Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19291
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. To kapsaicyna z papryki. Czasem uczula, moja Sara wymiotowa po tym. Kupowałam w Krakvecie. Podaje się przed i po zabiegu usuwania zmian nowotworowych, mozna też profilaktycznie. Limba dostawała, mam nawwet jeszcze w domu, ale nie mozna dzielić kapsułek, bo w srodku jest piecząca substancja. Trzeba więc kupić te dla małych psów.
  2. Wynik na piśmie dotarł do mnie dzisiaj, wstawiłam powyżej. Zaleceniem jest jedynie zbadanie, czy nie ma przerzutów. Jest już zbadana i nie ma. Karma dla psów z nowotworem jest u nas nie dostepna, szukałam dla Limby. Widziałam, że niby jest w puszkach, ale nawet nie ma jej na stanie. Znalazłam w angielskim sklepie internetowym. Niestety, u mnie chemioterapia nie wchodzi w grę. Jeśli ma mieć chemię, to Tola musi jej znaleźć inny DT: bez dzieci, innych zwierząt, gdzie Mysia nie załatwiałaby się na swoim terenie. Zresztą, gdyby chodziło o mojego prywatnego psa, to na chemię też nie zdecydowałabym się. Podjęłam takie leczenie raz. Zostało przerwane, pies krwawił z odbytu, nie mógł jeść, bardzo cierpiał. Wilusia, wcześniejsza nasza tymczasowiczka, była prowadzona przez onkologa w Gliwicach. Wizyty i leczenie niczym nie odbiegały od prowadzenia psa przez zwykłego lekarza. Fundacja równiez nie wyraziła zgody na chemioterapię. Jedynie dostałam gratis syrop ziołowy dla psów onkologicznych z informacją, ze jest tak gorzki, że pewnie go nie będzie chciała. I rzeczywiście, nie dało się go podawać, w momencie był ślinotok i próby gryzienia. Pytałam o specjalistyczną dietę, to p. doktor nie wiedziała. Tola musiałaby znaleźć kogoś, kto przewoziłby ją na wizyty w Gliwicach. Wilusię wozili fundacyjni wolontariusze z Sosnowca. Mozna podawać Capsomasol, czyli kapsaicynę z papryki. Mam jedynie dla duzych psów. Therancron jest już w kraju nie dostepny. Jeszcze jest suplement diety Premium NTS Immunactiv, ale jest dla psów z zaawansowaną chorobą nowotworową, uzupełnia niedobory wywołane postępującym rakiem. Dostawała go na wzmocnienie tylko po operacji. Jeśli ktoś wie o innych sposobach, to ja ze swojej strony jestem otwarta. Decyzje należą do Toli, bo Mysia jest pod opieką fundacji.
  3. Oby tylko udało się przekonać pana z Krakowa. Wątpię, czy pani z Katowic się zdecyduje. Pewnie potrwa kilka lat zanim będzie jakiś przerzut. Moja Sara była z nami 4 lata, a na pewno miała bardziej złośliwy, bo guzy powstały już po sterylce. Świstak żyje 5 lat u nas z guzami, bo nie przeżyłaby operacji z powodu chorego serca i zwężonej tchawicy, tylko co pół roku kontrolujemy wszystko. Chow żyła też prawie 5 z nowotworem gruczołu mlekowego, odeszła mając prawie 23 lata i z innego powodu. Trzeba chyba będzie pomyśleć, jak to ogarnąć, czy drugą stronę u nas operować? Jednak wydaje mi się, że chyba szybciej ktoś ją adoptuje, jeśli będzie miec usunięte wszystkie zmiany. Ludzie bardzo boją się takich operacji. Naprawdę nie wiem, jak to teraz ugryźć.
  4. Niestety, wiesci nie są najlepsze, ale i nie najgorsze. Na razie tylko z rozmowy telefonicznej wiem, że ma pierwszy stopień złośliwości, czyli nowotwór rozwija się i rozsiewa się wolno. Mam wynik dostać na maila. Dobre jest to, że nie rozsiewa się szybko, jak np. u Limby, ale źle, że w ogóle są to jednak zmiany złośliwe. Będę dziś rozmawiać z Tolą, nie wiemy, co z chętnymi domami.
  5. Tego nie wiem, ale ludzie pisali, że chorowały im szczeniaki i młode psy z kompletem szczepień. Generalnie parwo wirus atakuje młode zwierzeta. Najbardziej narażone są do 2 r.ż. Teoretycznie, skoro ten kolejny typ tak się różni od pozostałych, że nie działają ani szczepienia ani surowica, to chyba byłoby możliwe zachorowanie ozdrowieńca wcześniejszego typu?
  6. Jeśli to jest ten nowy typ parwo, to na niego nie działa ani surowica syntetyczna ani z krwi ozdrowieńca ze "starych" typów parwo. Jedynie surowica z krwi ozdrowieńca, który przechorował ten nowy typ parwo. Ten wirus nie dotyka tylko jelit, ale inne narządy: skrwawia i uszkadza serce, płuca, nerki. Nie ma przy nim chlustających krwią biegunek. Kupy mogą być luźne, śluzowate, bez krwi. W zeszłym roku w Lublinie na uczelni jednej osobie powiedziano, że praca nad nową szczepionką potrwa co najmniej 2 lata. Przez Śląsk przeszło rok temu, wcześniej niż w Polsce, było ponoć w Niemczech, Francji. Z obserwacji koleżanki w schronisku wynika, że atakuje jednocześnie kocięta PP i szczenięta. Potwierdziły to wpisy wetów w internecie, jakie czytałam, że też to zauwazyli.
  7. Dziś nic się nie dowiem, bo miałam dzwonić popołudniu, jednak p. doktor jest poza zasięgiem, a drugi lekarz nic nie wie. Mam rano się dowiadywać.
  8. Nic dziwnego, że reaguje zębami. przecież ucho ma rozerwane, całe w strupie, widocznie jest już w totalnej panice, atakowany przez inne :( A te pazury. Serce mi się kroi.
  9. Tamta pani niestety wczoraj zrezygnowała, więc mama nie jedzie na wizytę.
  10. Dziś popołudniu mam dzwonić o wynik, mam nadzieję że już dojdzie. A tu Mysia w trakcie wieczornych mizianek
  11. Tylko że z tego co wiem, to one dostały surowicę odwirowaną z krwi ozdrowieńca. To podaje się raz. Wy piszecie o gotowej surowicy przeciw parwo. Taką podaje się co dzień, dokładnie jak piszecie. Tylko to są dwa różne sposoby. I niestety przy parwo po kilku dniach leczenia szczeniak może odejść z powodu infekcji bakteryjnej. Szczególnie, ze one były tak osłabione pasozytami, no i samymi warunkami w schronisku.
  12. Tolu, dziś na FB jeszcze jeden pan pytał o wilczaczkę. Skierowałam go do Ciebie.
  13. Warto znać ten sposób. Betadine zawsze mam w domu. Przy kk często są nawroty przy spadkach odporności. Ważne, żeby roztwór trzymać w ciemnym, góra do 48 godz.
  14. Myślę, że już muszą w tym tygodniu przyjść wyniki. Myśka to taki kochany pies. Teraz w łóżku pojawiło się stadko maluchów. Są z mamą w legowisku w nogach, więc Mysia spi między naszymi głowami. Nie zwraca uwagi na rodzinkę, nie jest agresywna, nie boi się. To ostoja spokoju. Bez strachu mogę ją zostawiać samą z nimi. Mimi, jak maluchy się urodziły, to wyniosła się z sypialni. Mysia się cieszy, bo je teraz smakowitą karmę, którą dostaje mamusia. Gdybym nie miała adoptowanych swoich psów, to chcielibyśmy Mysię dla siebie. Żaden z moich adoptowanych psów nie jest taki miły, bezproblemowy i przylepny.
  15. Dam znać po wizycie. Warto ją zrobić, bo może być dom dla innego psa. Pani dzwoniła przedwczoraj. Po tym, jak wczoraj Mimi zachowywała się przy gościach, raczej dla niej ten dom nie nadaje się. Specjalnie ją zostawiłam, nie zamknęłam w sypialni, jak zwykle, kiedy ktoś przyjeżdża. Prawie cały czas jazgotała na cały dom, biegała wkoło góra-dół, była zdenerwowana, że ktoś obcy wtargnął jej do domu. Pani, która o nią dzwoniła mieszka w kamienicy, więc sąsiedzi dostaliby szał na taki jazgot. Pani brzmi sympatycznie, więc może akurat jakiś łatwiejszy, jak to napisała Jo37, psiak tam znajdzie dom. Był o nią jeszcze jeden telefon, ale nie warty uwagi. Oba były z ogłoszenia z imieniem Misia. Gdyby ktoś dał radę jeszcze zrobić jedno ogłoszenie na Cieszyn, to postaram się dorobić do niego kilka innych fotek, żeby nie powielały się. Tu w okolicy większosć ludzi mieszka w domach, więc może i szybciej znalazłyby się odpowiednie dla Mimi warunki. No i można by zaproponować chętnym spotkanie z Mimi, żeby ją poznali i żeby zobaczyć jej reakcję. Wydaje mi się, że takiego psiaka, jak Mimi nie ma co ogłaszać daleko.
  16. Nie wiem, czy znacie ten sposób na oczy u kotów? 5 kropli Betadine dodaje się do 5 ml soli fizjologicznej. Powstałe krople idealnie pomagają. Betadine działa na wirusy, bakterie i grzyby.
  17. A ja myślę, że jesli ktoś chce robić bazarki, uczestniczyć w nich, to warto już je robić, o ile znajdzie się osoba, która zajmie się finansami. Jesli osoby, które składają deklaracje stałe chciałyby już je wpłacać, to zawsze byłaby zebrana jakaś kwota na początek, jeśli uda się zabrać ze schroniska jakiegoś staruszka. Pamiętacie, jakie wydatki od razu były przy Limbie? Specjalistyczna diagnostyka w kierunku nowotworu, nawet konieczna wizyta u groomera. Potem bardzo trudno jest naraz zebrać takie kwoty. Każdy z weteranów na początku musi być przebadany. Tylko osoby, które organizują bazarki czy wpłacałyby jakieś kwoty musiałyby być świadome, że jesli nie nazbiera się deklaracji stałych i żaden z weteranów nie zostanie zabrany ze schroniska, to zebrane środki zostałyby przeznaczone na innego zamojskiego psa. Przecież ze schroniska zamojskiego regularnie są zabierane psiaki w potrzebie i pieniądze absolutnie nie przepadłyby. Wydaje mi się, że najpierw musiałby się znaleźć opiekun suni, potem tu w tytule dodać, że szukane są deklaracje stałe już na konkretną, wybraną sunię i to może ruszyłoby pomoc do przodu.
  18. Na pierwszym zdjęciu - zawsze czujni, na trzecim Mimi w poszukiwaniu myszy ;)
  19. Już dałam znać na grupie, ze suka nadal pozostaje w schronisku. Bardzo mi jej żal. Schronisko i wspólny kojec z tyloma psami nie są odpowiednim miejscem dla psychiki wilczaka. Dodatkowo dla mnie przykre jest to, że brak ogona decycuje o jej adopcyjności. Niestety, taka wada zdarza się. Mój Fly i Bakster też urodzili się z krótkimi ogonami, Mysia zresztą też ma tylko częściowy ogonek.
  20. Jak dla mnie super tekst. No i może lepiej ogłaszać właśnie na miasta otoczone terenami wiejskimi, niż takie duże, gdzie ludzie chcą psa do bloku. Jo37, Mimi prawdopodobnie była takim sobie wiejskim psiakiem. Jest najszczęśliwsza, kiedy może biegać luzem, czymś się zajmować, pilnować obejścia. Ja z niej nie zrobię spokojnego, miejskiego psa, spacerującego tylko na smyczy po chodnikach między autami. Nigdy zresztą nie bedzie się czuła dobrze w takiej roli. Jest szczęśliwa i myślę, że jak najbardziej adopcyjna, tylko do domu z kawałkiem ogródka. Takie domy też szukają psa. Pechem Mimi jest, że jest całkiem czarna i szorstkowłosa, a czarne psy są najmniej chętnie adoptowane.Zresztą widać po różnicy w zainteresowaniu nią a Mysią.
  21. Trafiłaś na fajną rodzinę. No właśnie, wszyscy co dzwonią do Toli, uzależniają decyzję o adopcji od wyniku. Biorąc psa ze schroniska też przecież nie wiemy, co w nim siedzi. Moją Sarę adoptowałam z guzkami, przerzut do serca był po 4 latach. Świstaka badam regularnie i od 5 lat nie ma przerzutów. Mysia jest młodziutka, idealna, przebadana, ma RTG od nosa do końca ogona, badanie krwi.
×
×
  • Create New...