-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by evel
-
Oj, rozumiem trochę Twoje zmartwienie - bo miałam podobnie, gdy okazało się, że Zu ma kłopoty z wydolnością... A tak jej się spodobało agility. Cóż, na psio-sportowych zawodach pewnie nigdy się nie stawimy (nawet nasze frisbee ogranicza się do sztuczek i kilku rzutów, później pies już się zaczyna męczyć, więc jakichś pełnych sekwencji pewnie nigdy nie zrobimy) , ale staram się zapewniać jej różne rozrywki w miarę swoich i jej możliwości i da się żyć :) Może przywiezesz nam z Bułgarii jakieś ciekawe zdjęcia? :cool3:
-
To jak moja, chociaż moja nie szczeka już teraz tylko się odsuwa, unika jeśli ma możliwość. U mojej to kwestia lękowa, jest do obcych nieufna i czasem jej się zdaje, że rozdarcie paszczy jest dobre na wszystko ;) Może zacznij ją uczyć różnych komend, wtedy będziesz mogła ją przeprowadzić np. przy nodze przez podwórko. Suka trochę się wyciszy, pracując z nią wzmocnisz też jej pewność siebie. Nie pozwalaj ludziom się pochylać nad psem, bo takiego zachowania niepewne psy się zwyczajnie boją, zaproponuj im rzucenie albo danie smakołyka z ręki (zależy od reakcji Twojego psa, obserwuj go uważnie, czy się nie spina), niech kucną, najlepiej bokiem do psa, bez głaskania na początek. Poczytaj książki Mrzewińskiej (nie są drogie a bardzo ciekawie i konkretnie napisane), do tego spróbowałabym uczyć sukę np. klikerowo, kliker można kupić w większości zoologów za grosze - tu masz elektroniczną wersję książki pani Waldoch: [URL]http://members.westnet.com.au/b-m/[/URL] Możesz "spalać miskę" czyli całą dzienną porcję karmy dawać psu w nagrodę za coś - za wykonywanie komend, za posłuszeństwo, za przybieganie na wołanie, za zwracanie na Ciebie uwagi, za reagowanie na imię. Jeśli suka nie je suchej karmy, masz jeszcze inne możliwości: surowe mięso, ugotowane mięso (np. kurczak), różne podroby (wątroba, serca), możesz sama zrobić psie ciasteczka, znajdziesz przepisy w dziale "żywienie". Kąski muszą być na tyle małe, żeby pies mógł je w miarę szybko zjeść nie przerywając koncentracji na ćwiczeniach.
-
[quote name='AnKa009']Podnieś na niego głos i powiedz mu, jak będzie potrzeba dotknij go lekko, bardzo lekko w tyłek, po prostu połóż rękę.I za karę nie spuszczaj go ze smyczy[/QUOTE] Tak, podnieś na niego głos a rozszczeka się jeszcze bardziej widząc, że pańcia też wrzeszczy. Rada z kosmosu... Ona szczeka, bo się ekscytuje spacerem czy o co chodzi? Bo jeśli to szczekanie z ekscytacji to ja bym zawracała do domu za każdym razem jak suka się wydziera i wychodziła dopiero jak się uspokoi. Potrzeba na to trochę czasu i mnóstwo konsekwencji i samozaparcia - musisz zawracać za każdym razem jak suka szczeknie choćby raz, żeby jej pokazać, że wcale sobie nie żartujesz i jak się wydziera to spaceru nie ma. Zapomnij o wychodzeniu bez smyczy przez jakiś czas.
-
Ty chyba sobie żartujesz. Mam na kolanach dziękować komuś, kto prowadza psa na smyczy w łaskawości swojej, mimo iż w większości gmin w Polsce jest to [B]obowiązek [/B]właściciela każdego psa, a ze smyczy można zwierzę zwolnić tylko w określonych miejscach?
-
Ty się lepiej zabierz na poważnie za wychowanie tego psa a nie szukasz wymówek, bo nikt Ci tutaj nie przyklaśnie dla pomysłu wdziania rozwydrzonego, niewychowanego psa w OE i luz. Zresztą, część psów się uczy tak modulować głos, że nawet OE/antyszczek nie działa - ciekawe co wtedy zrobisz, struny głosowe jej podetniesz tłumacząc, że [i tu wstaw jakaś kolejną głupią wymówkę]...?
-
Moja też ma szczekliwość we krwi. Odkąd mieszka ze mną krew jej się trochę zmieniła chyba :diabloti: Głupia wymówka. Jeśli suka ma zrozumieć, że ma nie szczekać to ją zmęcz, zabieraj na różnorodne spacery, ucz ją nowych rzeczy a wtedy będzie mniej chętna do darcia japy przez ogrodzenie. Jeśli wyćwiczysz perfekcyjnie odwołanie to będziesz mogła ją odwołać od płotu.
-
A skąd pies ma wiedzieć, o co chodzi? Pies nie rozumie znaczenia słów dopóki Ty podczas szkolenia nie nadasz tym słowom jakiegoś znaczenia. Podniesiony głos zazwyczaj nakręca psa jeszcze bardziej.
-
Agata, tak, czasem wolę kopnąć psa niż pozwolić, by się żarł z moją suką... Widzisz, lubię psy, ale mojego psa kocham najbardziej na świecie i nie pozwolę, żeby coś go krzywdziło, bo "chce się tylko pobawić", a na przykład waży cztery razy więcej i zabawa polega na waleniu łapami po mojej suce, albo jak coś małego do nas podbiega z wrzaskiem i dziamgającym ryjkiem najeżonym zębami po czym próbuje wcelować i uczepić się mojej. Też mi zabawy. Paulina, z psem trzeba pracować. Antyszczek psa nie wychowa, trzeba ruszyć zadek i samemu się zabrać do roboty.
-
[quote name='Martens']Ale to nawet nie chodzi o psa i jego ból - ja sobie poradzę, kopnę pieska, będzie spokój, ale czy ja u licha mieszkam w puszczy amazońskiej, żeby wychodzić z domu jak w dżunglę i kopami oganiać się od zwierząt chcących użreć mnie za kostkę? Chodnik jest wspólny i każdy ma prawo przejść po nim spokojnie, bez konieczności opędzania się kopami i tupnięciami, koniec kropka. Bo co np. ze starszą osobą chodzącą o lasce, małym dzieckiem które się wystraszy?[/QUOTE] Wiesz, posiadanie psa jest ostatnio najwyraźniej w modzie, stąd setki psów na osiedlach, lwia część z nich to rozwydrzone potwory pod zerową kontrolą właściciela. Przypomina mi się ciągle to, o czym wspominała chyba filodendron - im więcej takich "jazd", tym bardziej my wszyscy, jako psiarze - wrzucani do wspólnego worka - i ci odpowiedzialni, i matoły - jesteśmy coraz bardziej nienawidzeni przez "społeczeństwo". A wystarczyło by wprowadzić odpowiednie przepisy i je egzekwować. Od tygodnia siedzę sobie z suką na osiedlu miejskim u rodziny, nie widziałam nawet pół strażnika miejskiego, za to puszczane luzem psy, wszelkiej maści, rodzaju i o całej palecie różnych zachowań od sympatycznej ciekawości po otwartą agresję różnego rodzaju - mnóstwo. [quote name='Paulina516']evel ona nie obszczekuje obcych ludzi, tylko takiego pana na jej terenie - podwórko - pan lubi pieski wiec jak piesek się do niego doczepia i jest dobrze bo panu się podoba, tylko ona podchodzi do psów , co zrobić? żal mi jej bo bardzo mało ma zabawy, czasem wyjeżdżamy na wieś tam są 2 kundle babci tylko nie wykastrowane i ją męczą.[/QUOTE] Pies nie ma prawa obszczekiwać nikogo. Obszczekując nawet jednego faceta pies uczy się, że takie zachowanie jest w porządku, a przecież nie jest. Jak podchodzi do psów, to na miłość boską - [B]od czego jest smycz/linka treningowa [/B]10m albo więcej? Ty się z nią baw, nie zawsze pies potrzebuje zabawy z innymi psami, żeby być szczęśliwy, wybiegany i zmęczony. Sunia jest kastratką? Bo jeśli nie, to puszczanie jej z niekastrowanymi samcami luzem nie jest najlepszym posunięciem...
-
[quote name='Paulina516']Tak, może to zmusi ich do myślenia, tak kulturalnie już się nie da. Wyszłam właśnie na siusiu luzem, inny też luzem z panią, moja za psiakiem, ten się boi wiec wołam , taka nieusłuchana leci na podwórko oszczekać pana naprawiającego samochód ja się dowołać nie mogę, za kare pod kacyk się schowała siusiu nie zrobiła bo nie zdążyła;/ dostała kilka wymyślnych: co ty robisz! się nie słuchasz, coś ci się stanie... itp. zaraz znowu wyjdę. Uczę ją po prostu żeby przy mnie była, błędy się zdarzają.[/QUOTE] Z Twojej dość chaotycznej wypowiedzi wnioskuję, że wyszłaś ze swoją suką na dwór bez smyczy, a suka obszczekuje ludzi czy psy. Nie zdziw się jak kiedyś zarobi porządnego kopa od kogoś, kogo takie zachowanie nie bawi...
-
[quote name='Martens'] I jedyna reakcja na bardziej i mniej uprzejme prośby - to niech pani go kopnie. Po prostu wszystko opada...[/QUOTE] Powiem szczerze, że też kilka razy słyszałam: to niech pani tupnie/kopnie psa. W takiej chwili mam ochotę zasadzić właścicielowi takiego kopa w d..., że doleci do księżyca. Obszczekujący pies, chociaż frustrujący dla mnie/mojego psa jak jasna cholera, nie jest de facto niczemu winny, przecież pies się sam nie wychowa, tylko to psi obowiązek właściciela. Jak widać dla niektórych nie jest to takie oczywiste... Dzisiaj dzikim świtem poszłam z psem na frisbee na boisko, oczywiście nie obeszło się bez doskakującego do mojej suki napalonego pekińczyka... Dopiero kiedy suka przeczochrała go po ziemi z rykiem, co powtórzyła ze trzy razy, osiedlowy playboy postanowił wrócić do właścicielki. A wystarczyło zapytać, czy pieski się pobawią... [quote name='hecia13']Albo kupić hurtem kilka smyczy i dawać im mówiąc: "widzę, że pan nie ma smyczy, pewnie pana nie stać, to proszę bardzo, bo jeszcze pieskowi stanie się krzywda" :eviltong:[/QUOTE] W niektórych okolicach spacerowych to by szło zbankrutować :roll:
-
Teoretycznie powinno być dużo lepiej niż w przypadku dwóch mamutów na przykład ;) aczkolwiek gwarancji pewnie nikt nie da ;) A przybysza byś chciała zabrać ze sobą na studia czy będzie siedział z Beniastym? Bo się pogubiłam trochę :grins:
-
No właśnie - u mnie pas bezpieczeństwa by nie zdał egzaminu, pies by się kręcił, łaził po kanapie, pewnie by przy okazji nie raz zarzygał cały tył (nie, nie działają na nią żadne leki na chorobę lokomocyjną, potrafi je zwrócić...) :roll: Nie zgadzam się, że mniej stresujące niż plastikowy kennel są zwykłe klatki. Im mniej pies widzi, tym mniej się stresuje, przynajmniej mój pies i kilka psów znajomych także. A już nie daj boże, jak mijają nas jakieś głośne i wielkie autobusy, ciężarówki - suka, jeśli jedzie "luzem", przypięta do siedzeń, ma wiszącego gluta ze śliny, dyszy, intensywnie CSuje. W kennelu takich atrakcji nie przejawia, kładzie się spać.
-
A ja wczoraj miałam ochotę porwać i sklonować starszego pana z mocno starszym pieskiem - piesek, mimo tego, że ledwo człapał, został na nasz widok zapięty na smycz. Minęliśmy się po dwóch stronach trawnika, pełna kulturka, Zuz dresiarz się nabzdyczyła trochę po cichu, ale generalnie luz. Można? ;)
-
[quote name='mimi1982']W razie czego na e-karmie są takie szampony. [/QUOTE] Czy wspominanie niemal w każdym swoim poście tego konkretnego sklepu nie nagina trochę regulaminu tego forum? :roll:
-
[quote name='xxxx52']Uwazam ,ze psy bojace sie klatek nie powinny w nich jechac autem .jest wiele mozliwosci transportowania psow np , zabespieczenie bagaznika krata metalowa,albo ja stosuje pas bezpieczenstwa.Wtedy piesem moze sobie obserwowac inne auta ,siedzi kolo mnie,czuje sie bezpieczniei z regoly spi. [/QUOTE] Psa można do klatki przyzwyczaić w bardzo prosty sposób i uczynić z klatki najlepsze miejsce na świecie ;) Nie każdy ma możliwość walnięcia sobie kraty w samochodzie, a pies łażący po tylnym siedzeniu przypięty pasem to według mnie niezbyt dobra opcja. Ja mam sukę z chorobą lokomocyjną, jak jeździ w klatce to jest zazwyczaj OK, bo to przecież jej "nora" ;)
-
A o czym piszesz? :)
-
[quote name='Asia&Luna']Nadaje się dla zwinnych psów, bo frisbee jest bardzo szybkie i lekkie, nie "zawisa w powietrzu". Początkowo zaskoczona byłam małym rozmiarem (215mm średnicy), lecz bardzo wygodnie się nim rzuca, a suka chętnie je chwyta[/QUOTE] Hm, to moja pierdołka nie będzie pewnie nadążać :( Mam już mętlik w głowie szczerze mówiąc, bo potrzebne nam coś trwalszego niż fastbacki a jednak się trochę boję kupować jawza :( Spróbujemy chyba hero xtra, chociaż sama już nie wiem.
-
Frajda się znalazła!!! Ma wreszcie wspaniały dom i jest kochana:)
evel replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Można jeszcze napisać do MM Lublin, oni często drukują ogłoszenia zwierzęce, a że to darmowa gazeta to jednak sporo ludzi choćby ją przeglądnie... Zaraz do nich napiszę. Ja jestem trochę uwiązana i nie mogę osobiście jechać szukać suni :( -
[quote name='Kalea']w wekend będę z nim u weterynarza.. karmy nie zmieniał - je josebe i codziennie gotowane mięso z kurczaka z warzywami czasem z ryżem. klatka jednak też zajmuje trochę miejsca a w przejściu jej nikt nie postawi :/ ale pomyślę i nad tym chociaż byłoby ciężko a co do prania..cóż dlatego rodzice nie kupują nowych mebli a pranie tapicerki odbywa się za pomocą wody i mydła.. Pies mieszka ok30km od Warszawy[/QUOTE] A jaki odstęp robicie między różnymi rodzajami posiłków? Może psi organizm się buntuje i nie chce trawić tak różnych pokarmów jak karma i gotowane, może trzeba by przejść np. tylko na gotowane? Czy pies nie był ostatnio odrobaczany, a może zdarza mu się na spacerze coś "chapnąć"? Może rzeczywiście pobierzcie próbkę kału do badania? Nie wiem czemu się tak wzbraniasz przed tą klatką, na litość boską, to pies 7kg, więc jak można się domyślić nie kupicie mu klatki, do której zmieściłby się dog niemiecki i zajęłaby większość miejsca w domu tylko rozmiar mały/średni. Ja bym zresztą wolała sprzątać z klatki, ewentualnie psa umyć niż prać tapicerkę, dywany i bóg wie co. Moja "problemowa" suka uwielbia swój kennel, jak czuje się niepewnie z jakiegoś powodu to idzie do klatki i tam się uspokaja. Mam rozmiar M i malutki pokoik a jednak jak się chce to się i taką klatkę zmieści, trzeba tylko ruszyć głową i pokombinować.
-
[quote name='AK47'] [B]Ekscytacja przed spacerem lub po NIE [/B] Karzda ekscytacja prowadzi do frustracji dominacji lub agresji. [...] Wychodzenie na spacer to dla psa nagroda i zawsze powinien być spokojny i uległy tak samo się tyczy jedzenia i innych .. Jak sie mylę niech ktos mnie poprawi na przykładach. Lecz gdy spotykam się na spacerze z 10 innymi psami i decyduje że ide do domu to wszystkie psy chca porzucić włascicieli i iść ze mną!![/QUOTE] Raczysz żartować? Moja suka przed spacerem zawsze się cieszy, na spacerze - o zgrozo - także się ekscytuje, bo praca ze mną daje jej fun (no, mam nadzieję, że daje, ale wygląda na zadowoloną :evil_lol:) a ja nie chciałabym mieć psa autystyka, który się za mną gdzieś tam z tyłu wlecze. Jedyna sytuacja, kiedy mój pies idzie za mną albo przy nodze (oczywiście oprócz chodzenia na komendzie) to wtedy, jak leje deszcz ;) Ekscytacja pomaga przy psich sportach, miło widzieć psa, któremu się ryj śmieje, bo właśnie aportuje/frisbuje/biega po przeszkodach/szuka zgubionej rękawiczki czy szarpaka; oglądanie psa, który robi to, co kocha, który nie może się doczekać komendy zwalniającej, żeby w pełnym pędzie ruszyć i wykonać swoje zadanie sprawia mi osobiście przyjemność, nie wiem, jak innym ;) Podobnie jak u Martens mój pies śpi gdzie chce, ale schodzi, kiedy tego wymagam bez problemu. Je także wtedy, kiedy mi wygodnie ją nakarmić, nie żebrze przy stole, nie wkłada mi nosa do talerza, nie kradnie zostawionego z nią na krótko jedzenia, gdy np. wychodzę odebrać telefon czy coś takiego. Nie ruszy jedzenia, jeśli jej nie pozwolę zjeść. A, suka przechodzi u mnie pierwsza w drzwiach ze względu na moją wygodę, ale nie ma problemu z tym, żeby weszła za mną, jeśli chcę. I wydaje mi się, że w życiu by nie poszła z kimś obcym, skoro ma czasem problem żeby się bawić z ludźmi, których dobrze zna i darzy sympatią ;) Przykładowo, jeśli ktoś rzuca jej piłkę to ona i tak ją przynosi do mnie - jeśli wskażę osobę, której ma oddać aport, to go zaniesie do wskazanego człowieka. Coś jeszcze? ;) Wracając do tematu - nie rozumiem, dlaczego ktoś nie może być jednocześnie behawiorystą i zajmować się szkoleniem. Moja serdeczna znajoma rozwiązuje problemy różnych psów, ale także szkoli właścicieli jak się prawidłowo obchodzić z własnym psem, jak nawiązać z nim, dobrą relację, wreszcie jak podejść do szkolenia sportowego np. obedience czy frisbee :)
-
[quote name='taks']evel od dawna ( a wiem co mówie bo w "psim swiecie" tkwię juz ładne kilkadziesiat lat) byli w Związku hodowcy i "hodowcy". Sama przynaleznośc do organizacji hodowlanych nie czyni automatycznie z krętacza anioła. Jak sie bardzo chce obejśc przepisy to zawsze znajdzie sie sposób, i tu i w wielu innych dziedzinach. Tyle że jesli ci patrzą na ręce , jesli musisz zachować jednak pewne pozory to może sie to okazać nieopłacalne. Dlatego tak na prawdę wiele zalezy i od tego jak działa dane koło , na ile jest tam ciche przyzwolenie na "drobne uchybienia" a na ile ludziom zalezy na oczyszczeniu środowiska i faktycznym działaniu dla dobra hodowli. Zwiazek tylko pozornie jest monolitem - tak na prawdę o jego poziomie ( i to bardzo róznym ) decydują ludzie w terenie i ich motywacje Ale czy to oznacza ( jak sugeruje autor tego nieszczęsnego artykułu), że skoro bywają zrzeszone hodowle które nie spełniają standardów to oznacza że cały system jest bez sensu? I jedyną alternatywa jest "wolnoamerykanka"? Uparcie twierdzę, że nie.[/QUOTE] Ja to wszystko rozumiem, w każdym stadzie znajdzie się czarna owca ;) Jednak czasem człowiek naprawdę ma wrażenie, że ZK to jedna wielka szambiarnia, gdzie wszelkie grzeszki są zmiatane pod dywan i chicho sza. Osobiście mam szczęście znać hodowców w większości przez duże H, którzy robią wszystko, żeby polepszyć rasę, poprawić charakter, wygląd swoich psów...
-
Kubuś wspaniały, radosny piesek MA WSPANIAŁY DOM!!! :)
evel replied to Paula95's topic in Już w nowym domu
Po kastracji powinno być ok, jak się trochę wyciszy, bo teraz mu hormony chyba buzują ;) Cieszę się, że wszystko u Was w porządku :) Czochranko dla Kolesia :)