Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Tolu, pisałam powyżej, że na psy stamtąd nie wolno organizować zbiórek. Mama wzięłaby go, gdyby nie koszty weta, to stary pies, od razu potrzebne byłyby badania i diagnostyka.
  2. Na ich stronie jest więcej zdjęć. Wygląda na niewielkiego, tylko masywnego i o grubej kości.
  3. Tu jest właśnie problem, moja mama wzięłaby go do siebie, ale też finansowo nie da rady, a na psy z Wojtyszek nie wolno zbierać pieniędzy. Mam stamtąd Lemura i dziką Adę, mama miała Kolę. Kola przyjechała 13-letnia, z chorym sercem, guzami. Mama stale z nia jeździła po kardiologach, bo potrafiła na spacerach tracić przytomność, co dzień dostawała leki, żyła rok. Tu może być podobnie, choć psiak widać, nieźle się trzyma. Miałam kiedyś Chow, którą adoptowałam w wieku 18 lat. Żyła prawie 23 lata, ten chłopak wygląda na podobnie żywotnego. Wstawiłam z cichą nadzieją, że ktoś kto może sobie pozwolić na adopcję, wzruszy się biedakiem i da mu dom. Nie mam pojęcia, jak inaczej to ogarnąć
  4. Mimi robi duże postępy w zachowaniu. Już sama wychodzi z innymi psami na spacery, sama wraca, wszędzie w domu zagląda, prawie niczego sie nie boi. Jest wszędzie jej pełno, bo stale gdzies się kręci. Najlepiej, gdyby trafiła do domu z innym psem, bo jak Mysia spędziła pół dnia w przychodni na operacji, to ze stresu trochę poniszczyła. Niestety, jak się już zadomowiła, to włączył się jej instynkt do polowania. Nawet koty w domu goni, szczurom z klatki wyciąga wszystkie kocyki, bo liczy że je z nimi uda się wyciągnąć, poluje na kury. Jutro lub pojutrze postaram się jej zrobić nowe zdjęcia, żeby odświeżyć ogłoszenia.
  5. Dopiero dziś Andrzej mógł zawieźć ją do kremacji. Pierwszy lekarz podał mi koszt utylizacji 400 zł. Uznałam, że taką kwotę lepiej wydać na ratowanie innych psów, niż na spalenie zwłok. Drugi lekarz podpowiedział mi inny sposób i udało się oddać dziś zwłoki do kremacji za 50 zł. Dlatego od wczoraj była ułozona w kocu i kartonie w wiatrołapie. Chłopcy, kiedy tylko udało im się tam dostać, to stali koło niej, popiskiwali i mi pokazywali, że ona tam jest i dlaczego jej nie wyciągnę. Są zdezorientowani, na pewno im jej brakuje. Pousuwałam jej legowiska, żeby nie czuli zapachu.
  6. Dokładnie. To straszne. Gdybym nie adoptowala niedawno Neli, to wzięłabym go. Jednak już w żaden sposób nie utrzymam kolejnego psa, a wiadomo że w tym wieku może być wszystko i trzeba robić badania. Jedyne co mogę, to go pokazywać. Może kogoś z możliwościami tak samo wzruszy.
  7. O dziwo przy tak dużej ranie dziś już bardzo dobrze. Chetnie porusza sie, biega po schodach bez problemu, zaczeła wychodzić na spacery.
  8. Mysia dostaje suplement po Limbie, nie kupiłam też jej środka przeciwbólowego, tylko dzielę tabletki Limby. Szkoda dopłacać, skoro dobry środek mam w domu, antybiotyk dostała w cenie zabiegu. Pozwolę sobie też dawać jej trochę karmy z dorszem, dynią i pomarańczą po Limbie, bo jest najlepszej jakości, a Mysia potrzebuje teraz wzmocnienia.
  9. Udostepniłam na FB, ale jeszcze tu też wstawię: NAJSTARSZY WOJTYSZKOWY WETERAN- PRAWIE 17 LAT W SCHRONISKU! BŁAGANIE O POMOC W SZUKANIU MU DOMU. Nieduży, starszy psiak.Pomimo wieku wesoły, rezolutny, chętnie spaceruje.Chętnie nawiązuje nowe kontakty z obcymi ludźmi i psami.Jest cichym i spokojnym psem.Ma dobry kontakt z ludźmi i z innymi psami.Szuka spokojnego, ciepłego domu, w którym będzie mógł spędzić swoje ostatnie lata.Wiek - ok 17 lat (ur. w 2012 r.)Dzwoniąc, podajemy czip- nr.16006więcej info tel 512324940www.hotelzwierzat.com Schronisko Wojtyszki 18 gm.Brąszewice woj.łódzkieWizyty wyłącznie po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym.Godziny otwarcia:poniedziałek-piątek 9.00 do 15.00 (13.00-13.30 przerwa)sobota 9.00 do 13.00 (dwie soboty w miesiącu)W niedzielę i święta biuro Godziny otwarcia:poniedziałek-piątek 9.00 do 15.00 (13.00-13.30 przerwa)sobota 9.00 do 13.00 (dwie soboty w miesiącu)W niedzielę i święta biuro adopcyjne nieczynneAdopcje są bezpłatne
  10. Chcę zapamiętać Limbę taką, jak na zdjęciu: spokojną, czującą się bezpiecznie u siebie, nierozłączną prawie z przyjacielem Ciapciakiem. Jesteśmy całkiem rozbici
  11. Dziękuję Wam za słowa wsparcia. Wydaje mi się, że dopiero niedawno odebrałam telefon od Toli, że znalazła Limbę w schronisku w bardzo złym stanie i czy ją wezmę. Wchodziłam wtedy akurat do szkoły na wybory. Wróciłam się, siadłam na ławce. Pomyslałam szybko, że widocznie takie przeznaczenie, że ponownie ją Tola wypatrzyła, bo wczesniej myslałam o jej tymczasowaniu. Myslałysmy, że już umarła w schronisku. Powiedziałam Toli, że moze przyjechać. Teraz mysle, ze tak miało być, żeby sama nie musiała odchodzić w cierpieniu i bólu w schroniskowym boksie, pewnie zagryziona przez psy, które wyczułyby jej słabość. Miałam jednak cały czas nadzieję, ze będzie miała więcej czasu.
  12. Limba dziś odeszła. Nie zdążylismy jechać ją uśpić. Umarła Andrzejowi na rękach. To wręcz nieprawdopodobne, że z takiego stabilnego stanu, w jakim długo była, tak szybko nastąpiło pogorszenie. Masz Radku rację, jej choroba okazała się zupełnie nieprzewidywalna. Limba to jeden z psów, które nieważne ile się zna, i tak zapadają w serce i pamięć. Jest mi bardzo przykro, ze dane było jej tak krótko poznać normalnego, domowego zycia. Dziękuję tu wszystkim za obecność, wsparcie, zainteresowanie.
  13. Dziś jest jeszcze gorzej, już odwraca głowę od convalescenta. Dostała żółtka z jajek, to zjadła dwie strzykawki i już nie chciała przełykać. Wstaje tylko, żeby pic i sikać. Z własnej chęci to wyłacznie pije. Gasnie i chudnie w oczach, wygląda, jakby straciła chęć zycia. Jesli nic nie będzie lepiej, to jutro musimy z nią jechać do lekarza i chyba podjąć decyzję o eutanazji. Nie spodziewałam sie, że to nadejdzie tak szybko.
  14. A mnie chodziło o tą, czyli są w sumie trzy starsze siorściaczki
  15. Materiał dziś rano został wysłany, Mysia czuje się dobrze. Margot bardzo źle zniosła narkozę i raczej już nie zdecyduję się więcej na dwie operacje jednoczesnie. Do tego jeszcze Limba w ciężkim stanie i suka do porodu. Niezła kumulacja. Miałam dziś umówioną wizytę u lekarza i córka musiała zostać w domu, zeby pilnowac pooperacyjnych dziewczyn.
  16. Tolu, chciałam potwierdzić że wpłynął zwrot za faktury za karmę i suplement, dziękuję. Próbujemy wszystkiego: rózne rodzaje jedzenia, kapsułki na zahamowanie nowotworu, suplement ze wszystkimi składnikami potrzebnymi organizmowi psa z rakiem, zastrzyki hamujące nowotwór, cały czas dostaje lek przeciwzapalny i przeciwbólowy. Niestety, akurat w przypadku Limby nie jest to zbyt skuteczna walka.
  17. Rzeczywiście, to nie ta sunia, która ma te ladne zdjęcia, o której ja pisałam. Teraz zorientowąłam się, ze to druga. To dwie takie bidy są.
  18. Myslę, ze standardowo, do 3 tyg. Musza go wysłać do badania. Tolu, faktury za zabieg na razie jeszcze nie bedzie, bo była tak duża kolejka już po godzinach przyjmowania, ze Andrzej poza nią tylko zabrał dziewczyny z przychodni, zapłacił za naszą Margot, a mysiowe formalnosci załatwi nastepnym razem.
  19. Niekoniecznie, jest bardzo fotogeniczna, ma przejmujące spojrzenie i dobre schroniskowe zdjecia, które jej Tola zrobiła. Tylko jest starsza, kudłata i średnia. Akurat szorściaki to psy, które najmniej mi się podobaja, ale ona mi się podoba. Szkoda, że jednak na innych nie robi wrażenia, bo ja juz komplet swoich mam.
  20. Właśnie woli udka, żadnych dodatków juz nie chce. Nawet swojego ulubionego surowego miesa i pasztetów z Bozity. Chciałaby jeść jeszcze kości, ale na taki pustawy przewód pokarmowy to boję się dawać. Wczesniej dostawała razem z mięsem, to było co innego. Serce mi się kroi, jest dla nas jak nasza własna, nie potrafię zachowac dystansu. Jednak wiem, że długo na papkach nie mozna jej trzymać. To, ile zjada w ostatnich dniach, sprawia, ze żyje, ale niknie w oczach.
  21. Dokładnie, jego stac na to, żeby zdobyc ten tytuł. Tylko zastanawia mnie, dlaczego ktoś, kto za to, co jest jego pracą i za co bierze pieniądze, ma być wyrózniony? Co innego gdyby robił to na zasadzie wolontariatu.
  22. Niestety, u Limby nadal jest pogorszenie. Dalej chudnie, dziś cały dzień nie chciała jeść żadnego mięsa, odwraca głowę od ręki z jedzeniem. Dopiero teraz zjadła jedno udko kurczaka. Dostaje dietę Convalecent. Obawiam się, ze wkrótce trzeba będzie podjąć decyzję :(
  23. Pokazywałam ją juz na FB, wysłałam do Moniki od sznaucerów, niestety zero odzewu :(
  24. Mysia juz po zabiegu, własnie wróciła do domu. Miała usuwany większy guzek z jednej strony. Niestety, nie dało sie usunąć obu jednoczesnie. Guzek zostanie wysłany do badania. Jesli okaże się, że to nic złosliwego, to ten maly nie bedzie usuwany. Gdyby wyszło, ze złosliwy, to po min. 3 tyg konieczny będzie zabieg po drugiej stronie.
×
×
  • Create New...