Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. No chyba, że leczenie nic nie da i sukę tak czy siak trzeba będzie poddać operacji. Na FB ostatnio był głośny przypadek dobermanki, którą usiłowano leczyć z ropomacicza i nic z tego nie wyszło.
  2. Byłaś w Lublinie i nic nie mówiłaś? Wprdl? :mad: Fauka, a myślisz, że taka biedropiłka to wytrzyma nieco cięższego pieska... Takiego 20kg+? :P
  3. Szukam (dla psa XXL) smyczy przepinanej typu składak, najlepiej hand made, bo długiej (co najmniej 3m), najlepiej w szerokości 25mm, z dużymi, porządnymi karabińczykami, a najważniejsze - WYTRZYMAŁEJ, chętnie za rozsądne pieniążki. Ktoś, coś? ;)
  4. Z Paulą Gumińską, co prawda pod kątem frisbi i adżiliti, ale mam nadzieję, że się czegoś dowiem ciekawego. Czy ktoś wie, gdzie znajdę subskrypcje wątków? Nie ogarniam nowego dogo :splat:
  5. A żyjemy jakoś. Nastąpiła jakiś czas temu potyczka zębowa lasek, po czym sobie leżały na karnym jeżyku, dwa padalce :mad: Ale widać nic poważnego, bo znowu jest w porządku, znaczy Raven kocha Zuzę, a Zuza uważa, że Raven jest głupi i śmierdzi, więc wszystko po staremu. Byliśmy ostatnio na weselu i dziewczyny zostały z rodzicami R., wszyscy żyją, ale oczywiście Raven dostał sraczki po tym jak ukradł i połknął pasztetową :splat: Zapisałam się na seminarium o motywacji i prowadzeniu psa sportowego (a co!), więc muszę ogarnąć pieseły, żeby wioski nie narobiły. Zuza to Zuza, najwyżej komuś popyszczy jak ja będzie za mocno zaczepiał, ale z Ravenem to nieco trudne, bo wszyscy spieprzają ze swoimi pieskami jak ją widzą, a to wszystko dlatego, że ona po pierwsze się gapi, a po drugie warczy, burczy, gada, mruczy... Dużo i namiętnie, najlepiej jak się bawi, wtedy wydaje z siebie piekielne burczenie i właściciele nie chcą wierzyć, że ona się tak bawi... Zdziwiłam się, jak ostatnio pan od cocker spaniela nie dostał zawału jak się pieski ganiały, dzielny pan! :lol: Niby mamy jeszcze pod ręką Huntera, ale on się zachowuje jak słoń w składzie porcelany, więc Zuza w ogóle trzyma się w promieniu pół kilometra od niego i wywraca oczami jak do niej podchodzi, a Raven spieprza i go gryzie w łeb, bo ten głupek na nią ciągle skacze i ją trzaska łapami. Z kolei z mniejszymi pieskami młoda nie bardzo umie sobie poradzić, bo się ekscytuje jak głupia, no chyba, że to Wendy i można na siebie polować i się skradać, wtedy jest fajnie :razz: Myślałam ogólnie, żeby z nią iść na jakiś kurs grupowy albo cokolwiek w tym stylu, ale okazuje się, że w Lublinie nie ma niczego, co by było warte swojej ceny, a trenerki z jedynej szkółki, którą bym mogła rozważyć akurat się pojechały kształcić w UK... Niestety :roll:
  6. Mam w rodzinie taką sukę, której podawano tabletki "bo tak wygodnie" i przecież "nic jej nigdy nie jest po tym". Suka nagle trafiła na stół z ropomaciczem, sterylizowana w wieku lat 10+, niewiadomo było, czy w ogóle przeżyje, jej macica była ogromna i straszliwie zmieniona. Ale jasne, pchajmy w sukę tabletki, [B]może akurat[/B] nic jej nie będzie :loveu:
  7. evel

    Majtki

    Jezusie, trzy klatki, jak w schronisku :shake: P.S. Ja mam teraz z powodu remontu klatki piętrowo, to już pewnie nawet gorzej - jak w pseudo :P
  8. evel

    Majtki

    Tak, klatka jest tak bardzo nienaturalna i wcale nie przypomina bezpiecznej nory, że jak znalazłam przemarzniętego szczeniaka, który nie znał życia w domu to poszedł prosto do klatki i spał tam praktycznie dwie doby, wychodząc tylko na wc i żarcie. No gwałt na psiej psychice i naturze normalnie.
  9. evel

    Majtki

    Jasne, dużo bardziej naturalne jest wsadzenie psu tyłka w gacie... OK. Na pewno pomoże, lol.
  10. Są sytuacje, w których samo "luzackie nastawienie" nie wystarcza. Czasem trzeba psa skonfrontować ze strachem, żeby zobaczył, że nic się strasznego nie dzieje, czasem trzeba "żonglować" odległością od stracha, dużo zależy od konkretnego przypadku, sytuacji, psa.
  11. Ja bym to rozegrała inaczej, mianowicie wzięła lekko głodnego szczeniaka, jakieś ekstra kąski albo nawet coś do wylizywania (jakąś pastę, pasztet itp.) i zaczęła go skarmiać już idąc w stronę "szczekającej bramy". Inna opcja - stać i czekać, aż pies przestanie się rzucać ze strachu. Dopiero wtedy wydać jakąś komendę, nagrodzić i odejść albo pokręcić się trochę, wzmacniając smaczkami dobre reakcje. Poczytaj o technice BAT, poczytaj o barowaniu w szkoleniu psów. Bardzo, bardzo przydatne przy takich psach są książki "Strachopies" i "Mój pies się nie boi". Zawsze polecam też książki pani Mrzewińskiej, bo mimo że nie ze wszystkim się zgadzam to myślę, że każdy psiarz się powinien z nimi zapoznać. Też mam strachulca w domu. Ogólnie jeśli uciekasz to pokazujesz psu, że jest się czego bać - a to błąd. W Krakowie masz sporo szkółek, nie myślałaś o psim przedszkolu?
  12. evel

    Majtki

    A nie lepiej wprowadzić po prostu kennel klatkę zamiast wymyślać? Jak pies będzie chciał się wysikać to raczej zdejmie sobie te majtki, choćby miał je w połowie zeżreć.
  13. Uff, to jednak dobrze, że wzięłam kundla, bo jakbym jednak wzięła to, co planowałam, to wychodzi na to, że [B]musiałabym [/B]jeździć na zawody :evil_lol: Ja tam nie uważam, że każda rasa ma "podstawowe predyspozycje" do obedience. Jasne, dużo można z różnych psów "wycisnąć", jak się ktoś uprze, tylko... po co się męczyć, skoro można wziąć psa, który nam z jakichś tam życiowych względów odpowiada (np. ma twardy charakter) [B]oraz[/B] ma pewne predyspozycje do sportów? ;)
  14. Ze mnie się mój R. śmieje, że mam lęk separacyjny :oops: Ostatnio jak musieliśmy zostawić psy na weekend u przyjaciółki to ciągle czułam się bardzo dziwnie, żadnych wgapiających się oczu, żadnych wciskających nosów ani żadnych ogonów czy łap siejących zniszczenie... Niby wygodnie, bo nie trzeba myśleć, żeby psy nakarmić, wyjść z nimi i w ogóle, ale z drugiej strony człowiek po paru latach jest już tak wyszkolony, że podświadomie czuje, że teraz jest pora karmienia, a teraz spaceru, a teraz czegoś tam jeszcze innego. Może to już jakaś choroba :evil_lol:
  15. [quote name='czarnykapturek'] Obroza zaciskowa nie sprawdzila sie na "Torpedzie", beagle ktory nigdy nie przebywal w mieszkaniu, [B]ostatnim oddechem lecial na zacisku, jezyk robil sie fioletowy[/B], normalne to nie jest. [/QUOTE] A "drugi koniec smyczy" przepraszam co w tym czasie robił? Odmawiał różaniec? Chyba nie chwytam. Jak pies leci do przodu to się go koryguje, jak również sowicie chwali i nagradza (niekoniecznie żarciem, zależy co pies lubi) jak idzie ładnie. Żaden znany mi pies nie nauczył się "sam z siebie" chodzić ładnie na luźnej smyczy.
  16. evel

    PatBull

    [quote name='Pani Profesor'] nie kupiłam kolców, poszukam na necie, mieli tylko jakieś takie zapinane na klips, słaba możliwość regulacji wg. mnie. a macie pomysł co do szerokości? obroże kupuję mu 3cm, ale 3cm kolczata wydaje mi się jakaś taka potężna. może 2?[/QUOTE] A ja Ci powiem, że teraz trochę żałuję, że wzięłam ze skórzanym paskiem, ale akurat taką na klips mieli maleńką :roll: Więc wzięłam "normalną", ma 2.5cm szerokości, wyjęłam z niej 2 oczka (choć myślę, czy nie pozbyć się 3.) i jest OK. Tylko to zapinanie i rozpinanie :P ;)
  17. Z tymi wykładami dla przeciwników kolczatek to nie do mnie, bo ja kolców używam, jak mam potrzebę, jednak nigdy nie dyndają psu gdzieś tam w okolicy obręczy barkowej, bo to bezsensowne. Są [URL="https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xaf1/v/t1.0-9/10592815_679935312089442_3577575435372950486_n.jpg?oh=1954590da28f82e31f0528f4733eab0a&oe=547DC99A&__gda__=1415612459_738a44b6e8d1b50457b912c4d5659bf9"]TAK[/URL], choć w zasadzie mogłyby być jeszcze nieco wyżej. Kolczatka ma służyć do [B]impulsu, korekty [/B]w razie konieczności a nie wisieć, ewentualnie zaciskać się, gdy pies idzie do przodu czy w bok i latać dookoła szyi np. biegającego psa. I zgadzam się, pies doskonale wie, kiedy ma kolce a kiedy ich nie ma, głupi nie jest. A dla uciekinierów polecam dobrze wyregulowany półzacisk z łańcuszkiem.
  18. Ja się przychylam do zdania klaki91. Jak do mojej rozpuszczonej, niepewnej histeryczki dołączył szczeniak z piekła rodem to też były różne akcje, ale jak starsza zaczynała np. burczeć, bo sobie leżała ze mną na łóżku a młoda też chciała, to obie robiły wylotkę na podłogę. To samo jak szczeniak przeginał, łaził po starszej suce, ignorował jej sygnały i walił w nią łapami itd. - przywoływałam je natychmiast do porządku i to obie. Karmiłam z ręki dużo równolegle, nawet ćwiczymy czasem równolegle jakieś głupotki, sztuczki, ostatnio suki po pół roku zaczęły się bawić szarpakiem i się nie zabijają, mimo że każda z nich ma fiksę na zabawki. Złapały mi się poważniej dwa razy, ale odpuściły jak huknęłam. Gdybym zostawiła im "wolną rękę" to obawiam się, że starsza suka dostałaby chyba totalnej fobii szczeniakowej a szczeniak by ją zamęczył. P.S. Po co temu psu kolce? Bo jeśli mają pełnić jakąkolwiek rolę wychowawczą, to należy je zapiąć na sztywno zaraz za uszami, bo w pozycji "wiszę se na środku szyi" są bez sensu.
  19. Samiec to tak o, ale suczka super, taka maleńka żabcia :loveu: To chyba jego córka tak w ogóle.
  20. [quote name='gops']Jednak pewnie z hodowczynią macie wspólną wersje labradora ? Bo mi się nie widzi mieć psa na współwłasność i nie móc z nim za dużo robić bo musi przecież jechać na wystawe coś wygrać a staffik w mojej wersji nie będzie miał szans na wystawach . Nie powiem marzy mi się trochę taka suka staffika którą zrobię pod zawody na 12-13 kg :diabloti: i taka pchła będzie sobie świetnie radzić w sporcie jednak gorzej na wystawach . [/QUOTE] [url]https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xaf1/t31.0-8/s960x960/1932664_10203476058435500_8329932173979546640_o.jpghttps://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xaf1/t31.0-8/s960x960/1932664_10203476058435500_8329932173979546640_o.jpg[/url] :loveu:
  21. Ja tam lubię wiosnę i jesień, ale umiarkowane - wtedy, gdy jest dość ciepło, ale nie za gorąco, nie ma komarów ani nie pizga złem/nie urywa łba na wietrze. Zuzeł się już emeryci na całego, natomiast Srak dopiero się rozkręca i jej niestraszna żadna zawierucha, deszcz, śnieg, grad, zimno czy pioruny :cool1:
  22. No jasne, ale "poradki z internetu" jednak ogólnie potrzebują przymknięcia jednego oka - ileż to w sieci jest tematów odnośnie medycyny i leczenia ludzi? A nikt normalny chyba się nie leczy poprzez forum, jedynie może szuka wskazówek, a i tak kończy się u specjalisty - lekarza. Tutaj sprawa poszła za daleko, żeby doradzać na odległość - autor może nam jedynie napisać, z jakich okolic jest, a wtedy jest szansa, że ktoś poleci mu sprawdzonego trenera, który z niego nie zedrze a konkretnie i na miejscu wytłumaczy i przede wszystkim pokaże co i jak.
  23. Jeżeli pies tylko drze jadaczkę to po prostu idę dalej, ale jeśli doskakuje z zębami to albo odganiam psa sama (ale wtedy moje laski się włączają i zaczyna się robić niemiło), albo jak zdarta płyta powtarzam "proszę zabrać psa, proszę zabrać psa, [tu jakaś debilna uwaga w stylu: ale on ma tylko dwa latka/chce się bawić/nie mogę go złapać etc.] nie interesuje mnie to, proszę zabrać psa"... Zwykle wtedy taki właściciel "odważnego Pikusia" się obraża (bo nie chcę dać pieskom się "pobawić", względnie nie doceniam brawury małego futrzaka) i łapie swojego karakana.
  24. Ryss, jeśli uważasz, że ktoś tu krok po kroku napisze co facet ma robić to nie sądzę - nikt normalny i odpowiedzialny nie będzie konsultował gryzącego psa wirtualnie, bez oglądnięcia sytuacji na żywo, bo to po prostu może być niebezpieczne, gdy sytuacja wymknie się spod kontroli a właściciel nie będzie wiedział co zrobić, nie mówiąc już o ewentualnych zwykłych ludzkich błędach szkoleniowych. A przydałby się ktoś sprawdzony, kto pokaże [B]na miejscu[/B] - to dobrze, tamto do poprawy tak i tak, a to czy śmo w ogóle kiszka. Stąd posty Berek (która jest dziewczyną, o ile mi wiadomo), z którymi trudno się nie zgodzić.
  25. Nie wiem co prawda jak ze stosunkiem do innych psów, ale myślę, że nawet jakby było średnio to i tak byś sobie poradziła, żeby to przekuć choćby w ignorowanie, ale wrzucę wszystko, co przychodzi mi do głowy, bo nic nie piszesz o sierści itd. :diabloti: No to: ozik, może owczarek holenderski, może jakaś rozsądnie wybrana malina, a może... niemiec użytek? Np. czeskie psy bywają naprawdę piękne, drobniejszej kości i nie tak zwaliste jak "standardowy ON", czasem się człowiek zastanawia czy to jeszcze ON czy już belg ;) Widuję też coraz fajniejsze charakterowo BOSy, mam wrażenie, że powoli hodowla odchodzi od wizerunku nieśmiałego białego psa, coraz więcej BOSkich widać w obi czy IPO. A z nie-pastuchów, hovawart? Pinczer średni? Pudel? :loveu:
×
×
  • Create New...