Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19291
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Andrzej bardzo martwi się o jej wyjazd, bo ona ma fioła na jego punkcie. Kiedy wyjeżdża, to Mysia ucieka do wiatrołapu i tam czeka na jego powrót. Jak słyszy jego samochód, to pierwsza się cieszy, kiedy otwieram drzwi, to też pierwsza jest przy bramie, żeby go witać. Musi brać ją na powitanie na ręce i wtedy dostaje lizawkowego całusa od niej. Ostatnio trzeba ją było zamykać, jak przyjeżdżali klienci, bo jazgotała i szczerzyła zęby na nich. Czyli uznała gości za intruzów w swoim domu. Nie chciałam w to uwierzyć, bo to przecież nasza cichuśka Mynia. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i swoją rodzinę też tak mocno pokocha.
  2. Dostałam zdjęcie z nowego domu. Cieszę się, że obu laleczkom tak fajnie udało się zaczać nowe życie.
  3. Tak, dokładnie da się lubić. Wszyscy w domu mówią mi o niej "twój pies", bo Nutka tak mnie sobie upatrzyła. Bardzo nie lubi zostawać sama. Teraz przeniosła się z sypialni do pokoju na parterze, gdzie są szczeniaczki. Jest jedyną sunią, która nie mając małych, jest tak do nich opiekuńcza. Wylizuje je, bawi się z nimi, pilnuje. Najchętniej nie wychodziłaby z pokoju. Na spacery czasem idzie na wołanie, czasem muszę brać na ręce i wynosić. jak już jest na dworze, a jest ładna pogoda, to biega i szaleje. W gorszą pogodę zaraz zmyka do środka. Bardzo boi się dźwięków, hałasu, nietypowych dla niej sytuacji.
  4. Już jestem. Fado dziś dopiero dostanie preparat do uszu, bo wczoraj byłam większosć dnia sama. U Fado nie ma co liczyć na jakąś super zmianę, ale jest już lepiej. Jedynie, co mnie martwi to fakt, ze jak poczuł się już pewniej, to kiedy słyszy, że psy gryzą się (dla zabawy), to biegnie z zębami dołączyć do nich. Byłam przy tym już dwa razy i jest to niebezpieczne. Chłopaki taką mają rozrywkę, odgłosy wtedy są rzeczywiście groźne, a Fado rzuca się do nich i chce dołączyć na poważnie. Wczoraj Ciapciak biegał wkoło domu, co robi, jak rozpiera go energia, a Fado zaczął go po odgłosie biegania gonić i kłapać za nim zębami. Ciapciak waży 43 kg i nikt u mnie do niego nie startuje, jest szefem stada. Zawsze boję się, że mógłby rzucić się na Fado za te jego prowokacje. Fado nie potrafi się wcale bawić czy okazywać jakąś radość po psiemu w towarzystwie. Może kiedyś tak będzie, ale na razie albo jest obojętny wobec psów, albo właśnie chce brać udział w bójkach. Krokiem naprzód jest to, że już się ich panicznie nie boi, jak było na początku. Za to, jak już pisała Elik, wie jak dostać się do domu, potrafi sam wejsć na piętro po schodach. To jak na niewidomego psa duzy sukces.
  5. Jestem z doskoku, dostep do internetu na swoim sprzęcie bedę miec od 28.03. Fado jak spał luzem, to na boku, ew zwinięty, ale też na boku. Teraz śpi prawie zawsze w swoim transporterze, który uwielbia. jest dla niego schronieniem i oazą. Jednak w nim nie jest w stanie swobodnie się rozciągnąć.Jak chce wyjść z domu, to oznajmia szczekaniem. Dalej boi się dotyku. jeśli czymś się zdenerwuje, to zaczyna krażyć wokół swojej osi w prawą stronę. jednak tydzień nie ma naszej neurolog, więc z pytaniem o to musze czekać. Robi to nawet jak jest sam na dworze, ale np. przejedzie jakiś traktor czy coś innego go zdenerwuje. Psy rozpoznaje chyba po zapachu, najchętniej przebywa z Nelą. Już tak nie panikuje w kontakcie z innym psem, bo wie, że nikt go nie gryzie. Co do jedzenia, to musi miec swoją dietę. Chciałam mu polepszyć i dałam posiłek przygotowany dla moich psów. Efektem był cały zapaskudzony pokój, bo od razu była ogromna, luźna kupa, co go zdenerwowało, więc ja porozdeptywał wkoło. Raczej juz z niczym nie będe eksperymentować. Karma z dorszem jest dla niego trafiona idealnie. Wtedy panuje nad potrzebą i sygnalizuje, że chce wyjść. Jak poker napisała, jest bystry, bo ogród mamy naprawdę duży, a on opanował go świetnie i z każdej strony potrafi trafić do domu. Jakimś cudem do ogrodu przedostał się zając lub królik, chyba nocą i jak wypuściłam nad ranem psy, to go niestety zabiły i większość zjadły. resztki zebrałam. Fado wychodzi póxniej, przed siódmą i od razu wyczuł tego królika. Ruszył na "polowanie". Wynalazł wechem kazdą malenką kepkę sierści i obudził się w nim mysliwy. Obserwując go nawet nie pomysłałabym, że jest całkowicie niewidomy.
  6. Nie jestem w stanie dwa razy dziennie aplikować mu do oczu dwóch rodzajów kropli. Nie dam rady mieć 4 razy dziennie rodeo. Boję się agresywnych psów. Wczoraj osoby, które były z nim w lecznicy miały próbkę tego, co my mamy. Jedne krople są wykupione, kosztują 37,44 zł. Pewnie większosć zostałaby wylana wkoło Fado. Drugie są zamówione, będą jutro. Dziś na spacerze zgryzł smycz i znowu trzeba go było łapać na pętlę z kolejnej smyczy. Po wczorajszym wyjeździe jest w gorszym stanie psychicznym, za nic rano nie chciał wyjść na spacer, rzucał się i zapierał. Mam specyficzne możliwości i na PDT mogę wziąć psa, który potrafi żyć z naszymi psami i nami w domu. Zawsze to zaznaczam. Fado musi być trzymany oddzielnie, nie jest w stanie normalnie z nami funkcjonować. Szkoda, że po zabraniu go ze schroniska, kiedy już było wiadomo, jak on się zachowuje, nikt mi tego nie przekazał. Fado miał być wycofany, ale spokojny. Niestety, już po wyjęciu przez p. Arka z samochodu była pierwsza jazda. Też musiał być wyciągany na pętlę, trzeba było zarzucić na niego prześcieradło, bo tak kłapał zębami i rzucał się. Miałam jeszcze nadzieję, że uda się zoperować jego oko i jak widziałby, to polepszyłoby się jego zachowanie. Niestety teraz nie ma na to szans. Mogę podawać mu tabletki, ale nie krople. Nie będę ryzykować pogryzienia. Już wczoraj dwa razy ugryzł męża przy zakładaniu szelek. Nie mam również czasu i umiejętności, żeby stale pracować z jednym psem. Jak już wcześniej pisałam, za kilka dni trzeba mu wyczyścić uszy, przydałoby się go wykąpać, my tego nie damy rady zrobić. Myślę, że w tej sytuacji osoby, które mają go pod opieką powinny mu poszukać innego miejsca. Oczywiście domyslam się, że zaraz posypią się komentarze, ale niestety, znam swoje możliwości, a opieka nad Fado je przerasta i niczyja opinia tego nie zmieni. Jeśli ma mieć do końca życia zakraplane cztery razy na dzień oczy, to musi być pod opieką kogoś, kto da radę to zrobić.
  7. A jak mu chwycić głowę do góry? Jego nie da się dotknąć. My w przychodni w czwórkę przy nim siłowaliśmy się. Jeden lekarz pomoże, a drugi boi się, bo przecież rękami pracuje. Mnie przez godzinę trzęsły się jeszcze ręce po ubieraniu go w szelki. Też nie mogę pozwolić sobie na pogryzienie. Mój mąż pracował w schronisku przy agresywnych psach, więc nie jest laikiem, a i tak dwa razy Fado udało się go capnąć.
  8. Próbowaliśmy długo, kłapał zębami, aż sobie język ugryzł, do tego wije się i odgryza na boki. Jesli już załozy się kaganiec, to tak szaleje, że nie udaje się go zapiąć. Przy tym sinieje mu język, więc strach o serce. Mam nadzieję, że chociaż w przychodni się to uda zrobić.
  9. Mam nadzieję że uda się przeprowadzić badanie oczu. Wyprałam mu szelki i kiedy je zakładaliśmy od nowa, to dwa razy udało mu się ugryźć Andrzeja. Przydałaby mu się kąpiel i za kilka dni kolejne czyszczenie uszu, ale my tego sami nie zrobimy. Ja byłam zlana potem przy tych szelkach.
  10. To wszystko robię i wieczorem działa. W ciągu dnia nie. Wczoraj zabrałam ją ze sobą do ogrodu i była luzem. Biegała trochę nerwowo, ale kiedy widziała, że nie wybieram się do domu, to opuściła okolicę schodów i zwiedzała ogród. Oczywiście sprawdzała, czy nie da się jakoś wydostać, ale już po akrobacjach Mysi, brama i furtka są dodatkowo zabezpieczone gęstą siatką. Reagowała jak ją wołałam, szła wtedy w moim kierunku, ale zachowywała dystans. Potem do domu oczywiście weszła sama, bez zachęty :) Zostawiłam ją z psami, ale siedziała wbita w drzwi do pokoju i trzęsła się ze strachu, więc ją zabrałam z powrotem do sypialni. Wieczorem pierwszy raz odważyła się połozyć mężowi na nogach, a w nocy spała między nami i nie uciekła kiedy wstawał. Dziś ma znowu gorszy dzień i nie chce wyjść. Myślę, że na siłę z nią nie ma co robić, musi się przekonać, że nikt jej nie odda do schroniska i jest bezpieczna.
  11. A ja nic nie wiem. Jeśli to ta pani, którą na rozmowę do mnie skierowała Tola, to zrobiła na mnie sympatyczne wrażenie. W takim razie trzymam kciuki i prosiłabym tylko o info po wizycie, bo ta pani prosiła o możliwość dowiezienia Niusi do Katowic, więc musiałabym wcześniej wiedzieć.
  12. Jak wyszła na pokój, to ją ubrałam w nowe szelki. Kupiłam w Decathlonie, są drogie bo kosztują 39,99 zł, jednak to jedyne, w których taśmy się nie ślizgają i nie poluzowują. Wczoraj objeździłam okolicę i wszystkie inne, mimo że ładnie wyglądały, to poluzowywały sie przy mocniejszym ruchu. Te są dla psów myśliwskich na polowania, więc sprawdzają się. Wzięłam ją znowu na spacer, trochę musiałam nosić, bo się zapierała, ale dalej od domu lepiej szło nam. Ogólnie panika i obraza majestatu, ale mam nadzieję, że przywyknie. Na zdjęciach tego nie widać, ale jej biel jest naprawdę biała tylko na karku. Reszta jest przebarwiona na żółto od częstego leżenia w moczu, a między palcami ma brązowe włosy i skórę też zmienioną od drożdżaków. Widać w schronisku pędziła takie lezące życie, choć może to jeszcze z miejsca, z którego trafiła do schroniska.
  13. Niusia i Nutka to dwie różne sunie. Niusia to mała czarna z kręconymi włoskami, a Nutka to biała w łaty.
  14. Dostałam teraz wiadomość, że znajoma, która ma moją maltusię, p. Małgosia J. wpłaciła na Fado 200 zł. Chyba przez tą zbiórkę wpłaciła, bo widzę tam taką kwotę. Pani Małgosia jest z nami zawsze, pomagała zamojskim szczeniakom, Limbie w zakupie leków, jej córka już poprzednio wpłaciła na transport Fado, teraz na leczenie. Bardzo się cieszę, że wśród znajomych mam takich wrażliwych na krzywdę psią ludzi.
  15. Może jak poczuje się bezpiecznie i zorientuje się, że nikt jej nie chce zostawić na dworze, to zacznie normalnie się zachowywać w domu i zainteresuje się tym, co za drzwiami? Poczekajmy, co powie Sowa. Ja jeszcze takiego przypadku nie miałam.
  16. Elu, on jest stale na leku "na wyciszenie". Od wizyty dostaje Anafranil. Żaden okoliczny wet i tak nie przepisałby mi innego psychotropu. On jest chudawy i musi jeść. Ma jeść kilka razy dziennie małymi porcjami. Rano już nie dam. Przed jazdą pójdzie na spacer, a jeśli w przychodni zrobi kupę czy siku, to trudno, to stres. Nam też zrobił i to wtedy, kiedy jeszcze miał biegunkę, teraz robi normalne, uformowane. W każdej przychodni są przygotowani na taką sytuację. Jesteśmy już z Kammą umówione i wszystko jest pod kontrolą.
  17. Szelki zdjełam jej nad ranem, bo chciałam rano załozyć nowe, które zostawiłam na parterze. Te swoje miała je stale od przyjazdu. Łóżka nie mam czym założyć, bo duże i na wysokich nogach. Tu jest inna sytuacja, niż zazwyczaj z płochliwymi psami, bo od wieczora do rana to dusza towarzystwa, wszystko zjada, szaleje, przytula się, rozdaje całuski, a ranem pies znika. Poza sypialnią lezała wprasowana cały dzień w legowisko. Nie wiem, czy poczekać aż oswoi się z domem bardziej? Jest kilka dni, wcześniej była w Katowicach. Załatwia się na prześcieradełko, w jedno miejsce.
  18. Dzięki za ogłoszenia. Na Katowice może byc, tylko ktoś sam musiałby sobie przyjechać. Na razie jeszcze nie było ani jednego telefonu o nią. Dziwne, bo myślałam, że ludzie od razu będą ją chcieli.
×
×
  • Create New...