[quote name='brazowa1']chyba cos musze napisac,bo zaczynam sie czuc winna.Widzialam faceta,widzialam dom,widzialam sasiadow z osiedla,widzialam psa,zony nie widzialam.Widac,do wizyt przedadopcyjnych sie nie nadaje i juz nie bede sie tego podejmowac. [B]A ile masz takich historii za sobą??? Nie sposób było przewidzieć tak dziwnego obrotu sprawy. Jak znam siebie, ja na Twoim miejscu też miałabym uśpioną czujność. Człowiek uczy się całe życie więc proszę, głowa do góry. Nie stało się przecież nic dramatycznego!!! [/B]Przykro mi,ze tak wyszło.[/quote]
Brązowa, rozmawiałyśmy i nie usłyszałaś ode mnie żadnych wyrzutów. Przecież proszona o pomoc, zadzwonienie do Pani, nie odmówiłaś mi pomocy, a dla informacji czytających również się nie dodzwoniłaś!!!
Jestem przekonana, że gdybym ja miała sprawdzać jakiś domek również mogłabym coś przeoczyć.
Zresztą, sugerowałabym nie przesądzać sprawy. Pan się bardzo stara i nie chce mi się wierzyć, że robi to po to by dom miał się okazać porażką.
W układy między Panem i żoną Pana nie wnikam, to ostatnia rzecz, jaka spędza mi sen z powiek. Ich życie, ich sprawa.