Jaaga
Members-
Posts
19291 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Wszystko w porządku, szwy wyjęte, rana zagojona. Mysia czuje się dobrze, widać, że czuje się już u siebie. Dziś o tym myślałam, bo po śmierci Limby Mysia i Mimi bardzo zgrały się, rozluźniły i zaprzyjaźniły z resztą psów. Wcześniej chyba jakoś instynktownie czuły się zagrożone. Mysia dłużej śpi, z łóżka wychodzi przed ósmą, Mimi już na pierwszy spacer wychodzi ok 6.30. Kiedy z sypialni wychodzi Mysia, Mimi wita ją radośnie, jest to dla niej rytuał i razem krok w krok wybiegają na spacer. Chyba teraz byłaby najlepsza pora na adopcję, bo uznały, że to ich dom i stado. Mają swoje przyzwyczajenia, konkretne zachowania, np wieczorem obie stoją pod drzwiami sypialni i czekają, kiedy pójdą do łózka, czekają o określonej godzinie na jedzonko, rano idziemy wspólnie karmić gęsi. Później będzie gorzej przy zmianie domu, kiedy okaże się że nie będą mieć innego psa. Tak jak było z Ollim, który w nowym domu, mimo że trafił w super warunki, to był osowiały i często siedział w legowisku, bo brakowało mu stada, które uznał za swoje i w którym miał swoje miejsce i był aktywny. Tylko skąd brać te domy? O Mimi nie było ani jednego zapytania, a u Mysi wszystko uzależnione jest od wyniku z badania guza.
-
Tu już musi się wypowiedzieć Tola, bo wyglada na to, że on to robi dla jakiejś chorej idei, nie dla sprzedawania, bo przecież te "wyprodukowane" już są i nie budzą jego zainteresowania. Niedaleko mnie jest taki psychol, który ma cały plac pełen zinbredowanych do kwadratu małych kundelków bardziej lub mniej w typie szpica, jest ich chyba 20-30. Ma sprawę w sądzie, ale tylko o brak szczepień p. wsciekliźnie, bo psy karmi i poi. Rozmnazają się, bo taka jest natura, a sterylizacja to okaleczanie. Nazywa je swoimi "ozdóbkami" i jest z nich dumny. Sąsiedzi, schronisko i organizacja nie są w stanie tego powstrzymać. Chciałam szukać szczeniakom domów, ale za darmo to on dziekuje, takie piekne, wartościowe psy. Organizacja chciałby mu je wyrwac, żeby potem posprzedawać, bo on takich pieknych to nigdzie nie widział . Oficjalnie nie sprzedaje, ale i tak nie ma mocnych, bo kto mu udowodni, że było ich wiecej, niż ma na podwórzu? Takie osoby zaburzone to powinny mieć zakaz posiadania psów, tylko sasiadom nie ma się co dziwic, że oficjalnie z wariatami nie chcą zaczynać, bo nie wiadomo, co takiemu do głowy strzeli. Mój były sąsiad wyłozył trutkę na szczury i nie udało mi się uratować rocznej yorki, zmarła mi na rękach w drodze powrotnej z Wrocławia, gdzie ją ratowali.Wystrzelał z wiatrówki wszystkie gołebie, bo zjadały ziarno od ich kur. Strach, żeby dzieci bawiły się w ogrodzie. Wolelismy się wyprowadzić, niż ryzykować.
-
Szkoda, bo mają bardzo dużo udostepnień. Nie pomogę na razie z ogłaszaniem poszczególnych dziewczynek do adopcji na FB, bo kupiłam sobie nowy laptop i po kilku dniach zrzucił mi go kot ze stołu. Już szwankuje i dzieją się cuda. Z trudem pisze, a na FB to w ogóle wszystko mi lata i włącza się, nie to, co chcę. Dobrze, że sunie chociaz tu moga liczyć na pomoc. Oby udało się im znaleźć jakieś DT po opuszczeniu przychodni. Tolu poproś koniecznie o zeskrobiny w kierunku nużeńca. Niestety, wcierki nie zawsze działają albo działają krótko i nużeniec wraca przy pierwszym spadku odporności. Bardzo ważne jest więc jego wykluczenie na początku. Opowiadałąm Ci o Groszku, u którego dopiero kapiele boraksowe zlikwidował nużeńca. Nic z leków nie działało. To częsty problem. Nużeniec najczęściej jest przekazywany przez sukę potomstwu, zarazić od chorego może się raczej słaby, stary lub chory pies. Zdrowy nie powinien. U nas nużeniec od Groszka nie przeniósł się na żadnego psa. Jezeli mała jamnisiowata sunia ma 3 mies., to jej matka za miesiąc bedzie miała cieczkę. Trzeba by ją więc tez w miarę szybko zabezpieczyć. Czyli w praktyce, skoro jest psem kretyna, to tylko zabrać. Jesli zrealizuje swoje chore plany, to sunia pewnie nie dozyłaby porodu.
-
Rozmawiałam z Tolą, szczeniaki wszystkie mają apetyt, dostały Advocate, dwie sunie szczeniaki nie wyglądają na chore. Małe miały robale. Dorosłe sunie w przychodni ponoc są zestresowane. Ja jutro te zdrowe szczeniaki będę ogłaszac na FB. Jesli możecie coś dla nich znaleźć, to tu dajcie znać.Na razie żaden DT się nie zgłosił do Toli. Ja staram się je pokazywac, chociaż tak tylko mogę pomóc.
-
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Jaaga replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Ja właśnie wybrałam tak Jimmiego. Znalazłam kilka psów, przeanalizowałam ich sytuację i doszłam do wniosku, że staruszek czy pies bez oka, łapy i tak mają szansę na znalezienie domu, ale dziki duży pies 6 lat zamknięty w kojcu nie ma żadnej. Na drugiego dzikiego psa sama nie zdecydowałabym się, ale przecież Ady nie mogłam odesłac do Wojtyszek. To i tak chyba cud, że ktoś chciał Abi. Ja początkowo Adę ogłaszałam, ale kompletnie nikt się nią nie zainteresował, mimo że wazy ok 5 kg. Jak dla mnie takie odłowione, umieszczone w schroniskach dzikie psy, to grupa psów dla przeciętnego człowieka całkiem nieadopcyjnych. Z kotami miałam to samo. Zawsze mam w domu jednego dzikuska i nigdy nie udało mi się go wyadoptować, mimo że świetnie sobie radzą, ale ludzie chcą przytulanki i miziaki. -
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Jaaga replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Dziękuję za radę, wypróbuję. Najpierw jej dam jakieś mniejsze kocyki do poleżenia. Cały czas to robi. Czeka, kiedy psy wstają czy wychodzą z domu i wtedy szybko biegnie zrobić kupę i siku lub tylko sika. Już jestem bezsilna, bo one potem snują sie po domu i jak nie chcą leżec, to wiem, że nasikane i muszę zmieniać. -
Tolu, jakie biedy. Jakie zrezygnowane spojrzenie ma ta starsza sunia. Maluszki biedne. Pokażę je na FB. Daj znać, co wyjdzie w badaniu, bo małe rzeczywiście wyglądają jak z nużeńcem. Chyba w najlepszym stanie jest ta największa szczeniorka? Może ją ogłoszę osobno na grupach, czy też ma zmiany? Trudno będzie o DT dla takiego stadka.
-
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Jaaga replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Jesli było dużo lepiej, a teraz jest gorzej, to rzeczywiście niepokojące. U nas od początku nie było prawie zmian przy obu. Może ona tak przeżywa rozstanie z poprzednią tymczasową opiekunką? Jak pisałam dla naszej Ady pojawienie się Limby było takim stresem, że trzeci miesiąc załatwia się psom we wszystkie legowiska (oprócz swojego). Każdą zmianę przezywa. No i u nas jest inaczej, bo wszystkie psy są w domu, a Abi jednak większosć czasu sama na zewnątrz, to więzi pewnie też nie polepsza. Ja niestety nie dałabym rady podjąć się opieki nad tak trudnym psem. Mam dwie hotelowe małe sunieczki, z czego Mysia czeka na wynik z badania guza, czy nie ma złośliwego. Jeśli tak byłoby, to z szybką adopcją byłyby problemy. Już Ada miała być u mnie tylko przejazdem w drodze ze schroniska do nowego domu, ale pani jej nie odebrała i została. -
To samo pomyslałam, że przecież nie jesteś fejsbukowa. To raczej trudne do zrealizowania, jesli się tam regularnie nie jest, a informacje są wstawiane grzecznościowo przez inną osobę. Wiem, bo początkowo profil hodowli miałam prowadzony przez firmę, która robi mi stronę i to było bez efektu. Na FB popularne są duże fundacje, które stale wstawiają posty, robią wydarzenia, są aktywne, przeprowadzają interwencje. Ludzie najwiecej wpłacają, jak jest jakiś drastyczny przypadek. Nie jestem pewna, czy chwyci pomysł skarbonki dla jakichś nieskonkretyzowanych psów zaopiekowanych przez małą, lokalną fundację. Bo zakładając, że ludzie kierują się zazwyczaj tym, co widzą, nawet jeśli kogoś poruszy konkretny pies, to zanim zostanie zabrany ze schroniska, to dawno może z niego zniknąć. To ludzi może zniechęcić. Zdjeć ze złymi warunkami ze schroniska czy zaniedbanymi psami, zeby poruszyć sumienia ludzi, też nie można wstawiac, bo w gruncie może to zakonczyć lub chociaż utrudnić wydawanie schroniskowych fundacji psów. Taka skarbonka tu, na dogo, to jak najbardziej dobry pomysł, ale na FB trzeba być i utrzymywać stały kontakt z ludzmi.
-
Warto poczekać z wyróżnieniem tym bardziej, że od początku ogłaszania Mysi i tak są o nią telefony. Nadal dostaje antybiotyk, w dolnej części szycia, tam gdzie jest blisko ten powiększony lewy wezeł chłonny przez ranę przesącza się płyn. Ja już jestem całkiem przewrażliwiona, bo po biopsji zmiany nowotworowej u naszej wczesniejszej tymczasowiczki Wilusi też zaczęła saczyć się limfa i nowotwór szybko rozniósł się po całym układzie chłonnym. Tylko Wilusia już miała przerzut na łapę, a Mysia jest czysta, bez innych zmian. Jutro zadzwonię i dopytam, czy prawy węzeł chłonny też został usunięty. Mam rewelacyjny spray na rany, ale zostawiłam go mamie w Katowicach i dopiero jutro Andrzej go przywiezie. Rana i tak ładnie się goi, tylko ten płyn musi gdzieś wypływać. i tak lepiej, że się sączy, niż miałby zalegać w środku. Biedna Mysia, najpierw sterylka w schronisku, teraz ta operacja. Oby było dobrze i nie trzeba było usuwać drugiej zmiany. To taki miły, łagodny i kochany pies. Praktycznie nigdy nie szczeka, zawsze jest zadowolona i pogodna. Bardzo chciałabym, żeby była zdrowa i trafiła na swoich dobrych ludzi.
-
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Jaaga replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Mój Ciapciak po kastracji nagle tak się zmienił. Robił dokładnie to samo. Ogród wyglądał jak pole po minach, w domu zniszczenia. Trwało to rok. Tylko ja nie miałam komu go oddać ;) Żartuję oczywiście, ale swoje od męża wysłuchałam za niego. Ludziom łatwiej przychodzą takie decyzje, bo wiedzą że pies zostanie zaopiekowany, jesli go zwrócą. Może rzeczywiście specjalista pomoże. Adzie, tej małej dzikusce całkiem stres dał się we znaki po przyjeździe Limby, która na nią początkowo polowała. Zaczęła załatwiać się w domu innym psom na legowiska. Limba już nie zyje, a Ada nadal to robi trzeci miesiąc. Też mi ręce opadają, bo nie nadążam prać i suszyć. U nas środki uspakajające, psychotropy czy obroża z feromonami nie przynosiły efektu. Może ta obroża jeszcze jakoś minimalnie wyciszała, ale chemia bez różnicy. Trzymam kciuki, żeby spotkanie ze specjalista Abi pomogło. -
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Jaaga replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Też tak Elu myślę, że byłoby dla niej najlepiej, jakby została, Napisałam o swoich doświadczeniach, bo nie każdy ma kontakt z takim ,najczęściej wcześniej dziko żyjącym odłowionym do schroniska psem. Oczywiście po cichutku pewnie każdy liczy, że w tym akurat przypadku dobre chęci i serce pozwolą psa zmienić, ale nie zawsze tak się dzieje.,Wtedy trzeba zaakceptować i pokochać go takim, jakim jest i zapewnić mu z naszej strony maksimum komfortu psychicznego, Mam też kotkę dzikuskę. Również nauczyła się domowego życia kota niewychodzącego, polubiła nasze koty. Z tym, że ona ograniczyła swoją aktywnosć życiową do jednego pokoju. Widocznie wcześniej mieszkała w jakiejś piwnicy czy innym mniejszym pomieszczeniu. Ma zrobione na szafie swoje królestwo, gdzie ma spokój, a jak chce to nawet sch,odzi do gości i wskakuje na stół, kiedy uzna, że warto sprawdzić, co my tam mamy i czym gości częstujemy ;) -
Tola pisała, że jako fundacja nie są w stanie utrzymać kolejnego psa, pies musiałby mieć deklaracje stałe. My po śmierci Limby nie będziemy brać żadnego innego. Jeszcze z Tolą czekamy na wynik z badania guza Mysi, czy nie jest też złośliwy. Jeśli więc ludzie uznają, że chcą wspomóc którąś z tych starszych suczek i ma do nas przyjechać, to spokojnie, miejsce będzie. Jak wcześniej pisałam, mogę wziąć psa tylko jako hotelowego. Zaoferowałam miejsce, bo wiem, że dla większych, starszych psów, nawet jeśli mają deklaracje, to trudno znaleźć miejsce w domowych warunkach, a Tola te biedulki od lat pokazuje na zamojskim wątku z nadzieją, że jakas pomoc się dla nich znajdzie. Po Limbie zostały pieniadze, które można przeznaczyć na weta dla kolejnego psa, ale stałe utrzymanie tez musiałaby mieć zapewnione.