Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. [quote name='Jara']Wilczak to nie owczarek niemiecki, nie wykonuje ślepo poleceń. Właściciel może być doświadczony i często nigdy nie wypracuje u wilczaka bezszkodowego zostawania w domu. Niestety bardzo częste jest otwieranie okien, lodówek, zrzucanie szafek ze ścian, wychodzenie z klatek. Właściciele wilczaków akurat musza się mocno nagimnstykować, mają więcej psów lub ktoś zawsze jest w pobliżu.[/QUOTE] Dlatego napisałam, że lęk separacyjny u wilczaków objawia się w różnym nasileniu, może zmieniać się także w ciągu życia psa - może nie występować na początku, a później przejść z siłą huraganu, lub odwrotnie i tak dalej. Nadal jednak twierdzę, że wilczaki to też psy, a nie potwory z kosmosu (nigdzie nie wspominałam o ONkach), że można je wychować i traktować normalnie, a nie wszystko, co złe, zwalać do szuflady z napisem "a on tak ma, bo to wilczak!". Tak, wilczaki zwykle mają większy problem z separacją od ludzi niż inne psy; tak, da się znaleźć jakiś sposób, żeby sobie z tym poradzić; tak, właściciele wilczaków też muszą pracować, żeby mieć co do garnka włożyć; tak, nie zawsze mogą pracować w domu ;) Zdaje się, że offujemy :evil_lol:
  2. Gorzej, jak pies się okaże należeć do psów lubiących cytrynę :razz: Jeśli to miks belga, a do tego jeszcze dzieciak, to jeśli chodzi o ogólne posłuszeństwo, spróbowałabym na początek np. szkolenia klikerowego: [URL]http://members.westnet.com.au/b-m/[/URL] Poszukaj tematów o zostawianiu psa samego w domu, o lęku separacyjnym. Pies jest u Was krótko, poza tym nie ma zajęcia - belgi są bardzo wrażliwe (dlatego sto razy bym się zastanowiła nad pomysłem z uczeniem przywołania szarpaniem, skoro można się obejść bez tego), potrzebują dużo uwagi, ruchu, pracy umysłowej. Zarejestruj się na forum o rasie, może tam znajdziesz praktyczne wskazówki, jak żyć z takim stworkiem ;) Poczytaj dobrą literaturę - np. Zofię Mrzewińską. Tu masz zresztą bloga o wychowywaniu Raszki maliniaczki: [url]http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp[/url] Dlaczego nie ma możliwości kupienia klatki? Odpowiednio wprowadzony (to bardzo ważne) kennel często pomaga przy takich aktywnych psach, uczy wyciszenia. Możecie zawsze kupić klatkę używaną, ale wciąż w dobrym stanie, za mniejsze pieniążki niż nówkę.
  3. [quote name='Cassidy']a i jeszcze jedno pies sam safki nie otworzy zeby sobie kapcie wyciagnac chyba ze sama go tego nauczysz lub jest nie domknieta albo nie masz poprostu drzwiczek w szafce :D[/QUOTE] A to ciekawe, bo znam kilka psów, które potrafią otwierać szafki, szuflady, różne pojemniki, tak same z siebie, nie będąc tego uczone. Co do kolczatki - sąsiadka ma rocznego labradora, fruwała za nim na kolczatce aż miło. Teraz pies ma normalną obrożę, półzaciskową, szeroką, wygodną i uczy się normalnie chodzić na smyczy. Patrz, da się - coś podobnego! :razz: Może mniej chamstwa i zadzierania nosa, a więcej czytania ze zrozumieniem?
  4. [quote name='Jara']Wilczak czechosłowacki ;)[/QUOTE] Bez przesady, wilczak też pies. Powoduje różnego rodzaju mniejsze lub większe problemy, zależnie od własnych predyspozycji i od warunków, w jakich zostaje, ale właściciele csv też jakoś muszą zarabiać na życie ;)
  5. Zawsze mi się wydawało, że wolę zdjęcia w ruchu, no wiecie, takie uchwycone "w akcji"... Ale to... [URL]http://i1134.photobucket.com/albums/m604/nitka31/Mona/IMG_4921.jpg[/URL] jamochłon? :roflt::roflt::roflt:
  6. A jaką macie średnicę tych piłeczek hiltonowych? [URL]http://i797.photobucket.com/albums/yy256/usterajs/22lipca11/DSC_4513.jpg[/URL] boski :) czy Ty z nim wchodzisz w jakieś interakcje? :evil_lol: Czy on sobie jest i już? Gdzieś czytałam, że gady właściwie nie za bardzo zwracają uwagę na ludzi, tak sobie żyją obok, nie wiem, ile w tym prawdy? ;)
  7. evel

    Gabi&Kapsel

    Yyy... Jakbym chciała pracować z suką tyle, ile ona chce, to by mi zabrakło czasu na sen, uczelnię, pracę, dom... To, że Go to border nie oznacza, że chi ma teraz wszystko pierdyknąć na bok i pracować, pracować, pracować z piesiem ;) Wszystko z głową :) Przy takim podejściu nikt by sobie nie mógł pozwolić na psa... A już zwłaszcza na psa pracującego typu border czy belg czy co tam jeszcze ;)
  8. Tak sobie czytam, widzę, że plany są, więc może kiedy ja sobie będę mogła pozwolić na szczyla to już nie trzeba będzie importować? :evil_lol:
  9. Ginny fajnie wygląda, ale nie kusi Cię, żeby jej zostawiać taki dłuższy makaronik na głowie? :lol:
  10. Nie, stacjonujemy raczej na Czechowie ;) W Lublę jest dużo psów zuzopodobnych, w końcu to taki typowy wiejsko-miejski burek ;) Wczoraj Zuz miał pierwszą poważną potyczkę na serio w swoim życiu, w którą nie ingerowałam... Poprztykały się durne suki o żarcie, które mi wypadło (:oops:), na szczęście młodsza po dłuższej chwili obopólnego plucia, wrzasku, pokazywania uzębienia i okładania się łapami odpuściła... Lalala, teraz się zastanawiam jaką płeć mam wybrać psu, który ma być towarzyszem Zuza, żeby było jak najmniej zadymiaście :diabloti: Słyszałam już sto teorii - dwie suki weź, dogadają się, psa jej dobierz, nie będzie dymu, pies przy suce wyrośnie rozwydrzony jak dziadowski bicz, suka z suką się w życiu nie dogada jak młodsza dojrzeje - aaaaa! :???:
  11. [url]http://i797.photobucket.com/albums/yy256/usterajs/22lipca11/DSC_4623.jpg[/url] :loveu: U Was też jakoś dziwnie, a to burzowo, a to słonecznie, a to wiatr, że łeb urywa? :roll:
  12. [quote name='dianusia921']Na szkoleniu na które chodzę ze swoim psem jest sporo osób starszych z różnymi psami,często takimi które są młode,pełne energii i zwykle starsza osoba nie ma siły się z takim użerać. Dlatego wtedy pies uczony jest wyciszania. Siedzimy tak długo aż się uspokoisz,jak będziesz spokojny to wtedy możemy sie pobawić czy coś. Staramy się nakręcać i wyciszać psy,żeby potrafiły jak my siedzimy to i pies jest spokojny,jak jest praca bądź zabawa,wtedy pies może pozwolić sobie na [B]odrobinę [/B]szaleństwa.[/QUOTE] Mhm. A jak ze zgaszonym psem chcesz pracować na pełnych obrotach, jak to jest w obronie sportowej, albo agility? :cool3: Posłuszeństwo, normalne życie z psem na co dzień to co innego niż ćwiczak. [quote name='dianusia921'][B]ja mam po prostu złe doświadczenia z kolczatkami[/B] i u mnie i u innych osób znajomych czy nieznajomych z którymi rozmawiałam wiele razy na temat kolczatek itp. i każdy jest podobnego zdania co moje. [B]Po prostu nie lubie używania tego typu akcesoriów[/B],bo moim zdaniem nie uczą tylko szkodzą. Gdy patrze na psa który idzie w kolczatce to jakoś nie mogę sobie wyobrazić że jest zachwycony tym faktem. Każdy spacer z właścicielem kojarzy mu się z uczuciem wbijających sie w szyje kolców, co to za radość ze wspólnych spacerów...[/QUOTE] Nie na wszystko na świecie należy patrzeć przez pryzmat własnych doświadczeń. To, że Ty w rzeczywistości nie spotkałaś się z dobrze używanymi kolcami nie oznacza, że kolców nie można używać, bo są be i już. A co powiesz o psach, które na widok kolców, dławika (poprawnie stosowanych!) podskakują do góry z radości, bo oznacza to dla nich szkolenie i fun? ;) [QUOTE]No nie wiem,ja myślę,że pies uczony cały czas atakowania nawet jak piszecie tego rękawa,to jednak ten rękaw jest na człowieku,więc pies chyba kojarzy że rękaw i człowiek ma ze sobą cos wspólnego. [/QUOTE]Celem jest rękaw. Nie człowiek, nie ramię noszące rękaw. Tak jak w innych warunkach zdobyczą jest piłka, frisbee, a nie ręka, która tę piłkę/talerz rzuca. [QUOTE]Z tymi zadowolonymi pyszczkami po trningu to też mnie rozczulają tylko u nas to inaczej wygląda. ;) Jeśli sprawia to radość psu a nie jest przymusem i męczeniem to czemu nie...[/QUOTE]A obrona dla dobermanów, ONków jest przymusem i męczeniem? Co do tosy - nie znam tych psów, ale porada pana hodowcy wydaje się dość dziwna. Ja bym na ich miejscu zwróciła się do naprawdę sprawdzonego speca od układania molosów.
  13. Vectra, myślę o Was ciepło, żeby się wszystko jakoś ułożyło. Twarda baba jesteś, dasz radę. Szczerze powiedziawszy, jeśli musiałabym z jakichś poważnych przyczyn rozstać się na zawsze ze swoim psem, i zawiodłyby "wyjścia awaryjn"e (nie, na rodzinę liczyć bym nie mogła, bo by zajechali tego psa albo oddali do schronu) to prawdopodobnie też wolałabym, żeby suka zasnęła na zawsze. Ech, życie, życie. Trzymaj się!
  14. Ale pies rasowy to nie tylko wygląd. To wygląd, charakter, predyspozycje. Często pies pseudorasowy nie posiada niczego z tych wymienionych cech - bo ani nie wygląda tak, jak powinien, ani charakteru toto nie ma odpowiadającego standardowi rasy, ani predyspozycji do pracy. Przeciętne "ONkowate" histeryzują na byle szelest zamiast być stabilnymi pastuchami, "labradory" nie wykazują popędu węchowego, rasy obronne atakują co popadnie, nie mówiąc już o stosach chorób genetycznych i nie tylko, niesionych w szczeniaku, bo rodziców przecież nikt nie bada, bo "pani, zdrowe i rasowe, nie chorujo!". Edit: Sybel, wiesz co sobie pomyślałam? Że skoro kolega ze swoim partnerem kupią rasowego psa to zaraz się zacznie, że snoby, że pedały, że dzieci nie mają to na wydatki na psa sobie mogą pozwolić i tak dalej - ot, polaczkowatość. Nie wiem jak jest w Łodzi, ale u nas, w Polsce B, to by dopiero było... :roll:
  15. Delph, jeśli Ci to coś pomoże - na stronach hodowli są czasem wagi urodzeniowe i dalsze malutkich szczeniąt. Np.: http://wilczyomen.pl/pl/?id=1774 http://zperonowki.pl/site/pl/node/2483
  16. [quote name='dianusia921']Szarpnięcie kolczatką na zasadzie "ej spójrz na mnie" no ciekawe... Ja na miejscu psa nie chciałabym mieć kolców na szyi i żeby osoba trzymająca mnie na smyczy szarpała mnie bo chce żebym na nią spojrzała. Moim zdaniem wypracować patrzenie na człowieka można w o wiele lepszy sposób,konsekwencją,smaczkami. Przecież można poćwiczyć imię-żarcie,wypracować to na tyle żeby pies jak słyszy imię już nie chciał smaka bo będzie wiedział że jak usłyszy imię to jest super. I wtedy imię znaczy "spójrz na mnie" a nie szarpnięcie kolczatki. Takie jest moje zdanie. [/QUOTE] Dianusia, ile dobermanów w swoim życiu wychowałaś? :cool3: [quote name='Migori']Poza tym, mądry szkoleniowiec powie Ci czy ten pies nadaje się do IPO - bo przecież wcale nie musi - może mieć słabą psychikę, być nerwowym psem i tylko takim szkoleniem psu zaszkodzisz.[/QUOTE] Dobry pozorant może nawet lękliwego psa nauczyć pewności siebie, bez kolców, wiszenia na szmacie i przewracania pozoranta na glebę ;) Po prostu jeśli ktoś się zna na psach to wie, do jakiego etapu z danym psem można dojść. Niektórych psów nigdy nie powinno się "rozbudzać" na obronę i dobry szkoleniowiec też o tym właściciela poinformuje. BTW, bullowate i molosy też chodzą na obronę. Ale chodzą na obronę do takich szkoleniowców, którzy nie mogą sobie pozwolić na komfort popełniania błędów ;) Znam (przelotnie) psy po takich szkoleniach, w odpowiedzialnych rękach. Na co dzień to normalne psy. Na jednym zresztą uwiesiła się raz moja suka :evil_lol: żyje do tej pory, więc widać psy po IPO nie stają się morderczymi bestiami zagryzającymi co im wpadnie pod łapy. [quote name='dianusia921']U mnie w mieście akurat jest jedna szkoła policyjna (z tego co wiem) w której są prowadzone szkolenia obronne i uwierzcie nie chcielibyście sie spotkać z żadnym psem który brał w nich udział. Dlatego też poprzez te wszystkie złe skojarzenia jakie mam nie przepadam za szkoleniem obronnym,ale co kto woli. ;-)[/quote] Policyjne szkolenia to akurat kicha totalna i się od nich odchodzi. [QUOTE] Tak to akurat wiem,że sprawdzają się w sportach siłowych. Przytoczyłam akurat przykład psów bullowatych,bo pisałam o tym żeby psy robiły to do czego są stworzone,a nie chciałabym żeby te rasy nadal były szkolone do walk... [/QUOTE] Chwila moment. TTB były używane do walk ze zwierzętami, a w prawidłowo prowadzonym IPO pies poluje na rękaw, nie na pozoranta ani na żadne inne zwierzę, z tego co mi wiadomo. [QUOTE] Więc [B]przeszłam też przez szkolenie kolczatkowe[/B] i wiem,że dopiero metodami pozytywnymi udało mi się dobrze wychować zepsutego kolczatką psa. Ale wiadomo,tak jak napisałam,[B]nawet nie wiedzieliśmy jak stosować kolczatki[/B],każdy miał to i my kupiliśmy. Teraz aż wstyd sie przyznac do takiego rozumowania... Ale [B]myślę,że nie ma czegos takiego jak prawidłowe stosowanie kolczatki,[/B]bo jednak każde szarpnięcie sprawia dla psa ból. [/QUOTE] Nie bardzo rozumiem. Wychowaliście psa na agresora nieprawidłowym użyciem kolców, nie wiesz, jak się kolce prawidłowo stosuje, ale kolce to zło. Dziwne to dla mnie trochę, bo ja o rzeczach, o których nie mam pojęcia staram się nie zabierać głosu, a już na pewno nie tak kategorycznie.
  17. Delph, przepraszam, że tak wprost, ale nie rozważałaś sama wiesz czego?
  18. Cleopatrax, przeczytaj uważnie ostatnie posty - nie ma czegoś takiego jak pies nieuczulający.
  19. Jeżeli sunia nie ma rodowodu, uprawnień hodowlanych i nie jest wybitną przedstawicielką swojej rasy - nigdy ;)
  20. Kolczatka dla kota? Wariat...? :roll:
  21. [quote name='Paulina516']A niby po co mam woreczek?! I ty mi wmawiasz że nie sprzątam!:angryy:[/QUOTE] Może spuść z tonu, miła panno. Z Twojej wypowiedzi można było wywnioskować, że woreczek masz tylko po to, żeby nikt się nie czepił. Nie pisałaś, że go używasz rzeczywiście.
  22. evel

    Gabi&Kapsel

    Serdeczne gratulacje z powodu małego kłaczka :loveu:
  23. [quote name='kobiecanka']proszę, pomóżcie znaleźć dobrego specjalistę od psiej psychiki. Chodzi o psa mojego taty - 8 miesięcznego labradora. Oni kompletnie sobie nie radzą z jego wychowaniem, pies jest nieposłuszny, zaczyna być agresywny, skacze na ludzi, podgryza, a efektem (albo przyczyną) tego jest to, że oni go przez większość czasu trzymają w małej łazience (bo gryzł im wszystko). W tej chwili sytuacja jest tragiczna - pies nie słucha się nikogo, nie można spokojnie przejść przez podwórko (to jest domek jednorodzinny), bo rzuca się na wszystkich - najpierw skacze z łapami, a potem zaczyna łapać zębami za ręce, nogi, itp. Na spacerach ciągnie smycz i przewraca wszystkich, [B]więc zaprzestali wychodzenia na spacery.[/B] Próbują wychowywać go siłą, co kończy się tym, że pies jest bity, aby się uspokoił. Chcę im pomóc, żal mi tego psa, a w tej sytuacji bez specjalisty się nie obędzie. Czy możecie kogoś polecić, to jest wschodnia część warszawy (okolice Wesołej i Sulejówka)[/QUOTE] Zrobili więc coś, po czym będzie jeszcze gorzej. Bity pies, młodziutki, nabuzowany energią, który nie ma jak "spuścić pary" skończy pewnie uśpiony, gdy w końcu się odwinie i kogoś poważnie pogryzie. Podpytam znajomej ze stolicy o jakiś namiar do dobrego szkoleniowca.
  24. [quote name='Amber'] Mówisz o wilczaku? A one nadają się na obronę? [/QUOTE] Właściwie jeszcze nie wiem, o kim mówię :oops: Wilczaki kocham, ale nie jestem jeszcze tak do końca przekonana, że to pies dla nas - alternatywy na dzień dzisiejszy to bc, malina albo holender ;) Ale są wilczaki, które by się nadały na obronę, są takie, które sobie czasem wiszą na rękawie, chociaż pozoranci ich nie lubią, bo parszywce atakują nie tak pięknie i majestatycznie (i prosto :diabloti:) jak ON, dob czy maliny, ale pod różnymi dziwnymi kątami - cóż, spadek po wilkach ;) [quote name='Migori']Ponoć można w tej sposób szkolić wszystkie psy - bzdura niestety. I tak jak z niewłaściwie używaną kolczatką, klikaniem można wyrządzić wiele złego. Można stworzyć potwora wiecznie nakręconego, na wiecznych obrotach, który wypali się w wieku 3-4 lat. Zmienił się też mój stosunek do kolczatek i ogólnie korekt. Kiedyś (za czasów klikania) było dla mnie nie do przyjęcia żeby w ogóle psa szarpnąć, krzyknąć, podnieść głos, a skorygować dławikiem to już w ogóle.[...] Mam ogromny szacunek do ludzi którzy pracują z psami zgodnie z ich pierwotnym zastosowaniem. Podziwiam i gratuluje.[/QUOTE] Dlatego ja osobiście uważam, że każde narzędzie szkoleniowe trzeba poznać zanim się go użyje. Też kiedyś myślałam, że kliker cacy, a kolce, korekty be, aż sobie nie wzięłam ze schronu małego pluszaczkowatego misia, który ma w środku potwora :diabloti: który w szale jazgotania na inne psy miał w pupie smaczki i trzeba było się porządnie wydrzeć, żeby psiaczek raczył w łaskawości swojej zauważyć, że stoję obok i chcę, żeby zamilknął. Z każdym psem trzeba się starać znaleźć złoty środek - ja klikam, jak uczę czegoś nowego, bo tak jest dla mnie łatwiej, używam żarcia do szkolenia, owszem, ale jak trzeba psa opier... to się też nie cackam. Reakcje ludzi są czasem śmieszne - jedni się przyczepiają, że psa męczę jakimś szkoleniem, komendami, że huknę od czasu do czasu jak się psi mózg poluzuje, inni - że to jakaś głupota, żeby psa żarciem przekupować, bo pies ma się słuchać i już, a jak dziamgoli na psy, to pani, kolczatkę trza kupić :grins: ;)
  25. [quote name='KarinaK83']a tak poważnie to często tego typu komentarze psują mi humor na spacerze, bo jeśli i[B]dę na spacer z psami zrelaksować się i wyciszyć, nikomu nie zawadzam, nikogo nie obrażam, pilnuję, aby psy nikomu nie przeszkadzały, [/B]a tu bach, taki kwiatek, i za co? że sobie idę, że mam dwa psy, że jeden ma ubranko? a co to kogo? ludzie to potrafią być wredni[/QUOTE] Nie ma sprawiedliwości ;) Na mojej suce (zmęczonej treningiem i ledwo ruszającej nogami, z ozorem do ziemi) uwiesiła się ostatnio taka 2kg pchła, puszczona luzem nawet bez obroży, z ogromnym wrzaskiem. Właścicielka zwyzywała swojego psa od wariatek i poszła dalej... :stupid: [quote name='Paulina516']Zawsze się stresuje, jak Lusi robi kupke, i się rozglądam czy nikt nie widzi, a często mam woreczek tylko żeby się nikt nie doczepił:eviltong:[/QUOTE] To może jeszcze zacznij tego woreczka używać, co? Nie każdy lubi mieć widoki na mega zas*ane trawniki:roll:
×
×
  • Create New...