Sytuacja rozwinie się pozytywnie tylko będzie dniowa obsuwa. Pan był zdruzgotany, transport go zwiódł i musiałby wracać z charcią pociągiem
(a to zły pomysł). Zapytany wprost, czy przypadkiem się nie rozmyślił był równie szczery i niemal święcie oburzony, że mogłam tak pomyśleć. Fantastyczny człowiek. Dziś przepraszał mnie, jutro będzie adorować Panią Elę. Regułą się stało, że i jutro do mnie oczywiście zadzwoni, co jest miłe
i świadczy o dużym poczuciu odpowiedzialności. Qrczę, zabierze charcię
i co jak pocznę bez tych rozmów??? Hę??? :lol: