Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. Wiem Ambro, wiem...umowa jest, a na niej wpisane przez Panią Elę pełnomocnictwo/ upoważnienie dla Pani z Gdyni do reprezentowania Pani Eli w sprawach charci. Ja mam już tego po wszelkie dziurki...cokolwiek to nie znaczy.:roll:
  2. [CENTER][B]Owczarek niemiecki. Sunia, która zerwała z przeszłością...[/B][/CENTER] [CENTER]Ukochanie wolności mamy wpisane w geny. Nie tylko my, zwierzęta również. Gdy ktoś nas sobą osacza, ogranicza przestrzeń życiową, czujemy nieprzepartą chęć ratowania się ucieczką. Można tkwić w niewoli fizycznej, można i emocjonalnej. Kiedy nie sposób podjąć decyzję, wolna wola i pragnienie działania zostają stłamszone, zaczynamy się dusić, umysł bije na alarm. [B]I tu zwierzęta nie różnią się od nas. Gdy je odpychamy od siebie[/B] [B]cierpią, gdy ograniczamy im dostęp do zasłużenia sobie na naszą[/B] [B]uwagę, miłość, bliskość zakładamy im kajdanki obojętności.[/B] [B]Jaką mroczną historię kryje w sobie przeszłość młodej suni[/B] [B]o imieniu Sonia? Co zmusiło to zwierzę do zerwania się z łańcucha[/B] [B]i ucieczki byle dalej od miejsca, w którym przyszło jej żyć?[/B][/CENTER] [CENTER][B]Nie sposób się nie domyślać, jak bardzo doskwierała jej [/B] [B]rzeczywistość. Szyja suni, a na niej solidnie odcieśnięta pręga[/B] [B]po obroży, skóra pokryta ranami i strupami, stanowiła wystarczające świadectwo.[/B][/CENTER] [CENTER]Sonia zapragnęła zerwać z przeszłością i zrobiła to dosłownie. Wybrała wolność, otwartą przestrzeń pomimo ryzyka głodu, pragnienia, chłodu, słowem tułaczego życia. [B]Bóg jeden wie, jak długo tkwiła [/B] [B]w łańcuchowym niewolnictwie i czy kiedykolwiek pozwalano[/B] [B]jej na pokonywanie większego promienia niż obręb budy, wyznaczany ogniwami metalu.[/B] To już za nią, a przed wielki znak zapytania. Wprost z ulicy trafiła do ludzi, którzy dali Soni szansę na dojście do siebie, którzy włożyli sporo pracy w jej socjalizację, przełamanie nieufności i dystansu wobec człowieka. Ten przecież nie wziął się z niczego. [B]Sonia okazała się wdzięczną uczennicą. Tolerancyjna wobec innych[/B] [B]zwierząt (psów, kotów), łagodna i delikatna w obcowaniu z dziećmi[/B] [B]stanowi prawdziwy skarb. Mamy nadzieję, że ten skarb wkrótce zostanie odkryty, a jego znalazca okaże się człowiekiem, godnym tak wspaniałego stworzenia, że ofiaruje mu serce i dom.[/B][/CENTER] [CENTER][B][SIZE=3]O taką przyszłość dla Soni błagamy!!![/SIZE][/B][/CENTER] [LEFT][B]Osoby zainteresowane adopcją suni proszone są o kontakt z Panią Anną pod numerem 0- 693 319 885 lub drogą mailową, pisząc na adres: [/B][EMAIL="[email protected]"][B][email protected][/B][/EMAIL][B].[/B][/LEFT]
  3. Ależ ulga, że niunia jest złapana...uff...
  4. Hm...martwię się, biorąc pod uwagę opisane objawy, o...guz w głowie lub incydenty padaczkowe, co mogłoby tłumaczyć jego zachowanie, obijanie się i ten specyficzny rodzaj jakby otępienia. :-(
  5. [quote name='matma']do góry ! Na chodzenie na smyczy jest prosta rada, którą dostałam z resztą na dogo po tym jak wzięłam ze schronu zupełnie dzikiego wielkoluda,który ciągnął jak koń - obroża uzdowa. Naprawdę działa.[/quote] Inaczej halter, krzywdy nie robi a istotnie jest fenomenalna. Właśnie ujarzmiam na tym cudzie swoje tornado. Polecam!!!
  6. Fotki wstawione na forum rottków. Mój Boże, jakie biedactwo...:-(
  7. Arystokratka z charakterkiem.:loveu:
  8. [quote name='snuszkak']majga my tez gleboko odetchniemy, swoja droga dopiero teraz ujawnila sie sprawa zonki ktora musi zgodzic sie na adoopcje?[/quote] Niemalże ale już odpowiadam. Najpierw zaskoczyły mnie te późne telefony. Pani Ela - sporadycznie dzień, a ja niemal wieczór w wieczór po 22.00, na bazie jednorazowego mojego przyzwolenia i delikatności wobec Pana, bo może inaczej nie mógł raz, nie mógł drugi ale gdy stało się to rutyną dało mi to do myślenia. Nie ukrywam, że zaczęło przeszkadzać, bo i co można non stop oplatać. Nie chciałam iść jednak w domyślenia, bo bywają błędne, co więcej krzywdzące. Położyłam telefonom kres ostatnio, co już opisałam. Żona. Zastanowiło mnie pewne zdarzenie. Dzień przed przyjazdem Pana, Pani Ela tuż po telefonie domniemanych właścicieli charci, zadzwoniła do mnie natychmiast spanikowana, co robić etc. Odpowiedź prosta. Piorunem dzwonić, wystopować Pana by nie robił drogi na próżno (była to środa, Pan był na darmo w czwartek, a telefonem o 23.00 i 23.30 uraczył mnie w piątek, ot tak dla przypomnienia). Upewniłam Panią Elę, że sprawa jest gardłowa, bo to kupa kilometrów i trzeba działać więc o godzinie ok.22.10 Pani Ela dzwoniła do Państwa na tel.stacjonarny, znaną jej komórkę (nietrafiona, bo odebrała inna osoba, ponoć nie znająca Pana) i na komórkę, która mnie była znana. I tu już jesteśmy w domu z problemem. Pani Ela, co jak co ale potrafi przeprosić za godzinę telefonu, przedstawić się i przedstawić problem. Pani przerwała jej w trakcie, była hm...mało sympatyczna i gdy Pani Ela usiłowała wytłumaczyć, dlaczego dzwoni poprostu rozłączyła się twierdząc, że to już jest godzina spania (mówiąc dużym skrótem). Jak dla mnie to ciekawostka. Czyżby Pan wydzwaniał do mnie gdy żona dawała w kimę??? Warto też podkreślić, że stacjonarki nikt nie odbierał a i nie dało się nie naruszać spokoju Pani, bo Pan nie ma swojej komórki i korzysta z telefonu żony. Pani Ela nie dała za wygraną i raniutko w ów czwartek zadzwoniła do żony Pana (myśląc, że zdąży go zatrzymać). Pana już nie było, Pani Ela zapytała więc, czy wyjechał do Łodzi po sunię. Odpowiedź była treści takiej, że gdzieś wyszedł i może pojechał (nie jest to wierny cytat Pani Eli). Adopcja i wiedza o zgodzie Pani żadna ponieważ rozmowa o adopcji tam na miejscu odbyła się z samym Panem. Pani przy rozmowie nie było, a dowiedziałam się o tym jakiś czas po fakcie (wyszło w praniu, kiedy zaczął mnie zastanawiać incydent Pani Ela - żona Pana i przedrążyłam temat). Wydarzenia ostatnie. Pan zadzwonił nadal zainteresowany charcią. Pani Ela poprosiła żonę do telefonu. Żony nie było w pobliżu. Pani Ela powiedziała, że chce usłyszeć od żony Pana, że wie o adpcji i wyraża zgodę na nią. Pan uprosił Panią Elę by nie dzwoniła do żony przez najbliższe dwa dni (niech upłyną dwa dni). Czemu? To pytanie nie do mnie. Jednocześnie Panią Elę tknęło i dotarła do znajomej z Gdyni, ta zgodziła się (Pan na to również się zgodził) by ta osoba (Pan podał swoj adres) dotarła do żony i bezpośrednio z nią porozmawiała. Rozmowy Pani Ela - żona Pana, Pani z Gdyni - żona Pana jeszcze się nie odbyły. Info z ostatniej chwili. Jutro Pan przyjeżdża po charcię. Rozmowa z Panią odbędzie się więc po fakcie, dla wyjaśnienia sytuacji i upewnienia się, że wszystko ma ręce i nogi. Pani Ela sama podjęła decyzję, muszę ją uszanować. Mam nadzieję, że ta historia ma swoje jakieś wytłumaczenie, sunia trafi dobrze i będzie kochana przez oboje Państwa. Czy mogłam zrobić coś więcej? Pewno mogłam - dalej wisieć na słuchawce ale to ponad moje siły, co więcej ochotę. Zdecydowanie preferuję sytuacje jasne.
  9. Szczęściara!!! ;)
  10. Aha, a podajesz mu może lakcid dla przywrócenia właściwej flory bakteryjnej?
  11. Mam nadzieję, że z innych też zejdzie powietrze, ja bałam się najgorszego. Musiał się skubaniutek gdzieś zamyszkować.
  12. [quote name='Tweety'](...) Majga, może charytatywny etacik w AFN-ie?[/quote] Nadwornego pisarza? Do usług w miarę możliwości czasowych !!! :evil_lol: ;) :evil_lol:
  13. SMS od DIF - JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! UFF!!! :multi:
  14. Kup mu na starcie (nim wet coś poradzi) taninal - wyciąg z jagód i dołóż węgiel. Zatrzymają kupkę i ściągną ją.
  15. [CENTER][B]Kot, który dosłownie pragnie "wymruczeć życie"...[/B][/CENTER] [CENTER][B]Delikatny, wpatrzony w ludzkie oczy, chłonący całym sobą ich głębię...Niemożliwe, że nie miał domu, skoro potrafi funkcjonować [/B] [B]w warunkach mieszkaniowych, zachować czystość, korzystać [/B] [B]z kuwetki, nie rozrabiać, trwać w ciszy i spokoju...[/B][/CENTER] [CENTER]To typ kota, który pragnie być cieniem człowieka i człowiekiem oddychać. Cóż z tego jednak, że pragnie? [B]Mruczek, o nim bowiem tu mowa, za jednym pociągnięciem malarskiego pędzla zwanego przeznaczeniem, stanął na krawędzi "być albo nie być". Koci Anioł zmrużył w przerażeniu oczy, gdy zobaczył ciało Mruczka wprasowane niemal w asfalt. Jedna sekunda przesądziła o wszystkim, jedno auto, jedna żywa istota. Na przekór losowi, wbrew logice, biedne kocię przeżyło.[/B] Zyskało (czy to aby właściwe i nie trącące ironią określenie?) nową jakość egzystencji. [B]Miednicę, łapki przeplótł wieniec drutów i blaszek, stając się przepustką do walki o odzyskanie sprawności. Trudno wyobrazić sobie, jak wielkie cierpienie stało się udziałem Mruczka, bo operację spajania należało poprzedzić łamaniem zrostów kostnych.[/B] Kotek od wypadku, zdaniem weterynarzy, żył w stanie pokiereszowania na tyle długo, że zaczął się samoistny, patologiczny zrost. Ta okrutna przeszłość pełna beznadziei i życia w bólu jest już za Mruczkiem. [B]Kotka czeka jeszcze wiele aktów w sztuce pod tytułem "Powrót do normalności". Kolejnym jest czaso - i kosztochłonna rehabilitacja, która ma na celu przywrócenie sprawności łapkom, mięśniom w zaniku odbudowanie ich masy. [/B]Nikt nie zadaje jednak pytania, czy warto. To jedyna znana odpowiedź.[/CENTER] [CENTER][B]Piękne, zielone oczy Mruczka, emanujące wdzięcznością i ciepłem mówią same za siebie...[/B] [B]Błagamy o pomoc dla tego tak okrutnie skrzywdzonego kotka. Liczy się dosłownie każda złotówka, ta ma przełożenie na bezpośrednie działanie w postaci usprawniania zwierzęcia i zakup leków.[/B] Mruczkowi potrzebny jest dom, w którym będzie mógł dojść do formy...[/CENTER] [CENTER][B]Może Pan/ Pani uzna, że znajdzie w swym sercu miejsce dla tej drobnej istotki?[/B][/CENTER] [B]Osoby zainteresowane losem Mruczka proszone są kontakt z.....pod numerem.....[/B] [B]Jeśli ktokolwiek uzna za słuszne wspomożenie leczenia Mruczka[/B] [B]proszony jest o wpłatę na konto podane poniżej:[/B] [B]78213000042001038801430001[/B] [B]VWBank[/B] [B]ALARMOWY FUNDUSZ NADZIEI NA ŻYCIE[/B] [B]UL.JAGIEŁŁY 5 M 19[/B] [B]14-100 OSTRÓDA [/B]
  16. Jaki świat jest mały, pomyśleć, że zdążyłam wysłuchać tej historii od samej JoSi...Eh...Drobiażdżku w górę!!!:loveu:
  17. Filmiki cudowne, jak on się potrafi cieszyć, Mój Boże...całym sobą dziękuje. Biedna łapka w tej "lalce"...trzymam kciuki za jak najpozytywniejszy obrót sprawy z jego zdrówkiem.
  18. [quote name='ElzaMilicz']Majqa, nerwusie, masz PW. Z finansami pomogę.[/quote] Nerwus odpisał.;)
  19. I jeszcze jedno...Mnie wsio ryba. Jeśli Camara tylko da radę, ja dostanę numer do kierowcy z giełdy i na czas uda mi się cud przechwycenia Barego + uśpienia go, jestem otwarta na bieżące zmiany sytuacji i odwołania Pani Mirki.
  20. Jak najbardziej [B]jestem zmęczona[/B], to raz. Dwa, nie wiem, co tam zastanę jak pojadę po psa to dwa. Nie wiem, czy zastanę psa, czy będę musiała na niego czekać do późna to trzy (pies na działkę ściąga popołudniem, a nie nosi zegarka). [B]Bez wątpienia nie nadużyję grzeczności Pani Mirki[/B] to już cztery. A pięć może się zdarzyć, że kierowca z giełdy dawno już będzie w drodze, kiedy ja będę dalej koczować pod działką. Elzo, przyjedź, zobacz, oceń, a zrozumiesz, co mam na myśli. Do tego, o czym piszesz/ sugerujesz zostaje mi bagatela: 1. Pojechać po Barego i zastać Panią w stanie jak dziś (na co liczę). Dołączyć do tego finanse, nie dać się dziabnąć dość skutecznym i bojowym kurduplom, kolegom Barego. 2. Zastać samego Barego, podać lek, na co Pani się skrzywiła więc pewno będę go wyprowadzać na żywca, lek podam później. 3. Wszystko to zgrać tak by kierowca nie czekał na mnie. Do tego powinna wgrać się Camara. Czy teraz jest w miarę klarownie wyjaśnione?
  21. Bonsai, myślę, że już juterkiem będzie tekst na wątku.
  22. Camaro, ja wiem, czuję, że dasz z siebie wszystko :loveu:. Modlę się żebym tylko opuściła z Barym tamtą hacjendę, żeby coś się nie spiep..... na wiadomym etapie. Reszta to pikuś, choćbym miała z nim siedzieć na dworze i podziwiać gwiazdy.
  23. Koperuś, zamiast czekać na wejście Adama, zadzwoń do niego i poproś o kontakt do wujka. Tel. masz w 1 poście.
  24. Mruczusiu, jutro będziesz miał tekst do ogłoszeń.
  25. Założyciel wątku? Może weź namiar do jego wujka, skoro wujek, o ile pamiętam dokarmia psy. Może on Cię popilotuje lub potowarzyszy?
×
×
  • Create New...