Jaaga
Members-
Posts
19199 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Mysle tak samo. Gdyby była bezpieczna, to na pewno zaraz po ogłoszeniu byłoby wielu chętnych na nią. Tam jej nikt nie widzi. Jest sliczna. Ludzie niestety chi krzyżują z czym się da.
-
Zaglądałam na profil Fb Adopcji i nie widziałam tam jej zdjęcia, jest gdzies może pokazana? gdyby była, to moge ją poudostepniac na FB. Miałam nadzieję, że ją tu ktoś wypatrzy.
-
U nas w okolicy schronisk obsługuje jedno miasto lub okoliczne gminy. Trzeba więc zapytać w schronisku, skad przybył piesek i tam ogłaszać, tylko czy uzyska się informacje?
-
Schronisko w Zamościu też to robi? Myslałam, ze obsługuje tylko okoliczne miejscowości. Wiem, o czym piszesz, bo tak jest np. w Wojtyszkach czy Cieszynie.
-
A co z ta słodką sunieczką? Nie wiecie, czy ktoś się nią moze zainteresował? Wygląda jak krzyżowka chi z jamnikiem.
-
Chyba trudno zgubić niewidomego psa. Zresztą wtedy na pewno ktoś szukałby go pierwsze w schronisku. Bardziej prawdopodobna jest opcja, ze stracił wzrok i ktoś się go pozbył, ale oczywiście warto ogłosić i sprawdzić wszystkie mozliwości. Niektóre przyczyny utraty wzroku trzeba diagnozować i leczyć np. cukrzycę czy jaskrę. Mały musiałby więc trafić do okulisty. Takie specjalistyczne przychodnie są w Krakowie i wrocławiu, może więc warto zrobić ogłoszenia na te miasta, ze szuka chociaż DT. Tylko raczej nikt się nie zgłosi, jeśli psiak nie będzie zabezpieczony finansowo pod czyjąś opieką.
-
Tolu, nie wiem co z operacją. Ty decydujesz. Teoretycznie już można zrobić, bo minał miesiac. Jednak może warto najpierw zrobić badanie krwi, bo w sumie ma miec w ciągu 4 mies trzecią operację. Mnie się robi słabo na myśl o kolejnej tak rozległej operacji. Moze rzeczywiście ją jeszcze ogłosić z informacja, ze miała usuwany guzek, jednak o najmniejszym stopniu złośliwości. Raczej nikt nie będzie chciał sam przeżywać takiej operacji, ale może znajdzie się ktoś, kto ją zaadoptuje po niej.
-
Biedny ślepaczek. Nie wyglada na staruszka. Jesli jest młodszy, to może mieć wadę operacyjną. Też mam niewidomą sunię, wiem jak ciężko takiemu psu. Nawet na spacer wnoszę i wynoszę.
-
Psy z Wojtyszek szukają domów, pomóż, adoptuj.
Jaaga replied to Madzialenos's topic in Już w nowym domu
Niestety, to duże utrudnienie. Nie mozna zbierać pieniędzy na psy, w schronisku muszą być podane dane osoby adoptującej. Są osoby, które jadą po więcej psów po ustaleniach z właścicelem hotelu. Oczywiście, są to wcześniej potwierdzone psy. Do mnie, mojej mamy i znajomej tak właśnie trafiły sunie. Ja jedną najpierw ogłaszałam, bo miałam zgłoszoną do właściciela opcję DT. Niestety zainteresowanie było zerowe, wiec sunia została. Wtedy zostały podane moje dane do rejestracji chipa. Wcześniej za psa odpowiadała osoba z fundacji, która po nią była. Zdjęcia staruszka i innych psów mozna zobaczyc na wydarzeniu: Schronisko Wojtyszki ponad 4 tys psów czeka na dopcję. Informacje są tam aktualizowane. -
Parwowiroza-Pomocy!!!Pomóżcie uratować malutkie szczeniaczki.Jeden szczeniaczek-Melisa za [TM*];drugi-Szałwia za [TM*];Została przy życiu Mini,Kenya,Kama i Emi.W DS-Mia w Krakowie;Kenya została na stałe w DT; Kama we Wrocławiu;Emi w Zagórów k/Słupcy.
Jaaga replied to Anula's topic in Już w nowym domu
Zabija szczenięta tak samo. Szkoda, ze niektórzy lekarze jeszcze ignorują temat i badanie kału. Wystarczy, ze rozwiną się kokcydia, dojdą wtedy bakterie, najczęściej e.coli i smiertelność szczeniąt taka jak przy parwo. Typowe są wymioty, biegunki, krwawienia. Objawy nie do odróznienia, wielu lekarzy objawy kokcydiozy myli z parwo. Tylko z badania krwi wychodzi, ze nie ma wirusa, a w kale sa kokcydia. Dlatego trzeba robić od razu badania. -
Psy z Wojtyszek szukają domów, pomóż, adoptuj.
Jaaga replied to Madzialenos's topic in Już w nowym domu
Jest juz jakis czas w swoim domu, na FB są zdjecia z nowego domu. Bardzo się cieszę, ze tak szybko ktos z sercem zareagował. -
Też tak uwazam, najważniejsze że pani ma cierpliwość i chęci. Mimi potrafi załatwiac się w domu na jedno miejsce, więc pewnie i to nie jest dużą uciązliwością, da się przetrzymać na początku. Na pewno jej bardzo brakuje psich szaleństw, bo była do nich pierwsza, ale niestety, musi przywyknąć do nowej sytuacji. To młody pies, mam nadzieje ze uda się jej dostosować do nowych warunków.
-
To bardzo dobra wiadomość. Nie chcę być natarczywa i stale pytać, więc cieszy mnie twoja informacja. To i tak postep. Bardzo martwiłam się tym, że nie je, bo przed dojazdem do Czeladzi zwymiotowała wszystko co zjadła, więc miała pusty żołądek. Też mam nadzieję, ze tak małymi kroczkami pójdzie do przodu i będzie dobrze.
-
Tak, to chyba jedyna osoba, dla kórej miały znaczenie" techniczne" problemy, jakie mogą się wiązać z adopcją Mysi, a nie wynik z badania guzka. Pani mi powiedziała, ze najlepiej byłoby, jakby Mysia została z nami. Jednak z takiego podejścia mam już Ciapciaka, Fly`a, Bakstera i Lemura. Ogłaszałam je, ale albo nikt nie dzwonił, albo dzwoniły nieodpowiednie osoby, albo np Bakster robił sie do obcych tak agresywny, ze nie mogli do niego nawet wyciągnąć ręki i rezygnowali. No i psy zostały. Mysia za to jest miła, kochana sunieczką, którą na pewno pokocha, doceni ktoś i da jej radosne życie. Tylko jak widać trzeb jeszcze trochę poczekać.
-
Dziś rozmawiałam z panią z Gdyni . bardzo miła i sympatyczna osoba. Jednak mieszkają przy głównej drodze w miescie, pani najbardziej obawia sie spacerów, bo to w sumie trzeci piesek byłby do wspolnego spacerowania w centrum miasta. Do tego podobno wkoło też jest sporo obcych, róznie reagujących psów. O ile Mimi mam przez następny tydzień praktycznie pod nosem, bo jestem w Katowicach, to Mysia musiałaby przejechać dosłownie cały kraj i tego pani tez obawia się, w razie gdyby cos poszło nie tak. Dla Myśki i Mimi najlepszy byłby wspólny dom, ale niestety pani, która adoptowała dzis Mimi, powiedziała mi, że nie jest gotowa na następną sunię z rakiem. Nie dziwie się, wiem jak sama po śmierci Sary zareagowałam na wiadomość, że Limba też ma raka. Na zdjęciach Mysia z Mimi na ostatnim wspólnym wyjsciu i Myśka witająca ukochanego tatuńcia ;) .
-
Tak, lepiej poczekać na wszelki wypadek. Dzis miałam łzy w oczach, kiedy dowiedziałam sie, jak Mimi za nami teskni. Nie funkcjonuje normalnie, podobno czeka, az wrócimy po nią i reaguje na kazdy samochód i dzwięk. Dobrze, ze trafiła na tak wyrozumiałą i troskliwą panią, która stara się nią zajmowac i przytula. Najwazniejsze, zeby zaczęła jeść, bo dziś nie chciała, pic też nie. Jesli zacznie jeść i załatwiac się, to bedzie dobrze. Jutro znowu zadzwonię.
-
Parwowiroza-Pomocy!!!Pomóżcie uratować malutkie szczeniaczki.Jeden szczeniaczek-Melisa za [TM*];drugi-Szałwia za [TM*];Została przy życiu Mini,Kenya,Kama i Emi.W DS-Mia w Krakowie;Kenya została na stałe w DT; Kama we Wrocławiu;Emi w Zagórów k/Słupcy.
Jaaga replied to Anula's topic in Już w nowym domu
Dlatego lepiej podawać conva lub inną dietę w płynnej czy papkowatej postaci, jesli po mięsie jest pogorszenie. Już miałam psa z obrzekiem, uratowała go transfuzja krwi. Nie po parwo, ale mechanizm działania jest podobny. Uratowałą go krew i płynna dieta z białkiem.