Wiesz Tolu, może na początku była chęć i może nadzieja (chociaż to nie dobre słowo w tej sytuacji), że Riko będzie taki jak Fafik. A tu czas płynął, zaczęło brakować chęci a porównywanie wypadało coraz niekorzystniej i może brakło serca.
W każdym razie brak elementarnej troski o zdrowie psa (mam na myśli szczepienia) to nie świadczy o tym, że Riko miał się tam zasiedzieć. Ale może jestem przeczulona.
To załatwianie w domu dotyczy znaczenia terenu?
Może Riko nie powinien mieszkać z drugim samcem, ale raczej z suczką?