Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Jest śliczna. Cieszę się, że udało się ją zabrać. Na pierwsze dni wyślę jutro przez Andrzeja mamie karmę, która została po Mysi, żeby od razu coś miała. Długo mi się posty wgrywają i nie widziałam info.
  2. to jutro Andrzej kupi po drodze po nie do Katowic. Napisz tylko co będzie potrzebne? Na pchły i kleszcze mamuska będzie mieć coś czy też trzeba kupić? I czy małe będą odpchlone?
  3. Tolu, to zaszczepcie dorosłą sunię p. wściekliźnie, a odrobaczenie weźcie na potem. Mama nie ma weta w okolicy, więc ważne, żeby w domu miała do podania później i koniecznie zabezpieczenie na kleszcze dla mamuśki, bo w Katowicach ponoć jest mnóstwo kleszczy. Gdyby sunie miały pchły, to też konieczna jest wcierka czy oprysk, nie mogę sobie przynieść. Kleszczy u nas nie ma.
  4. Rozmawiałam z Martą, nie podejmie się opieki nad kolejnym psem, więc sunia musi mieć jakieś zabezpieczenie, żeby mogła wyjechać. Ja też nie mogę sobie pozwolić na sytuację, że nie bedzie pieniędzy na weta czy jedzenie i mama zadzwoni, że mam ją sobie zabierać, bo nie mam możliwości tego zrobić. Nie wydałam żadnego z kotów, mam Lindę i Kaja. Tych dwóch suczek, gdyby nie ich całkowicie podbramkowa sytuacja, też normalnie nie wzięłabym. W tym mies. do mnie przyjeżdża sparaliżowane kociątko z Ukrainy. W obecnej sytuacji to nie szantaż emocjonalny, ale konieczność, żeby sunia mogła też zostać zabrana, gdyby właścicielka się zgodziła.
  5. UWAGA, UWAGA SZANSA DLA SUNI MATKI! Udało mi się wyprosić u mojej mamy tymczas dla sunieczki wiszącej na łańcuchu. Nie mogę myślę, że szczeniaki rozpoczną normalne zycie, a ona zostanie tam przykuta ciężkimi kilogramami do jednego miejsca na resztę życia. Nawet jeśli Tola dała smycz, to pewnie szybko ją zamienią na łańcuch, żeby sunia jej nie przegryzła. Tola dziś będzie wiedziała, czy ludzie zgodzą się ją też oddać. Gdyby tak się stało, to sunia musi mieć zapewnione środki na weta i karmę. Moja mama wzięłaby ją nieodpłatnie, ale ze swojej najniższej emerytury nie może mieć żadnych wydatków na sunię. Potrzebne są więc środki, żeby kupić dla niej karmę i zaopiekować weterynaryjnie. Mama ma 70 lat więc to taki tymczas na naprawdę ostatnią szansę, kiedy nie ma innej mozliwości. Potrzebne będą dla suni szybko ogłoszenia. Potrzebna byłaby też osoba z ok. Katowic - Sosnowca, któa mogłaby sunię zawieźć do weta na profilaktykę i sterylizację. Mama nie da rady ze zdjętą z łańcucha sunią jechać do miasta autobusem, w dzielnicy ( Dąbrówka Mała)gdzie mieszka nie ma weta. Jest to jedyne, co udało mi się wykombinować dla niej, więc proszę dajcie znać, czy pomożecie, czy uda się zabrać też suczkę,?. Tola nie da rady ponieść wydatków kolejnych na fundację, bo są na debecie, zaoferowała zbiórkę na sterylizację.
  6. Raczej dorosły pies nie przytuli się do pluszaka, bawi się z innymi psami, ale pewnie martwi się, co z Luki się stało, całą noc jej szukała. Pluszaki są, bo Kaj ma dużo zabawek. Trudno, taka kolej rzeczy. Mam nadzieję, że chociaż Luki dobrze się aklimatyzuje. Państwo mają dziś dać znać.
  7. Biedna Beza, chodzi i wszędzie ją nawołuje. Obszukała już cały dom. Mam nadzieję, że szybko jej przejdzie.
  8. Wyróżnione ogłoszenie Lukrecji, która dziś pojechała do DS zamieniłam na nie. Wystawiłam jak było na Katowice, jesli mam zmienić, to proszę o info.
  9. Zadzwoniła jedna osoba o młodziutkim głosie z pytaniem tylko o to, czy dowiozę kota. Jako, że to odległosc 2,5 godz w jedną stronę, to odmówiłam i się rozłączyła, bez innych pytań czy rozmowy. Więcej telefonów nie było oprócz żartownisiów.
  10. Dzię Lukrecja pojechałą do swojego domu, sprawdzonego przez Ewu. Ludzie bardzo mi sie spodobali, sympatyczni, zainteresowani. Mają być w kontakcie. Dałam na drogę małej jedzonko, żeby nie miała od razu zmienianej karmy. Poinformowałam o odrobaczeniach, szczepieniach itp. Dostała też wcierkę Stronghold, żeby już larwy nie rozwijały się do dorosłej postaci. Luki trochę się trzęsła, ale myślę że szybciutko przywyknie do nowych zapachów i ludzi.
  11. Dostałam nawet jeszcze odpowiedź: "ok nie dzieju", cokolwiek to ma oznaczać. Chyba brak zgody na wizytę ;)
  12. Co do tematu ogłoszeń, to dziś mnie rozwaliła wiadomość z ogłoszenia Lukrecji, gdzie w tekście się produkuję i wszystko opisuję. Pani wysłała mi na OLX wiadomość o treści: " Gliwice dostawa". Nie wytrzymałam i jej odpisałam "rozmowa wizyta". Ewa Marta, przesłałam Ci faktury mailem.
  13. A widzisz ;) Dla mnie urodziwym szczeniakiem jest mój ukraiński Kaj, a nim z kolei nikt się nie wzrusza. Kiedy jeszcze nie planowaliśmy, że zostanie z nami, to nikt z ogłoszeń o niego nie odezwał się.
  14. Problem sam się rozwiązał, bo dr Olender jest na urlopie. Jesteśmy zapisani na czwartek 11.07. Przy zapisywaniu wizyty, jak podałam imię psa, to p. doktor zapytała czy to ten groźny pies? Fado, jak widać dał się zapamiętać po swoich popisach.
  15. Może niezrozumiale napisałam, właśnie Lukrecja bardzo dużo zyskuje dzięki umaszczeniu. Wszystkich zachwycają kropki i nosek, mnie także. Jest wzruszająca i rozczulająca. Piszczałam jak ją pierwszy raz zobaczyłam, wyglądała jak mały opos ze swoim szpiczastym noskiem. Za to ogólnie patrząc ma dziwną głowę o długiej kufie, krzywe krótsze łapki. Te sunie nie są brzydsze, tylko po prostu mało kto zachwyca się buraskami. Dziewczyny niestety widać nie podbijają ludzkich serc, mają bardzo mało udostępnień na FB. Liczyłam na odzew i pomoc. Zazwyczaj szczeniaki spotykają się z dużym zainteresowaniem, ludzie chcą pomagać. Może ktoś zrobi im ogłoszenia na olx z tych zdjeć na rękach?
  16. Niestety, chyba też umaszczenie gra rolę, bo Lukrecja dla mnie też urodą nie powala, a ludzie za nią szaleją. Moja córka, która dopiero wczoraj ją zobaczyła, powiedziała że jest tak brzydka, że aż słodka. Ja uważam podobnie. Te łatki, kolorowy nosek, kto zobaczy, jest ugotowany. No i pewnie kwestia zdjeć, sunie widać że są wystraszone. Odnośnie zdjeć, o Lukrecję, która ma zdjęcie z kotem w ogłoszeniu, dzwonią stale kociarze. Dużo ludzi szuka psa, któy zgodnie żyłby z kotami i jest do nich przyzwyczajony. To cenna grupa potencjalnych chętnych, na którą jak widać warto zwrócić uwagę. Za to dobra wiadomością jest to, że p. Justyna od Coli sama zaoferowała tymczas jednej z nich. Zrobiłam ogłoszenie na FB, kto może niech u siebie udostepnia, bo ja tu nie potrafię wstawić. Już są udostępnienia, może dziewczynki kogoś wzruszą. Żal mi ich, bo trafiły na najgorszy czas.
  17. Właśnie patrzę, że termometr w cieniu po połnocnej stronie pokazuje 31 stopni! Oprócz Kaja, to nikt nie wchodzi do baseniku. Tylko Kaj pluska się w każdej misce i swoim basenie. Ciągle o tym myślę, że trzeba jechać, nie wiem co robić. Auto bez klimatyzacji, a kończą mi się leki. Chciałam zadzwonić zapytać, ale tam bardzo trudno się dodzwonić, nikt nie odbierał.
  18. Moja córka zakochana w Lukrecji. Ten maluch zdobywa serca wszystkich.
  19. Dziś wróciły od babci moje córki. Po kilku godzinach pobytu w domu, młodsza pochwaliła mi sie, że nauczyła już Bezę wchodzić do łóżka ;) Lukrecją jest zachwycona, jak chyba każdy, kto ją zobaczy.
  20. Masz zdjecia chłopaków? Jesli tak, to wstaw proszę.
  21. To nie ta złota pięknotka, która była u Oli ? Ja czekam na kociaki, ale przyjadą następnym transportem w połowie lipca. Linda i Kaj byli w drodze 10 dni. To był koszmar, szczególnie kiedy myślałam o niechodzącej Lindzie. Każdej nocy i każdego dnia tej ich podróży myślałam o nich. Wiem, co czułaś.
  22. Gdyby naprawdę nic się nie znalazło, to daj znać. Jednak mogłabym wziać tylko na hotelik. Takie podrośnięte szczeniaki są najbardziej kłopotliwe: załatwiają się najpierw w domu, bo bez szczepień i odrobaczenia, do tego jeszcze czesto, już wszystko wkoło interesuje ich ząbki, a te sunie są jeszcze wycofane i do podstawowej socjalizacji. Myślę, że jeśli p. Justyna zgodziłaby się, to tylko jedną jest sens dać. To i tak jeszcze jedna zostałaby do zabezpieczenia. Miałam nadzieję, że ktoś coś wymyśli, da tymczas i że odetchnę z ulgą, jak tu zaglądnę. Widzę, że jednak nikt nie ma żadnego pomysłu na nie. Chciałam je poreklamować dziś, ale nie było ani jednego telefonu o Lukrecję. Ona dziś miała sprawdzony dom, więc w przyszłym tyg. po nią przyjadą. Na razie zostawię jej ogłoszenie i jak coś, to bedę mówić o tych suniach. Ogólnie jest cisza z telefonami. Nawet kociaka nie wydałam, o psy już nikt nie dzwoni.
×
×
  • Create New...