Poker
Members-
Posts
84629 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
152
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Poker
-
Czy Bixi dostaje cokolwiek do jedzenia? On może słabnąć i być smutny z powodu głodu. Przecież nie rozumie dlaczego nie dostaje jeść. Kilka lat temu miałam pod opieką w DT sunie w typie papillona , która była chora na parwo. Przyjechała za wagą 3,5 zamiast 6 kg i schudła do 2,8000 kg. Robiła cuchnącą bryję i wymiotowała. Wet wdrożył typowe leczenie i głodówkę.Mimo chudnięcia nadal zalecał głodówkę. Przestało mi się to podobać. Udało mi się skontaktować z psią dietetyczką , która poleciła natychmiast rozpoczęcie karmienia doustnego Royal intestinal , proszkiem do rozrabiania z woda. Przez pierwszą dobę karmiłam co godzinę podając strzykawką do pysia po 1 ml, potem co 2 godziny po 2 ml. Następnie co 3 godziny po 5 ml .Cały czas podawałam jej podskórnie kroplówki z witaminami . Sunia zaczęła przybierać na wadze , odzyskiwała siły. Oczywiście po 3 -4 dniach zaczęła jeść rzadziej i większe porcje . Biorąc pod uwagę , że Bixi nie ma masywnej biegunki należałoby się zastanowić nad włączeniem żywienia. Brak żywienia doustnego powoduje zanik kosmków jelitowych nie mniejszy niż uszkodzenie przez parwo wirusa. Gdy pies już nawet nie ma biegunki , to pokarm się nie wchłania tylko przelatuje jak przez rurę. Wiem ,że szafirka zdaje się na weta. i sytuacja nie jest łatwa. Gdybym się zdała tylko na weta , a nie zasięgnęła porady dietetyczki, to nie wiem czy sunia by przeżyła. W Polsce jest tendencja do nadmiernego głodzenia ludzkich pacjentów też. Na świecie wdraża się żywienie po operacjach już po 2 -3 godzinach , a u nas człowiek prawie umiera z zagłodzenia.
-
Dwa latka stuknęły. Lilek zostaje z nami !
Poker replied to Mazowszanka13's topic in Już w nowym domu
Niezłą gimnastykę i zabawę masz. ale za to jaki będzie efekt ! -
Z cicha pękła, ale wiadomość super. Powodzenia Świrusku.
-
Dr Bieżyński cały czas ma obawy czy łapinka się zrośnie. Dopiero rentgen to pokaże. Prosił , by za bardzo nie biegała. Ona biega czasem po płaskiej powierzchni. Wskakuje też na kanapę ,ale ja zdejmuję ją z niej. Na nasze łóżko ją zanoszę i zdejmuję. Schody ma cały czas ruchome. Tycia leży teraz u boku męża i się dopieszczają. Mąż ją smyra. Jak przestaje, to sunia się podsuwa pod rękę. Nawet zaszczyt kopnął pańcia, bo Tycjana polizała go po palcach.
-
Dobrze wiedzieć. Oby nie musiało się przydać. Łapcia już wygojona tylko Tycia chce koniecznie naprawić ją po swojemu i dlatego chodzi jeszcze w zabezpieczeniu. Dzwoniłam dziś do dr Bieżyńskiego. Powiedział ,że nie jednak sensu teraz robić zdjęcie tylko za ok. 2 tygodnie. Będę się umawiać tym razem na moje szczęście na klinice. Mam do niej 2 przystanki tramwajowe , a nie 10 km przez pół miasta w korkach. Chomiczek opalał się dziś na ogródku na słonku.
-
Isiaczku, wydaje mi się , że tycia ma spory zapas funduszy. Koszt operacji pokryty, u mnie nie ponosi żadnych kosztów. Zresztą mam w zapasie jeszcze 500 zł. Ale decyzyjna jest Tola i niech ona się wypowie na temat Twojego pytania. Ja w każdym razie dziękuję , że pomyślałaś o przerośniętym chomiczku.
-
Ona od czasu do czasu da buzi wnukowi , liże ręce męża. Ale buzi w buzi nie chce mu dać. Niestety jeszcze ucieka nawet przede mną i gdy się poddaje albo z radości jak wracam spoza domu, siusia. Dziś biegała po ogródku pierwszy raz jak szalona. Goniła też zabawowo kotę. Komicznie to wyglądało jak wyrośnięty chomik gonił kotka. Kulka zawsze była u nas najmniejsza z futrzaków , a teraz jest inaczej. Sowa, doskonale Cię rozumiem.
-
Jesteśmy. Ja padłam z powodu mojej nauczycielskiej roli jaka mi przypadła. Wysiadłam też trochę zdrowotnie. No i bazarek też mnie wykończył. A dochód będzie pewnie niewielki. Tycia ma się coraz lepiej. Oczyściłam jej łapkę ze zgolonej sierści obklejonej krwią i okazało się , że jeszcze jest ranka z boku paluszka. Założyłam lekki opatrunek i woreczek , żeby się nie dobierała. W trakcie spokojnego chodzenia na ogół podpiera się łapką , ale w czasie biegania unosiła ją do wczoraj. I nagle ku naszej radości zaczęła biegać na niej. Królewna cały czas ma na moich rękach ruchome schody. Chodzi za mną krok w krok. I niestety płacze za mną też. Będę ją uczyć żyć beze mnie jak nie będę musiała jej nosić po schodach. Oczywiście śpi z nami. Ciągle siusia i kupcia w domu , oczywiście na ogródku też. Zarówno mąż jak i wnuk uwielbiają ją i ciągle zabiegają o jej względy. A ona ma ich dosłownie w nosie. Mi daje buzi na polecenie " Tycia , daj buzi" , a od nich się odwraca. Już nie warczy jak futrzaki przechodzą koło jej miski. Tycia zyskała poważne , pełne imię - Tycjana. Planuję umówić się z wetem na koniec tego tygodnia , jeżeli uzna , że trzeba już robić zdjęcie łapinki. Bo jechać , żeby tylko zerknął na nią, to szkoda mi czasu.
-
Dwa latka stuknęły. Lilek zostaje z nami !
Poker replied to Mazowszanka13's topic in Już w nowym domu
Biedne psiaki. Cud , że przetrwały. Mimo , że rodzeństwo i mieli takie same losy , to jak różna jest ich reakcja psychiczna.