobrze sprawdza. Wychodzenie z domu można ćwiczyć tak, jak opisuje Evodish - za spokój nagrodą jest wyjście. Pies histeryzuje - nie idzie na dwór. Poczytaj o pracy z psem - sensownie pisze Mrzewińska, jeśli chciałabyś poczytać o szkoleniu pozytywnym - Waldoch, szkolenie pod kątem "praktycznym" opisuje Górny (razem z Mrzewińską, zdaje się), o szkoleniu psa tropiącego również Górny. Odnosze wrażenie, że Twój pies się straszliwie nudzi, na dodatek chyba nie bardzo wie, co ze sobą zrobić i czego od niego oczekujesz. A, wybiegać psa da się na lince, ja mam 10m. Za naszych "linkowych czasów" wychodziłam z psem normalnie na smyczy, linki używałam na łąkach, na boisku - łatwiej złapać linkę niż dość niewielkiego psa. Przy okazji można łatwo ćwiczyć przywołanie. Może warto też nauczyć psa normalnego chodzenia na smyczy, bez szarpaniny? Zmienić np. obrożę na szelki i wprowadzić zasadę - na obroży nie szarpiemy, bo nigdzie nie idziemy jak smycz jest napięta, na szelkach możemy ciągnąć, bądź odwrotnie.
  11. [quote name='Szura']Wracając do tematu: nie cierpię, kiedy na moją prośbę, żeby zabrać psa, bo mój sie boi, ludzie luzują smycz z głupim uśmieszkiem i tekstem "ale mój krzywdy nie zrobi, chce się bawić". :roll:[/QUOTE] I do Twojego s*ającego ze strachu (nawet pozornie wyluzowanego) psa podbiega taki cztery razy większy, Twój pies zaczyna panikować, tamten za to: a) odchodzi, żegnany jazgotem Twojego strachulca (u mnie jeszcze - strachulca, który zaczyna się dusić, bo ma lekką niewydolność oddechową), b) odgryza się w odpowiedzi na paniczny atak (ujadanie z kłapaniem) Twojego psa? Hm, brzmi znajomo :roll: [quote name='behemotka']Jeszcze jedno. Mój pies nie jest normalny. Został bardzo skrzywdzony - przez człowieka - ma skopaną psychikę i jego reakcje są częściowo warunkowane bagażem przeszłości. Owszem, zwykle traktuje ludzi albo olewczo, albo przyjaźnie, albo lękowo (w sensie unika, odsuwa się). Ale miał dość krótki epizod z agresją, najpewniej w celach obronnych. Co prawda nigdy do dzieci, jednak mimo wszystko uznaję za możliwe, że po jednym uderzeniu przez dziecko ugryzie, dziabnie (raz), że do wywołania agresji wcale nie będzie go trzeba tłuc pół godziny młotkiem po głowie. Mimo tej świadomości NIE zamierzam go pakować w kaganiec, pęta oraz kajdany na wypadek, gdyby jakieś dziecko miało ochotę podbiec i walnąć pieska łopatką. Trudno, brutalny świat, pieska się bije na własne ryzyko. Inna sprawa, że mój pies prawie na pewno tylko by się przestraszył... za to ja prawie na pewno bym oddała napastnikowi, bo będę bronić zarówno ciała, jak psychiki mojego psa przed człowiekiem. Nieważne, jakich rozmiarów.[/QUOTE] O właśnie. Tu się podpisuję absolutnie w 100%. Ja też pracuję nad suką i jej reakcjami, ale jak nas znienacka dopada na przykład urocze rozwrzeszczane dziecię to zazwyczaj stanowczo dziecię stopuję [B]przed [/B]kontaktem z suką, ku (zazwyczaj) oburzeniu rodziców. Może powinnam po prostu się odsunąć i pozwolić, żeby dziecko zarobiło ostrzegawczego gryza w rąsię? Psa nie zamierzam puszkować, bo i tak jest jakoś tak sto razy bardziej pod moją kontrolą niż przeciętny Pimpek. Wśród ludzi jest właściwie zawsze na smyczy. [quote name='filodendron']A znasz takiego psa, który co chwila się czegoś przestrasza tak bardzo, żeby zaczynać rzucać się na smyczy i warczeć na ludzi? Zalicza takie kawałki powiedzmy co kilka minut? Jeśli tak, to zdecydowanie powinien być odwrażliwiany w miejscach, w których nie bedzie stanowił zagrożenia dla innych ludzi. Potem stopniuje się utrudnienia aż po myszkę Miki, jeśli trzeba. Nie wyobrażam sobie chodzenia po ulicy z psem, który z warkotem wyskakuje do ludzi ignorując smycz i traktowania tego, jako coś normalnego. Choćby był w kagańcu.[/QUOTE] Ja znam! Widziałam takiego jakieś dwie godziny temu. Coś a'la ONek w "starym typie", miotający panią w średnim wieku na wszystkie strony, mimo kolczatki i kagańca, prawie wskoczył na przebiegającego faceta, ściął się z małym starym kundelkiem prowadzonym przez starszego pana na smyczy, skakał z warkotem do każdej mijanej przez panią osoby. Nie sądzę, żeby pani na myśl przyszło z tym robić cokolwiek. Pies nie wyglądał na jakiegoś ekstra młodego. Przykre to dość, że ludzie żyją w takim koszmarze na co dzień, bo ja bym chyba nie mogła. [quote name='behemotka']Dawno czytałam i od początku miałam mieszane uczucia. Choć panią Mrzewińską (bezpośrednio nie znam) szanuję za wiedzę z zakresu psich zachowań i pracy ze zwierzęciem, jej poglądy na temat społecznej pozycji psa wśród ludzi budzą we mnie poczucie niesprawiedliwości. I wizję przepraszania każdego przechodnia, że mój pies oddycha, że jest za duży/za mały, że ma włosy, że patrzy, że jest na linii czyjegoś wzroku, że jedzie autobusem, że merda ogonem, że biega, że zajmuje miejsce... że w ogóle ŚMIE ISTNIEĆ. Dlaczego ja mam przechodzić na drugą stronę ulicy albo ustępować miejsca w windzie, bo ktoś się boi mojego psa? Psa, który - rzecz istotna - nie ugryzie, nie szczeknie, nie skoczy, nawet nie powącha. Psa, który po prostu oleje, przechodząc sobie obok. [Jeśli ja się boję ludzi w samochodach albo ludzi w okularach, to też wszyscy pasujący do tych kategorii mają mi się usuwać z drogi? :roll:] Zasada identyczna jak w przypadku kontaktu na linii pies-dziecko: przy dobrej woli obu stron, grzecznie zapytana, będę współpracować. Natomiast roszczeniowe wymaganie ode podporządkowania się czyjemuś widzimisię skutkuje wyłącznie reakcją pt. "spadaj na bambus". Nie toleruję przymusu ani wymagania, by cały świat się do kogoś dostosował, BO TAK. Natomiast, żeby nie było wątpliwości, tłumaczenia z serii tytułowego "bo chodnik był za wąski" (czyli np. "pies się przestraszył stukającej o chodnik parasolki, to przecież miał pełne prawo wyskoczyć z ryjem do głupiej baby, nie? a w ogóle co za kretynka zabiera ze sobą parasolkę w taką pogodę? albo stuka nią przy psie, skoro powinna przewidzieć, że się przestraszy?") również uważam za karygodne i niedopuszczalne.[/QUOTE] I znowu, podzielam poglądy. Widać też ze mnie aspołeczna psychopatka, nie zmierzam nikogo przepraszać, że śmiem posiadać psa ;) Dodam - psa, który ludzi ma generalnie w poważaniu, zwisają mu i powiewają, dopóki ktoś na siłę nie próbuje się zaprzyjaźnić (wtedy pies komunikuje, że mu się nie podoba, odsuwa się, unika kontaktu, zdarza mu się warknąć, ewentualnie szczeknąć, do następnych etapów nie dopuszczam, bo wkraczam ja :diabloti:).
  12. malyszek, skąd jesteś? Ja myślę, że pies po prostu nie ma nic do roboty, rozsadza go energia i znalazł sobie głupi (w ludzkich odczuciach) sposób, żeby ją rozładować. Robisz coś z nim na co dzień? Uczycie się komend, sztuczek, aportuje pies piłkę czy patyka chociażby? Jak korygujesz jego rzucanie są na inne psy/ludzi?
  13. [quote name='stroosia83']Nie ma to, jak starać się wychowywać psa na spokojnego, zsocjolizowanego i natrafiać na swojej drodze na właścicieli, którzy duże, nieodwoływalne i agresywne psy puszczają luzem, przez co dochodzi do takich sytuacji. Posiadanie agresywnego psa nie jest przyjemne, a często jest udręką i dlatego wolałabym, aby mój pies nie miał ani jednej takiej akcji za sobą i co za tym idzie nie miał negatywnych doświadczeń i rozbudzonej agresji.[/QUOTE] A posiadanie psa lękliwego, który na naruszenie granic odpowiada agresją, nad czym pracuję od roku i szlag mnie trafia, jak do nas coś podbiega, bo mi to rujnuje miesiące ciężkiej pracy - to dopiero sprawia, że mi para leci z uszu... [quote name='Arwilla'] Co nie zmienia faktu, że ani ja, ani mów pies, nie mamy ochoty być narażanymi na takie atrakcje... :smile:[/QUOTE] No właśnie. I dlaczego inni ludzie tak często nam odbierają to prawo do normalności i spokoju? :roll: Nigdy nie zrozumiem, dlaczego jedni ludzie na nasz widok (o, idzie dziewczyna z psem) zapinają swojego psa na smycz, mijamy się i wszystko jest w porządku, a inni przekonani o własnej doskonałości i cudownym wyszkoleniu swojego pupilka, jak pewien facet wczorajszego wieczora, pokrzykują z krzaków "wracaj! wracaj mówię!" podczas gdy jego puszczona luzem przerośnięta flatopodobna suka startuje z zębami do mojej. Mistrzyni obedience dostała z buta w żebra i poszła z powrotem w krzaki, gdzie stał jej właściciel. Pan zresztą sprawiał wrażenie, że wszystko mu jedno co się dzieje z jego psem, bo jak psy wrzeszczały na alejce i kłapały zębami to nawet łba nie wyściubił, żeby zobaczyć, co się dzieje, tylko sobie tam stał i pokrzykiwał. Na moją uwagę po całym zajściu, że może by piesek na smyczy chodził, skoro się nie słucha - odpowiedział, że przecież chodzi. Widać na niewidzialnej :razz:
  14. evel

    Barf

    To ciekawe :) Ja nie mam pojęcia, dlatego czekałam na wpisy mądrzejszych w temacie ;)
  15. [quote name='kavala']Teoretycznie można by pozwolić załatwić się psu na chodniku obok, gdzie takiego zakazu nie ma, po czym posprzątać po psie. Ale czy o to chodziło stawiającym te tabliczki? I jaką miasto zapewnia alternatywę właścicielom psów, bo jeśli są specjalne parki, to ok, ale wątpię w to.[/QUOTE] Moja suka choćby nie wiem co jej robili nie załatwi się na chodniku. Nie ma takiej opcji ;) Jaką zapewnia alternatywę? Lublin z tego co wiem, żadną, postawili parę psich koszy w parku miejskim, które są już pewnie totalnie zdemolowane i można tam znaleźć wszystko oprócz psich kup, no i kilka "eksperymentalnych" pojemników na jednym ze starszych osiedli (Kalinowszczyzna bodajże?). W mojej miejscowości natomiast nie można się nawet doprosić o kosze na głównej ulicy, więc przy takiej pogodzie jaką obecnie mamy jestem skazana na chodzenie z psem tam, gdzie kosze są, czyli pod blokami i teoretycznie łamanie "przepisu" z tabliczek.
  16. [quote name='filodendron']Ale mówi się o tym a psiarze to mają gdzieś. Były dokładne badania - liczono ilość jaj toksokar w glebach w różnych regionach PL i wyniki były obrzydliwe - szczególnie jeśli chodzi o podwórka, piaskownice i parki. Rodzice małych dzieci doskonale o tym wiedzą - [B]to dlatego coraz więcej tabliczek z zakazem wyprowadzania psów na trawniki przyblokowe[/B]. Każdy rodzic wydłubywał psią kupę z podeszwy dziecięcych bucików i każdy ma żal, że nie może swobodnie puścić dziecka na trawę. Ludzie wiedzą, tylko niektórzy tę prawdę wypierają ze świadomości - szczególnie ci, którzy nie mają małych dzieci.[/QUOTE] U mnie na osiedlu też pojawiły się takie tabliczki. Niestety, są ustawione wzdłuż ulicy, która jako nieliczna jest zaopatrzona w śmietniki. Generalnie rzecz ujmując, jak psa przyciśnie, to łamię zakaz, ale po psie sprzątam w ciągu minuty po załatwieniu przez niego potrzeby. Teoretycznie, ktoś mógłby się przyczepić, a praktycznie...? Cóż, jestem jedną z dwóch sprzątających na moim osiedlu osób. [quote name='kavala']Tu z kolei nasuwa się pytanie czy zupełny zakaz załatwiania się psa na trawniku przyblokowym w mieście to dobry pomysł? Czy nie wystarczy, że się po nim posprząta? Czasami do najbliższej łąki czy lasu jest kilka kilometrów...[/QUOTE] Mnie to strasznie wkurza, że zamiast postawić tabliczkę np. "posprzątaj po swoim psie" to wstawiają zakaz wprowadzania psów. Już widzę, jak wszyscy obsrywacze nagle przestają wyprowadzać swoje pimpusie bez smyczy pod blok :roll:
  17. [quote name='kavala']Tak się zastanawiam: pies który prawie zabił człowieka na dogo dostaje drugą szansę (bo przecież mógł się z mienić). Ciekawa jestem czy osoby prowadzące dt równie chętnie dałyby psa człowiekowi, który kiedyś prawie zakatował psa, ale obiecał że już więcej tego nie zrobi i całkiem miło obchodził się z psami na wizycie w schronisku?[/QUOTE] Dla mnie, chociaż to może okrutne, przy obecnym poziomie "przepsienia" każdy pies, który zabił człowieka lub go poważnie zranił (w stosunku do swoich rozmiarów, możliwości, okoliczności - np. zajadle szarpał i nie chciał puścić, dopiero ktoś go odgonił) powinien zostać uśpiony. Fajnie, chciałoby się, żeby takie psy dostawały drugą szansę, ale dlaczego one mają dostawać drugą szansę, skoro w schroniskach i przytuliskach siedzą stada psów, które nie sprawiają tego typu problemów, a nie dostały nawet pierwszej szansy? Jeśli nie zaczniemy poważnie podchodzić do tego typu przypadków to nic się nie zmieni - według mnie trzeba kastrować bezdomniaki, usypiać ślepe mioty oraz psy stare, bardzo schorowane i niestety psy agresywne.
  18. [quote name='filodendron']To, że mały pies jest w stanie zrobić krzywdę człowiekowi, zwłaszcza małemu dziecku, nie ulega kwestii. Sama mam znajomą, której maltańczyk załatwił jej córce darmowy percing - dziurka na wylot w skrzydełku nosa.[/QUOTE] A tam, co my tam wiemy - mały pies nie może zrobić krzywdy, bo jest mały, ha. [quote name='filodendron']Tylko z mojej perspektywy nie chciałabym, żeby w ferworze walki o skuteczność ataków mniejszych lub większych psów, umknął fakt, że z relacji prasowych wynika, że te psy w Katlewie wlokły ciało zagryzionego dziecka po ulicy - jak zwierzynę, ofiarę. Człowiek, który je rzekomo odgonił, zeznał, że szarpały ciało dziecka. Jeśli to prawda, to chyba nie do końca mieści się w definicji pogryzienia, nawet pogryzienia z tragicznym skutkiem?[/QUOTE] I to jest straszne. Zastanawiam się, co będzie dalej, bo zaczęły się wakacje, takie tragiczne wypadki pewnie jeszcze [U]niestety[/U] zdarzą się nie raz - niedopilnowane dzieci, niedopilnowane zwierzęta... Czy w końcu nie nastąpi jakaś zdecydowana reakcja ze strony "góry" i na ile ta reakcja uderzy we właścicieli psów. Bo jeśli - na przykład - wprowadzi się bezwzględny nakaz prowadzania psów na smyczy i w kagańcu, to oberwie się normalnym psiarzom, którzy dla świętego spokoju się dostosują. "Władze" nie widzą problemu z drugiej strony, że u nas nie ma edukacji, a może jest, ale na etapie raczkowania. Że psy są traktowane jak rzeczy, a czasem jak śmiecie - jak łańcuchowy Burek się urwie to jest rozróba na pół wsi. Edukacja powinna dotyczyć wszystkich - psiarzy, ale przede wszystkim dzieci, rodziców. I to edukacja porządna, zweryfikowana, nie na pół gwizdka ("jak się piesek szczerzy to znaczy, że tak się uśmiecha" - bez komentarza). Właściciele psów powinni ponosić odpowiedzialność za swoje zwierzęta i to nie podlega najmniejszej dyskusji, ale dopóki zwykli, normalni ludzie (niezależnie od tego ile i jakich zwierząt posiadają bądź nie) będą uważali, że pies "nie ma prawa ugryźć czowieka" i na tym zakończą swoja edukację w temacie to nie mamy co marzyć o poprawie. Bo psy oczywiście nie powinny gryźć ludzi. Tylko, że nie wszystkie psy o tym nie wiedzą.
  19. [quote name='engelina_88']Niemniej nie widzę tu rozróżnienia na wielkość czy rasę psa. Mam na myśli każdego psa, który jest w stanie zabić. Jednak nie dajmy się zwariować! Większe zagrożenie istnieje ze strony dużego psa niż małego (i celowo unikam określania czy to jorki czy asty) i to jest fakt nie do podważenia. Wspomniany pom to przypadek jeden, przypadków zagryzienia przez większe psy jest zdecydowanie więcej i zdecydowanie za dużo, więc nie popadajcie w paranoję, że 3 kilo psa może być taką samą bronią jak 30 kilo.[/QUOTE] Czekaj, czekaj, ja nie mówię, że miniatury masowo mordują mieszkańców wsi i miasteczek. Kwestia dotyczyła [B]możliwości[/B] zabicia. Skoro więc pom [B]był w stanie[/B] zabić dziecko, tak każdy inny mały pies hipotetycznie [B]jest w stanie[/B] też to zrobić, no chyba, że nie ma zębów. Jeśli się nie mylę (zaraz sprawdzę parę stron wstecz), krwiożerczy pomeranian to jeden przypadek na ileś tam lat w USA, tak samo jak fila też była jednym przypadkiem w ciągu badanego okresu czasu. Wiadomo, że im pies większy tym ryzyko obrażeń przez niego zadanych wzrasta, proste i logiczne. Jednak małe psy też są w stanie poważnie uszkodzić człowieka w pewnych okolicznościach. A to, że niektórzy mają fiksum dyrdum na punkcie kochanych, malusich i uci puci yorasków, to inna sprawa ;) Edit: sprawdziłam, chodziło jednak o tosę, prawdopodobnie: [quote name='behemotka']Na pewno słyszałam o zagryzieniu dorosłego przez labradora. Czytałam też, że we Francji laby są w pierwszej trójce ras odpowiedzialnych za pogryzienia dzieci. Analizowałam również statystykę z bodaj dziesięciu lat poważnych - w tym śmiertelnych - pogryzień w Stanach. Yorków nie pamiętam, ale pomeranian zagryzł dziecko... czym liczbowo zrównał się w "wynikach" z filą. [/QUOTE] Edit2: i jeszcze smaczek - cytat z [URL="http://ulubiency.wp.pl/gid,12274591,kat,1012383,title,Ktor******-gryza-groznie,galeriazdjecie.html?ticaid=1c98f#"]artykułu [/URL]cytowanego przez behemotkę: [QUOTE] Z oczywistych powodów brakuje doniesień o pogryzieniach przez czworonogi bardzo małe – teriery, spaniele, maskotki i inne miniaturki. Nawet przy wielkiej zajadłości tych zwierzaków (świadczącej o wysokiej i nieopanowanej agresji) wypadków nie zgłasza się policji ani żadnym innym władzom, ponieważ szkody są relatywnie niewielkie. [/QUOTE][QUOTE]Za to jest na liście [B]tosa [/B]– duży pies bojowy, budzący powszechny respekt. W omawianym okresie zwierzę tej rasy zaatakowało jedną osobę, powodując okaleczenie. Równolegle zdarzyły się śmiertelne ataki ze strony m.in. malutkiego pomeraniana, niewiele większego Jack Russell terriera, kilkakrotnie malamutów, beagle’a, border collie, jamnika, bernardyna, a nawet mieszańca mopsa z rottweilerem. [/QUOTE]
  20. [quote name='Balbina12']gdyby był...ale nie jest!Gdyby babcia miała wąsy to by była dziadkiem ;) YT nie jest w stanie zabić i tyle.może posiniaczyć, podrapać ale nie przesadzajmy z zabijaniem...[/QUOTE] YT nie jest w stanie, ale pomeranian jest. Dziwna logika. Abrakadabra, z idiotami nie rozmawiam - opluwaj sobie do woli kogo chcesz i jak chcesz, oby tak dalej a dostaniesz w prezencie od modów zasłużone wakacje od tego - jak to pięknie ujęłaś kiedyś - ścieku :)
  21. [quote name='Balbina12']jeszcze raz napiszę-york porani dziecku twarz,posiniaczy je,zmiany są uleczalne a ttb może zabić,sytuacja nieodwracalna.jak ktoś dalej nie rozumiem to już raczej nie zrozumie.[/QUOTE] York też może zabić dziecko. Może nie 10-latka, ale... Jak mniemam, york ważący - załóżmy - 3kg ma zbliżone możliwości do takiego nieszczęsnego pomeraniana, którego zręcznie omijasz, a który wg statystyk zabił dziecko, plus jest bogatszy o terrierowatą zaciętość.
  22. [quote name='dog193']No właśnie. Więc dlaczego piszesz, że ONa łatwiej sprowokować do ataku niż TTB?[/QUOTE] Bo przeciętnego kundla w typie ON, który wychodzi na siku dookoła bloku trzy razy dziennie albo takiego przykutego łańcuchem do stodoły rozsadzają jego niezaspokojone potrzeby psychiczne i fizyczne. I jeszcze to: [quote name='Martens']Tylko, że prawidłowo wychowany i zsocjalizowany ON to aktualnie rarytas. Prawidłowo wychowany i zsocjalizowany TTB jest jeszcze mniej skłonny do kierowania agresji na człowieka niż ON, bo nigdy w całej karierze rasy nie był hodowany pod kątem ataków na człowieka - pomijając dzisiejsze pseudo.[/QUOTE] Pies, który miał walczyć z innymi psami to nie to samo co pies, który miał "walczyć" również z ludźmi jak ON czy nawet doberman. [quote name='Balbina12']Dziecko zabiły psy i głupota właściciela a nie rodzice tak jak ktoś tu pisał...[/QUOTE] Nie. Dziecko zabiła głupota właścicieli psów ORAZ głupota rodziców. [quote name='Balbina12'] Niestety dla niektórych to nie jest takie logiczne.Bo jakby to dziecko zaatakowały 3 rozwścieczone yorki to zapewne skończyłoby się na kilku siniakach,zadrapaniach,śladach po zębach.A tak się skończyło na śmierci.Chyba porównania nie ma...[/QUOTE] behemotka wstawiała statystyki, nie wiem, czy nadążasz, ale tam jednym z psów, które śmiertelnie zraniły/zagryzły dzieci był [B]pomeranian[/B]. Ile waży pomeranian? Trzy kilo? [quote name='Balbina12']Jak dla mnie wina opiekuna psa jest nieporównywalnie większa niż wina opiekunów dziecka.Ich działanie to l [B]lekkomyślność[/B] a działanie opiekuna psa to [B]bestialstwo[/B]. Do tragedii dopuścił właściciel psa.Jakby to była dorosła osoba to też sama do tej tragedii dopuściła? [/QUOTE] Dlaczego wina opiekunów psa jest większa niż wina rodziców? Rany boskie, w ogóle bierzesz pod uwagę, że winne są [B]obydwie [/B]strony? Kto zostawia pięciolatka samego?! Wina właścicieli psów nie podlega dyskusji, ale dlaczego tak łatwo usprawiedliwiasz rodziców? [quote name='Martens'] Oczywiste jest, że właściciele psów są winni i że psy powinny zostać uśpione, ale absolutnie nie zgadzam się, że nie ma winy rodziców. Jest wina i rodziców, bo tak jak zauważono, zajście nie trwało 5 minut, a psy nie uciekły pierwszy raz, jak również moralnie jest to wina wszystkich mieszkańców, którzy w dvpie mieli zgłosić biegające po wsi agresywne psy.[/QUOTE] O właśnie. To mam cały czas na myśli. [quote name='Marta666'] Rozumiem,że odgryzienie palca,zmasakrowanie połowy twarzy to nie jest zabicie dziecka. Ale nie powie mi nikt,że o małych psach można powiedzieć,że krzywdy nikomu nie zrobią.[/QUOTE] [quote name='Balbina12'] Wiem,ze york może poranić dziecku twarz ale nie przesadzajmy z jakimś zmasakrowaniem :razz: Bo zaraz wyjdzie ,że york to jak się uprze to nawet rękę może odgryźć.[/QUOTE] Moja suka nie jest duża, a bez problemu zjada np. szyje indycze. Myślę, że - przepraszam za makabryczne porównanie - dziecięca ręka nie jest o wiele grubsza... [quote name='Balbina12']No ja nie słyszałam ani razu o tym żeby york pogryzł dziecko.Tylko wy wiecznie spotykacie na swojej drodze jakieś krwiożercze bestie pod postacią 2 kg yorka...U mnie na osiedlu wszystkie yorki są normalne,chodzą na smyczach,czasem bez ale jakoś dzieciom tętnic nie przegryzają.Na jakichkolwiek wakacjach w innych miastach też widziałam yt na smyczach zazwyczaj a jak nie to truchtające za właścicielem. Jakieś dziwne yorki spotykam najwidoczniej. Raz tylko spotkałam małego yorkasa który szedł bez smyczy podbiegł na odległość ok. metra od labka siedzącego pod sklepem i zaczął szczekać.Właściciel tylko powiedział imię psa i yorczek grzecznie za nim pobiegł.Reszta to yorki usłuchane,na smyczach,czasem pokrzywdzone dziwnymi ubrankami ale z reguły-nie agresywne. [/QUOTE] To, że TY nie słyszałaś, to nie znaczy, że yoreczki nie gryzą. Ja znam różne yorki i yorkowate, i te ułożone, normalne, traktowane jak psy, którymi są (sic!!!), i takie, które pięknie szybowały w powietrzu po tym, jak ruszyły na mnie i mojego psa, ewentualnie były z rykiem przygważdżane przez sukę do chodnika. Bo mnie to g. obchodzi czy to yorek czy nie-yorek, nie ma prawa lecieć na mnie z zębami. Strasznie mnie "rusza" sprawa tragedii z udziałem psów i dzieci. Moja suka nie jest duża, waży tylko lekko ponad 10kg, z dziećmi ma bardzo przykre doświadczenia (raz ugryzła - właściwie kłapnęła zębami, śladu nie ma - dziecko, więc wg niektórych powinna już gryźć glebę) a ja staram się to odkręcić jak mogę, staję na głowie i klaskam uszami, ale jak słyszę z ust rodzica "Idź i pogłaskaj piesia" to mi ręce z majtkami opadają. Świadomość kynologiczna w narodzie jest na poziomie żenującym. Przestrzeganie prawa jest chyba jeszcze niżej, bo w końcu "przepisy są po to, żeby je łamać", a jak Zdzisiek łamie przepisy, i Hanka, i Franio i wszystko jest OK, to co mi tam, a jakie cwaniaki z tych Zdziśków i Franków, no no! Jak to się zsumuje to nietrudno o tragiczne konsekwencje :-(
  23. Wydaje mi się, że piesek będzie średniej wielkości trochę szorstkowłosym kundelkiem, tak może ze 20kg? Co do aportu: [url]http://pies.onet.pl/1262,13,16,niezastapiony_aport,artykul.html[/url] Z wchodzeniem do domu - cóż, to jeszcze szczeniak, chce być tam, gdzie Ty i inni ludzie i nie ma w tym nic dziwnego. Myślę, że skoro już absolutnie musi żyć tylko i wyłącznie poza domem to należy go konsekwentnie do tego domu nie wpuszczać. Macie zrobioną porządną, ocieplaną budę? Co do wybiegania na ulicę to chyba nie zrozumiałam - nie sądzę, abyś mógł wytłumaczyć psu, że na ulicę się nie wybiega, jeśli pies ma do dyspozycji nieogrodzony teren. Wcześniej czy później zginie pod kołami albo zacznie sobie urządzać wycieczki na własną łapę, za co Wy jako właściciele ponosić będziecie odpowiedzialność. Jeśli chcecie mieć psa należy teren posesji ogrodzić i dopilnować, by pies nie biegał samopas. Co do butów - konsekwentnie wymieniać buty na zabawki albo jeszcze lepiej - umieścić rzeczy nie dla psa poza jego zasięgiem. Oprócz tego bawić się i pracować, ćwiczyć z psem, sam się nie wybiega w ogródku dookoła drzewa, bo to bezsensowne, czytać mądre książki (Mrzewiską chociażby) i będzie dobrze.
  24. Voute, a może spaniel uznał, że jak codziennie go katujesz tymi talerzami, to nuda? ;) Ja staram się Zuzowi urozmaicać życie, bo ona była w ogóle niezabawkowa swojego czasu - stosuję naprzemiennie piłki, szarpaki, maskotki i frisbee. A, jeszcze gumową świnię :lol: I jak wyjmuję dekle tak raz - dwa razy w tygodniu to jest szał :)
  25. Ja wczoraj miałam akcję :evil_lol: Byłyśmy z suką na jednym ze starszych lubelskich osiedli, gdzie śmietników jest full a zasrane wszystko, że hej :roll: Co prawda widziałam ostatnio jednego sprzątającego po collie pana :razz: ale nie o tym chciałam :) Otóż poszłam z suką na boisko porzucać piłkę, nagle słyszę jakiś wściekły wrzask, złapałam psa, patrzę, idzie parka młodych ludzi z pinczerkiem kamikadze :) więc postanowiłam to przeczekać... Pinczerek oczywiście walnął kupę zaraz obok śmietnika a ja spytałam głośno, czy chcą państwo woreczek :evil_lol: Ludzie się trochę zmieszali, pani pogrzebała po kieszeniach i znalazła coś, posprzątała po pinczerku i cała trójka poszła dalej - a na trawniku jedna kupa mniej! :multi:
×
×
  • Create New...