Jump to content
Dogomania

taks

Members
  • Posts

    5279
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by taks

  1. Samo porzucanie wątku nic nie da. Stefanka trzeba cały czas intensywnie ogłaszać a do tego niezbędne są na prawdę dobre zdjęcia. Zdjęcia które przykują uwagę bo umówmy się, że uroda Stefka jest przeciętna - to znaczy nie że brzydki tylko tego typu "wilczastych" psów jest w ogłoszeniach multum i on po prostu zginie w tłumie. A czasu nie ma za duzo bo za parę tygodni Stefciu w obecnym DT może zostac tatusiem i to dopiero byłby kanał i wstyd dla wszystkich jego opiekunów Czy możemy liczyc na jakieś informacje o obecnej kondycji psa - czy jest szansa na rychłe szczepienie i kastrację?
  2. [quote name='Balbina12'] uważam ,ze słowo umrzeć jest przeznaczone do nazywania zgonu ludzi..[/QUOTE] I tu się mylisz( jeśli uważasz że wyłącznie) i to nie tyle kwestia przekonań co poprawnej polszczyzny czasownik umierać , obumierać , zamierać wcale nie jest zastrzeżony tylko dla ludzi a nawet nie tylko dla zwierząt i może byc stosowany do wszelkich przejawów życia a nawet aktywności przdmiotów nieożywionych np. lasy , drzewa obumierają a nie "zdychają" mówimy o wymarłych a nie "wyzdychanych" gatunkach wegetacja na zimę zamiera a nie "zdycha" w nocy zamiera ruch samochodowy itd natomiast słowo "zdycha" ma jednak moim zdaniem spory ładunek emocjonalny i w potocznym odczuciu oznacza nie tylko śmierc ale i określone jej okoliczności (w domyśle-niezbyt miłych i godnych pogardy) "obyś zdechł" a "obyś umarł" niesie niby to samo zyczenie/ przekleństwo a jednak to pierwsze brzmi bardziej "soczyście" i obrazuje wizję zdecydowanie przykrych i przede wszystkim upokarzających okoliczności rozstawania się życiem a nie smierci jako takiej
  3. Jesli o moje zdanie chodzi ( jako jednej z wpłacających) to oczywiscie głosuję za pozostawieniem nadwyżki u Missieek na potrzeby Jej zwierzaków
  4. Gdybym była opiekunem 15-letniego psa , który od wielu lat miewa ( "drobiazg" , raz na 2-3 miesiące:shake: ) ataki padaczkowe to przynajmniej starałabym się czegoś o tej chorobie dowiedzieć. I nie koniecznie oczekiwałabym wykładów od weta bo on akurat nie ma ani obowiązku ani czasu "podawac na tacy" to czego można sie w prosty sposób dowiedzieć chocby z netu. Wystarczy użyć wyszukiwarki i wyskoczy np to: [url]http://www.pies.pl/epilepsja_278_a1836.html[/url] A jak poczytasz to może zrozumiesz, że to Ty karygodnie zaniedbałaś psa ignorując latami wcześniejsze ataki. Wobec tak ewidentnej ignorancji i lekceważenia należnej staremu psu systematycznej opieki weterynaryjnej nic nie upoważnia Cię do oceniania czy wet do doraźnej diagnozy i zaordynowania leku potrzebował psa ważyć i badać . Biorąc się za krytykowanie innych i wyliczanie im ich obowiązków najlepiej jednak najpierw zacząć od siebie
  5. A ja myślę, że nie leczenie nawet starych i schorowanych zwierząt jest bezsensownym wydawaniem kasy - oczywiście jeśli to nie jest "na siłę" dostarczanie psu kolejnych cierpień tylko dlatego ,że opiekun nie potrafi realnie ocenić sytuacji. Zresztą te jak i każde zbiórki na dogo są dobrowolne więc zostawmy ofiarodawcom decyzję czy dla nich wartość takiego "starego" zycia jest mniejsza niż młodego i rokującego długą i szczęśliwą przyszłość. Dla mnie prawdziwym i kompletnie bezsensownym marnotrawstwem kasy jest za to powszechny "zwyczaj" przenoszenia psów z jednej darmowej schroniskowej klatki do innej , tym razem solidnie opłacanej w niesprawdzanych "hotelikach" gdzie w nie wiadomo jakich warunkach tkwią latami na koszt dogomaniaków. Rozumiem jak schronisko jest mordownią bez wolontariatu, rozumiem jak psa ze względów zdrowotnych trzeba umieścić w specjalnych warunkach. Ale popatrzcie uwaznie - jaki to jest odsetek takich przypadków w stosunku do ilości psów umieszczanych w hotelach. I czy zamiast płacic te 300-500 zł za miejsce w boksie ( z watpliwą gwarancją spacerów , socjalizacji czy opieki wet.)nie lepiej zostawic psa w schronisku i za tę kase porządnie się nim zająć , kupić lepszą karmę , zaszczepić , zafundowac ogłoszenia w prasie...A może poprawić warunki bytowe w samym schronie ( odnowić boksy, budy...) A lekko licząc w tej chwili na hotele i wszelkiej maści płatne DT z dogo płynie miesięcznie nie dziesiątki a setki tys zł często wyrzucone w błoto bo wcale nie poprawiające sytuacji psów które nadal sa w klatkach i z marną szansą na DS
  6. taks

    Psia moda by taks

    [quote name='Avaloth']Czy jest jakieś jedno miejsce w którym zebrane są taśmy dostępne u Ciebie? [/QUOTE] Niestety żadnego "wzornika" nie mam bo aktualizowanie go technicznie byłoby trudne Coś niecoś można wypatrzeć na ostatnim bazarku bo zwykle trochę naszyć mi zostaje ale mam też już sporo nowych , których jeszcze na bazarkach nie było Przy moich ograniczonych możliwościach finansowych staram sie tak kupowac naszycia i taśmy aby było jak najwięcej róznych wzorów a to w konsekwencji oznacza że są to "krótkie serie" i sporo resztek na pojedyncze , niewielkie rzeczy. Nie bardzo mam pomysł jak z tego robic katalog nie tracąc przy tym masy czasu na opisy ile czego zostało... cały czas przecież "podbieram" z tego magazynku materiały bo codziennie powstają nowe rzeczy na kolejny bazarek A kolejny bazarek juz dość zaawansowany w przygotowaniach i w okolicy konca sierpnia / początku września jak wrócę z urlopu powinnam byc gotowa z wystawieniem. Jak juz wczesniej pisałam - jeśli ktoś znajdzie się w potrzebie i nie może czekać na bazarek to śmiało proszę pisać PW . Kasa z tak robionych zakupów tez idzie na pomoc dla psów. Gdy będę znała szczegóły ( to znaczy czy potrzebna obroża , smycz, szelki i na jaki wymiar pieska, jaka szeroka taśma, jak będą najczęściej użytkowane - "szargane" w schronie , do krzaków bagien i morza czy wizytowe, wystawowe itd) to wtedy łatwiej mi z tych kilkudziesięciu wzorów jakie mam zwykle "na stanie" wyłowić te które się nadają i podesłać zdjecia do obejrzenia.
  7. Padali - niestety mielone siemię lniane , które polecasz jest odtłuszczone czyli pozbawione akurat tego ( NNKT) co ma pomagać na poprawienie kondycji siersci. Siemię trzeba kupować w całych ziarnach, takie najzwyklejsze i najmniej przetworzone. Natka72 - powiem wprost , źle karmisz psie batony mięsne to śmieciowe świństwo robione z najpodlejszych odpadów rzeźnych wygotowane mięso i kości są pozbawione potrzebnych psu składników a w wypadku [U]gotowanych[/U] kości wręcz niebezpieczne. "ludzka" przyprawiona i posolona zupa też sie dla psa nie nadaje- rozwali mu nerki Jesli nie masz jeszcze doświadczenia w gotowaniu psu jedzenia i bilansowaniu tego to uważam, że znacznie bezpieczniej będzie jak kupisz po prostu przyzwoitą karmę suchą, tylko nie taką z biedronki czy inną "marketówkę". Za 7-10 zł za kilogram można juz znaleść coś w miarę przyzwoitego w zoologu czy internecie
  8. Czy jest możliwość dowiedzieć się od włascicieli kiedy Luna będzie miała najbliższą cieczkę? Stefcio raczej teraz nie kwalifikuje sie do zabiegu skoro nawet nie mógł być szczepiony...i robi się trochę patowa sytuacja Nie chcę krakać ale może warto się wcześniej przygotować i mieć plan awaryjny niż zostać zaskoczonym szczeniaczkami. Obawiam się tym bardziej, że natrafiłam na wpis świadczący o niezbyt przychylnym podejściu do sterylizacji ze strony dt
  9. kundel polski schroniskowy:eviltong: i nie planuję hodowli:diabloti:
  10. Przede wszystkim STOPNIOWO. Nie radziłabym przy pierwszym kontakcie wzrokowym dopuścić do obwąchiwania. Druga sprawa to na początku zapoznawania kot nie powinien mieć możliwości swobodnego poruszania się- większość psów nakręca nie tyle sam kot co to, że ucieka. Z drugiej strony kot umieszczony w klatce zapewne nie będzie rozumiał, że jest tam bezpieczny a raczej że nie może uciec co samo w sobie go stresuje. I nie muszę przecież mówić że pierwszy nieudany kontakt może bardzo później skomplikować oswajanie .Warto więc uzbroić się w cierpliwość Pomysł z klatką lub kontenerkiem dobry ale ja bym to troszkę "rozbudowała" w czasie: 1/ pierwszy etap czyli zwierzęta oddzielone w różnych pomieszczeniach oswajają się ze swoją obecnością , poznają zapachy - to jak rozumiem juz jest realizowane i bardzo dobrze 2/ kolejny etap widzę tak , że kot umieszczony w klatce, kontenerku zostaje wniesiony do pomieszczenia ( na razie bez psa) i umieszczony gdzieś wysoko ( na szafie , półce itp) tak aby później z tego miejsca widział psa od góry a pies nie miał możliwości sięgnąć do klatki. Zostawiamy tam kota na dłuższą chwile aby miał czas oswoić się z sytuacją , obejrzeć pomieszczenie. Ważne aby kot w momencie wprowadzenia do pomieszczenia psa był max zrelaksowany. I teraz mozna wprowadzic pieska do pomieszczenia. Najlepiej jak psiak jest bezposrednio po porządnym spacerze, nieco zmęczony , solidnie wybiegany. Zaopatrujemy sie w cos co zwykle przykuwa uwage psa ( ulubiona zabawka , smaczki...) . Chodzi o to aby pies na początek miał mozliwośc zobaczyc klatke z kotem ale żeby jednoczesnie max odwrócic jego uwagę od kota. Dlatego nie pokazujemy mu klatki - jak sam zauważy i będzie sie np. koniecznie chciał tam dostać to nie karcimy a staramy się go skupic na sobie ( smaczek zabawka). Krótko mówiąc na tym etapie staramy sie zobojętnić psa na klatkę z kotem. Wazne abysmy sami też starali sie tak zachowywac jakby kota nie było - nie patrzeć w tamtą strone , nie zagadywac do kota itd. . Takie postepowanie spowoduje że kot ma mozliwośc oswoic sie z widokiem psa, jego sposobem poruszania się i ocenic psi "zasięg" ( koty szybko "łapią" jakie miejsca w pomieszczeniu są poza psim zasiegiem i później traktują je jak bezpieczny azyl - a to w najgorszym razie gdy sie nawet nie pokochaja umożliwia bezpieczną koegzystencję)c 3/ gdy już osiągniemy stan w którym pies nie reaguje ekscytacją na widok kotka ( a może być do tego potrzebne kilkukrotne powtarzanie etapu 2) można spróbować klatkę zestawić niżej tak aby potencjalnie zwierzeta mogły sie z bliska obejrzeć i powąchać. Jednak trzeba to robic bardzo uważnie - jakakolwiek lękowa reakcja kota czy zbytnia ekscytacja psa powinna natychmiast przerwac tę próbę i wracamy do etapu 2 4/ Jeśli obwąchiwanie i spotkanie "nos w nos" przy osłonie klatki przebiegło przyjaźnie można spróbować spotkania "na wolności". Kota sadzamy w bezpiecznym ( poza zasięgiem psa) miejscu- np tam gdzie na etapie 1 umieściliśmy klatę i wprowadzamy do pomieszczenia psa. I teraz mamy sytuację w której tak na prawdę zobaczymy czy oswajanie przebiegło z sukcesem. W wersji super optymistycznej kot po chwili zejdzie do poziomu psiaka a może nawet pozwoli na bezpośredni kontakt. W wersji też rokującej pokojową przyszłość kot zostanie spokojnie "na galerii" i stamtąd będzie obserwował co robi psiak . A piesek zajmie się jakąś fascynującą ( mam nadzieję:eviltong:) zabawą z człowiekiem zamiast "polować na uciekającego króliczka" Powodzenia:lol:
  11. to co opisujecie to tzw. "głuchota starcza" i dotyczy ona zarówno ludzi jak i zwierząt a mechanizm jej powstawania jest identyczny więcej na ten temat możecie przeczytać np. tu: [URL]http://www.sluchowisko.net/artykuly/4/Gluchota-starcza---patogeneza-i-objawy-kliniczne/[/URL] niestety podobieństwo konczy sie przy metodach kompensowania ubytków słuchu - u zwierząt nie stosuje się aparatów słuchowych ( jak dotąd;))
  12. [quote name='wagens'][URL]http://allegro.pl/jamnik-miniaturka-unikalne-umaszczenie-albinos-i1719275503.html[/URL] Czy to jest możliwe??[/QUOTE] To jest klasyczny pseudohodowca wzorzec rasy dyskwalifikuje z hodowli tak umaszczone jamniki więc jesli skojarzył rodziców "biszkoptowych" to zapewne były bez uprawnień hodowlanych [COLOR=darkred]Dopuszczalne umaszczenia: a) jednokolorowe : rude, rudo-żółte, żółte, kolory czyste lub z czarnym nalotem (przesianiem). Preferowane są czyste, mocno wysycone kolory, rudo-brązowy jest wyżej ceniony niż rudo-żółty i rudy. Należy tu zakwalifikować także kolory ze znaczną przewagą przesiania. Niewielkie białe znaczenia są dopuszczalne w kilku małych plamkach, ale niepożądane. Nos i pazury czarne, brązowe dopuszczalne, ale niepożądane. b) dwukolorowe : głęboki czarny lub brązowy (czekoladowy) z rdzawo- brązowymi lub żółtymi podpaleniami nad oczami, po obu stronach kufy, na żuchwie, na wewnętrznych krawędziach uszu, na przedpiersiu, na kończynach, przy odbycie i około jednej trzeciej do połowy długości ogona. Nos i pazury u czarnych psów czarne, u czekoladowych brązowe lub czarne. Białe znaczenia nie są pożądane, ale małe plamki nie dyskwalifikują. Za mocno rozlane podpalanie jest niepożądane. c) marmurkowe (tygrysie, pręgowane) : tło jest zawsze ciemniejsze (czarne, rude lub szare). Pożądane są nieregularne szare lub beżowe plamy (niepożądane są duże łaty). Nie może przeważać ani ciemny ani jasny kolor. Jamniki pręgowane na rudym lub żółtym tle mają ciemniejsze pręgi. Nos i pazury jak u jedno- i dwukolorowych. [I]Z wzorca został usunięty podpunkt „ d) inne kolory: wszystkie wcześniej nie wymienione . [B]Każdy kolor nie opisany powyżej powoduje dyskwalifikację[/B]. Umaszczenie dzicze u jamników krótkowłosych jest niedopuszczalne. Dopuszczalne są małe białe znaczenia na przedpiersiu, duże białe łaty w innych miejscach powodują dyskwalifikację. [/I][/COLOR] I pamiętajmy, że takie umaszczenie to nie tylko kwestie estetyczne ale widoczny przejaw anomalii genetycznej która obejmuje nie tylko sierść. Wzmacnianie tej cechy ( oboje rodzice tez o umaszczeniu dyskwalifikującym) świadczy o nieuczciwości tego "hodoffcy" - w celu uzyskania "oryginalnego" szczeniaka kojarzy rodziców "noszących" nieprawidłowe geny- jak dla mnie draństwo!!! A albinizm u psa ciągnie za soba zwykle powazne kłopoty zdrowotne (np. zaburzenia układu immunologicznego, alergie itd) i taka "ciekawostka" jesli trafi sie w hodowli traktowana jest jak pet a nie powód do reklamy
  13. taks

    Niedługo pies

    Ostrzegam przed zabawkami dla psa a zwłaszcza dla szczeniaka z materiałów które nie ulegają rozkładowi w przewodzie pokarmowym a co gorsze moga zmieniać pod wpływem soków trawiennych i perystaltyki strukturę i tworzyc zbite masy czopujące jelita lub przyklejać się do ścian śluzówki. Tak więc ze "szmacianych" zabawek bezpieczne są wyłącznie te z włókien naturalny ( bawełna, len , konopie, wełna, sizal...) i pozbawione takich elementów jak guziczki, metalowe czy plastikowe łączniki i wszelkie "drobiazgi" które pies w pierwszej kolejności "namierzy" i z pewnością zdemontuje:eviltong: Natomiast wszelkie szmatki typu polar ( czyli ten sam plastik co np, butelki na wodę- nie biodegradowalny) , pluszaki wypchane syntetyczną watą itd to potencjalne spore niebezpieczeństwo że psiak ( a szczeniaki z reguły "pochłaniają" zabawki) może mieć poważne w skutkach "korki" z czegoś takiego w przewodzie pokarmowym . Pół biedy jak to zwymiotuje - gorzej jak taki kłąb utknie w jelitach. Podobnie jest niestety z zabawkami z gumy. Pod wpływem soków trawiennych guma robi sie lepka i jest spore prawdopodobienstwo że taki kawałek przyklei sie do śluzówki potężnie ją drażniąc . Pod tym względem bezpieczny jest latex bo on tych "kleistych" własciwości nie ma i po prostu "przechodzi" przez jelita . Oczywiscie pod warunkiem że nie jest to monstrualnie duzy kawałek- i prosze pamietac że to absolutnie nie jest prawdą że " co zmieściło się w przełyku to i wyjdzie drugą stroną". Pies jest w stanie połknąć przedmiot i takiej wielkości że fizycznie nie ma on szans byc naturalnie wydalony poprzez odbyt. Dla szczeniaka polecam więc rzeczy i bezpieczne i tanie a równie dla niego atrakcyjne jak drogie zabawki: duży [U]surowy[/U] cielęcy gnat do obgryzania , ciamkania, noszenia i maltretowania przez dłuuugo- nawet jak juz tylko zostaje goła i wysuszona kość to nadal jest to dla psa super atrakcyjne:evil_lol: stary bawełniany ręcznik czy inna szmatka powiązana po prostu w supły- doskonale się tym rzuca ćwicząc "aporty";) "piłki" zrobione ze starych bawełnianych lub wełnianych skarpet "szarpak" z paru metrów powiązanego i zamotanego zwykłego , bawełnianego sznura do wieszania bielizny ( do kupienia w kazdym sklepie gospodarczym) gryzak ze starego skórzanego paska do spodni ( oczywiście po usunięciu wszelkich metalowych elementów typu klamra czy okucia) solidnej wielkości surowa marchewka , jabłko, kalarepka "gazeta do poczytania" czyli arkusz papieru do pakowania albo cieńkiej tektury złożony ładnie w kostkę z ukrytym w srodku pachnacym smakołykiem i cała masa innych super atrakcyjnych i bezpiecznych dla psa zabawek - na prawdę można zrobic psu wielka frajdę wcale nie wydając góry pieniędzy a tylko uruchamiając wyobraźnię. No chyba że ktoś kupuje zabawki dla psa na zasadzie "elektrycznej kolejki dla syna" :evil_lol:- tata sie chce pobawić i nacieszyc oko a że to jakoby ma byc zabawka dla potomka to tylko pretekst bo głupio sie przyznać do tak "niepowaznych" upodobań;)
  14. A ja chciałabym zwrócic uwage że na tym forum a/ psy nie "zdychają" a odchodzą za Tęczowy Most , umierają, nawet te zupełnie obce ... b/ regulamin dogo wymaga aby stawiając zarzuty osobie wskazanej z nazwiska tez sie podpisać a nie kryć za nickiem c/ publiczne stawianie tego typu zarzutów bez niepodważalnych dowodów ( a nie domniemań) może byc karane z powództwa cywilnego i zakwalifikowane jako oszczerstwo skutkujące utratą dobrego imienia i konkretnymi stratami finansowymi ( podważenie kompetencji zawodowych) - więc warto uważac co i gdzie sie pisze bo może to sporo kosztować
  15. Oczywiście że w przyrodzie nigdy nie ma pewności. Zbyt dużo czynników składa się na efekt końcowy i ciągle zbyt mało wiemy aby wszystko przewidzieć i wyeliminować ryzyko pomyłki. Nawet pobieżna znajomość genetyki wystarczy aby to zrozumieć. Często bardzo przeciętni rodzice dają wspaniałe potomstwo i odwrotnie. Hodowla to nie produkcja pojedynczych cudowności tylko utrzymanie i doskonalenie populacji I prawda, że w hodowli bardziej operuje sie pojęciem prawdopodobienstwa niz pewności . Nie bez znaczenia oprócz wiedzy jest i swoisty talent i intuicja hodowcy - czyli sprawy bardzo nie zmierzalne Ale co to zmienia? W czym podważa sens fachowo prowadzonej hodowli? Nogę można złamać i na posypanym piaskiem, oblodzonym chodniku i na niezabezpieczonym. Oczywiście prawdopodobienstwo takiego wypadku w obu sytuacjach jest nieporównywalne. I to nie oznacza że albo na pewno upadniesz jak piasku nie ma albo masz 100% pewnosci że nic ci sie nie stanie na tym posypanym. Tego sie nie da wyliczyć Czy mądry człowiek wyciągnie z tego wniosek że piasek na takim chodniku jest bez sensu i niczego nie zmienia? Może zostawić goły lód skoro i tak mimo zabezpieczeń ktoś został poszkodowany? A może wystosować notę protestacyjną aurze że temperatura nie taka ...bo przeciez ktos zawsze musi byc winny nieszcześciu
  16. a jakie fajne zabaweczki mają szczeniaki z tej doświadczonej "hodowli" [url]http://d.ale.gratka.pl/g2/o/a3/d0/8a/615769_8_77fc_d.jpeg[/url] a pomijając wszystko nie wiem jakim trzeba byc degeneratem aby sprzedawać suke na pare dni przed oszczenieniem i to w pierwszej ciąży gdy nawet nie wiadomo jak suka radzi sobie z porodem I ten człowiek jeszcze śmie proponować doradztwo. W czym? Jak traktowac psa gorzej niż śmiecia?
  17. No nie wiem , przeciez "dziadziom" tez można pomóc. Nie tylko witaminki czy karma ale choćby leki wspomagające serduszko. Sa też preparaty na wzmocnienie mięsni i stawów ... Czy nie ma kasy na zbadanie chłopaka? Morfologia , biochemia , może ekg? To przeciez nie majątek a przynajmniej bedziemy spokojni że to nie jakieś choróbsko sie przyplątało . Tez mam staruszke w domu i takie badania ma robione obowiązkowo co rok i leków tez bierze niemało ale dzięki temu trzyma jakoś formę. Ja wiem że to żadne porównanie domowy pies a hotelowy ale jakos trudno mi sie pogodzic z takim z góry wydanym wyrokiem, że skoro stary to juz tak musi byc i nic sie nie da zrobic Jak ZuziaM nie ma czasu się tym zając to może ktoś zgodził by się tam podjechac i zająć tymi badaniami - są wakacje , może znajdzie się ktos taki? AlfalS jakis czas temu przelałam dość sporo kasy bo hurtem za 3 mieś na Weteranki i za 4 mieś za Parysa ( w sumie 460 zł) - czy przelew dotarł bo nie widzę w aktualizacji i zaczynam sie poważnie martwić co się dzieje
  18. evel od dawna ( a wiem co mówie bo w "psim swiecie" tkwię juz ładne kilkadziesiat lat) byli w Związku hodowcy i "hodowcy". Sama przynaleznośc do organizacji hodowlanych nie czyni automatycznie z krętacza anioła. Jak sie bardzo chce obejśc przepisy to zawsze znajdzie sie sposób, i tu i w wielu innych dziedzinach. Tyle że jesli ci patrzą na ręce , jesli musisz zachować jednak pewne pozory to może sie to okazać nieopłacalne. Dlatego tak na prawdę wiele zalezy i od tego jak działa dane koło , na ile jest tam ciche przyzwolenie na "drobne uchybienia" a na ile ludziom zalezy na oczyszczeniu środowiska i faktycznym działaniu dla dobra hodowli. Zwiazek tylko pozornie jest monolitem - tak na prawdę o jego poziomie ( i to bardzo róznym ) decydują ludzie w terenie i ich motywacje Ale czy to oznacza ( jak sugeruje autor tego nieszczęsnego artykułu), że skoro bywają zrzeszone hodowle które nie spełniają standardów to oznacza że cały system jest bez sensu? I jedyną alternatywa jest "wolnoamerykanka"? Uparcie twierdzę, że nie.
  19. taks

    Psia moda by taks

    No to spróbuję się przebić z kolejnymi modelami;) mikropieski [B]Chiquita&DeeDee[/B]: Aron [IMG]http://img593.imageshack.us/img593/9255/aron.jpg[/IMG] Carmen [IMG]http://img15.imageshack.us/img15/6669/carmeno.jpg[/IMG] Chiquita i Deedee [IMG]http://img89.imageshack.us/img89/9190/chiquitaideedee.jpg[/IMG]
  20. Cos mi się zdaje że za chwilę ta dyskusja zejdzie na temat czy np. w upały koniecznie trzeba zakładać ubranie bo przeciez psy latają gołe i to jest dyskryminacja. Czasem spory na dogo sięgają zaiste absurdów byle tylko udowodnić swoje racje... Czy na prawde tak trudno uchwycić "subtelną" róznicę między ordynarnym odlewaniem się na widoku przechodniów czy w miejscu gdzie uryna będzie na pewno uciążliwa dla innych a przykrą koniecznością gdy [U]faktycznie z braku WC[/U] ktoś jest zmuszony zaszyć się gdzieś [U]w ustronne [/U]miejsce? Niestety schamienie obyczajów i języka jak widać postępuje a część społeczeństwa daje temu akceptację uznając to za normę - przykre
  21. [B]TomS [/B] jesli prośba dalej aktualna ,to jest rozwiazanie Masz ode mnie wiadomość w skrzynce pocztowej.
  22. [quote name='Awit'] I jest starsza, chyba nie kwalifikuje się do zabiegu..... [/QUOTE] To nie wiek a stan zdrowia decyduje o tym czy można operować czy nie. Dlatego zamiast patrzeć suce w kalendarz :eviltong:trzeba zrobic badania i wtedy decydować( to znaczy wet oceni ) jakie jest ryzyko zabiegu a jakie korzyści z usunięcia guzków.
  23. Owszem , widziałam i to kilka razy. Choc faktycznie częściej kończy się na pouczeniu, zwłaszcza jak dopadną małolata który zalewa sie łzami ,że kasy nie ma Tylko że tam gdzie bywam z psami Straz Miejska uwielbia chodzic w porach psich spacerów bo w miarę bezpiecznie i robota "czysta" a plan madatowy można łatwo wyrobić. Prawdopodobieństwo "wpadki" jest więc spore. Bywają ładne , słoneczne dni gdy na jednym spacerze potrafię spotkać nawet 2-3 patrole SM spacerujące po tej trasie . W gorszą pogodę czy wieczorami juz takiej czułej opieki SM oczywiscie nie ma bo wtedy ten teren opanowują wszelkiej maści żule i bezpieczniej nie wychodzić z komisariatów
  24. Nie bronię tej karmy bo jej nie znam, zreszta nie o jej jakości chciałam ... Otóż tak jak zrobiłaś nie wolno postępować bo własnie nawet przy dobrej karmie może sie to skończyć sensacjami jelitowymi. Po pierwsze nie wprowadza się nagle nowej karmy - to jest kardynalna zasada, że jeśli zmieniasz karmę to wprowadzasz ją stopniowo czyli mieszając z tą do której pies jest przyzwyczajony. I po drugie , jesli dotąd pies jadł gotowane to TYM BARDZIEJ nie mozna mu nagle zaserwowac suchej i to umówmy się dość mało znanej , "o fajnej cenie" a więc takiej która już sama w sobie powinna budzić czujność Wybrałas więc bardzo ryzykowne rozwiazanie jesli nagle brakło Ci surowców do ugotowania psu tego co zwykle mu dajesz. Ja raczej w takiej sytuacji szukałabym innych produktów zastępczych ale z tej samej bajki żywieniowej np zamiast mięsa ser czy jajko zamiast ryzu makaron czy grysik... a nawet w ostateczności kanapka z delikatnym pasztetem z puszki byłaby lepszym wyjsciem
  25. "często", " zdarza się" "bywa" .... nie dziw się - to typowy jezyk przy tego rodzaju wypocinach opartych nie na wiedzy, znajomości tematu a na własnych "przemyśleniach" . A nawet nie tyle na przemyśleniach co prymitywnej próbie udowodnienia z góry założonej przez siebie tezy. Do tego repertuaru dochodzi zwykle : "gdzieś czytałem" " badania naukowe dowodzą" ( oczywiscie bez podania zródła) "powszechnie wiadomo" "przyjmuje się że..." itd, itp Byle nie uzyć na początku takiego elaboratu magicznego zwrotu " moim zdaniem..." albo "wydaje mi się że.."i dalej juz na własny rachunek przedstawić swoje [U]domysły i przypuszczenia. [/U] Ale nie , skąd - trzeba wdeptać w ziemię ewentualnych dyskutantów, zbudować sobie za plecami mur "autorytetów" i "oczywistych faktów". A ty jeśli smiesz podważać te mądrości jesteś po prostu ignorantem i mowy nie ma żebyś miał rację. Przyklaśnij albo milcz.
×
×
  • Create New...