Jaaga
Members-
Posts
19288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
To miała szczęście, bo dawki krótsze niż przeważnie i przerwy dłuższe. Aniprazol na lamblie podaje się zazwyczaj 5 dni, 7-10 dni przerwy i znowu, potem przerwy dłuższe. Jednak ostatnio lamblie rzadko kiedy wybijają się fenbendazolem. Wiele zalezy od szczepu i wrażliwości na konkretny lek. Kierowniczka z ZHW koleżance doradziła, żeby kolejne leczenia robić innym lekiem, żeby zmieniać środek, bo jak wszystkie pasożyty uodporniają się na konkretną substancję. U mnie Aniprazol przy odrobaczeniu powodował często biegunki czy nawet wymioty. Stosuję jego zamiennik Optivermin. Dzięki innym nośnikom jest doskonale tolerowany. Szkoda, że Drontal jest tak drogi na wagę Bezy, bo chętnie u niej wypróbowałabym go. Znalazłam w internecie jeszcze jedną substancję leczniczą, ale nasza neurolog sprawdziła i dostępny jest w Indiach ;) Na dniach trzeba Bezie zrobić badanie, tylko mamy problem z Lindą, której coś się dziej z koscią po amputacji jej części. Jest leczona, a dziś będzie mieć prawdopodobnie kolejną operację. Na razie więc wszystko jest skupione wokół niej i co dzień z nią trzeba jeździć.
-
Ewo, wiesz ż decyzja o nich była dla każdej z nas szalona ;) Jednak tak widocznie miało być, bo dziewczynki bardzo szybko od rozpoczęcia ogłaszania znalazły wspólny doskonały dom. Dzięki Tobie Nadia nie wegetuje zdziczała w schronisku, bo Florkę pewnie ktoś adoptowałby i zostałaby sama. Też cieszę się bardzo z ich wspólnego domu. Pańcie przy spotkaniu okazały się tak samo rewelacyjne, jak w rozmowie.
-
Właśnie o tym rozmawiałyśmy z koleżankami, czy to skuteczna kuracja. Mam ulotkę z Drontala odnośnie lamblii, ale sprzed kilku lat, jak zrobili w tym kierunku badania. Nie znalazłam info w aktualnej. Dobrze wiedziec, że ktoś wypróbował. Nie było żadnych sensacji ze strony przewodu pokarmowego przy dak długiej kuracji preparatem 3-składnikowym?
-
Jedna seria to za mało. Zazwyczaj leczą się trudno. Podaje się: Metronidazol, Tinidazol, Albendazol, Fenbendazol lub Flubendazol. Flubendazol tylko dla małych ze względu na wielkość tubki, więc koszt leczenia. Przy leczeniu jeśli jest dłuższa sierść, to dobrze myć okolice odbytu szamponem z chlorheksydyną. Do picia mozna podawać ziołowy Vernikabon, ale to tak na dłuższą metę. Do ponownego zarażenia (objawów) może dojść już 5 dni po wyleczeniu.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Wczoraj moja mama była w potencjalnym domu w Katowicach dla czarno-białego kociaka Pingvina i maluch ma dom. Chociaż jeden. O szare kociaki nadal nie miałam ani jednego zapytania. Havanko, jeśli malucha ogłaszałaś, to można usunąć już ogłoszenie. Ja swoje zamienię na szaraczki. Mam problem z nawracającym kocim katarem u Alexika. Jest teraz na Convenii i zero efektu. Jeszcze nie był nigdy szczepiony, bo jest leczony albo zaraz po antybiotykach i zanim mogę go zaszczepić, to znowu zaczyna smarkać. Nie mam go jak ogłaszać, bo najdłużej zdrowy jest tydzień. -
Również mam nadzieję, że komuś wpadną w oko. Są bystre, aktywne i na pewno byłyby fajnymi towarzyszkami dla nie lubiących się nudzić osób. W garażu mam worek z zabawkami po moich córkach, to cwaniary nauczyły się tam chodzić i wyciągać sobie pluszaki. Nie mogę zamykać garażu, bo zagnieździły się tam jaskółki, więc dziewczyny mają stałe zródło zabawek. Dostały w spadku po Kaju parę butów do zabawy, ale szybko się z nimi rozprawiają. Wydaje mi się, że to większa Megan ma skłonność do niszczenia, bo każdą obróżkę siostrze niszczy.
-
Też to zauważam. Z niepokojem patrzę, jak rosną. Z jednej strony oczywiście się cieszę, że wreszcie się rozwijają, jak pozbyły się robali, ale z drugiej strony martwię się o domy dla nich. Mają typ urody dorosłego psa, nic ze szczeniakowego poruszającego wyglądu. Dobrze, że chociaż jednej z ich czwórki udało się tak szybko znaleźć dobry dom. Nie tylko nikt nie dzwoni, ale nawet nie mają udostępnień na FB, praktycznie tylko moi znajomi je z grzeczności udostępnili, a od nich już nikt. Tania lubi się z nimi i Bezą bawić. Ona bardzo garnie się do innych psów. To kolejne utrudnienie w szukaniu domu, bo raczej powinien być taki, gdzie już jest jakiś pies. Tania przecież całe życie spędziła ze swoją psią rodziną.
-
Rozumiem, myślałam że wiesz coś więcej czy się tam wybieracie. Maluchy tu giną w ilości informacji.
-
Ja ogłaszam szczeniorki zamojskie na FB i zero odzewu. Niestety, chyba taki czas. Porobiłam im ogłoszenia na ponad 20 grupach adopcyjnych i zero zainteresowania, nawet nie ma udostepnień. Fundacja też je stale pokazuje. Czasowo już nie ogarnę, bo reklamuję też moje tymczasowe koty i równiez bez odzewu. Na domy czeka ich niezmiennie 5. Może ktoś inny pomoże na FB, ale nie liczyłabym na szczególny odzew. Chyba trzeba trochę poczekac, aż ludzie wrócą z wakacji. Beza dziś.
-
A co z ich mamą? Też można zabrać? Jesli tak, to zapytałabym mojej mamy. Szczeniaka nie weźmie.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Ślicznie dziękuję. Poreklamowałam je dziś na grupach kocich i totalna cisza. Myślałam, że będzie odzew od razu. Jestem podłamana, mam 5 dodatkowych kotów. -
Tania dużo straciła czasu, kiedy czekała na wyjazd do domu w Krakowie. Myślę, że nie zdjecia są problemem, ale informacja, że Tania potrzebuje czasu na aklimatyzację. W końcu dzwoniło kilka osób, ale albo warunki nie były odpowiednie, albo ludzie woleli łatwego w obsłudze psa. To trudny na początku pies i po prostu nie trafiła jeszcze na odpowiednią osobę i dopasowane do jej potrzeb warunki. Nadia, która jest bardziej problematyczna od Tani znalazła wspaniały nowy dom i to jeszcze razem z mamą Florką. Nadia nie dawała do siebie podejsć, więc zdjęć domowo-kanapowych też nie miała. Po prostu Tania musi trafić na kogoś, kogo zauroczy. Tylko do tego trzeba intensywnie ją ogłaszać. Tu zdjecia zrobione z okna z zoomem. Lepiej się nie da, bardziej powiększone wychodzą rozpikselowane.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Czy mogę prosić o ogłoszenie na Katowice? Dostępne do adopcji 4-mies. kociaki: liliowa pręgowana kotka z półdługim włosem i liliowy pręgowany z białymi znaczeniami kocurek. Zaszczepione, z paszportami, po kastracji. Szukają odpowiedzialnych domów bez możliwości wychodzenia. Kocurek może zamieszkać ze spokojnym psem. Oboje mogą zamieszkać z innym kotem. Korzystają z kuwety. Szukają domów bez małych dzieci. Obowiązuje procedura adopcyjna: wizyta i umowa. Osoby zainteresowane adopcją proszę o kontakt telefoniczny: 660124623. Odbiór kociaka w Jarząbkowicach lub Katowicach, woj. śląskie. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Nie miałam dostępu do internetu przez ponad tydzień. Lindzie rozeszło się szycie w czasie ruchu. Najpierw wypłynęła żywa krew między szwami, a potem rana się otworzyła. To dziwne, bo po 10 dniach, kiedy już powinno być wszystko pogojone. Dostaje znowu antybiotyk. Jutro jedziemy to pokazać. Rozeszły się szwy na mięśniach, więc gdyby była potrzebna poprawka, to znowu trzeba ją usypiać. Nie wiem, czy za szybko nici się rozpuściły? Nie widać ani jednej niteczki na mięśniach, zostały tylko te zewnętrzne na skórze. O cukrze wcześniej czytałam, ale jakoś boję się zastosować, przynajmniej przy resekcji kości. Ludzie sobie chwalą, ale wydaje mi się, że na cukrze, bakterie będą jeszcze bardziej się namnażać. Na tak poważną ranę nie chcę ryzykowac, żeby nie wdało się zakażenie i nie skończyło się amputacją całej kończyny. W końcu częśc kości jest odcięta. Czytałam, że świetnie działa glukoza dmuchana na chorą rogówkę oka i nawet hodowcy podają cukier, żeby szczeniakom uszy stanęły. Kiedyś spróbuję przy mniej poważnej ranie cukru. Kupiłam jej chitopan i jeszcze maść propolisową od pszczelarza. Rany na łapach po tym się zasklepiają. Między łapami, na brzuchu posypuję Dermatolem. Co do kociaków, to są już po kastracji i sterylce. Dostałam na to 200 zł i prawie się zmiesciłam w kosztach, resztę dodałam ze swoich. Teraz już bezpieczniej szukać domów. Okazało się, że koteczka, ta z dłuższym włosem, panicznie boi się psów. Z trudem toleruje obecność dwóch chi od córki, które są praktycznie jej wiekości. Koniecznie więc będzie szukała domu bez psa. Nie mam żadnej kociej adopcji, więc mamy 13 kotów. Żwirek idzie w ilościach hurtowych, nawet teraz nie ma w Castoramie peletu, żeby wyszło taniej. O jedzeniu nie wspomnę. Małe jedzą jak smoki i stale są głodne. Porobię zdjecia i będe wdzięczna za pomoc w ogłaszaniu. -
Wreszcie mogę napisać ;) Po pierwsze to rosną. Nawet przebywając z nimi stale, da się zauważyć, ze sa coraz większe. Szczególnie Megan się rozrasta, jest znacznie bardziej masywna. Wszystko robią razem. Megan jest bardziej szczekliwa i nieufna do obcych. Meliska jest otwarta i kontaktowa. Przydałby się dom dla jednej z nich. Do tego są takimi trochę nieokrzesanymi szczeniakami. Zostawione same niszczą, co się da. Mają też problem z czystością. Drzwi z domu są otwarte cały dzień, a któraś z nich nauczyła się załatwiać w połowie schodów na piętro. Pierwszy raz z czymś takim się spotykam. Miały długo glisty. Teraz są po trzecim odrobaczeniu i wreszcie kupa była czysta. Najlepiej teraz byłoby im podać Advocate lub stronghold, żeby robaki z larw w tkankach już nie mogły rozwijać się do dorosłej postaci. Z tym jest problem, bo tylko w jednej przychodni jeszcze mają Advocate.Stronghold ma być dostępny dopiero w połowie września. Tolu daj znać, czy kupić im jeśli jeszcze będzie tam dostepny. No i kwestia szczepienia. Jutro muszą być szczepione. Daj proszę znac, czy wystarczy paragon, czy trzeba fakturę na fundację. Pewnie taniej byłoby, gdybym wzięła tylko paragon, jak dla siebie. Zauwazyłam, że na faktury weci wiecej liczą.
-
Najlepiej kupić w szmateksie stare poszewki czy prześcieradła za grosze, składać je na pół lub cztery i prać po zużyciu. Można do prania dodać np Agenta z chlorem (4 zł za 1,1l.). Podkłady przy szczeniakach w tym wieku wytrzymują moment i sa rozrywane, takie ilości zresztą kosztują sporo. Nie mówiąc o zapychaniu kubłów taką ilością sztucznych odpadów. Bezie wyszły w badaniu lamblie, ale na szczescie nieliczne. Dostaje lek. Sytuacja, jak u jej córeczki, która po kokcydiach też ma lamblie. Po kolei wszystko, ale tak już jest często, że po jednych pierwotniakach, wychodzą drugie. Na szczęście nie ma już glist. Badanie miała robione takie porządne, we wrocławskim laboratorium. Nie wierzyłam w oglądanie próbki kału u weta. Z takiego właśnie zwykłego badania nic wcześniej nie wyszło, a nie przybierała na wadze i nie miała dobrego apetytu. Mieliśmy kontrolnie zbadać krew, ale teraz to nie ma sensu. Trzeba odczekać znowu. Trzeba podjąć decyzję, co do blokady hormonalnej. Ona może w każdej chwili już dostać cieczkę. Nie mam absolutnie mozliwości mieć jej z cieczką przy Kaju. On jeszcze musi poczekać z kastracją. Już w zabawie staje na niej i kopuluje. Koniecznie trzeba to szybko zrobić. Wydaje mi się, że to lepsza opcja, niż sterylka, kiedy stale coś wychodzi w badaniu nie tak.
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Fado już rano został przekazany Anecik. Do środy będę bez internetu, więc jakbym coś jeszcze miała podać czy przekazać w sprawie Fado, to proszę o kontakt telefoniczny. Nie dałam ostatnich wyników, bo przyszły mailem. trzeba je przesłac dalej. Prosiłam Agat o maila, żebym je wysłała, ale zapomniałam że jest dziś na ślubie i nie da rady podać, więc Elik musiałaby od siebie je przesłać do hoteliku. -
Państwo mają jeszcze sunię i kota. Przyjechali z nią pierwszy raz, zeby sunie sie poznały. Szczerze mówiąc troszkę żałuję, że nie udało się najpierw pokazać Tani zamiast Dafi. Dafi jest młodziutka, ładna, pewnie i tak szybko znalazłaby dom. O taikm domu dla Tani marzyłabym. Jednak państwo chcieli sunię jak najszybciej i byli u mamy w Katowicach, a do nas mieli daleko.