Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19287
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Gdyby to nie był u mnie pies, to też myślałabym tak samo. Jednak nie dałabym rady tego zrobić, kiedy wieczorami w łóżku szaleje z moimi małymi, paca mnie łapą, żeby zachęcić do zabawy, wpatruje mi się w oczy czy jak wracam nocą z łazienki, to mokrym jęzorkiem wita mnie z ulgą, że jednak znowu wróciłam i nie zostanie sama. Od kiedy śpi z nami, to bardzo się otworzyła. Mam nadzieję, że wkrótce będzie druga operacja i potem już skończy się ból. Wiele psów porusza się na wózkach, więc liczę, że i ona będzie w miarę normalnie funkcjonować. Tylko Linda ma pecha, że jakoś albo jej się nie goi, szwy rozchodzą, gąbka nie resorbuje. Niby drobnostki, ale zawsze jak coś może iść nie tak, to właśnie tak się dzieje.
  2. Ja najbardziej obawiam się tego, że Tania nawet jeśli tam zacznie jakoś funkcjonować, to nie będzie w pełni szczęśliwa bez wolności i innego psa. Pani na pewno jej nie odda i może być tak, że Tania ze swoimi lękami i stresem będzie musiała spędzić resztę życia. Tyle lat żyła luzem, najpierw u siebie ze swoim stadkiem, teraz u nas z naszymi psami. Tania wszędzie nam towarzyszy, ale obok nas, a nie na rękach. Nie daje się podnosić. To jedyny pies, który nigdy z własnej woli nie wskoczył na kanapę. Wieczorem do psiej kanapy są kolejki, ale tylko Tania idzie do swojej budki, zupełnie nią nie zainteresowana. Nie wiem też, czy da się za każdym razem pani łapać. U nas każde jej łapanie, czy do zdjeć czy do czesania kończy się tym, że dwa trzy dni nie daje się podnosić i ucieka spod rąk. Szczerze, to nie widzę kilka razy dziennie znoszenia jej na rękach przez 3 piętra. Początkowo byłam nastawiona entuzjastycznie, ale nie wiedziałam, że to blok i 3 piętro. Boję się, że przez to łapanie na spacery u Tani może zwiększyć się agresja lękowa. Tania jest psem idealnym, ale tak do domu z ogrodem, żeby mogła sobie chodzić luzem, towarzyszyć człowiekowi we wszystkim. Jest cichutka, inteligentna, grzeczna, nie niszczy, nie ucieka, stale jest zadowolona ze wszystkiego. Jeszcze jest kwestia tego, że pani pracuje, więc Tania musiałaby zostawać na dzień sama. Całe życie spędziła z innymi psami, teraz u nas cały czas ktoś jest praktycznie w domu. Nie wiem, jak może zareagować na taką codzienną zupełną samotność. Nie chciałabym zostać odebrana, że jest u nas odpłatnie i zniechęcam do wydania jej do adopcji. Chciałabym, żeby znalazła swoje miejsce, ale takie, gdzie mogłaby być naprawdę szczęśliwa. No i boję się, że jakimś cudem mogłaby uciec np na spacerze, a nie jest to pies, który da się złapać, sam wróci czy podejdzie do człowieka. Chyba jestem jedyną osobą, na którą w ogóle zareagowałaby, ale jak jest w stresie, to też mi się nie da złapać, więc taka sytuacja dla Tani prawdopodobnie skończyłaby się tragicznie. Nie mam pojęcia, jak zareagowałaby na miejskie odgłosy. Najspokojniejsza byłabym, gdyby była wyprowadzana przy szczelnym ogrodzeniu. Kiedy otwieramy bramę, to za każdym razem sprawdzamy czy na pewno Tania jest w domu. Tylko jej nie jestem pewna.
  3. Linda nie bała się, odsłuchała całą godzinę w spokoju. Byliśmy z nią na prześwietleniu. P. doktor po dotykaniu myslała, że to pęknięta miednica jej wystaje z tyłu. Na zdjeciu okazało się jednak, że to nie kość, czyli najprawdopodobniej nie zresorbowała się ta gąbka, którą miała wszytą przy drugiej operacji do wchłaniania płynów. W czasie masowania czy poruszania się musiała się przemieścić. Muszę wstawić tu fakturę, jak odbiorę. Biedna Linda, u niej wszystko idzie nie tak. To już któraś z kolei narkoza, stale jest usypiana, stale komplikacje. Wczoraj uciekła z sypialni, jak córka była sama w domu i wyszła do ogrodu. Po paru metrach przemieszczania się zdarła koszmarnie stopy. Zlały się krwią tak, że na powierzni ran utworzyły się skrzepy. Coś koszmarnego. Złapałam ją i zabrałam do domu.
  4. Linda jest kłębkiem fizycznego cierpienia i problemów lękowych. Nie da się nie zaangażować emocjonalnie przebywając z nią. Linda większosć czasu czuwa. Dopiero trzeciej nocy w sypialni położyła się na boku i normalnie zasnęła na jakiś czas, zazwyczaj przy najlżejszym dzwięku podrywa przód ciała. Odkryłam nowy lęk. Kiedy szczeniaki się między sobą podgryzają i piszczą, to Linda aż ucieka z łóżka. Żadne zwierzę na to nie reaguje, nawet matka małych nie interweniuje, a w Lindzie nawet krótki pisk malucha budzi ogromną panikę. Bardzo mi żal tych ukraińskich biedaków, co one musiały tam przechodzić. Dzięki pomocy finansowej znajomej Linda ma zapewnione na najbliższy czas pieluchy, bandaże, kołnierz dmuchany i płyn enzymatyczny do usuwania moczu. Bardzo boi się mopa parowego, więc sprzątanie przy niej jest trudne, ani odkurzyć, ani wyparować. Martwię się tylko, jak zimą będę suszyć drybedy. Ta pierwsza wspólna zima pewnie zrodzi nowe wyzwania.
  5. Dziś Andrzej wziął Bezę na badanie krwi, niestety tylko do Pawłowic, bo już zaczęliśmy remont i nie może jechać nigdzie dalej. Dam znac, jak przyjdą wyniki. Co do szkoleniowca, to i tak na razie trzeba troszkę poczekać, bo u nas totalny chaos, wszystkie psy są pobudzone. No i jesli wyniki będą ok, to chciałabym ją wysterylizowac jak najszybciej. Na razie musze ogarnąć Bezę, żeby nie zjadła nowego na kilka tygodni domownika, bo nie będzie miał mi kto zrobić remontu ;) Jak coś, w razie potrzeby proszę o kontakt telefoniczny ze mną, bo nie bedę raczej miała czasu zaglądać tu często. Wyniki prześlę Ewie na maila. Sowo, opisany przypadek to zupełnie jak u nas. Małych psów stojących na podłodze Beza nawet unika, a do trzymanych na rękach aż się rwie.
  6. Bardzo cieszę się, że Megan ma szanse na dom, choć wolałabym, żeby pierwsza pojechała jej siostra prowokator ;) Tylko problem u nas będzie z transportem, bo mamy remont i to nie przez firmę, tylko taki rodzinnie robiony, więc Andrzej uziemiony jest na najbliższe kilka tygodni. Zaczęli od dachów, więc nijak nie może wyjechać na cały dzień. Może państwo podpytają firmy transportowe o koszt dowozu? Pamiętaj tylko Tolu, żeby podawać adres na Jarząbkowice, nie Katowice, bo to odległość 60 km.
  7. Dziękuję Nadziejko, z Lindą znowu jest problem. Trzeba będzie jechać do ortopedy, nie wiem, czy to możliwe, ale chyba przesunęła się jej operowana kość biodrowa. Do tego teraz jest w trakcie leczenia drugim antybiotykiem, bo znowu pojwiły się jej te bakterie, które miała wcześniej, po których ślimaczyły się jej rany. Chciałabym to zaleczyć przed kolejnym jeżdżeniem do ortopedy. Linda trzeci dzień nie wychodzi z sypialni, bo z powodu tych bakterii rany na łapach zrobiły się rozpulchnione, sączące się, przy poruszaniu się ścierała je do ścięgien. Na szczęście po antybiotyku, który teraz jej dał lekarz, zaczynają rany przysychać, czyli chwycił. W nocy śpi ze mną, rano daję ją na podłogę. Zmieniam często majtasy, żeby się nie odparzała i masuję łapki, bo mięśnie są bardzo lichutkie. Nauczyła się, że ją ustawiam w kucki do robienia kupy i zazwyczaj tak się udaje, nie robi już na leżąco pod siebie.
  8. Dopiero przeczytałam. Wczoraj miałam operację u psa, mam też chorego dzikiego Jimmiego, obawiam się że to może być nowotwór, diagnozujemy. Do tego jeszcze jedna operacja poważna nas czeka i Lindzie chyba przemieściła się kość udowa po 2 operacjach. Zaczęliśmy remont, nie mamy żadnej możliwości jeździć z nią teraz na szkolenia. Rady, co do zabaw przekażę dziewczynom, ale wiem, że Beza lubi robić różne skoki, biegi, slalomy za smaczki. Takie zabawy, wymagające zaangażowania uwagi i wysiłku. Nie przeciągają nic na pewno. Ja tego nie lubię, bo psy się pobudzają i dochodzi do spieć. Dopytam, co do piłeczki, ale to domena Ciapciaka i nie zauwazyłam, żeby Beza je nosiła. Dziewczyny poćwiczą jej cierpliwość przy trzymaniu czegoś na rękach. Mam na tym punkcie uraz, ponieważ kiedyś na wystawie umówiłam się ze znajomą, że przyjdzie pokazać mi kupioną u nas yoreczkę. na moich oczach, kiedy do niej podchodziłam, amstaff prowadzony przed nami doskoczył do niej i na piersi w momencie zmiażdżył jej tą sunię. Dosłownie. To był koszmar, którego nigdy nie zapomnę. Z sypialni co rano Andrzej wynosi Lemura, ja malutkiego maltusia Beniusia. Teraz najpierw zamykamy Bezę w pokoju i wypuszczamy po zniesieniu psiaków na parter. Domownikom nigdy nie próbowała nic zrobić, jedynie do odwiedzających jest taka. Najgorzej właśnie jak są całkiem obcy za ogrodzeniem. Chyba zrobię jej badania w pobliżu, bo Andrzej z kazdą operacją i chorobą jeździ po różnych specjalistach i praktycznie spędza po pół dnia w drodze. Nie ma czasu jechać do Mikołowa. Chciałabym już zrobić jej zabieg. Te zmiany w zachowaniu pojawiły się naraz i może zabieg ją uspokoi, zanim utrwali sobie nowe nawyki. Beza z psami się zgadza, je razem ze szczeniakami i do nich jest super, delikatna, nie próbuje im wyjadać ich jedzenia, nigdy nawet nie warknęła na którąś. Jeśli podchodzi do ogólnej miski z karmą , to też czeka aż chłopaki zjedzą. Tylko to pilnowanie. Od dziś dziewczyny zaczną z nią pracować wg wskazówek Sowy.
  9. Tolu, niestety na moje konto nie. W związku z prowdzoną hodowlą muszę mieć jasne finanse w razie kontroli. Dlatego sama prosiłam Cię o udostepnienie konta fundacyjnego dla zbierania pieniędzy na Lindę. Czy mogę prosić link do tekstu, który tu był wstawiany do chyba pierwszego ogłoszenia? Taki obszerny, opisujący ładnie Tanię. Ten tekst plus parę fotek wysłałabym malawaszce, z prośbą o umieszczenie na sznaucerowym profilu fb.
  10. Chciałam potwierdzić, że pieniądze dotarły, dziękuję. Bardzo czekam już na dom, choć dla jednej. Razem są niszczycielami. Już wcześniej wygryzły mi półmetrową dziurę w położonym dopiero wiosną linoleum, przedwczoraj na chwilę byliśmy wszyscy w kuchni, a one pod drzwiami bezdzwiękowo, w ciągu 15 min. oderwały i zniszczyły przyklejone do podłoża linoleum. Dałam im na kanapę widoczny na zdjeciach koc z mikrowłókna, żeby miały mięciutko, to przez noc wygryzły ogromną dziurę na cały środek. Koc do wyrzucenia. Oczywiście obroże też są zgryzane, tapety, okleina na drzwiach, tkany dywanik. Wyleczyły mnie całkowicie z przyjmowania szczeniąt.
  11. Tolu, dziś pocztą wyślę fakturę za sierpień, 310 zł. Tamta dziewczyna, co dzwoniła o Tanię już nie zadzwoniła umówić się ją oglądać. Szczepienie wirusówką kosztowało 35 zł, faktura przelewowa zostanie wysłana z przychodni razem z kosztem szczepień Megan i Meliski.
  12. Beza daje nieźle popalić. Musimy zrobić jej kontrolne badania, ale wszystko zwaliło się jakoś naraz nam na głowy i nie mamy kiedy jechać do Mikołowa (40 km w jedną stronę), a tylko tamtym badaniom ufam. Beza ostatnio już nie wpuściła na piętro mojej mamy, choć ją zna od samego przyjazdu i zawsze się witała z nią. Rzuciła się na nią z zębami i gdyby nie barierka w drzwiach, to nie wiem, jak skończyłoby się to. Parę dni temu, kiedy mąż wychodził z naszą sunią Lemurem na rękach z sypialni, to chciała ją dorwać. Andrzej sam sobie nie radził, musiałam interweniować. Potem, kiedy już Lemur była na podłodze, to nie reagowała na nią. No i do domowników oczywiście aniołek. Z moimi córkami skacze, biega na smyczy, robi sztuczki i uwielbia to. Dzięki radom Sowy, już nie chwyta dłoni zębami. Jednak widać, że hormony nieźle namieszały. Kilka dni temu "kopulował" na niej Bakster, podszedł Ciapciak i chłopaki tak się ścięły, że musiałam rodzielać. Pierwszy raz w życiu. I to o zablokowaną hormonalnie sukę, dwa wykastrowane samce. Beza poza domem, np. w przychodni to aniołek, który da sobie wszystko zrobić i nie wykazuje cienia agresji.
  13. Chciałam potwierdzić otrzymanie wpłaty za hotelowanie Bezy, dziękuję.
  14. Nie miałam zupełnie czasu zaglądnąć, odkąd mam internet. U Lindy bez zmian. Rana po drugiej operacji w końcu się zagoiła, ale za to w pachwinie wyskoczyła chyba gigantyczna przepuklina. Nie jest to przepuklina jelitowa, ale tak jakby mięsień wyszedłod wewnątrz. Trzeba będzie jechać znowu do ortopedy to pokazać. Po operacji jest jeden plus, mianowicie, łapka bez główki kości udowej jest bardziej elastyczna, potrafi ją sprawnie odginać i zagoiła się w związku z tym duża rana na kolanie. Mam nadzieję, że po operacji drugiej łapy będzie podobnie, bo na stałe ma zdartą skórę. Majtki sprawdzają się na trochę, bo Linda wysikuje ogromne ilości i tak mocz przesiąka przez nie, ale chociaż nie szoruje sromem po ziemi. Lepsze więc to, niż nic. Mam za majtasy faktury, ale musze wstawić i wysłać do fundacji. Linda najszczęśliwsza jest kiedy jestem sama w domu, wtedy jest wesołym pogodnym psem, wychodzi z psami, chodzi ze mną wieszać pranie, zasuwa po całym ogrodzie i nawet już wyluzowuje się na tyle, że tarza się czasem w trawie. Kiedy wraca Andrzej czy starsza córka, Linda znika, zaszywa się w jakimś kąciku. To naprawdę bardzo skrzywdzony pies. Za niedługo Tola obiecała zrobić drugą zbiórkę na druga operację. Boję się, że po operacji będzie tak trudno, jak dotychczas po pierwszej, ale chciałabym, żeby w końcu żyła bez bólu ocierających się kości. I tak pewnie daje jej popalić kręgosłup, no i rany na stopach. Kociaki ukraińskie wszystkie w nowych domach, ale Marian i Aleks nadal u nas. Marian raczej już zostanie, jednak Aleksikowi zrobię na dniach zdjęcia i będę szukać domu. W końcu zareagował na kolejny antybiotyk i udało się już prawie całkiem wyleczyć jego kk. Na stronie ukraińskiego schroniska jest pokazany szczeniaczek z bezwładnym tyłem, jak Linda. Takie maleństwo 2-2,5 mies. Bardzo mi go żal, jak wlecze za sobą pupę i bezładne łapki. Wątpię, czy ktoś mu da dom, choć bardzo mocno mu tego życzę. Schronisko otatnio prosi o zakup lub pomoc w zakupie tzw ślizgaczy dla psów z bezwładnym tyłem. Może one pomogą im trochę funkcjonować.
  15. Też tak myślę, wyniki są nadal nieciekawe. Nie wiadomo, co ludziom mówić. Jesli pozbędzie się lamblii i sprawdzimy znowu krew czy się poprawiła, to coś już będzie wiadomo. Jesli nie będzie lepiej, to chyba trzeba dalej szukać przyczyny takich kiepskich parametrów, szczególnie stanu zapalnego. Przecież jest już po kuracji antybiotykiem, a stan zapalny jest nadal.Gdyby nie wyniki z badania krwi z trzeciej przychodni, to nie uwierzyłabym patrząc na nią, że coś jest nie tak.
  16. Przyszło mi do głowy, czy zmiana zachowania Bezy, jej chęć dominacji nie moga mieć związku z blokadą hormonalną, którą dostała? Teraz stale próbuje na kimś kopulować, dziś nawet na Ciapciaku i tak mi przyszło do głowy, czy to nie łaczy się? Nigdy nie stosowałam antykoncepcji hormonalnej u suczek, czy może im się zmieniać zachowanie, czy to zbieg okoliczności? Nawet na zdjęciach widzę róznicę, wcześniej miała gapowatą minę, teraz jest pewna siebie, wyprostowana, czujna.
  17. Przedtem była zostawiana w ogóle luzem, witała ludzi, odprowadzała do auta. Teraz szaleje, szczeka głośno, skacze na drzwi. Nie wypuszczam jej, bo się boję. Klienci przyjeżdzają z dziećmi, starszymi rodzicami, nie mogę ryzykować, że coś się stanie. Lepiej reaguje w ogrodzie, wtedy najpierw trochę szczeka, ale przychodzi się przywitać i daje spokój. Tylko to raczej w kontakcie z naszą rodziną. W domu zachowuje się całkiem inaczej. Uznała go za swój rewir i zazdrośnie pilnuje. Dziękuję za opłacenie leków, pieniądze dotarły na konto. Czekam już na badanie kału Bezy. Tylko trzeba jechać z kałem aż do Mikołowa, żeby był wysłany do Wrocławia. Tutaj robią albo test albo sami oglądają pod mikroskopem.
  18. Trochę mnie nie było, zaglądam, a tu tyle fajnych psiaków czeka na dom. Usia boska, a Marlonek to taki słodki bidulek. Całe szczęście, że mogą opuścić schronisko.
  19. Ewo, ona startuje jak strzała. Chłopaki za nią nawet nie nadążają. Ciapciak podejdzie do bramy, szczeknie raz i obserwuje, a ona pilnuje i szczeka, jak ktoś podchodzi, biega przy bramie. Chłopcy przychodzą bez szemrania, kiedy ich odwołuję, ona nie. Musze iść po nią i poprowadzić za obrożę do domu. Inaczej nie jestem w stanie odebrać przesyłek od kuriera czy listonoszki. Na samym początku mówiłam Ci, że ona dla mnie ma coś z amstaffa i rzeczywiście ma terierowe pobudzenie. Pobudza się w momencie i aż mięśnie jej wtedy drżą. Poszłam do ptasiego ogródka na maliny, ona wyszła z domu i mnie usłyszała. Rozjazgotała się jak szalona i nie reagowała, kiedy ją uspokajałam, bo mnie nie poznała, a kiedy usłyszała mnie , to i tak nie potrafiła się od razu wyciszyć. Rozglądała się wkoło w nadziei, że jednak znajdzie się ktoś, kogo może oszczekać. W domu jest super sunią, tylko to pilnowanie się z czasem ujawniło. Wczoraj weczorem była w ogrodzie, a Andrzej właśnie wrócił. Ona go nie poznała i tak przystartowała, że cały dom na nogach postawiła. Jak widać, kondycję ma mimo wszystko dobrą ;) W gruncie rzeczy, to teraz kłębek mięśni. Jak staje w napięciu przy bramie, to widać, jaką ma rzeźbę. Na szczęście do psów i innych zwierząt jest idealna i uwielbia nasze córki. Tylko to już ten etap, ze zaczyna sobie budować po swojemu życie u nas.
×
×
  • Create New...