Byłam na wizycie.Domek jest OK, chociaż jak zawsze serce mi pęka.
Był również pan, który wyraził zgodę na adopcję Gusi. Imię zostawią. Przypuszczalnie przyjadą po małą w piątek.
Dużo rozmawiałam z panią. Karmiła swoje psy Chappi , namówiłam ją na zmianę karmy. Prosiłam , by na razie prowadzić Gusię na obróżce, szelkach i 2 smyczach , pani nie protestowała.
Gusia będzie spała gdzie zechce, ale w nocy z panią w pokoju. 7.letni synek jest energiczny , ale rozumny. Sprawdziłam czy płot jest szczelny.
Sytuacja jest o tyle dobra ,że syn państwa idzie do I klasy , więc pani tak ustawia pracę, by cały czas ktoś był w domu.
Pieseczek , który jest u nich jest śliczną starowinką,prawie nie słyszy i nie widzi. Jest szpicopodobny, w kolorze miodu.
Pani obiecała zdjęcia i relacje i jest bardzo zadowolona z tego ,że zawsze może zadzwonić o poradę.
Jeżeli chodzi o sytuację z suniami u mari23 to powiedziała ,że to ona czekała całą sobotę na telefon.miała jechać na pogrzeb ,ale ze względu na to ,że nie miała z kim zostawić syna , nie pojechała.
Mówiła ,że bardzo jej przykro z powodu nieporozumienia, ale uznała ,że los czuwał nad Gusią i widocznie tak miało być.