Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. To jeszcze zdążę omówić z Panem dzisiaj, bo mamy ostatnio gorącą linię.:roll: Tam jest wyżełek albo wyżlica. Płci nie pamiętam. Poza tym jest umowa adopcyjna, a Pan zgodził się ją podpisać. Wychodzę z założenia, że nie można kierować się kompletną nieufnością ale oczywiście należy wszystko omówić. Tak właśnie zrobię. Modlę się, żeby to wszystko się udało. Tak na dobrą sprawę nigdy nie ma się 100% pewności, czy np. warunki adopcyjne zostaną dopełnione. Jakakolwiek wydawana sunia, bez sterylki, może być dopuszczona i zajść w ciążę, sama umowa jej przed tym nie chroni, nie działa antykoncepcyjnie. Ja liczę w tym przypadku na rozsądek Pana. Staram się mierzyć takich ludzi mimo wszystko dobrą miarą. Ponadto, Wola, za co jej dziękuję:loveu:, znalazła osobę chętną do kontroli domku. Czekam na telefon tej Pani. Chciałabym Pani podesłać umowę, poprosiłabym wtedy by Pani ją wydrukowała jako wzór i zapoznała z nią Pana (by wiedział, co ma podpisać) by nic już nie budziło wątpliwości. Jeśli myślę źle, czegoś jeszcze nie zaplanowałam, coś mi nie przyszło do głowy, piszcie póki czas. Uff...łeb mi się stresowo zagotuje.
  2. Hejka! Owszem, góra kasy (jako kwota) ale całość to było zarówno ratowanie psinki jak i zakup karmy. Co do ceny ratowania suni ten koszt (w znaczeniu znanych mi, podanych leków nie był duży, doszło tu też i badanie krwi, a na nie zapychaliśmy z ampułkami do szpitala) uważam za mały. Wiem ile za podobne leczenie, zestaw leków, płaciłam w innych, łódzkich lecznicach. Nie mam tu cenowych zastrzeżeń, dosłownie żadnych. Innych zastrzeżeń zresztą też nie mam, wolę to dopisać, bo dziwnie zabrzmiało. Na kontakt w celu sprawdzenia domku oczywiście czekam.
  3. [quote name='emilia2280']Ja dzis w pracy wygladam jak po meczu bokserskim... :placz:[/quote] Mam nadzieję Skarbie, że mimo to wygrałaś tę rundę.:-( Robię wrzutkę zbliżeń kwot rachunkowych, opisanych wcześniej. Zbliżeń, bo na reszcie są dane Pani Elżbiety, a ujawnienia ich sobie nie życzyła. Faktury oczywiście zachowuję, bo strzeżonego Pan Bóg itd... [IMG]http://img517.imageshack.us/img517/7343/p1050730gs1.jpg[/IMG] [IMG]http://img517.imageshack.us/img517/1718/p1050751ju4.jpg[/IMG] [IMG]http://img186.imageshack.us/img186/3425/p1050753cg2.jpg[/IMG] [IMG]http://img186.imageshack.us/img186/6972/p1050754kw8.jpg[/IMG]
  4. Aguś, ja już leżę...przez te fotki :mad:, a leżącego się nie kopie!!! :evil_lol: :loveu: :evil_lol:
  5. Jak bym była na Twoim miejscu to...umarł w butach, wyszłabym na totalną histeryczką...:shake:
  6. No i dzięki...poryczałam się...:loveu:
  7. WIELKIE BRAWA ZA SUKCES I GRATULACJE!!! :multi: :multi: :multi:
  8. Dziękuję, już szukam Irmę i piszę do niej. Napisałam i podałam do siebie kontakt. Czekam na odpowiedź i decyzję Irmy.
  9. Nie wyrabia psychicznie i szuka winnego.:-(
  10. Nawet nie chcę myśleć, co on czuje. Co rano otwiera oczy i te same kraciska, a za nimi świat.:-(
  11. Woluś, dziękuję...:loveu: :-( Czy możesz rozpatrzeć się kto by mógł sprawdzić domek adopcyjny dla charci, tak jak wcześniej pisałyśmy? Sprawa jest o tyle pilna, że skoro domek ma być sprawdzony to trzeba się sprężyć, bo Pan chce przyjechać w tym tygodniu, a ja nie wyobrażam sobie zwodzić człowieka i przegapić zbawienie dla charci. Dziś Pan ma do mnie dzwonić po 22.00 dogrywać już sprawę.
  12. Obłędnie piękny pies!:loveu:
  13. O matko, albo niesamowity zbieg okoliczności albo to, co myślisz!!! :angryy:
  14. Zaciskam kciuki za Kajtusiowe szczęście!
  15. Ciekawe komu dzieci spuszczą łomot za parę lat.:angryy: W górę biedaczku, teraz może być już tylko lepiej.
  16. Ja ostatnio zbierałam po całym mieszkaniu 2 roli białego papieru toaletowego pocięte w pył. Oczywiście znam winowajcę, choć ten się rozglądał na boki, jakby szukał innego winnego.:evil_lol:
  17. Najgorsza jest bezradność w takich chwilach. Mnie wtedy ogarnia plątanina złości, paniki, irracjonalnej chęci ucieczki by nie widzieć, nie słyszeć, nie wiedzieć. Jestem przewdzięczna mojemu mężowi, że zgodził się i wziął tę niedzielę na siebie. W domu już przestał się trzymać, przeżył to bardzo. Myślałam, że zostawi Panią Elę w lecznicy i przewinie się przez dom i wróci później do lecznicy ale trwał tam na posterunku od początku do smutnego końca. Zapomniałam jeszcze dopisać, że sunia była cała w robalach, czyli nieszczęście do kwadratu. Marna to pociecha ale ważne, że już jej nie boli...że nie jest zagubiona i przerażona poza bólem, faktem, że nie widzi i nie słyszy. Trzeba skupić się na charci, czekam na odzew kogoś chętnego sprawdzić domek adopcyjny. Jak wspomniałam Pan jest otwarty na taką wizytę, ba powiedział, że i mnie zaprasza na kontrolę i umówiliśmy się, że jak w jakimś momencie na pewno coś mnie pogna do Gdańska to nie odmówię sobie zobaczenia Boni. Generalnie niesamowity człowiek. Kultura, takt, ciepło, żadne tam lelum polelum. Póki co jestem dobrej myśli. Jutro mamy się zdzwonić znów późnym wieczorem i dograć konkretny dzień jego przyjazdu. Czas więc ze sprawdzeniem nagli. Jeśli to nie dojdzie do skutku teraz, przed, to nie sądzę by były opory na wizytę po.
  18. Ależ wszyscy to wiedzą, że kocie zabawki są naj...naj...do wcinania.
  19. Tak się cieszę, że piesio rozprostował zastałe kości!
  20. Szkoda Atosku, że chcesz wrąbać kotki...
  21. Ile Ty zdołasz się piesku uchować przed złym losem?:-(
  22. POTRZEBY PŁATNY TYMCZAS DLA STARUSZKA!!!
  23. Kiedy ten płacz zmieni się w szczek radości???
  24. Niech będzie wrescie ten jeden "nienormalny" dzień, który coś odmieni w Twoim życiu Apaczu!!!
×
×
  • Create New...