-
Posts
5279 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by taks
-
[quote name='handzia'] Karma też moze być do mnie. Tylko ja myślałam o mokrej, o puszkach ( nie lubię puszek, bo to dla mnie świństwo) ale to chyba lepsze niż sucha. Kupię na razie trochę, może jakiś ryż. Nie wiem czy kobieta będzie mogła ugotować. Zorientujemy się.[/QUOTE] Marketówki to faktycznie świństwo i strach dawać. Może Animonda? Nie karmiłam tym ale skład wygląda dość przyzwoicie. Tylko zastanawiam sie czy kupione teraz w necie doszłoby do Ciebie do srody. Może prościej i pewniej będzie jednak jak podeślę Ci kasę a Ty kupisz coś na miejscu?
-
A co w takim razie z tym wetem ? Jest potrzebny na cito czy nie? I co pilniejsze - karma czy badania krwi tego chorego psiaka? Zdjęcia są niestety mało "medialne" i co najgorsze nie dają pojęcia o wielkości tych psów a to przy ogłaszaniu jednak ważne. Jesli oczekujecie pomocy przy ogłaszaniu to wydaje mi się że trzeba zrobić inne i z jakimś punktem odniesienia bo nawet to z widocznymi czyimiś nogami jest robione z góry i nie uwidacznia przez to wielkości psa. No i potrzebny by był "gotowiec" czyli tekst z opisem psów , choc trochę inf na temat ich zachowania itd. Zresztą przecież wiecie co w ogłoszeniach jest potrzebne żeby miały sens... no i na kogo miałby byc kontakt w tych ogłoszeniach aby ludzi niepotrzebnie nie odsyłać i od razu dać konkretne i sprawdzone informacje? I jesli miałoby się kupić karmę ( np w internecie) to jak widzicie technicznie dostarczenie jej na miejsce i potwierdzenie że dotarła ( co jest niezbędne jesli ma to byc z funduszy z bazarku np.)? Przyznam, że trochę sie boję takiego łańcuszka : Opiekunka psów( poza dogo) - P. Krystyna( poza dogo) - i dopiero osoby obecne na dogo ( i to grupowo ). To wygląda dość karkołomnie w codziennej komunikacji. Nie dałoby się tego jakoś uprościć? Chodzi mi o JEDNĄ osobę która będzie odpowiedzialna za prowadzenie wątku ( w tym miała inf jednak z pierwszej ręki i na bieżąco) wyraźnie opisze konkretne potrzeby oraz poprowadzi rozliczenia. Przepraszam, że tak się wymądrzam ale przeciez wiecie ,że na dogo bidul cała masa (a idzie zima i potrzeb będzie jeszcze więcej) więc jesli taki psi wątek ma mieć w ogóle sens i ściągnąć ludzi (nie tylko do "w góre pieski" ;))to musi być prowadzony już nie tylko dobrze a wręcz idealnie i z "nerwem"
-
też tak zrozumiałam że to był uraz mechaniczny... A może to "otrucie" to efekt karmienia byle czym? Skoro Opiekunka jest w tak trudnej sytuacji to mozna przypuszczac że nie ma na przyzwoitą karmę. Płatny hotel za kilka stów miesiecznie moim zdaniem nie ma sensu- nikt takiego obciążenia na dłuższą metę nie wytrzyma a psy są jednak mało adopcyjne. Moim zdaniem , skoro mają jakieś miejsce na ziemi i Opiekuna to trzeba ( niezaleznie od ogłaszania) [U]na razie [/U]zapewnic im godziwe warunki tam gdzie sa teraz dając Opiekunowi stałe i konkretne wsparcie. Jakiej wielkości są te psy? P.Krystyna ( jak zrozumiałam mieszka w bloku) nie może ich trzymac w mieszkaniu , tak? Czy ma jakies miejsce ( działka , kawałek ziemi do której ma prawo uzytkowania)gdzie mozna by ustawic kojec albo choc budy? Czy na miejscu znajdzie sie ktos , kto zrobi drugą budę powiedzmy za koszt materiałów i niewielką "robociznę"? Czym sa teraz karmione ? Czy jest potrzebna karma?
-
Ora -dzielna matka - oddana z adopji - z powrotem w hoteliku ..bez kasy
taks replied to kama210's topic in Już w nowym domu
poszło 200 zł -najdalej jutro powinny być na koncie -
[quote name='handzia'] Zobaczymy co powiedział wet, i jakoś transport się skombinuje.[/QUOTE] Wspaniale Tylko czy to wszystko nie trwa zbyt długo jesli inf. z 10.10 nie jest przesadzona to liczą się zapewne godziny a nie dni:shake: [SIZE=3]Do tego jeden z nich uległ niedawno wypadkowi i wymaga specjalistycznego leczenia. Nie chodzi, nie je, umiera na oczach tej kobiety Funiu czy znalazłaś juz chwilę by zadzwonić do Pani Krystyny jak obiecałaś popołudniu? [/SIZE]
-
Jamniki i jamnikowate w potrzebie z całej Polski !!!!!!
taks replied to danka1234's topic in Już w nowym domu
Pod czyją formalną opieką są w tej chwili te jamniki z pseudo? Czy mają jakieś konto/subkonto do wpłat? Przepraszam, że pytam tu zamiast sprawdzić na fb ale złozyłam sobie solenne postanowienie ( w ramach ratowania resztek czasu poza netem) że nie będę się tam logować... -
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
taks replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Kasia77']Dziękuje, bardzo dziękuje.Koniecznie dopytam o ciśnienie.[/QUOTE] to będzie trochę trudne bo bardzo mało gabinetów ma aparat do mierzenia cisnienia. Można jeszcze diagnozować na podstawie obrazu dna oka ale i to nie taka prosta droga bo z kolei wziernik potrzebny... mnie to niestety "śmierdzi" wpadką podczas narkozy - nawet niedługi a przeoczony bezdech i niedotlenienie mózgu może dać takie konsekwencje -
Na Twoim miejscu przede wszystkim skonsultowałabym suczke u innego weta. Mysle tez że do podjecia jakiejkolwiek decyzji konieczne jest poznanie ogólnego stanu zdrowia suczki a więc choc zestaw podstawowych badań laboratoryjnych. I to powinno dac odpowiedź czy operacje ( moim zdaniem w gre wchodzą nie dwie a trzy - 1/sterylizacja aby "odłączyc" stylulatora hormonalnego rozrostu guzów na listwach i 2-3? czyli dwuetapowe usuniecie listew mlecznych) moga byc brane pod uwagę. Ewentualnie czy nalezy ograniczyc tylko do sterylizacji co juz samo powinno spowolnic rozrost guzów. Jesli jednak wet uzna że ryzyko zabiegu ze względu na , nie ma co ukrywac dośc powazny wiek jest zbyt duże to jest jeszcze cała masa srodków ( mówie o tych "legalnych" i sprawdzonych czyli posiadających rejestrację wet.) spowalniających do pewnego stopnia rozrost nowotworowy. Bardzo żle sie stało że weterynarz nie pobrał przy zabiegu wycinków do badania - to podstawa do oceny i rokowań .Przez to zaniechanie w tej chwili ocena tych pojawiajacych się guzków i wybór dalszego postepowania jest o wiele trudniejszy.
-
to wygląda na leczenie paliatywne , stąd takie postępowanie:shake: ale na ile taka droga jest uzasadniona faktycznym stanem suczki a na ile wynika z "dyskryminacji" wynikajacej z jej wieku? Dla niektórych wetów niestety sam wiek 12-13 lat to juz czas "odpuszczania" działań radykalnych, czego zupełnie nie rozumiem jesli tylko jest choc mała szansa na skuteczne działania lecznicze... Taka decyzja jednak powinna byc konsultowana z włascicielem zwierzęcia a nie podejmowana arbitralnie
-
Dołączam do pytania- czy jest ktos na miejscu/w okolicy kto mógły zabrac tego chorego psa do porządnego weterynarza? To nie może tak byc że my tu będziemy biadolic na watku a pies będzie w mękach odchodził. Bardzo proszę o mobilizację. Ja niestety mieszkam za daleko aby sie tym zając na miejscu , deklaruję natomiast na poczatek sfinansowanie w całosci pierwszej wizyty u weta. Co do skali dalszej mojej pomocy finansowej wypowiem sie gdy będzie znana wielkośc potrzeb i stan psa/psów
-
[quote name='Martens']. Byłabym strasznie wdzięczna, gdyby rozmawiano ze mną o tym, co rzeczywiście napisałam, a nie o tym, co moi rozmówcy sobie na mój temat ubzdurali, no ale to chyba nie na dogomanii będzie mi dane, niestety.[/QUOTE] No to , jesli czujesz sie tak niezrozumiana może warto sie zastanowic czy aby Twoje wypowiedzi są czytelne i oddaja Twoje najgłebsze mysli. Znacznie tez ułatwi zrozumienie co tak na prawdę sądzisz ( skoro twierdzisz że nie jest tak żle jak by wynikało z Twoich sformułowań) jesli usuniesz z wypowiedzi te napastliwe dygresje od personam wobec wszystkich którzy próbują podwarzyc słusznośc Twojej wojenki z "okaleczaniem wszystkiego co się rusza". Ktos tu próbuje przy okazji "podkręcic" rozmowe rzucajac prowokacyjne pytania - doprawdy nie rozumiem czemu to ma słuzyć:shake:poza niezrozumiałą dla mnie chęcią robienia awantur na forum. Otóz w rzadnym wypadku nie jestem za "bezmyslnym cieciem wszystkiego" i nie sądzę aby poza zwyrodnialcami ktokolwiek był . A sterylizacja nie jest aktem bezmyslnosci - to tak dla jasności . I nie sądzę aby pytająca miała na prawde az taki problem ze zrozumieniem sensu mojej wypowiedzi że profilaktyka jest czyms koniecznym i oczywistym. Wyłączanie z jej pakietu akurat sterylizacji ( bo ma się takie poglady albo co bardziej prawdopodobne- uprzedzenia) nie ma zadnego sensownego uzasadnienia. Ryzyko powikłań jest nawet przy tak banalnych zabiegach jak odrobaczanie i szczepienie i jakoś nie budzi to aż takich emocji. Czyzby to sam fakt ingerencji w seksualność był tak elektryzujący?:evil_lol: A tak na marginesie ( w temacie zabezpieczenia przed niechcianym rozmnazaniem) - to dla tych którzy uwazaja że "domne " psy wystarczy pilnowac bo przeciez NIGDY pies odpowiedzialnego własciciela nie będzie autorem kolejnych szczeniaków. Ciekawe w takim razie dlaczego ci odpowiedzialni własciciele zakładają psom adresówki:roll:. Przecież skoro mają 100% pewnosci stałej kontroli nad swoim zwierzeciem adresówka ( na wypadek zagubienia psa) jest zupełnie niepotrzebna. To tylko taka mała próbka "logiki" i konsekwencji w mysleniu tych wspaniałych i uswiadomionych co to nigdy psa nie "okaleczą" bo robi sie to przeciez wyłącznie dla jakiejs dzikiej i wynaturzonej sadystycznej potrzeby własciciela i pazerności weta. Cóż, nikt tu chyba nikogo nie przekona... Niech więc Martens wpisuje na watkach wiesci o straszliwych skutkach sterylizacji i straszy skoro czuje taką misję. Ja będę do sterylizacji namawiac bo uważam że jest to w wypadku psów niehodowlanych forma profilaktyki zdrowotnej ( a także zapobieganie nadpopulacji - co tez jest ważne bo staram sie patrzeć troche dalej niz tylko na moje pupilki) i wybieram taką drogę z całą swiadomościa pewnego ryzyka ew. powikłań . I nigdy nie ukrywałam i nie ukrywam że ten zabieg ( jak zreszta wiele innych) nie jest rozwiązaniem idealnym ale puki co nic lepszego nie jest dostępne.
-
[quote name='Martens']dla niektórych istotne jest, czy ich pies choruje i umiera na coś, bo jest psem, czy dlatego, że właściciel poddał go zabiegowi, który miał zapobiec schorzeniu, a na które pies mógł nigdy nie zachorować[/QUOTE] A cóz to za przedziwna wolta myslowa:crazyeye:. Czyli jak choruje i umiera na raka czy ropomacicze to takie naturalne i "psie" . Ale jak nie daj boziu pojawią sie choroby które mozna z pewnym prawdopodobieństwem związać ze sterylizacją ( choc tak na prawde w zadnym przypadku nie ma 100% pewności a jedynie przypuszczenie bo wszystkie te przypadłości wystepuja RÓWNIEŻ u zwierząt nie kastrowanych ) i trzeba psu o zgrozo:diabloti: np suplementować tyroksynę to juz skandal i barbazynstwo dokonane na zwierzęciu? Idac tym tokiem myslenia po co szczepić, odrobaczać itd. Przecież babeszjoza czy parwowiroza to naturalne , psie choroby ( i podobnie jak raka czy ropomacicze mozna je na pewnym etapie zdiagnozować i próbowac leczyć). A przeciez powikłań po szczepieniach jest co niemiara:shake:. Dlaczego więc z góry zakładac pesymistyczną wersję, że nasz zwierzak złapie choróbsko i zabezpieczać go "na wyrost"? Profilaktyczne odrobaczanie - tez skandal . Rozwala wątrobę i nie tylko. A robaki przeciez mozna zobaczyc więc po co tak skandalicznie igrac z psim zdrowiem skoro wystarczy miec bystry wzrok.:eviltong: Oj Martens zawodzisz mnie na całej linii. Myslałam jednak że mam do czynienia z kims bardziej rozsądnym w argumentacji swojej ( nota bene dośc osobliwej) misji "naturalnego chowu" w [B]zupełnie nienaturalnych dla psa warunkach współczesnej cywilizacji.[/B] Niestety ne mozna miec jabłuszko i zjeść jabłuszko.
-
Martens , miałam nie pisac bo juz zdazyłam sie przyzwyczaić do Twojej anty sterylkowej misji na dogo ale po ostatnim poscie niestety nie moge tego tak zostawic. To Ty jesteś niegrzeczna i napadasz na ludzi mających inne zdanie ( inne niz SGGW i studenci wydziału zootechniki;)). Tak nie mozna. Krzyk to nie argument. A zarzuty o jakoby oszołomstwo , ignorancję czy interesownośc wetów to NIE SA ARGUMENTY merytoryczne. To są Twoje dywagacje , bardzo zresztą stronnicze ,przesadzone i tyle. Szanuje Twoja działalnośc na dogo ale niestety sposób w jaki odnosisz sie do ludzi propagujących sterylizacje jest nie do przyjęcia. Po prostu w zapale forsowania Twojego zdania obrażasz ludzi. I paradoksalnie ( choc twierdzisz dokładnie odwrotnie) to Ty zachowujesz sie tak jakbys posiadła całą wiedzę czyli "ja mam rację a Ty nie". Na temat wczesnych ( czyli przed 1 cieczką) sterylek nadal trwają dyskusje i , z całym szacunkiem, nie w gronie takich "naukowych tuzów" jak tu na dogo Dyskusje sprowadzają sie najogólniej mówiąc do ważenia plusów i minusów. A one przy kazdej sterylce ( i tej wczesnej i tej "pocieczkowej") są . Sterylka to zabieg inwazyjny co do tego nikt nie ma watpliwości i jako taki nie jest wolny od ryzyka. Z drugiej strony sterylizacja ( przy całym ryzyku powikłań i wczesnych i późnych) to nie tylko "sposób na nadpopulację" ale także zabezpieczenie przed śmiertelnymi chorobami i im wczesniej zrobiona tym zabezpieczenie większe- przy wczesnej prawie 100%. Tyle wie każdy jak ich byłaś uprzejma nazwać oszołom chętny "okaleczać" wszystko co się rusza. A te wszystkie "potworne" skutki sterylizacji , które tak pilnie wyliczasz owszem zdarzają się. Problem tylko w tym że nie wszystko da sie jednoznacznie zwiazać z zabiegiem. Sporo statystycznie tych przypadłości wystepuje tez u zwierząt niekastrowanych co "nieco" komplikuje wyciaganie jednoznacznych wniosków.W sumie ani to czarne ani białe i pewnie jeszcze wiele wody upłynie zanim weterynaria znajdzie odpowiedzi na wszystkie stawiane teraz pytania
-
Ora -dzielna matka - oddana z adopji - z powrotem w hoteliku ..bez kasy
taks replied to kama210's topic in Już w nowym domu
A ja konta nadal nie mam:shake: -
Ora -dzielna matka - oddana z adopji - z powrotem w hoteliku ..bez kasy
taks replied to kama210's topic in Już w nowym domu
Poproszę nr konta -
Przebudzenie Dino. Dino odszedł w ramionach swojej Zuli...
taks replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Radze dużą ostroznośc z takimi "cudownymi lekami" . Bo cudów czyli eliksirów młodosci nie ma i najczęściej te środki działają jak dopalacze - owszem jest chwilowa poprawa kondycji ale to sporo kosztuje organizm. I jest jak łabędzi śpiew - cuuudownie i później kompletna klapa. Jesli to ten lek o którym myśle to on własnie tak działa i daje się go na prawdę na końcówce jak juz nie ma nadziei - a i wtedy zdania co do słuszności takiej terapii są podzielone. Podaj nazwę proponowanego leku - sprawdzimy;) -
Strzegom: Harcerz ratując psa sam omal nie zginął
taks replied to Marta1990's topic in Wszystko o psach
Juz ktoś wpadł na to aby Chłopaka nagrodzić i przekuwa pomysły w czyn- można się dołączyć;) http://swidnica.naszemiasto.pl/artykul/1110001,laptop-dla-dzielnego-harcerza,id,t.html#4d5ce531947d085f,1,3,3 -
Zdaje się, że zapominacie o czymś takim jak wujek google - taka "narada bojowa" na otwartym forum to skrajna naiwnośc chyba, że chcecie sobie tylko pogadać...
-
DRASTYCZNE ! Suka ON przebrana w sukienkę i skatowana
taks replied to Biafra's topic in Okrucieństwo
[quote name='Barkelona'] Nie wierzę też, że nie było głupich odcisków palców na sukience, nie mówiąc o innych śladach.. po prostu sprawa jest niestety bagatelizowana[/QUOTE] Barkelona na tkaninie nie zostają odciski palców a nawet gdyby takie odciski z czegoś zebrano to jak sobie wyobrazasz dalsze szukanie jesli sprawca np. nie jest w rejestrze. Inne slady biologiczne tez są przydatne tylko jako materiał porównawczy a nie jako "drogowskaz" do sprawcy. Nie wiem czy sprawa jest bagatelizowana ale na podstawie tego co piszesz takich wniosków na pewno nie mozna wyciągać -
Odyseja Oczki dobiegła do końca:):)Jest w swoim domku:):):)
taks replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
No u mnie sa teraz 4 sztuki i to na dość małym metrażu więc za wielkich mozliwości izolowania przy wprowadzaniu nie miałam. I psy musiały juz po 2-3 dniach ( bo wiecej urlopu nie brałam) zostawać same i się nie zjeść:evil_lol: Z tym, że zawsze przy wprowadzaniu kolejnego do stada zasada była taka że póki nowy się nie zadomowi i nie zostanie w pełni zaakceptowany przez stado ma najmniej praw i jest ostatni w kolejce. Serce mi sie krajało jak musiałam tak po macoszemu traktowac "nowego" bo to zawsze była okropna bida ale przynajmniej u mnie ta metoda jednak sie sprawdziła I jasne, że czasem na siebie warkną , że pokłócą sie np o zabawke czy lepsze miejsce na kanapie ale to wszystko jest w granicach pyskówki i prężenia muskułów a nie walki na serio. Nie ma stałej hierarchii - to sie nieustannie zmienia i kolejnośc jest rózna w róznych okolicznosciach. Kto inny "rządzi" przy miskach, kto inny jest szefem na spacerach a seniorka niepodzielnie panuje w temacie legowisk - choc najmniejsza wystarczy, że znacząco popatrzy a reszta potulnie zwalnia jej miejsce.